Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Michalski: Żeby Powstanie nie poszło na marne Drukuj
Cezary Michalski   
31.07.2010
P.o. prezydenta RP Grzegorz Schetyna wygłosił w przeddzień 66 rocznicy rozpoczęcia Powstania Warszawskiego (gdzie jest trzecia szóstka w tej satanistycznej rocznicy?) klasyczne rocznicowe przemówienie. Mógłby je wygłosić Lech Kaczyński, mógłby je wygłosić Aleksander Kwaśniewski, bo każdy rządzący dzisiejszą Polską musi je wygłosić, podobnie jak każdy rządzący dzisiejszą Polską musi negocjować obecność krzyża na Krakowskim Przedmieściu z harcerzami i kurią. Takim jesteśmy krajem, i dopóki nie będziemy innym (dopóki nie zmienią nas hipermarkety, Jola Rutowicz, Krytyka Polityczna, szwedzkie państwo opiekuńcze albo niemiecki dobrobyt) nie oczekujmy, żeby inaczej zachowywali się ludzie, którzy z jakichś powodów pragną nami rządzić. 

Były w przemówieniu Schetyny obowiązkowe słowa, że „ta ofiara nie pójdzie na marne”, choć nie było kryteriów – kiedy pójdzie, a kiedy nie pójdzie. Do Schetyny dołączyła Hanna Gronkiewicz-Waltz, mówiąc – jak mówi się tu w takim dniu zawsze od pół wieku - o „mieście nieujarzmionym”.

W Powstaniu Warszawskim zginęło, w zależności od szacunków, od 1570 do, maksymalnie, 2000 żołnierzy niemieckich („cichociemny” i oficer sztabu Komendy Głównej AK podpułkownik Felicjan Majorkiewicz „Iron” już pod koniec Powstania precyzyjnie szacował straty niemieckie na ok. 10 000 zabitych i rannych, co znalazło później potwierdzenie w niemieckich archiwach, w proporcji 1570 zabitych i ponad ośmiu tysięcy rannych, w polskiej historiografii liczba 10 000 bardzo szybko stała się liczbą zabitych Niemców, powiększoną z czasem do kilkunastu tysięcy). I w zależności od szacunków zginęło w nim od 130 000 do 180 000 powstańców i cywilnych Warszawiaków. W najbardziej nieprzychylnym dla Powstania wyliczeniu, na jednego zabitego niemieckiego żołnierza przypada stu Polaków. Gdyby utrzymać taką proporcję strat nieco dłużej, Niemcy mogliby zdziesiątkować naród średniej wielkości płacąc za to jedną swoją dywizją. Nazywanie tego „walką” jest kłamstwem. Kontynuowanie tej „walki” przez 63 dni jest zbrodnią. I słusznie Jarosław Marek Rymkiewicz rozpoczął swoją literacką akcję na rzecz oficjalnego przemianowania Powstania Warszawskiego po prostu na „masakrę”.

Skoro już jednak mamy ok. 150 000 ofiar, co zrobić, żeby nie poszły na marne? Jest na to pytanie odpowiedź dla polityków i dla kontestatorów. Zacznijmy od pierwszej.

Kiedy Putin zaczął lepić nową Rosję, do budowy fasadowego imperium, za którego zasłoną próbował także odbudować jako tako funkcjonujące państwo, użył wszystkiego co było pod ręką: nostalgii za carem, kultu Stalina, cerkwi, leninowskiej mumii, wojny ojczyźnianej… Kiedy ktokolwiek znajdujący się u władzy w Warszawie próbuje lepić Polskę, obojętnie czy będzie to Tadeusz Mazowiecki, Waldemar Pawlak, Leszek Miller, Aleksander Kwaśniewski, Jarosław Kaczyński, Donald Tusk, Grzegorz Schetyna, czy Bronisław Komorowski… każdy z nich po prostu musi używać katolicyzmu, nostalgii za PRL-em, polskiego papieża, odbudowy Warszawy z ruin, piłsudczykowskiej i gierkowskiej industrializacji, a wreszcie kultu Powstania Warszawskiego. Polską, podobnie jak Francją i każdym krajem poza momentami rewolucji (a w Polsce zjawisko rewolucji nie zachodzi, chyba że się ją importuje) rządzi się z centrum. I to obojętnie, czy rządzący jest królem, dyktatorem czy demokratycznie wybranym premierem albo prezydentem. Polskie centrum mniej więcej od 1956 roku zawiera także kult Powstania Warszawskiego. Odpowiedź polityczna brzmi zatem, z kultem Powstania Warszawskiego nic nie można zrobić. Nie można z nim w Polsce polemizować, tak samo jak nie można w Polsce polemizować z Kościołem, nawet gdyby taka polemika sam Kościół w Polsce mogła uratować przed degeneracją.

Ale jest też odpowiedź dla kontestatorów.

Józef Mackiewicz, Stefan Kisielewski, Stanisław Cat-Mackiewicz, Andrzej Bobkowski… wszyscy, którzy mówili otwarcie, że Powstanie Warszawskie było głupotą i zbrodnią, uważali, że jedynym sposobem na to, aby jego ofiary nie poszły na marne, jest głośno powtarzać Polakom, że było ono głupotą i zbrodnią (przy czym było zbrodnią Niemców i Rosjan, a zbrodnią i głupotą Tadeusza Bora-Komorowskiego i dowództwa AK). Jednak nawet oni wiedzieli, że rządzić Polską powtarzając takie rzeczy nie można. Konieczne jest zatem minimalizowanie strat wynikających z koniecznego minimum kultu Powstania Warszawskiego. 

Jeśli chodzi o moją radę, to najlepiej zacząć minimalizować straty od Muzeum Powstania Warszawskiego, korzystając z nie wiadomo jak długiego okresu, kiedy Polską nie rządzi żaden prawowity następca Lecha Kaczyńskiego. Konieczne jest nie tylko odpolitycznienie Muzeum, ale o wiele więcej - pozbawienie tego miejsca jakiejkolwiek funkcji wychowawczej, wychowywania przy jego pomocy małych albo dużych powstańców, małych albo dużych patriotów. Nie dlatego, że Polsce nie są potrzebni patrioci, ale dlatego, że nie są jej potrzebni patrioci, którzy będą gotowi zaryzykować zbrodnię na własnym narodzie. A tylko takich patriotów można wychować używając jako narzędzia pedagogicznego kultu Powstania Warszawskiego.

Konieczne jest zatem zamienienie Muzeum Powstania Warszawskiego w martwy pomnik, skoro – jak już sobie powiedzieliśmy – żadna władza póki co nie może go zamienić w miejsce mówienia prawdy o tym, czym było Powstanie Warszawskie, bo dla każdej władzy byłoby to zbyt niebezpieczne. Narody chcą słuchać kłamstw na własny temat, rzeczą mądrych elit jest nie przekraczanie w takich kłamstwach granicy bezpieczeństwa. Głupie elity będą się w kłamstwie licytowały. Lech Kaczyński i jego polityczne otoczenie, właśnie poprzez sposób interpretowania Powstania Warszawskiego, było przykładem elity najgłupszej.

Powstanie Warszawskie mogło być rozliczone przez jego uczestników. Wiesław Chrzanowski opowiada każdemu, kto pragnie go słuchać, jak młodzież wychodząca z Powstania nienawidziła Bora-Komorowskiego, kiedy już zrozumiała, że Powstanie było masakrą, nie walką. Niestety, sposób potraktowania AK przez stalinowskie władze po roku 1945 całkowicie zablokował proces koniecznego, normalnego, politycznego osądzenia sprawców Powstania. Młodzi AK-owcy próbując się przystosować do nowej Polski popadali w nihilizm, najbardziej utalentowani spośród nich jeździli do Nieborowa, gdzie nawracali się na socrealizm i zaczynali np. zarzucać prawdziwym socjalistom z „Kuźnicy” „drobnomieszczańskie odchylenie”. Ale wyjście przez nihilizm z powstańczej tradycji nie było możliwe. Po 1956 roku AK-owcy, którzy parę lat wcześniej próbowali wyjść z kultu powstania poprzez nihilizm, poczuli się przygnieceni jeszcze większym ciężarem winy i zależności wobec powstańczej tradycji. Ostatecznie wszyscy – od komunistycznej władzy, próbującej od 1956 roku przekonać Polaków, że ona także „rządzi Polską z centrum”, aż po opozycjonistów - spotkali się w kulcie powstania warszawskiego.

PRL przez trzy ostatnie dekady swego istnienia uprawiała kult Powstania. Rządzącym był ten kult potrzebny do pokazania, że po okresie „stalinowskiego radykalizmu” (jak powszechnie wiadomo realizowanego nie przez „prawdziwych moczarowskich Polaków”, ale przez „żydokomunę”), także tym krajem, krajem przecież zupełnie zwyczajnym, władza rządzi z centrum. Ale kult powstania potrzebny był władzy także przeciwko Niemcom, gdyż antyniemieckość była w PRL ważniejszym źródłem legitymizacji niż jakiś tam „socjalizm”, w który nie wierzył nikt, może poza Jackiem Kuroniem i Karolem Modzelewskim. 

Powstanie Warszawskie uczy nas ogromnej ostrożności w projektowaniu tzw. polityki historycznej. Powstanie wzięło się bowiem z jednego drobnego kłamstwa. Z kłamstwa na temat aktu założycielskiego II RP. Polacy, na skutek wielu własnych zaniechań i niezbyt im sprzyjającej sytuacji geopolitycznej, nie byli w stanie uratować swego państwa w XVIII wieku. Tym bardziej w 1918 roku nie byli go w stanie sami odzyskać. Umieli jednak sensownie wykorzystać geopolityczne okoliczności, jakie stworzyła I wojna światowa (dla wszystkich poza Polakami była ona katastrofą, ale ta katastrofa zniszczyła – przynajmniej na chwilę - wszystkie trzy państwa zaborcze jednocześnie). I tę chwilę polskie elity politycznie wykorzystały. Wykorzystali ją Dmowski, Piłsudski, socjaliści, ludowcy, endecy… Polskie elity były w miarę przygotowane i w miarę przygotowane było polskie społeczeństwo. Problem pojawił się później, kiedy w 1926 roku Piłsudski obalił demokrację – istotnie, tak samo mało „sympatyczną” jak Platforma Obywatelska, ale nie znaczyło to wcale, że fajniejszy od niej musiał się okazać charyzmatyczny dyktator. Po zamachu majowym, niestety krwawym, Piłsudski potrzebował mitycznej „polityki historycznej” dla uzasadnienia, czemu akurat on miał prawo demokrację zniszczyć, żeby państwo polskie uzdrowić. Wówczas pojawił się mit „rozbrajania Niemców w Warszawie” 11 listopada 1918 roku. 

Piłsudski dzięki negocjacjom ze swoimi socjalistycznymi przyjaciółmi w zrewoltowanym niemieckim garnizonie Warszawy umożliwił wówczas wyjście ze stolicy wielotysięcznych, świetnie uzbrojonych oddziałów okupacyjnych, które poszły robić rewolucję w Berlinie. Nieliczne przypadki szamotaniny z niemieckimi żołnierzami były pacyfikowane zarówno przez ludzi Piłsudskiego jak i przez niemieckich dowódców. Niestety, Piłsudskiemu po 1926 roku potrzebny był mit jednego przynajmniej zwycięskiego, krwawego powstania. Wtedy pojawiło się „rozbrajanie Niemców w Warszawie”.

Problem nie jest nawet to, że Sanacja używała tego mitu w szkole, do wychowywania przyszłego AK-owskiego pokolenia. Niestety, Sanacja w tym micie zaczęła wychowywać się sama. W tym micie wychowała także własną kadrę oficerską, która w kluczowym i tragicznym dla Polski momencie stała się dowództwem AK.

Bór Komorowski chciał powtórzyć „rozbrajanie Niemców w Warszawie” nie takie, jakim było ono naprawdę, ale takie, jakim zostało ono przedstawione w polityce historycznej Sanacji. „Rozbrajanie Niemców w Warszawie” - to mityczne, a nie to realne - chciała też powtórzyć konspiracyjna młodzież. Każdy z nas chciałby powtórzyć „rozbrajanie Niemców w Warszawie” z sanacyjnych czytanek. Śliczni chłopcy (i zapatrzone w nich śliczne dziewczęta, jako że były to czasy jeszcze sprzed genderowej świadomości, choć i w tamtych czasach zdarzały się przykłady realnego międzypłciowego partnerstwa) w ślicznych bryczesach i butach z cholewami, a czasami nawet z wyglancowanym pistoletem lub stenem, choć to akurat należało do rzadkości. Niestety, próba odegrania przez sympatyczną młodzież i jej mniej sympatycznych dowódców malowniczego powstańczego mitu pomiędzy na poważnie walczącymi o przeżycie i władzę nad światem armiami Stalina i Hitlera musiała się skończyć masakrą. 

A dlaczego ja osobiście nie fascynuję się ruinami Warszawy w 3D zaproponowanymi mi przez „muzealników” na kolejną rocznicę masakry? Ponieważ przez wszystkie lata szkoły podstawowej, liceum i studiów oglądałem te ruiny kolejno w gomułkowskiej, gierkowskiej, a wreszcie jaruzelskiej TVP. Oglądałem je naprawdę bez przerwy. Przez każdy sierpień, kiedy Powstanie wybuchło, przez każdy wrzesień, kiedy trwało i przez każdy październik, kiedy upadło. A także przez całą resztę roku, bez żadnej okazji. Jedyna różnica polega na tym, że ruiny przedstawiane w tamtych filmach dokumentalnych, fabułach, programach publicystycznych i informacyjnych nie były trójwymiarowe. Ale jeśli mam coś oglądać wyłącznie z powodu dodania technologii 3D, to wybiorę raczej „Shreka Forever” niż niepotrzebne samobójstwo mojej ojczyzny. Nie jestem w końcu jakimś pojebanym, faszyzującym szwedzkim metalowcem z zespołu Sabaton.
Komentarze
Dodaj nowy
Józef K   |01.08.2010 03:46:34
No fajny ten artykuł, bo jest jakiś ruch i są konkretne liczby, choć może ta
analiza trochę nazbyt naciągana. No bo zanalizować jednym ruchem wiosła jednak
kawał poszatkowanej historii, całkiem przypadkowej i jednak raz udanej, a dwa
nie, na potrzeby jakiejś hipotezy, jest lekką przesadą, choć Pan umie to jednym
zamachnięciem, i to i tak fajnie wychodzi bez szlaczków. Dla mnie OK, felieton
to felieton, ryzykuje się zawsze sporo i to też jest w porządku.

Jedna fraza
mnie zaciekawiła, tzn. te pańskie szlaczki, które zawsze Pan wetknie:
"Śliczni chłopcy (i zapatrzone w nie śliczne dziewczęta, jako że były to
czasy jeszcze sprzed genderowej świadomości, choć i w tamtych czasach zdarzały
się przykłady realnego międzypłciowego partnerstwa)".
Panie Michalski… Na
świecie, Pan chyba sporo jeździ i może przyobserwować, jest z tą świadomością
tak, że jednak to się buduje latami a ona wchodzi do życia naprawdę, kiedy
przestaje się o niej mówić, i to tylnymi drzwiami, no, od kuchni. To się staje i
w końcu jest, jak chleb powszedni.
U nas, że Pana trochę żartobliwie
spostponuję, tzn. w Polsce (albo w Warszawie raczej), jest tak, że wszystko dla
Pana musiałoby zostać nazwane: to jest feministka i teraz wszyscy traktujcie ją
tak i tak; to jest gej i proszę mu okazać trochę estymy; a to jest kobieta ze
świadomością genderową i proszę z nią ostrożnie, bo sroce spod ogona jak każda
przeciętna gosposia polska to ona nie wyszła… I tak dalej, komu w duszy co
gra.
Panie felietonisto, niech Pan przyłoży trochę lodu na skronie… spokojnie,
bo koniki galopują w las a Pan z nimi.
Wie Pan co? Jeśli polski gender to jest
te kilka nieudacznych okularnic z kiepskim zgryzem, kilka pozostawionych przez
mężów podstarzałych babek na uniwerkach, wrzeszczących o równe prawa, i w końcu
kilka intelektualistek z prawdziwego zdarzenia, które posiadają sporo wiedzy na
różne tematy i krytycznie uczą, czym feminizm jest a czym nie, i jak to się ma
do ogólnego światopoglądu, historii i ducha dziejów… to nie oznacza, że Pan,
Warszawiak, z lekko już zdezelowaną chyba mózgownicą, ma wszędzie te genderowe
świadomości podtykać pod nos. Wyjedź chłopie z Warszawy, pomocz nogi w wodzie na
wsi a zobaczysz, że każda polska "baba ze wsi" trzyma swojego
"chłopa" za kark całkiem rzutko i jak trzeba to klapsa dać umie,
przytrzymać jak rodowita Greczynka poza sypialnią ze dwa tygodnie a i - jak
trzeba - gacha sobie przyprowadzić, żeby mu na złość zrobić. Z tego bierze się
gender, a nie z resentymentu kilku rozczochranych, niezadowolonych
niewydarzeńców z Warszawy. Trochę wiary w powagę kobiet spotykanych codziennie
na ulicy. W tramwaju. W metrze. Może gorzej ubranych, ale swoje wiedzących. Może
nie napierdalających tak w bębenek oświecenia, ale wykonujących i swoje
obowiązki… I co? Powie mi Pan może że to nie jest gender, co? Jest, tylko że
dla Pan musi być duża fasada, wtedy się Panu podoba.
A tak poza tym, bo poruszył
mnie tylko ten szlaczek, reszta mi się bardzo podoba, to wśród tych dziewczyn w
ruinach Warszawy w 44 było sporo "bojowniczek", które ginęły - pewnie
także na zasadach "międzypłciowego partnerstwa" razem z tymi ślicznymi
chłopaczkami, co to uganiali się z granatami w kieszeniach…
Więc niech Pan
schowa teraz procę do kieszeni, bo Panu wystaje, i zamiast kląć na tych
nieoświeconych co ginęli w 44 (bo oni już zginęli i nic Pan nie wymyśli), niech
Pan chwilę pomyśli, że jednak coś robili, może "chujowo" im poszło, może
ginęli głupio, ale może nie tak do końca na marne, i - jakkolwiek -
"szacun" im się należy…
druknepf   |01.08.2010 13:18:22
Czy powodem do szacunku ma być to, że ktoś mnie kiedyś jako młokosa podpuścił
tak, że zrobiłem coś niewyobrażalnie durnego? Osobiście raczej bym się tego
wstydził, a jeżeli z tego powodu skróciłbym swoje życie, byłoby mi żal. Żal mi
tych wszystkich młodych ludzi, którzy rozpoczynali dopiero swoje życie i
niejeden z nich mógł przydać się bardziej ojczyźnie zachowując życie.
Józef K   |01.08.2010 14:17:02
"niewyobrażalnie durnego"? Tak Pan to nazwał?
Wie Pan… sądzę, że mówi
Pan jak Michalski, siedząc, popijając herbatę i dobrze się bawiąc w tego, kto
ocenia.
Czy takie określenie jest celne? W kontekście II w. światowej, która
trwała już od 5 lat. Gdy ludzie widzieli pogromy na co dzień? Itd?
Nie wiem, czy
"niewyobrażalnie durnym" można to określać, ale nie będę się upierał.

Niech Pan powie kombatantowi, że to było niewyobrażalnie durne. Jeśli się z
Panem nawet zgodzi, to jednak pomyśli o tym w innych kategoriach niż szanowny
felietonista, któremu się lapsnęło to tu, to tam.
I sądzę, że Muniek Staszczyk
z T. Lovem ma wiecej racji pisząc piosenkę o Wawie, bo widać w tym kawałek
empatii, niż KM, który pisze, bo pisać umie. Ze słuchanie muzyki na pewno u
niego jest gorzej…
druknepf   |02.08.2010 00:31:15
Nie powiem zdziecinniałemu kombatantowi, że jego poświęcenie było niewyobrażalne
durne, nie jestem takim okrutnikiem.
Ci młodzi ludzi pomimo wiedzy o wojnie
targnęli się na niewyobrażalne, sprowokowali diabła wcielonego do dzieła
zniszczenia i dzisiaj chcą nosić na głowach wieniec z wawrzynu. Poważni ludzie
ocenili to powstanie jako zbrodnię i nie mam żadnych przesłanek, ażeby czcić
niewyobrażalną katastrofę jako zwycięstwo. To absurd. Warszawiacy mogą sobie
obchodzić dowolnie obrane rocznice i święta, nic mi do tego, ale Polska nie
składa się z Warszawy.
k110   |04.08.2010 14:31:06
Pan Józef K. chyba ma jakiś problem z kobietami - w odpowiedzi na jedno zdanie o
genderze megaaa wypowiedź, i do tego oczywiście obraźliwa ("kilka
nieudacznych okularnic z kiepskim zgryzem, kilka pozostawionych przez
mężów
podstarzałych babek na uniwerkach, wrzeszczących o równe prawa"), no
litości!!
Roger  - +-=   |01.08.2010 12:17:53
Należy oddzielić liczbę poległych powstańców od wymordowanych cywili.
Znam
szacunki, które mówią o 20 000 powstańców i 180 000 cywili. Czyli proporcja 1 do
10. Tylko liczbę zabitych powstańców można przyrównywać do liczby zabitych
Niemców.

Reszta wymordowanych czyli cywili zawdzięczamy barbarzyństwu
Niemców realizujących rozkaz Hitlera.
.
warszawiak   |01.08.2010 12:38:54
To chyba artykul na "lewicowe" zamowienie. Nie zgadzam sie z Pana
propozycja zeby "zminimalizowac" straty Powstania. To przerobilismy juz
za czasow PRLu kiedy na muzeum Powstania nie bylo nigdy odpowiediego miejsca.

Urodzilem sie w Warszawie zaraz po wojnie i bawilem sie w gruzach tak jak Pan
sie bawil w piaskownicy. Trudno miec do czegos szacunek czego sie nie zna.

Co do Shreka to radze go uwaznie ogladac bo to naprawde wielkie artystyczne
przezycie. Porownanie tego glupiego zreszta filmu z proba upamietnienia
Powstania to tylko przejaw Pana ignorancji.
Co do "pojebanego"
Sabatonu radze wziac slownik i przetlumaczyc slowa piosenek. Niewiele w nich
faszyzmu ale spiewanie przez Szwedow o heroizmie Polakow to chyba cos co Pan nie
moze przelknac.
k110   |04.08.2010 14:45:49
ale szacunek do czego, do ruin?
zgodnie z m.wańkowiczem ("ziele na
kraterze") kłamstwo dowódców powstania polegało na tym, że pozwolili wierzyć
młodym ludziom w zwycięstwo, że są oni w stanie pokonać Niemców!a wiadomo było,
że nie ma broni!!i że to się nie uda bez pomocy z zewnątrz..a nie było żadnych
przesłanek, że Rosjanie wejdą do Warszawy!!
wątpię, czy gdyby młodzież
wiedziała, jaka to będzie masakra (180.000 cywilów zabitych),to by tak chętnie
się na to pisała..można ryzykować swoje życie, ale młodych matek, dzieci, swoich
rodziców, dziadków, itp.?
oni walczyli, żeby wygrać (co było niemożliwe,dowódcy
ich oszukali), a dowódcy walczyli, żeby nam zachód współczuł (żeby ugrać coś
politycznie, co też się nie udało) [rozmowa z Kordianem Tarasiewiczem w
ostatniej "Polityce"].
dlatego czczenie dowódców powstania to zbrodnia
(moralnie odpowiadają za zniszczenie miasta i śmierć tych 200.000)!
Jacek Mirewicz   |01.08.2010 13:00:58
"Problem nie jest nawet to, że Sanacja używała tego mitu w szkole, do
wychowywania przyszłego AK-owskiego pokolenia. Niestety, Sanacja w tym micie
zaczęła wychowywać się sama."

Sanacja ponosi wine za indoktrynowanie
spoleczenstwa, za wychowanie potulnych idiotow, ktorzy szli w przepasc na rozkaz
swoich wladz.

"… kiedy w 1926 roku Piłsudski obalił demokrację
yendrrek   |01.08.2010 13:46:19
Cat Mackiewicz miał na imię Stanisław, a nie Józef.
"Józef Mackiewicz, Stefan Kisielewski, Józef Cat-Mackiewicz, Andrzej
Bobkowski
s.golawska   |01.08.2010 14:44:39
Faktycznie, wdarło się przejęzyczenie. Poprawiliśmy.

Redakcja
Gnębon Puczymorda   |01.08.2010 13:56:43
No szybko pisał, to mu się Mackiewicze zlali. Chwilami też płcie się nie
zgadzają ["Śliczni chłopcy (i zapatrzone w nie śliczne dziewczęta…"]. A już najgorsze te "bryczesy".
Czyście Michalski widzieli kiedyś bryczesy

http://pl.wikipedia.org/wiki/Bryczesy

nie mówiąc już o powstańcu w bryczesach?
Jacek Mirewicz   |01.08.2010 16:19:43
"
reakcjonista  - Oh, neofita Michalski   |01.08.2010 17:19:57
Ciekawe, czy jest Pan w stanie sobie wyobrazić ciśnienie, jakie siedziało w tych
ludziach, którzy wiedzieli, że jest okazja, by je w końcu wyładować na tych
zbrodniarzach.
Gnębon Puczymorda   |01.08.2010 18:04:43
P. Michalski nie jest sobie w stanie wyobrazić, ponieważ za okupacji w Warszawie
występowała ciepła woda w kranach i nawet ogrzewanie działało, czyli od strony
modernizacji wszystko było zasadniczo OK.

A powstańcy tylko zatykali kanały,
które przecież powinny być drożne…
efdur   |01.08.2010 18:52:26
Odnosze wrazenie, ze Cezary Michalski - wzorem swoich licznych
poprzednikow i (jak to mozna przewidziec z gory) tez nastepcow,
ktorzy poprzez epatowanie opinii publicznej "kontrowersyjnymi
wystapieniami" usilowali i beda usilowac "zrobic sobie nazwisko
w tak zwanych kregach" - popelnia tez liczne i znane juz
dokladnie bledy swoich poprzednikow!

Za pierwszy taki blad uznalbym
nonszalancki atak na - jak to on nazywa - pojecie "miasta
nieujarzmionego" czy miasta niepokonanego, ktore w swym szerszym
wymiarze narodu czy panstwa "niepokonanego" jest w pewnym
negowanym przez Michalskiego zakresie i aspekcie waznym kamieniem w
fundamencie naszej narodowej tozsamosci i wyraza nadzieje, czy wrecz
pewnosc ze oto istniejemy i istniec bedziemy jako narod i panstwo, bez
wzgledu na zakusy wrogich nam sil i bez wzgledu na nasze wlasne
bledy, nawet te, ktorych byc moze daloby sie uniknac! Bedziemy tak
realnie i tak dlugo istniec, jak dlugo i jak piekna bedzie istniec
Warszawa!

Drugi blad Michalskiego polega na wyizolowaniu ewenementu
Powstania z calej aktywnosci polskiego ruchu oporu podczas pieciu lat
wojny! Pomija kompletnym milczeniem udzial tysiecy Polakow w zbrojnych
aktach sprzeciwu wobec okupanta i ciekawe by bylo poznac opinie
Michalskiego na temat Westerplatte, Hubala, zamachu na Kutschere, Akcji
pod Arsenalem, wysadzenia dziesiatkow pociagow niemieckich jadacych na
front wschodni, rozpracowania sekretu "Enigmy", dzialan zwiazanych
z rakietami V, licznych egzekucji na zdrajcach i tysiecznych innych
aktow biernego oporu oraz drobnego lub wiekszego sabotazu, gdzie odwet
w postaci masowych egzekucji Polakow czy palenia wsi byl mozliwy do
przewidzenia, ale w warunkach bezpardonowej walki z wrogiem nikt tego
odwetu do rachunku nie wliczal! Trwala wojna!

Trzeci blad Michalskiego
polega na tym, ze nie jest w stanie udowodnic, czy Niemcy - nawet
gdyby Powstanie nie wybuchlo - cofneliby sie przed wykonaniem znanego
planu Hitlera, zeby Warszawe zniszczyc calkowicie i zrownac z ziemia
na zawsze! Lecz - mimo ze udowodnic tego nie potrafi - w calym swym
mlodzienczym zadufaniu zrzuca wine za metodyczna czy wrecz pedantyczna
niszczycielska dzialalnosc Niemcow w Warszawie po Powstaniu na jego
dowodcow!

Zupelnie absurdalne rozumowanie demonstruje Michalski w
akapicie zaczynajacym sie od slow:
"Powstanie Warszawskie uczy nas
ogromnej ostrożności w projektowaniu….."

Trudno zrozumiec sprzecznosc
dwoch wypowiedzianych tam na jednym oddechu twierdzen o jakims blizej
nie sprecyzowanym "kłamstwie na temat aktu założycielskiego II RP"
i o tym, ze Polacy w 1918 roku nie byli w stanie sami odzyskać swego
panstwa. Zwlaszcza gdy sie dalej czyta, ze Polacy "Jednak umieli
sensownie wykorzystać geopolityczne okoliczności, jakie stworzyła I wojna
światowa (…………..) przynajmniej na chwilę. I tę chwilę polskie
elity politycznie wykorzystały."
Czy - zdaniem Michalskiego - te elity
mialy owej chwili nie wykorzystac?

Rozumiem, ze pojecie "mitu czy
aktu zalozycielskiego kolejnej RP" to modny obecnie slogan i
p.Michalski jako osobnik "cool" i "trendy" nie mogl sie
oprzec wtraceniu tak smakowitego kaska, ale uczulilbym tutaj
p.Michalskiego na prosty fakt, ze Polacy juz sie tym kaskiem zaczynaja
dlawic!

"Konieczne jest (…..) zamienienie Muzeum Powstania
Warszawskiego - pisze dalej Michalski - w martwy pomnik, skoro - jak
już sobie powiedzieliśmy - żadna władza póki co nie może go zamienić w
miejsce mówienia prawdy o tym, czym było Powstanie Warszawskie, bo dla każdej
władzy byłoby to zbyt niebezpieczne." (w jakim sensie
niebezpieczne?)

Czym sie powyzsza proklamacja rozni od: "Krzyz ma
pozostac, chyba ze zamiast niego powstanie pomnik!" - a jest
nawet moim zdaniem znacznie bardziej szkodliwa, bo dotyka sprawy
znacznie wazniejszej dla naszej narodowej tozsamosci i wspolnoty.

My -
mowiac o Powstaniu i pamietajac o nim nie potrzebujemy fabrykowac i
nie tworzymy zadnego "zalozycielskiego mitu" "made by
Michalski", bo Powstanie bylo i jest bezspornym faktem
historycznym, czy p. Michalski to lubi, czy nie!

Wszystkim cudzym
wypowiedziom p. Michalski ma a priori za zle i podciaga je pod
wymyslony napredce przez siebie propagandowy strychulec. Nie moge - mimo
checi - doszukac sie w tekscie Michalskiego ani jednej oryginalnej
mysli, ktora nie bylaby juz przedtem walkowana setki razy! A wszystko
owiniete w tani blichtr rzekomej erudycyjnej znajomosci realiow lat
powojennych oraz historii Polski jako takiej!

Kiedy uzywa patetycznie
slow o "niepotrzebnym samobójstwie mojej ojczyzny" - odnosze
wrazenie, ze jak "prawdziwy patriota" z wiadomej recepty uderza
w ton bogoojczyzniany nie gorzej niz ci, ktorych gani!

Nie mam tu
zamiaru szczegolowo polemizowac z "tezami" p.Michalskiego, bo jego
chaotyczny artykul nie stwarza nawet platformy takiej dyskusji!
Rzucilem
tylko kilka nasuwajacych sie od razu sugestii pod rozwage ewentualnym
bardziej niz ja wnikliwym czytelnikom!

Na zakonczenie moge tylko dodac,
ze moim zdaniem autor wyrazil zaledwie swoje prywatne preferencje:
woli
Gnębon Puczymorda   |01.08.2010 18:59:19
Wybacz Autorze, może chciałeś dobrze, ale jak czytam coś takiego

pojecie "miasta nieujarzmionego" czy miasta niepokonanego, ktore w
swym szerszym wymiarze narodu czy panstwa "niepokonanego" jest
w pewnym negowanym przez Michalskiego zakresie i aspekcie
waznym kamieniem w fundamencie naszej narodowej tozsamosci i wyraza
nadzieje, czy wrecz pewnosc ze oto istniejemy i istniec bedziemy jako narod
i panstwo, bez wzgledu na zakusy wrogich nam sil i bez wzgledu na
nasze wlasne bledy, nawet te, ktorych byc moze daloby sie uniknac!


to opadam z sił i dalej już nie daję rady.
efdur   |01.08.2010 18:58:12
(ciag dalszy)

(zostal prawdopodobnie przekroczony limit liczby
znakow!)

Nie mam tu zamiaru szczegolowo polemizowac z "tezami"
p.Michalskiego, bo jego chaotyczny artykul nie stwarza nawet platformy
takiej dyskusji!
Rzucilem tylko kilka nasuwajacych sie od razu sugestii
pod rozwage ewentualnym bardziej niz ja wnikliwym czytelnikom!

Na
zakonczenie moge tylko dodac, ze moim zdaniem autor wyrazil zaledwie
swoje prywatne preferencje: woli
efdur   |01.08.2010 18:59:54
ciag dalszy

(zostal prawdopodobnie przekroczony limit liczby znakow)

Nie
mam tu zamiaru szczegolowo polemizowac z "tezami" p.Michalskiego,
bo jego chaotyczny artykul nie stwarza nawet platformy takiej
dyskusji!
Rzucilem tylko kilka nasuwajacych sie od razu sugestii pod
rozwage ewentualnym bardziej niz ja wnikliwym czytelnikom!

Na
zakonczenie moge tylko dodac, ze moim zdaniem autor wyrazil zaledwie
swoje prywatne preferencje: woli
efdur   |01.08.2010 19:06:21
ciag dalszy

(zostal prawdopodobnie przekroczony limit liczby znakow)

Nie mam
tu zamiaru szczegolowo polemizowac z "tezami" p.Michalskiego, bo
jego chaotyczny artykul nie stwarza nawet platformy takiej
dyskusji!
Rzucilem tylko kilka nasuwajacych sie od razu sugestii pod
rozwage ewentualnym bardziej niz ja wnikliwym czytelnikom!

Na
zakonczenie moge tylko dodac, ze moim zdaniem autor wyrazil zaledwie
swoje prywatne preferencje: woli
wuz   |01.08.2010 19:08:40
Te ofiary nie pojawiły się przypadkiem.
To nie "barbarzyństwo Niemców"
było tu nowym elementem. To kompletny brak realizmu Polaków. Chociaż w sumie -
nie, przecież to tradycja.
efdur   |01.08.2010 19:10:10
Z niewiadomych przyczyn portal nie pozwala mi zamiescic prelnego tekstu
mojego komentarza, wiec tylko wyrazam ubolewanie, ze mimo kilkakrotnego
logowania sie na nowo nie mialem szansy wyrazic mojego stanowiska w
sposob kompletny!
Pozostaje z calym szacunkiem i mam nadzieje, ze w
przyszlosci techniczna obsluga portalu umozliwi wpisy o objetosci 6-8
tysiecy znakow tak jak inne powazne strony internetowe!
Gnębon Puczymorda  - re:   |01.08.2010 19:34:02
efdur napisa?:
mam nadzieje, ze w przyszlosci techniczna  obsluga portalu umozliwi
wpisy o objetosci  6-8 tysiecy znakow tak jak inne powazne
 strony internetowe!


Jezusie Maryjo!! 8000 tysięcy znaków! W żadnym wypadku!
TT2  - sprzeczne te interpretacje   |01.08.2010 20:21:54
Niespójny dla mnie ten wywód. Może i mit "rozbrajania Niemców" w 1918
dawał zbyt wiele wiary w siebie i miał jakiś wpływ na powstanie w 1944. Ale sam
mit powstania mówi raczej o zwycięstwie tylko moralnym, a im ktoś bardziej
patetyczny w tym temacie tym bardziej uważa, że Polska po 44 była całkiem
zniewolona, a więc porażka była zupełna. Jeśli jest więc jakiś problem z tym
mitem wg mnie to nie triumfalizm, ale raczej jego defetyzm skrajny może być
szkodliwy. Wychowani na nim ludzie będą bowiem głęboko przekonani, że Polak,
jeśli już z kimś wygrać może, to tylko na płaszczyźnie moralnej. A ponieważ wg
mnie dziś za statusem bohatersko poległego mało kto tęskni efekt tego
powstańczego mitu może być głównie taki, że ludzie będą albo coraz silniej
przekonani że w Polsce i z Polakami nic się na da osiągnąć w wymiarze
pragmatycznym - a więc albo trzeba sobie w ogóle wszelkie wysiłki w życiu
darować, albo Polskę opuścić…
Arkan  - Czy Powstanie był konieczne   |01.08.2010 22:07:24
Teraz popijając herbatę rooibos w wygodnym fotelu-znając uwarunkowania
historyczne etc. generalnie uważam, że Powstanie nie było potrzebne ponieważ
zginęło wielu wartościowych ludzi. Zostaliśmy "sprzedani" (oczywiście
uproszenie ale brak miejsca na dłuższe wypociny) w Teheranie a już na pewno w
Jałcie. Kwiat młodzieży w ludowej Polsce powojennej- część by wyemigrowała,
część poszła do lasu i potem byłaby katowana i mordowana przez UB i NKWD a
większość po prostu chciałaby żyć i cieszyć się życiem i po reedukacji
uwierzyłaby w lepszą przyszłość Polski ludowej. Ale jedna uwaga- był Pan
Michalski o ile się nie mylę w opozycji antykomunistycznej więc delikatnie
mówiąc nie przepadał Pan za systemem sprzed 1989 roku, otóż narodowy socjalizm
zafundowany nam przez Niemców był wielokrotnie gorszy. W życiu oprócz rozważań
natury humanistycznej są po prostu emocje i sytuacja historyczna, Ci młodzi
ludzie mieli takie ciśnienie aby dowalić hitlerowcom po prostu odpłacić za 5 lat
katowni. A tak dosadniej: jakby Panu zerżneli siotrę, skatowali ojca, zamknęli
matkę i skatowali przyjaciół czy byłby czas na rozważanie czy to ma sens -
zemsta i tyle. Na wybaczanie przychodzi czas po 50 latach.
Ocena dowódców to
inna sprawa- ale oni też wiedzieli co idzie ze wschodu poza tym czasu na decyzje
nie było wiele.
efdur   |02.08.2010 04:26:11
Nie mam tu zamiaru szczegolowo polemizowac z "tezami"
p.Michalskiego, bo jego chaotyczny artykul nie stwarza nawet platformy
takiej dyskusji!
Rzucilem tylko kilka nasuwajacych sie od razu sugestii
pod rozwage ewentualnym bardziej niz ja wnikliwym czytelnikom!

Na
zakonczenie moge tylko dodac, ze moim zdaniem autor wyrazil zaledwie
swoje prywatne preferencje: woli
sweterek w jelonki   |02.08.2010 05:39:02
W takim razie co można powiedzieć o powstaniu w getcie? Jakoś tam nikt nie
przyczepia szlaczków o "ślicznych chłopcach" którzy w zupełnie
beznadziejnej sytuacji liczyli na , albo uratowanie życia, albo na śmierć z
godnością. Mimo całej pieprzonej genderowej samoświadomości- mając dziadka
powstańca- rzygać mi się chce jak jakiś "wypindraczony" mędrek pisze o
"zdziecinniałych kombatantach". A krytykować dowództwo zawsze najłatwiej
jest tym, którzy siedzą sobie bezpiecznie przed komputerem i ich decyzje nikogo
nie obchodzą.
wejder1   |02.08.2010 12:42:18
Popieram artykuł Michalskiego, większość komentarzy to jakieś ble, ble, ble, i
świadczy o tym, że trzeba robić więcej takich artykułów i sam sens tego tekstu
potwierdza się w wypowiedziach forumowiczów. Kolesie siedzą przy kompie, przy
kawce i piszą jakie to poświecenie było ważne, chce się rzygać.
weronika_zuzanna   |02.08.2010 14:12:44
strasznie balaganiarski tekst. mieszaja sie tu argumenty z trzech roznych
porzadkow: oceny politycznych uwarunkowan wybuchu powstania, moralnej oceny jego
szeregowych uczestnikow i oceny wykorzystywania powstania w polityce
historycznej.

to, ze pis cynicznie wykorzystywal powstanie jako mit fundujacy
nowa wspolnote (IV RP) nie znaczy, ze trzeba ‘zamieniac muzeum w martwy pomnik’.
przeciez to zastepowanie jednej totalizujacej narracji (powstanie jako heroiczny
zryw) inna (powstanie jako glupota), ktora zupelnie nie liczy sie z
doswiadczeniem samych szeregowych uczestnikow, a demokratyzacja historii polega
wlasnie na daniu glosu subiektywnym doswiadczeniom swiadkow historii a nie
zduszaniu ich kolejna hegemoniczna opowiescia.

to, co trzeba zrobic (i powoli
sie to dzieje w ramach samego muzeum), to otworzyc muzeum na inne wersje tej
samej opowiesci: narracje antyheroiczna, narracje o cywilnej gehennie, narracje
genderowa, narracje zydowska. tego typu narracje sa zreszta obecne wsrod samych
powstancow i wystarczy dopuscic je do glosu. wtedy muzeum byloby miejscem
kontaktu z wieloscia podejsc i znaczen a nie dydaktyczna opowiastka majaca
ksztaltowac pozadane postawy polityczne.

zgadzam sie natomiast, ze trzeba
przestac wreszcie traktowac powstancow jak arbitrow od wspolczesnego patriotyzmu
(patrz: wywiad w ostatniej GW, gdzie dziennikarz zaczyna rozmowe z powstanka od
"chcialem porozmawiac o patriotyzmie z kims, kto dobrze wie, co to
jest"). patriotyzm tamtego pokolenia byl efektem oddzialywania paradygmatu
romantycznego i byl moze nawet funkcjonalny w sytuacji braku panstwowosci, teraz
z wychowawcow powstancy powinni stac sie po prostu swiadkami historii.
stachosz   |02.08.2010 15:03:17
"Nie jestem w końcu jakimś pojebanym, faszyzującym szwedzkim metalowcem z
zespołu Sabaton."
A kim ty w ogóle jesteś?
Bo dla mnie jesteś pojebanym
filozofem co to niby się na wszystkim zna w dupie był i gówno przeżył a udaje
mundrego.
Ile płacą ci za te wypociny?
antenka_beretowa   |02.08.2010 15:07:23
Myślę ,że przewrotnie paradoksalnie felietonik Cezarego Michalskiego w swem
materii
pmięszaniu, emocjonalno chłodno - żarliwie - letnio - gorąco -labilno
- stabilno -
histerycznie ch. wie czym jest mimowolną ilustracją , czy
duplikacją "demona", z którym walczy.
Kólko się zamyka.Cezary
Michalski, jak stoi móglby się teleportować na jakąs burzliwą
naradę dowództwa
AK o zasadności powstania,z ktorej, w polskim "wielogłosie" tak samo nic
by nie
wyniknęło,jak nie wyniknęlo z tego felietonu… a jak w Polsce nic nie
wynika (z reguły) …
no to kupą mości panowie, jakoś to
będzie…Przekleństwem "konceptu" powstania był całkowity
jego brak
wśród tych ktorzy byli za to odpwiedzialni i nieodpowiedzialni dlatego
że je -
mimo to - uruchomili. Mam jak najgorsze zdanie o zasadności powstania, lecz
pięknych
chłopców i pięknych dziewcząt" nie ruszajmy , bo nie zawiedli,
zrobili , co mogli i byli po
prostu niezwykli - szanujmy ich i nie używajmy do
nawet najbardziej zbożnie motywowanych
szlaczków i ozdobników przewodów
(sic!) Autora.
Józef K   |02.08.2010 17:53:22
Zgadzam się z wypowiedzią powyżej, zresztą, z większością komentarzy. Ktoś
trafnie zwrócił uwagę, że nastąpiło także poplątanie porządków i że
Michalski wszystko włożył do jednej przegródki. 
Nikt nie mówi, że
powstanie 44 było "dobre", przecież przyjmijmy to za
pewnik, II wojna też nie była dobra, i najazd Sowietów 17-go września
także nie. To się stało. To jest oczywiste samo przez się. Ale… osobiście
nie mogę się zgodzić, gdy się je nazywa durnym, albo całość zrzuca -
jak to robi autor - na obrzydliwą Sanację czy w końcu tylko i wyłącznie na struktury wychowania, bo jednak każdy z tych ludzi dokonał wyboru. Panie Michalski,
strukturalizm się wyczerpał w latach 60tych, a to że do Pana doszedł dziś i
że Pan to bierze jednym wytrychem, to źle o Panu świadczy.
Każdy z
tych ludzi dokonał wyboru takiego a nie innego, i za to, a także za to,
że zginął i nie ma możliwości powiedzenia o tym, dlaczego tak, albo:
dlaczego nie, ale jednak i tak tak, należy mu się szacunek. Oraz
pewna historyczna rzetelność. I tu się nie zgadzam, że powstanie 44
było tylko i wyłącznie głupie. Tylko tyle.
Oczywiście zgadzając się, albo
nie zgadzając niczego nie wskóram, bo wiem, że w efekcie doszedłbym z
przedmówcami do Adama i Ewy, zacząłbym obwiniać tę drugą że zerwała owoc
itd., a w końcu powstanie wyciągnąłbym z upadku w czas, który był
skutkiem nie słuchania nakazu Boga, i na odwyrtkę doszedłbym, że kobiety są
złe, i nie powinno być parytetów, bo w Edenie były, i co? I jabłko. I
tak dalej, jak każdy z Państwa uważa. 

Jedno zdanie jeszcze wypowiedzi
powyżej: myślę, że myli się Pani, antenko, że gdyby np. dziś Michalski
wypowiadał się ex cathedra lub jako polityk lewicy, nic by z tego nie wynikło. Wynikało by: dostałby
po raz pierwszy w papę pomidorem i następnym razem się zastanowił.
 

I do Pana, Michalski: niech Pan siądzie i napisze jakąś książkę w
końcu. Tego też wymaga pańska nadszarpnięta kondycja i
autorytet. Najwyższy czas. Bo marnuje Pan tutaj i
rozprasza niepotrzebnie.
raginis  - Opinia o Sabatonie - jestem zszokowany   |02.08.2010 19:00:28
"A dlaczego ja osobiście nie fascynuję się ruinami Warszawy w 3D
zaproponowanymi mi przez
gazek  - krótko i węzłowato   |02.08.2010 19:12:51
1926
gazek  - krótko i wezłowato   |02.08.2010 19:20:26
1926
gazek  - awaria   |02.08.2010 19:21:27
Nie mogę zamieścić komentarza!?
Wibrafon   |02.08.2010 20:48:35
Uf, nie sposob bylo napisac cokolwiek od wczoraj - to chyba znak, ze cos jest na
rzeczy? Krotko: Przesadnie, prowokujaco, ale slusznie. Rzygac mi sie juz chce od
trupow i cmentarzy. Chce zyc normalnie. Jak ktos sie chce zabijac bez sensu,
niech wstapi do PISu - i niech to zrobi!
Thome  - .   |03.08.2010 00:31:06
Dobre, dobre.

Warto jeszcze przypomnieć, że mieszkańcy Warszawy
niejednokrotnie "żołnierskimi słowami" przeganiali ze swojego otoczenia
"chłopców w bryczesach", którzy realizowali zbrodnię zaplanowaną w
szalonych głowach części dowódców AK. Niestety, na próżno.
wejder1   |03.08.2010 00:34:32
To może dorzucę linka, który pojawił się na facebooku. To może kogoś skłoni
do porzucenia pustej gadaniny o jakimś wyimaginowanym poświęceniu.

http://www.powstanie.pl/index.php?ktory=21&clas…
mhnatiuk   |03.08.2010 00:48:54
Niech administrator zmieni dilera (software’u), bo od kiedy jest portal KP,
ot wtedy są problemy z komentowaniem nie ze swojego konta albo
znikaniem komentarzy. I aż się prosi o moderację, bo takie wypowiedzi
nie powinny wisieć dłużej niż 10 minut, bo to nie onet
stachosz:
"Nie jestem w końcu jakimś pojebanym, faszyzującym szwedzkim metalowcem
z
zespołu Sabaton."
A kim ty w ogóle jesteś?
Bo dla mnie jesteś
pojebanym
filozofem co to niby się na wszystkim zna w dupie był i gówno
przeżył a udaje
mundrego.
Ile płacą ci za te wypociny?
stachosz   |03.08.2010 01:13:50
A z jakiego powodu nie podoba ci się mój komentarz, że próbujesz mnie ustawiać
co powinienem pisać a czego nie? onetu, wp itp. nie wspominaj tam od dawna
panuje cenzura.
efdur   |03.08.2010 06:51:13
"Moj drogi przyjacielu - mozna by tu zacytowac jednego z bardziej
przenikliwych Anglikow XXw. - cywilizacji absolutnie nie potrzeba szlachetnosci
ani heroizmu! Te rzeczy sa symptomem politycznej nieskutecznosci. W
spoleczenstwie dobrze zorganizowanym (…) nikt nie ma okazji do wykazywania sie
szlachetnoscia ani heroizmem. (…) Tam, gdzie sie tocza wojny, spory o wladze,
gdzie wystepuja sklonnosci do stawiania oporu, gdzie wystepuja umilowane
obiekty, o ktore sie walczy lub ktorych sie broni - tam, rzecz jasna,
szlachetnosc i heroizm maja pewien sens.
Dzis jednak nie ma wojen. Poswieca sie
maksimum troski temu, by chronic czlowieka przed zbytnia miloscia do
kogokolwiek." (Chyba ze mamy do czynienia z modnym obecnie w sferach
zblizonych do Michalskiego "kochaniem inaczej" albo raczej z nowym
"innym" rodzajem nienawisci!
Nie do wroga - tylko do przyjaciol! A
moze do samego siebie? Za to, ze sie urodzilo tu, a nie gdzie
indziej?)

I dalej ow Anglik pisze:"Dobrowolnosc niewolnictwa umyslowego
(niektorych ludzi) nie polega na jego akceptacji. Ono po prostu nie zostaje
(przez nich) zauwazone!"

Schematem walcza i od schematu
gina!


Powyzsze cytaty byly napisane w roku 1931, ale i dzis pasuje jak
ulal.
RAWoko   |03.08.2010 09:26:43
kolejny zastępczy temat dobry na seminarium historyczne.Wielka tragedia
polaków.psedoeksperciPOPISU typu Wołek michalski zawsze znajda
temat zeby trwała wojenka medialna.np Krzyz//ale juz o długach
podatków dziwna cisza..po wyborach nagle kolejny kryzys..po wyborach
do par europejskiego było podobnie.kto zapłaci za brak reform?
podatkow fonasów///czysty populizm manipulatorów ekipy Tuskawzrost
biurokracji przez 3 alta 60 ty..dług 500mld..3 lata przegrane…ale
karawana jedzie dalej
wejder1   |03.08.2010 12:00:10
To napisz o tych podatkach, a nie biadol, że temat zastępczy, ludzie sami nie
chcą tego słuchać, chcą ekspertów, którzy zapewnią im to co teraz mają, a może i
lepiej, chcą zrzucić z barków myślenie.
Dlaczego bardziej opłaca się w TV
puścić klip z wypadku, narodzin pandy, czy czegoś innego, niz robic debatę
ekonomiczną?

Twoje biadolenie to zastępczy temat do tego, że ludzie po prostu
nie chcą o tym gadać i sami uważają, że ‘jakoś to będzie’. Lepiej napisz nie
zastępczy temat, niż wyżalasz swoje wielkie, zastępcze krytyczne łzy. Pojęczysz
i wszystko jest ok, bo Ty dostrzegłeś problem, wielkie mi coś. Weź udział w jego
rozwiązywaniu, a nie czekaj na fastfoodowy tekst, który ma na celu ulżenie Twoim
lękom.
antenka_beretowa   |03.08.2010 15:22:11
Zespół Sabaton to dziesiąta woda po kisielu z majtek Leni Riefenstahl na skutek
magnetycznego spojrzenia Schicklgrubera.
wejder1   |03.08.2010 15:40:39
Gdyby byli prawdziwi, to by nie śpiewali o podejrzanym bohaterstwie
polaków, chociaż, może pewna notka Hitlera o polakach umożliwiła
im opisywanie pięknego bohaterstwa niższej rasy:

http://gegenjay.wordpress.com/2009/03/22/hitler…

A jednak nas docenił, miękną mi kolana.
Józef K   |03.08.2010 16:25:19
No widzi Pan? Już Panu lepiej, Panie wejder. Raz Pan pisze o wyimaginowanym
poświęceniu i każe się zamknąć tym, którzy spostponowali Michalskiego, a raz
cytuje Hitlera, gdy pisze jak drugi Nietzsche, o Polakach. Jak Pan pogłówkuje
jeszcze trochę przekona się, że prawda jest gdzieś pośrodku i że absolutne
negowanie powstania jest tak samo bez sensu jak jego zupełna apologia. Widzi Pan
- trzeba samemu myśleć, a nie poddawać się autorytetom. Czy to Hitler, czy to
Michalski.
wejder1   |03.08.2010 22:13:30
Ja się odnosiłem do Sabatonu, który śpiewa o tym czymś w bohaterstwie,
niezależnie od skutków. I to jest taki żart, który miał sugerować dlaczego
Sabaton oprócz śpiewania o Wermachcie może śpiewać o poświęceniu niższej rasy,
Polaków.

Chyba Michalski chce to wyśrodkować, w końcu pisze o patriotyzmie
Polaków, jak go widzi, a nie automatycznie o internacjonalizmie.

Lubie
heroiczny metal, ale nie lubię jak ktoś mi śpiewa o Wermachcie i tym czymś.
Lubie poświęcenie, ale chciałbym wiedzieć, czy ono ma czemuś służyć, czy jest
samo dla siebie, taka mała masturbacja pod sztandarem, nie ważne jakiej barwy.
RAWoko   |03.08.2010 16:48:07
panie wejder1.pamięta Pan 3x15?obietnice wyborcze PO?zastanawiam sie cóz
wymyslą w 2011 moze 3x5?po3 latach premierostwa ogłosili dziś ze to
Gilowska obnizyła podatki co skutkuję kryzysem finansów panstwa.oczywiscie
PO głosowała za.zadnej reformy finansów..długi wzrost biurokracji po3 latach
władzy populistow z PO
wejder1   |03.08.2010 22:21:14
W TV o tym trąbi, a ludzie i tak bardziej boją się PISu. Naprawdę cały czas
można usłyszeć to tu, to tam krytykę PO i opis tego, że nic nie robią. Pomijam
fakt, czy chciałbym, żeby to oni robili naprawę. Z grubsza i tak uważam, że PIS,
SLD i PO, koła nie wymyślą, a ich działania, żeby nie doprowadzić do katastrofy
będą musiały być w miarę podobne, ale może się mylę.
Artur Stadnik   |03.08.2010 16:56:20
Najlepiej by było, gdyby Michalski 66 lat po Powstaniu błysnął jakąś odkrywczą
myślą, do tego zrównoważył różne dyskursy (tfu!) i krytykując nie skrytykował. A
wszystko to w gatunku zwanym felietonem!
Poglądów własnych rzecz jasna nie ma,
bo jest inspirowany przez wiadome kręgi, które ostatnimi czasy sympatyzują z
kochającymi inaczej.
Jak widać po komentarzach nie trzeba iść pod The Krzyż,
żeby zanurzyć się w mentalnym folklorze.
wejder1   |03.08.2010 22:22:15
Bla, bla, bla…
mordka  - Michalski   |01.11.2011 22:03:10
Bór-Komorowski ma szczęście, że komuna rządziła po wojnie bo jakby dalej był
ustrój sanacyjny to by go za jądra powiesili.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 01.08.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 21.37521 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273