|
Mencwel: Kultura to nie przemysł tekstylny |
|
|
Prof. Andrzej Mencwel
|
|
16.06.2009 |
Do reformatorskich propozycji Jerzego Hausnera mam stosunek ambiwalentny. Ich autor ma bowiem rację w diagnozach częściowych, nie ma jej natomiast w swojej całościowej, a raczej częściowej, przedstawianej jako całościowa, terapii. Przeżytki minionego etatyzmu (bo przecież nie socjalizmu) stanowią u nas ciągle bagaż inercyjny, a dobijanie się do państwowej kasy – popularny sposób bycia. System finansowania działalności kulturalnej wymaga niewątpliwie reformy, administracja kulturą – racjonalizacji, instytucje kultury – weryfikacji. Konieczna jest dalsza pluralizacja źródeł finansowania, osłabianie administracyjnych zależności, wzmocnienie samorządowych, społecznych i prywatnych ośrodków kultury.
Ale kultury nie reformuje się w ten sam sposób, co industrii tekstylnej, ponieważ jej tkanka jest innej natury i trzeba rozumieć jej specyfikę. Zresztą i ci, co zajmują się przemysłem wiedzą już, że w każdej wytwórczości oprócz kapitału finansowego liczy się także kapitał ludzki (używam przykładowo ich żargonu, którego nie znoszę) i można zyskać na pieniądzach, tracąc na ludziach, co z czasem okaże się także stratą finansową. W kulturze ten związek jest o wiele bardziej złożony, zawikłany i wrażliwy. Ci, którzy tego nie czują, mylą bilanse bankowe z twórczością kulturalną. Obawiam się, że właśnie proponuję się nam taką zmyłkę.
Krótko mówiąc – trzeba najpierw rozpoznawać całość kultury, a potem rozważać możliwości jej ulepszania. Mechaniczne „reformowanie finansowania” niczego nie ulepszy, a wiele zapewne pogorszy. Dyskutować z Hausnerem należy, ale nie z finansowej, lecz z kulturalnej perspektywy.
— -
Czytaj też:
„Kabaret Hausnera” - Maciej Nowak o byłego ministra propozycjach refromy kultury.
Wkrótce kolejne opinie na temat „rewolucji kulturalnej Hausnera”.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 16.06.2009 )
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...