|
Główna nagroda w konkursie polskim festiwalu Nowe Horyzonty dla Wilhelma i Anny Sasnalów za film Z daleka widok jest piękny to bardzo dobra i ważna wiadomość. Nie tylko dlatego, że film Sasnalów rzeczywiście odstawał od reszty pokazywanej w polskim konkursie produkcji i jako jedyny mógł równoprawnie podejmować dialog z pokazywanym we Wrocławiu kinem z całego świata.
I nie tylko dlatego, że być może taka decyzja jury przyspieszy wejście do kin bardzo ważnego i potrzebnego polskiej debacie publicznej filmu, nie pozwalając mu utknąć w obiegu galeryjnym.
Decyzja ta ważna jest przede wszystkim jako nagroda dla filmu zrobionego przez artystów wizualnych, ludzi niezwiązanych z kinematografią, przychodzących do niej z zewnątrz, z własnym doświadczeniem, własnym bagażem i wrażliwością. Nagroda na festiwalu filmowym legitymizuje obecność Sasnalów w kinie, utrudnia zbijanie argumentów typu „to nie jest film”, a potencjalnie stawia warunki, jeśli nie do otwarcia, to przynajmniej do przedyskutowania warunków wejścia w pole kinematografii w Polsce.
W Polsce po roku ’89 nie zdarzyło się raczej, by artysta wizualny nakręcił film, który wszedł do obiegu kinowego (choćby i kin studyjnych) „jako film” i istniałby w nim na równi z innymi filmami, zrobionymi przez „zawodowców”. Summer of Love Piotra Uklańskiego został raczej zlekceważony przez polską krytykę filmową. Film Sasnalów może być pierwszym od lat nakręconym przez kogoś spoza kinematografii, który będzie miał szansę zaistnieć w polskim kinie jako jego równoprawna część.
W kinematografiach Europy Zachodniej i Stanów powszechnie przyjętą praktyką jest to, że w produkcję filmową wchodzą artyści wizualni, pisarze, krytycy czy teoretycy. Przychodzą z zewnątrz, spoza systemu zawodowej edukacji filmowej, co – przy wszystkich wynikających z tego ograniczeniach – pozwala im czasami odkryć w kinie nowe obszary, wytyczyć nowe ścieżki, odmienić pewne utarte pojęcia, poetyki i języki, wnosząc odmienną wrażliwość wizualną czy większą śmiałość teoretyczną.
Wiele takich przypadków można było obserwować ostatnich latach na festiwalu Romana Gutka. Steve McQueen, artysta wizualny debiutujący w kinie, wygrał dwa lata temu we Wrocławiu swoim filmem Głód. Jednym z ciekawszych filmów w konkursie było wtedy zrealizowane przez pracującego wcześniej jako artysta wizualny Philippe’a Grandrieux Jezioro. W zeszłym roku swoje retrospektywy we Wrocławiu mieli Jean-Luc Godard i Laura Mulvey. Ten pierwszy zaczynał jako krytyk filmowy, a swoje kino zawsze postrzegał jako krytykę filmową uprawianą innymi środkami. Mulvey znana jest przede wszystkim jako teoretyczka filmu, a swoje prace postrzegała zawsze jako realizację teorii ruchomych obrazów. W tym roku retrospektywę miał Bruno Dumont, z wykształcenia filozof, który zanim zadebiutował w fabule w wieku 39 lat, uczył filozofii w liceum na francuskiej prowincji i wprawiał się, kręcąc filmy produkcyjne i reklamowe. W wywiadach często podkreśla, że kino jest dla niego innym niż filozofia sposobem pracy na pojęciach.
W Polsce filmy kręcą prawie wyłącznie ludzie zawodowo wykształceni w tym kierunku. Środowisko, poza wyjątkami (bardziej świadomi producenci, część młodych twórców) jest raczej niechętne osobom z zewnątrz, zwłaszcza – jak pokazuje dyskusja wokół zmiany systemu eksperckiego PISF – tym parającym się teorią czy krytyką.
Być może problemem polskiego kina jest właśnie jego zamknięcie na osoby z zewnątrz. Być może do jego prawdziwej rewitalizacji trzeba radykalnego otwarcia na środowiska wywodzące się z innych pól sztuki czy dyskursu (teoria filmu, krytyka, filozofia). Nagroda dla Z daleka widok jest piękny może bardzo pomóc takiemu otwarciu. Sasnalowie pokazali, że można. Teraz czas na ich następców.
Czytaj też recenzję Z daleka widok jest piękny autorstwa Jakuba Majmurka.
Na podobny temat
|
Nie ze wszystkim się zgadzam, ale pój...
Teraz jest już trochę po ptokach, ale...