|
Samotne macierzyństwo długo było równoznaczne z wykluczeniem – tak matki, jak i dziecka. Jak przypomina Barbara Pietkiewicz („Pożegnanie z bękartem”, „Polityka” nr 8/2003), jeszcze w XVIII w. samotna matka mogła utrzymać dziecko wyłącznie z prostytucji. W dwudziestoleciu międzywojennym dzieci pochodzące spoza legalnych związków wciąż były prawnie dyskryminowane. Dopiero PRL wraz z ideą emancypacji kobiet i równości, zmienił status nieślubnych dzieci i ich matek. Rozwiązania prawne pozwalały na dochodzenie ojcostwa, a polityka społeczna w pewnych sytuacjach wręcz faworyzowała rodziny niepełne: gdy chodziło o dostęp do żłobków i przedszkoli, zasiłków, preferencje w zakresie urlopów i zasiłków wychowawczych. III Rzeczpospolita zastąpiła politykę wyrównywania szans swoistym backlashem: samotne macierzyństwo staje się ponownie czynnikiem wykluczenia społecznego. Ilustruje to zarówno praktyka polityki społecznej, w tym likwidacja Funduszu Alimentacyjnego, jak i przemiany dyskursu publicznego.
Jak piszą autorzy opracowania dotyczącego samotnego macierzyństwa w III RP, rodziny samotnych matek stanowią w Polsce jedną z najbardziej rozwijających się kategorii rodzin. Zjawisko to nie jest ograniczone do naszego kraju. W Europie Zachodniej podobny proces rozpoczął się w latach 60. Spodziewać się należy także dalszego wzrostu udziału rodzin niepełnych, podobnie jak innych alternatywnych do tradycyjnie definiowanej rodziny. W okresie międzywojennym matki samotnie wychowujące dzieci stanowiły kilka procent. Obecnie według ostatniego Spisu Powszechnego jest ich 17,2% (oraz 2,2% samotnych ojców). Mniej więcej co piąty z rodziców wychowuje więc dziecko lub dzieci samodzielnie, i około co czwarte dziecko wychowuje się w rodzinie niepełnej.
Z badań wyłania się następujący obraz samotnej matki: wychowuje ona jedno dziecko, mieszka w mieście, ma 30-49 lat, wykształcenie średnie lub zasadnicze zawodowe, jest mężatką lub rozwódką, pracuje głównie w sektorze publicznym, mieszka samodzielnie, najczęściej w mieszkaniu kwaterunkowym, zakładowym, spółdzielczym lokatorskim. Zarobki samotnych matek są przeciętne lub niższe od przeciętnych. Jedna trzecia samotnych matek nie pracuje. Rodziny samotnych matek należą do kategorii rodzin potencjalnie zagrożonych ubóstwem. Charakteryzują się jako grupa nieco gorszym poziomem zdrowotności niż matki w rodzinach pełnych, częściej cierpią na przewlekłe choroby. Obraz życia samotnych matek jawi się jako doświadczenie przepełnione lękami o przyszłość najbliższych. Odsetek rodzin samotnych matek żyjących poniżej subiektywnej linii ubóstwa jest znacznie większy niż ogółu rodzin i rodzin pełnych z dwójką lub trójką dzieci, zbliżony zaś do rodzin pełnych z czwórką i więcej dzieci. Codziennością są trudności w zaspokajaniu podstawowych potrzeb. Ponad 20% kupuje wyłącznie najtańsze jedzenie i ubranie.
Badania z lat 80. wskazują, że po rozwodzie „większość obowiązków wynikających z konieczności zapewnienia materialnych warunków egzystencji i obowiązków opiekuńczo-wychowawczych przejmuje matka” (D. Graniewska, K. Krupa, B. Balcerzak-Paradowska, Samotne matki, samotni ojcowie. O rodzinach niepełnych w Polsce, Warszawa 1986, s. 147). Oznacza to zwiększenie aktywności kobiet w zarobkowaniu poprzez awansowanie, wydłużenie czasu pracy lub podejmowanie prac dodatkowych. Badania te wykazały, że alimenty nie stanowiły pełnej kompensaty kosztu utrzymania dziecka w rodzinie niepełnej, ani tym bardziej nie wyrównywały braku dochodu małżonka, który opuścił gospodarstwo domowe.
Fundusz Alimentacyjny – państwowy fundusz celowy - powołany został ustawą z dn. 18 lipca 1974. Utworzony został w celu „wzmożenia opieki nas dziećmi i innymi osobami znajdującymi się w trudnej sytuacji materialnej z powodu niemożności wyegzekwowania świadczeń alimentacyjnych”. Jego przeznaczeniem była wypłata przez ZUS świadczeń należnych na mocy wyroku, niejako w zastępstwie dłużnika, choć dług alimentacyjny następnie musiał być przez niego zwrócony. Świadczenia z Funduszu nie mogły przekraczać kwoty zasądzonej przez sąd, jak również nie mogły przekraczać pewnego górnego pułapu, wyznaczanego przez 30% średniego wynagrodzenia (takie kryterium przyjęto w 1990 r.). Fundusz funkcjonował do lat 90., kiedy rozpoczęto jego powolny demontaż, zakończony likwidacją w 2004 r. W 1996 r. zwolniono pracodawców z obowiązku odprowadzania alimentów bezpośrednio od pensji pracowników – co mogło mieć wpływ na coraz mniejszą skuteczność egzekucji. Z dniem 1 stycznia 2000 (na mocy ustawy z 7 października 1999) roku przywrócono kryterium dochodowe. Świadczenie z Funduszu Alimentacyjnego przysługiwało odtąd pod warunkiem, że dochód na osobę w rodzinie niepełnej był niższy niż 60% przeciętnego wynagrodzenia – co z kolei poważnie ograniczyło grono uprawnionych do korzystania ze świadczenia. To bardzo ważny moment w historii Funduszu, bowiem zostaje on skierowany wyłącznie do węższej, ograniczonej poziomem dochodu, grupy rodzin. Mówiono wtedy o konieczności „odcięcia” od świadczenia matek, które weszły w nowe związki i dzięki nowym partnerom poprawiły swoją sytuację materialną. Potraktowano tu alimenty jako rodzaj zasiłku, przysługującego jedynie uboższym, i ograniczono prawo dziecka do alimentów do okresu faktycznej samotności matki, mimo że nawet powtórne zamążpójście nie zwalnia ojca z obowiązku alimentacyjnego.
Ograniczając dostępność świadczeń z Funduszu, nie wprowadzono żadnych mechanizmów w celu urealnienia wyroków alimentacyjnych – zobowiązani do alimentów coraz rzadziej je płacili, a aby dostosować wysokość alimentów do zmieniających się warunków gospodarki rynkowej samotni rodzice musieli samodzielnie starać się o sądową zmianę dotychczasowego wyroku.
Kolejną zmianę wprowadzono ustawą z dn. 17 grudnia 2001, której postanowienia weszły w życie 1 czerwca 2002. Znów celem było ograniczenie możliwości korzystania ze świadczeń przez osoby o wyższych dochodach. Miała temu służyć zmiana kryterium dochodowego z 60% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia, czyli 1154,29 zł, na określone przez ZUS minimum socjalne, 612 zł. Pojawił się też wymóg uzyskania zaświadczenia o dochodzie z urzędu skarbowego (przedtem wystarczało oświadczenie). Mimo kolejnych ograniczeń wydatki Funduszu Alimentacyjnego rosły, a jednocześnie zmniejszała się skuteczność egzekucji długów alimentacyjnych. W 2002 r. uprawnionych do świadczenia z Funduszu Alimentacyjnego ZUS było 496,6 tys. osób – liczba ta wzrastała z roku na rok. Przeciętna wypłata z FA wyniosła w 2002 roku 224,89 zł. Wpływ należności od osób zobowiązanych do alimentów (najczęściej ojców) jako udział ogólnej kwoty wypłat zmniejszał się drastycznie – o ile w 1980 r. wynosił 62,8%, a w 1989 nawet 67,6%, to w 2002 roku 12,3%. Przeciętny dochód na osobę w rodzinach pobierających świadczenie z FA wyniósł (w 2001) zaledwie 265,57 zł. Dochody poniżej 300 zł na osobę osiągnęło 40,2% z badanych w tym okresie przez ZUS rodzin. Świadczenia z Funduszu pobierały przede wszystkim rodziny o bardzo niskich dochodach. Świadczeniobiorcami Funduszu były przede wszystkim kobiety – matki (94,9%). Powołując się przede wszystkim na przesłanki ekonomiczne, zlikwidowano Fundusz Alimentacyjny i zastąpiono go dodatkiem do zasiłku rodzinnego (ustawa o świadczeniach rodzinnych, przyjęta przez Sejm w listopadzie 2003). Alimenty zastąpił dodatek do zasiłku rodzinnego w wysokości 170 zł na dziecko (lub 250 zł na dziecko niepełnosprawne), przy spełnieniu kryterium dochodowego 504 zł na osobę w rodzinie (583 zł przy dziecku niepełnosprawnym).
Fundusz formalnie przestał istnieć 1 maja 2004, w dniu wejścia Polski do Unii Europejskiej.
Obok przyczyn ekonomicznych stojących za tą decyzją wymieniano także powody innego rodzaju. „Państwo nie jest ojcem” – wyjaśniała Jolanta Banach czytelniczkom „Wysokich Obcasów” w listopadzie 2003. „Zmiana na pewno nie dotknie najbiedniejszych. 30% rodzin poprawi swoją sytuację, a 27% rodzin nie straci”, dodała. Podobny rachunek zysków i strat przedstawił czytelniczkom „WO” w maju 2004 Jerzy Hausner: „Z naszych obliczeń wynika, że 60% dzieci na tym skorzysta, a 40% straci”. Nawiasem mówiąc, ówczesny minister polityki społecznej (i gospodarki) posługiwał się nieprawdziwymi argumentami: „Do tej pory było tak – sąd orzekał alimenty, a fundusz wypłacał tyle, ile sąd zasądził. Dziecku z biednej rodziny 50 zł, a z bogatej nawet i 600 zł, bo sędzia założył, że tyle jest właśnie jest w stanie ojciec lub matka zapłacić”. Tymczasem w 2004 roku świadczenie alimentacyjne wypłacano rodzinom, w których dochód na osobę nie przekraczał 612 zł. Wypowiedzi kolejnych ministrów wykazują też coraz większy optymizm, przewidywana liczba rodzin, które skorzystać miały na likwidacji Funduszu podwoiła się!
Jak wyjaśniał Marek Rymsza, celem zmian, przynajmniej na początku, była racjonalizacja wydatków Funduszu poprzez ograniczenie skali transferów publicznych w kierunku rodzin o wyższych dochodach, racjonalizacja ta wynikała z uznania przez ustawodawcę faktu, ze w swym ówczesnym kształcie Fundusz był de facto funduszem socjalnym (M. Rymsza, Samotne macierzyństwo i polityka społeczna, Warszawa 2001, s. 25). Jednym z powodów tzw. racjonalizacji, a potem likwidacji Funduszu miały być coraz wyższe koszty. Wiązać się one miały z coraz niższą skutecznością egzekucji należności alimentacyjnych na rzecz budżetu, dosyć często pojawiał się argument o zmowie rodziców w celu wyłudzenia świadczenia. Co ciekawe, nie przeprowadzono (o ile mi wiadomo) żadnych analiz dotyczących przyczyn tej niskiej skuteczności egzekucji wobec dłużników alimentacyjnych, zaś działania „naprawcze” skoncentrowano na rodzicach samotnie wychowujących dzieci, najpierw ograniczając ich dostęp do świadczenia alimentacyjnego, a potem go ich pozbawiając. Badanie dotyczące skuteczności egzekucji komorniczej alimentów przeprowadziło dopiero Centrum Praw Kobiet w Krakowie („Alimentare znaczy jeść”, 2004 http://samodzielne-matki.free.ngo.pl/raport_egzekucja.html).
Raport z tych badań nie doczekał się szerszego zainteresowania, choć 31 maja 2005 odbyła się jego prezentacja na specjalnym spotkaniu w biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Wśród uczestników miał być Paweł Jaros, Rzecznik Praw Dziecka i inicjator zaskarżenia owego kontrowersyjnego rozwiązania do Trybunału Konstytucyjnego, jednak przywitał się tylko z zebranymi i oświadczył, ze musi opuścić spotkanie, bo ma wiele innych obowiązków – musi udać się na otwarcie wystawy „Papież i dzieci”. Spośród zaproszonych gości nie dotarła w ogóle prezes Krajowej Rady Komorniczej, a sekretarz stanu w ministerstwie polityki społecznej, Cezary Miżejewski, wyszedł w połowie spotkania. Raportem nie udało się także zainteresować mediów.
Fundusz ostatecznie zlikwidowano i nie obciąża on już budżetu państwa. Zasiłki rodzinne, w tym z tytułu alimentów, znalazły się na poziomie budżetu gminy. Problem z egzekucją alimentów – pozostał. Tym razem jest to już tylko problem samych samotnych rodziców, którzy otrzymali czytelny sygnał, że państwo nie będzie ich wspierać, choćby poprzez gwarancje egzekucji alimentów. Ponadto sami samotni rodzice zostali zredukowani do klientów pomocy społecznej, nastawionych roszczeniowo i wystających w kolejce po zasiłki.
Wtedy, w 2003 roku, gdy demontowano Fundusz, wraz z końcem sezonu ogórkowego problemy samotnych matek zniknęły z pierwszych stron gazet, a ich miejsce zajęły „ważniejsze sprawy”. Dopiero gdy pojawiły się sygnały, że pieniędzy na nowe zasiłki nie ma i że setki tysięcy rodzin nie otrzyma ich w terminie, gdy pojawiły się kolejki po zasiłek i ruszyła powódź wniosków o rozwód lub separację składanych przez małżeństwa dla uzyskania obiecanego zasiłku – likwidacja Funduszu znalazła się w polu zainteresowania mediów. Ale i to nieoczekiwane całkowicie dla autorów reformy zjawisko, podważające sens argumentów o gigantycznych oszczędnościach dla niewydolnego budżetu, jakie miała przynieść likwidacja Funduszu, nie wzbudziło głębszej refleksji ani społecznej debaty. Krytyki doczekały się niedociągnięcia nowego rozwiązania, ale nie sama idei likwidacji Funduszu jako dyskryminującej pół miliona niepełnych rodzin. To, że odebrano im ostatnią protezę kulawego prawa, ostatnią deskę ratunku wobec niemożności wyegzekwowania alimentów, nie obchodziło w Polsce nikogo. Nie wiąże się też losów samotnych matek z przyszłością ich dzieci, którym już na starcie proponuje się ścieżkę wiodącą do społecznego wykluczenia.
PS. Od 1 października 2008 Fundusz Alimentacyjny znów istnieje. Wciąż jednak jest to tylko proteza.
Fragment artykułu „Podwójnie samotne. O wykluczeniu rodzin niepełnych” z książki: Iza Desperak (red.), Homofobia, mizoginia i ciemnogród? Burzliwe losy kontrowersyjnych ustaw, Łódź 2008.
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...