NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Klein: Nie ma już bogatych krajów, są tylko bogaci ludzie Drukuj
Naomi Klein   
09.10.2011
Przemówienie na wiecu protestacyjnym „Occupy Wall Street”, Liberty Plaza, Nowy Jork, 6 października 2011

i_know_my_enemy-120.jpgI love you.

Nie powiedziałam tego jedynie po to, żebyście teraz wszyscy odwracali się do osób stojących za wami i powtarzali im „I love you”, chociaż to niewątpliwie przyjemny efekt uboczny żywego mikrofonu*. Mów innym to, co chcesz, żeby mówili tobie, tylko głośniej!

Wczoraj na wiecu pracowniczym ktoś powiedział: „Odnaleźliśmy się wzajemnie”. To sformułowanie pięknie odzwierciedla moje odczucia na tym placu. Otwarta przestrzeń i idea tak wielka, że nie pomieści jej żadna budowla. Idea otwarta dla wszystkich, którzy chcą się wzajemnie odnaleźć w lepszym świecie. Jestem wam za to wdzięczna.

Wiem jedno: ci, których określamy mianem „jednego procenta”, kochają kryzys. Ten moment, kiedy ludzie są wystraszeni i zdesperowani; kiedy nikt nie wie, co dalej robić, to dla nich czas spełniania marzeń. Mogą przepchnąć wszystkie pro-korporacyjne projekty ustaw, sprywatyzować oświatę i ubezpieczenia społeczne, do woli obcinać budżet na usługi publiczne, zlikwidować ostatnie, wątłe ograniczenia władzy korporacji. W kryzysie dzieje się tak na całym świecie.

Tylko jedna rzecz może to powstrzymać. Na szczęście jest to coś bardzo dużego: pozostałe 99 procent. Pozostałe 99 procent wychodzi na ulice od Madison po Madryt i mówi „Nie będziemy płacić za wasz kryzys”.

Ten slogan narodził się we Włoszech w 2008 roku. Podchwycili go Grecy, przejęli Francuzi i Irlandczycy, aż wreszcie dotarł tu, do samego źródła obecnego kryzysu.

W mediach komentatorzy dziwią się — Przeciwko czemu oni protestują? — Tymczasem reszta świata pyta nas — Dlaczego dopiero teraz? Nie mogliśmy się was doczekać! — A przede wszystkim mówią nam: Witajcie!

Często porównuje się okupację Wall Street z tak zwanymi protestami antyglobalistów, które świat zauważył pierwszy raz w Seattle w 1999 roku. Był to też ostatni jak dotąd raz, kiedy globalny, zdecentralizowany ruch młodych ludzi wziął na cel wszechwładzę korporacji. Jestem dumna, że brałam udział w wydarzeniu, które nazwaliśmy „matką wszystkich ruchów społecznych”.

Ale między Seattle wtedy a Nowym Jorkiem dzisiaj są ważne różnice. Naszymi celami były szczyty dyplomatyczne: Światowej Organizacji Handlu, Międzynarodowego Funduszu Walutowego czy G8. Spotkania na szczycie są z definicji przelotne, trwają nie dłużej niż tydzień. Równie przelotne były nasze protesty. Pojawialiśmy się, trafialiśmy na pierwsze strony gazet i znikaliśmy następnego dnia. A później, w patriotyczno-militarystycznej gorączce po atakach z 11 września, z łatwością się nas pozbyto, przynajmniej w Ameryce.

Tymczasem okupacja Wall Street obrała sobie trwały cel. Nie wyznaczyliście dnia zakończenia protestu. Bardzo słusznie. Trzeba długo stać w jednym miejscu, żeby zapuścić korzenie. Od tego wszystko zależy. W epoce Internetu nowe ruchy powstają jak grzyby po deszczu i równie szybko wymierają, widzieliśmy to niejeden raz. Wymierają, bo są pozbawione korzeni. Nie tworzą dalekosiężnych planów. Nie mają skąd czerpać siły przetrwania. Dlatego pierwszy silniejszy sztorm zmywa je z powierzchni ziemi.

Niehierarchiczny, głęboko demokratyczny ruch to wspaniała rzecz. Ale te zasady nie są sprzeczne z tworzeniem w pocie czoła takich struktur i instytucji, które zdołają przetrwać nadchodzące burze. Jestem przekonana, że tak się stanie.

Ten ruch ma jeszcze jedno słuszne założenie: wyrzekliście się przemocy. Nie chcecie dać mediom ich upragnionej pożywki: rozbitych witryn sklepowych i ulicznych zamieszek. Dzięki waszemu zdyscyplinowaniu w mediach raz po raz wracają tylko obrazy hańbiącej, niczym nie sprowokowanej brutalności policji. Wczoraj wieczorem widzieliśmy kolejne takie sceny. A poparcie dla was nieustannie rośnie. Działacie mądrze.

Ale największa różnica miedzy tą a ubiegłą dekadą polega na tym, że w 1999 stawaliśmy do walki z kapitalizmem, który przeżywał orgiastyczny szczyt gospodarczego boomu. Bezrobocie było niskie, portfele akcji pęczniały. Media zachłystywały się łatwymi pieniędzmi. Tematem przewodnim były wtedy tysiące nowo powstałych firm, nie tysiące zamykanych.

Ostrzegaliśmy, że za deregulację przyjdzie zapłacić wysoką cenę. Prowadziła do pogarszania warunków pracy. Wyniszczała środowisko. Wielkie korporacje stawały się potężniejsze od rządów, a to zabijało demokrację. Ale trzeba uczciwie powiedzieć, że atakowanie systemu opartego na chciwości nie przysparzało nam zwolenników w czasach dobrobytu; w każdym razie nie w bogatych krajach.

Dziesięć lat później wygląda na to, że nie ma już bogatych krajów. Są tylko bogaci ludzie. Ludzie, którzy zgromadzili fortuny łupiąc majątek publiczny i plądrując zasoby naturalne całego świata.

Dziś każdy już widzi, że taki system jest głęboko niesprawiedliwy i że wymknął się spod kontroli. Niepohamowana chciwość zrujnowała globalną gospodarkę, a wkrótce do reszty zrujnuje środowisko naturalne. Wytrzebiliśmy ryby w oceanach, zatruliśmy wodę szczelinowaniem i wierceniem głębinowym, a teraz sięgamy po najbrudniejsze źródła energii, jak piaski roponośne w prowincji Alberta. Atmosfera nie jest już w stanie zaabsorbować dwutlenku węgla, który do niej wtłaczamy, i niebezpiecznie się ociepla. Żyjemy w czasach, kiedy klęski żywiołowe i gospodarcze są na porządku dziennym.

Takie są fakty, z którymi musimy się zmierzyć. Są tak jasne, tak oczywiste, że znacznie łatwiej trafiają do świadomości społeczeństw niż w roku 1999. To pomaga budować nasz ruch.

Wszyscy rozumiemy, a przynajmniej intuicyjnie wyczuwamy, że świat stoi na głowie. Postępujemy tak, jakby to, co właśnie się kończy, było niewyczerpane — paliwa kopalne i powietrze, które wchłania ich spaliny. Z drugiej strony zachowujemy się tak, jakby to, czego w rzeczywistości mamy pod dostatkiem — zasoby finansowe na budowę lepszego społeczeństwa — było skąpe, ograniczone i nienaruszalne.

Naszym zadaniem jest obalić ten absurd. Odkłamać twierdzenie, że tym, czego nam brak, są pieniądze. Musimy wykazać, że stać nas na stworzenie sprawiedliwego, inkluzywnego społeczeństwa, a jednocześnie stać nas na uszanowanie granic wytrzymałości naszej planety.

Postępująca zmiana klimatu oznacza, że zostało nam niewiele czasu. Nie możemy sobie pozwolić na rozproszenie uwagi, na wewnętrzne podziały, na wypalenie się. Nie możemy dopuścić, aby inne wydarzenia przesłoniły nam cel. Tym razem musi nam się udać. Nie chodzi mi tu o uregulowanie bankowości czy wyższe opodatkowanie najbogatszych, chociaż to też jest ważne.

Chodzi mi o zmianę fundamentalnych wartości, którymi kieruje się nasze społeczeństwo. Trudno to wyrazić w jednym sloganie, łatwym do przełknięcia dla mediów. Równie trudno wymyślić, jak to osiągnąć. Ale trudność tego zadania w niczym nie umniejsza jego pilności.

Mam wrażenie, że tu na tym placu zdajecie sobie z tego sprawę. Dzielicie się jedzeniem, ciepłymi okryciami i wiedzą, udzielacie pomocy medycznej, uczycie się wzajemnie medytacji i swoich praw. Mój ulubiony transparent to ten z napisem „Nie jesteś mi obojętny”. W społeczeństwie, w którym ludzie nauczyli się unikać swojego wzroku i mówić „Jak kogoś nie stać na lekarza, niech umiera”, to jest radykalna polityczna deklaracja.

Kilka uwag na koniec. W tej wielkiej walce jest parę rzeczy bez znaczenia.

Co nosimy na sobie.
Czy potrząsamy pięściami, czy wznosimy znak pokoju.
Czy potrafimy wyrazić nasze marzenie o lepszym świecie w zwięzłym sloganie dla telewizji.

Jest też kilka rzeczy naprawdę ważnych.

Nasza odwaga.
Nasze poczucie moralności.
Nasz wzajemny stosunek do siebie.

Wszczęliśmy bójkę z największą ekonomiczną i polityczną potęgą na Ziemi. Jest się czego bać. A w miarę, jak ten ruch będzie rósł w siłę, powodów do obaw będzie coraz więcej. Pamiętajcie, że zawsze będzie wam towarzyszyć pokusa skupienia uwagi na skromniejszych celach — choćby na kimś, kto siedzi teraz obok was. Takie starcie o wiele łatwiej przecież wygrać.

Nie poddawajcie się tej pokusie. Nie mówię, że powinniście być cicho, kiedy coś was wkurza. Ale tym razem traktujmy się wzajemnie tak, jakbyśmy mieli walczyć ramię w ramię przez wiele, wiele lat. Bo podjęliśmy się zadania, które właśnie tego wymaga.

Traktujmy ten ruch, jakby był najważniejszą rzeczą na świecie. Bo on jest najważniejszy. Naprawdę jest.

  

ny_klein.jpg

[fot. marniejoyce (cc) flickr.com] 

  

Przemówienie po raz pierwszy opublikowane w The Nation.

Tłum. Marek Jedliński, Klub KP w Łodzi.

  

*Od tłumacza: Odkąd policja zabroniła protestującym używać nagłośnienia, osoby znajdujące się bliżej mówcy czy mówczyni odwracają się do stojących za nimi i powtarzają każde zdanie. Wyjątkowo nie pasujetu lekceważące polskie określenie „głuchy telefon” — na Liberty Plaza nazwano to „human microphone”, żywym mikrofonem.

  

Komentarze
Dodaj nowy
kot  - za deregulację przyjdzie zapłacić wysoką cenę   |09.10.2011 21:15:32
"Niehierarchiczny, głęboko demokratyczny ruch to wspaniała rzecz. …
tworzenie w pocie czoła takich struktur i instytucji, które zdołają przetrwać
nadchodzące burze.
Jestem przekonana, że tak się stanie."

Noemi
belouga30  - Nie jesteśmy Jedną Wielką Rodziną   |10.10.2011 09:07:40
Człowieczą,w dobie globalnej wioski-internetu widać to jak na dłoni(ekranie
pc).Ci co mają dużo nie podzielą się z tymi co mają nic.Czeka nas kolejna
rewolucja.
Anonimowy   |10.10.2011 09:42:48
"Postępująca zmiana klimatu oznacza, że zostało nam niewiele czasu. Nie
chodzi mi tu o uregulowanie bankowości czy wyższe opodatkowanie najbogatszych,
chociaż to też jest ważne."

Dla mnie to najważniejsze zdania tej odezwy.
Jak nie ograniczymy emisji CO2 natychmiast, katastrofa stanie się nieodwracalne,
a wszelkie sny o socjaldemokracji księzycowe. Brakuje mi ekologii w ruchu occupy
wall street i brakuje mi ekologii w Krytyce Politycznej.
KSR  - Warszawa też   |10.10.2011 11:02:51
Jest wreszcie ruch w Warszawie. Ludzie ruszcie się. My też możemy to
wesprzeć.

http://www.meetup.com/occupytogether/Wa rsaw-PL/403412/
Occupy Warsaw  - OCCUPY WARSAW   |10.10.2011 19:04:57
Przylaczcie sie.

http://www.facebook.com/groups/1589706341954 80/
Tweenk  - re:   |11.10.2011 05:52:09
Anonimowy napisa?:
Jak nie ograniczymy emisji CO2 natychmiast, katastrofa stanie się
nieodwracalne, a wszelkie sny o socjaldemokracji księzycowe. Brakuje
mi ekologii w ruchu occupy wall street i brakuje mi ekologii w Krytyce
Politycznej.

Mam tylko nadzieję że ekologiczna strona tego ruchu nie będzie wiązała się
z nienaukowymi atakami na energię jądrową, która
jest najskuteczniejszym rozwiązaniem.
paba  - re: re:   |11.10.2011 13:47:32
Tweenk napisa?:
Anonimowy napisa?:
Jak nie ograniczymy emisji CO2 natychmiast, katastrofa stanie się
nieodwracalne, a wszelkie sny o socjaldemokracji księzycowe. Brakuje
mi ekologii w ruchu occupy wall street i brakuje mi ekologii w Krytyce
Politycznej.

Mam tylko nadzieję że ekologiczna strona tego ruchu nie będzie wiązała się
z nienaukowymi atakami na energię jądrową, która
jest najskuteczniejszym rozwiązaniem.


Właśnie! Niestety często "ekolodzy" też reprezentują interesy
pojedynczych przedsiębiorców. Wystarczy przypomnieć kilka przypadków z
polskiego podwórka: ekolodzy odstępowali od oprotestowania budowy drogi
pod warunkiem ZAKUPIENIA (!) kilkudziesięciu budek dla ptaków u
OKREŚLONEGO przedsiębiorcy za wygórowaną cenę. Inny przykład to walka z
żarówkami i termometrami rtęciowymi. Termometr rtęciowy jest bee, bo
jak się stłucze to szkodliwa rtęć jest uwalniana do środowiska (prawda!);
tradycyjna żarówka jest zła, bo jest nieefektywna energetycznie (być
może prawda - brak jednoznacznych dowodów na to); nowa świetlówka jest
SUPER, bo ekolodzy twierdzą, że jest energooszczędna (niedowiedzione, a
dziesiątki tysięcy godzin pracy wg. zapewnień producenta są mierzone
jedynie w warunkach esperymentalnych) choć zawiera niemałe ilości rtęci.
Na
temat CO2 też istnieje dosyć sporo niejasności i sporów wśród
naukowców, nie jest jednoznacznie dowiedzione, że wzrost emisji CO2
przez działalność człowieka prowadzi do ocieplenia oraz tego jak się
ma do tego wybuch wulkanu?
Więcej rzetelności na temat ekologii!

Odnośnie
ekonomii - powszechnie wiadomo, że istniejący system
jest niesprawiedliwy i prowadzi do co raz większych rozwarstwień w
społeczeństwie. ALE czy ktokolwiek ma coś nowego do zaproponowania?
gstaniak   |18.10.2011 12:07:18
@tweenk

Technologie jądrowe są znacznie czystsze od węglowych i relatywnie
bezpieczne, ale przejście w całości na atom nie jest rozwiązaniem — należałoby
oddawać rocznie ponad 50 nowych elektrowni przez kilkadziesiąt lat. Koszty
budowy i eksploatacji są zbyt duże. Niezależnie od przechodzenia na atom, można
i należy wykorzystywać energię odnawialną wszędzie tam, gdzie jest ona dostępna.
I podsypać pieniędzy na badania nad fuzją.

@paba

Nie dezinformuj. Nie ma
żadnych wątpliwości co do większej wydajności energetycznej świetlówek, a
zmniejszenie dzięki temu emisji rtęci z elektrowni równoważy ew. skażenie ich
zawartością — przy pesymistycznym założeniu, że nie ulegają w ogóle wtórnemu
przetworzeniu. Nie ma też sporu naukowego o działanie CO2 i antropogeniczny
charakter obserwowanego ocieplenia. Wulkany emitują rocznie dwa rzędy wielkości
mniej CO2 niż ludzie.
Qba   |28.10.2011 22:04:57
Towarzysze lewacy!
Protestujecie przeciw wysokim cenom benzyny, kredytów,służby
zdrowia etc.Ale:
1.kochacie jeździć autami ( do obywateli USA) wielkości
ciężarówki z silnikiem 3-5 l żeby odwieść dziecko do przedszkola (żona mojego
kuzyna z USA wozi dziecko do przedszkola Jeepem 4l żrącym circa ebaut 13 l/100
km- ja poruszam się Thalią 1.2 żłopiącą w mieście 6l/100 km)
2.efekt
cieplarniany- nieuki jak A.Gore -marionetka lobbystów- mówi że ludzie powodują
efekt cieplarniany.Efekt niedouczenia w naukach podstawowych- jedno pierdnięcie
wulkanu=więcej niż 100 elektrowni węglowych.Wpływu Słońca ( burze słoneczne
debile nie biorą pod uwagę).BTW tacy wojownicy amerykańscy ekologiscy - ale
konwencji o CO2 nie podpisali)
3.tak jest w życiu - jak się bierze kredyt to
trzeba go spłacić!
IMHO tzw "ruchy protestu" - sterowana zręcznie akcja
debilami ( zieloni, lewacy etc) robiona po to,aby wprowadzić nowe prawa wygodne
dla korporacji.
Gratuluję lewakom z Polski , chcącym się przyłączyć do lewaków
-marionetek z USA.Pozdrawiam
Ripley  - re: re: re:   |04.11.2011 14:47:16
paba napisa?:


Odnośnie ekonomii - powszechnie wiadomo, że istniejący system jest
niesprawiedliwy i prowadzi do co raz większych rozwarstwień w
społeczeństwie. ALE czy ktokolwiek ma coś nowego do zaproponowania?


Oczywiście, że ma - na przykład wprowadzenie podatku Tobina, czy też
Basic Income, czyli dochodu gwarantowanego dla każdego bez względu
na swą sytuację majątkową, rodzinną, bez względu na to, czy pracuje
czy nie i ile zarabia.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 09.10.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.24813 Seconds