NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Grodzka: Polityka bez wartości Drukuj
Anna Grodzka*   
20.06.2011

motyl_parad_kubis.jpgAgata Czarnacka na łamach Krytyki Politycznej pisze o skinheadach: „Nikt nie zastanowił się, skąd się bierze eskalacja agresji wśród tych młodych mężczyzn. (…) Jakkolwiek absurdalne i nieuzasadnione by było takie rozumowanie, ci ludzie stali się kolejną polską mniejszością. Jeśli czegoś z tym nie zrobimy, ryzykujemy znacznie więcej niż to, że Parada Równości zmieni się w paradę wykluczenia”.

Droga Pani Agato, zdanie, jakie przytoczyłam, jest z socjologicznego punktu widzenia słuszne. Być może rzeczywiście nikt z rządzących nie zastanowił się, skąd się bierze ta eskalacja agresji. Podobnie, jak sądzę, niewielu z polityków się zastanawiało, w imię jakich wartości działają poszczególne środowiska mniejszościowe. Na ile są one zbieżne z ideałami humanizmu, sprawiedliwości, równości szans dla wszystkich. Jasne, że prawie nikt z polityków tak nie myśli. Bo to cholernie niemedialne słowa. Także Pani w swym artykule abstrahuje od tego kontekstu. Porównując, stawia Pani na równi skonfliktowane strony. A jednak oceny nie wolno unikać A dla oceny rzeczywistości – podkreślam słowo „oceny” – kontekst wartości jest zasadniczy. Bez tego ocena jest niemożliwa.

A może się mylę? Może wartości, właśnie te wartości, nie mają zasadniczego znaczenia? Z haseł, jakie wykrzykiwali rzucający petardami w policję i uczestników Parady Równości „młodzi mężczyźni”, można wnosić, że miarą oceny powinny tu być całkiem inne wartości: Bóg, naród, honor, ojczyzna. A może nawet „czystość rasy”, „czystość moralna”, „kult siły”.

W polemice z Panią Piotr Pacewicz stwierdza: „O chuliganach i ich petardach nie pisałem, bo jakoś mnie nie interesują. Nie ciekawi mnie nawet, czy są ofiarami modernizacji czy karierowiczami, jak liderzy kiboli, pewnie jest i tak, i tak. Wiem, że dla lewicowczyni (chyba tak?) to zabrzmi oburzająco, ale nie mam zamiaru pochylać się nad losem tej akurat mniejszości, która buduje swoją tożsamość na nienawiści, widzę tu raczej znaczącą rolę dla policji”. Przejawia w ten sposób swój szacunek dla wartości, w imię których występują środowiska reprezentowane na Paradzie Równości. I słusznie, że ocenia.

Nie jestem jednak pewna, czy bardziej prawdopodobna jest Pani teza, że „nikt nie zastanowił się, skąd się bierze eskalacja agresji wśród tych młodych mężczyzn” – czy może teza, że brak takiej refleksji jest klasie politycznej na rękę. Podtrzymywanie i wyostrzanie konfliktu między mniejszościami, spychanie ich na polityczne marginesy, to przecież wspieranie politycznego establishmentu. Sztuka utrzymania władzy. Cała mądrość naszych polityków (co racjonalne z ich punktu widzenia) wyczerpuje się w obmyślaniu i realizacji tej strategii.

Pisze Pani: „Jeśli czegoś z tym nie zrobimy, ryzykujemy znacznie więcej niż to, że Parada Równości zmieni się w paradę wykluczenia”. Hm – parada wykluczenia. Rozumiem, że dla Pani to „ryzyko”, dla wielu wykluczonych to jednak nadzieja. Tomasz Piątek w swym felietonie, chyba w swej intencji trochę prześmiewczym, odnosząc się do środowisk obecnych na Paradzie Równości, wzywa: „Wyjdźcie do robotnic i robotników (na przykład Boscha) pracujących za 900 złotych miesięcznie! Wyjdźcie do nich z ofertą solidarności”.

Dziś taka „parada” odbywa się na placach Barcelony i Madrytu. Zabetonowany w systemie władzy kartel partii politycznych nie potrafi sprostać wymaganiom współczesności. To nie organy państwa, ale hiszpańska ulica usiłuje rozwikłać intelektualny pat zachodniej cywilizacji. Tam spotkali się wykluczeni. Nie bacząc na polityczne odcienie i ideologiczne maści, rozpoznają własny interes. Znajdują go w realizacji wartości, o jakich pisałam: humanizmu, sprawiedliwości, równości szans dla wszystkich.
Myślę, że zaproszenie na Paradę Równości dla robotników Boscha zostanie kiedyś wysłane. Może nawet szybciej, niż nam się wydaje.

*Anna Grodzka - ukończyła psychologię kliniczną na Uniwersytecie Warszawskim. Była wydawcą książkowym i producentką filmową. Jest jedną z fundatorek i prezeską Fundacji Trans-Fuzja działającej na rzecz osób transpłciowych.

Czytaj też:
Mateusz Kurc: Piątek solidarnie z gejami? Mam propozycję

  

Komentarze
Dodaj nowy
Agata Czarnacka   |21.06.2011 23:48:38
Szanowna Pani,

tekst, wobec którego zajmuje Pani stanowisko, to mój prywatny
list otwarty. Nie pisałam go "na łamy Krytyki Politycznej". Jako taki,
rządzi się zupełnie innymi prawami niż tekst naukowy czy
publicystyczno-analityczny. Na przykład, powoływałam się w nim na wartości -
takie jak np. obywatelstwo. Nie jestem socjolożką, tylko filozofką (co łatwo
sprawdzić) - na wartościach się trochę znam, na tezach socjologicznych - mniej.
Z punktu widzenia teorii władzy natomiast Pani sugestia, jakoby adresat listu,
red. Piotr Pacewicz, był przedstawicielem władzy, wymaga sporych,
skomplikowanych teoretycznie uzasadnień - albo sprowadza się do niezbyt
sympatycznych insynuacji.

Wreszcie uwaga gramatyczna. "Parada
wykluczenia" to nie to samo, co "parada wykluczonych". Ma więcej
wspólnego z prezentacją wojsk niż z sytuacją w Hiszpanii. Łatwo sprawdzić
(znowu), że moja orientacja polityczna skłania mnie do sympatyzowania z
Hiszpanami - takiej parady, a nawet rewolucji bardzo bym sobie życzyła.
Natomiast w "paradzie wykluczenia", prezentacji własnej lepszości, nie
będę miała chęci uczestniczyć. Pozdrawiam, AC
suaf  - niekonsekwencja   |22.06.2011 11:35:50
Pani Ania jest producentką, fundatorką, prezeską ale już nie wydawczynią tylko
wydawcą?cóż za niekonsekwencja
ania.grodzka  - Trochę zdziwiona   |24.06.2011 17:09:55
Szanowna Pani Agato

Zawsze z wielkim szacunkiem i podziwem odnoszę się do
wyrażanych przez Panią przekonań i publicznej aktywności. Chylę czoła. Tym razem
odniosłam się jednak do tego, że właśnie w Pani ustach, cytowany przeze mnie
końcowy fragment, Pani „listu otwartego” do Piotra Pacewicza,
zabrzmiał w moim odczuciu niefortunnie. Uważam bowiem, za słuszne Pani
spostrzeżenie - co podkreślałam w tekście - że postawa „skinheadów”
wynika z wykluczenia które jest w znacznej mierze skutkiem polityki państwa.
Trudno mi jednak było pogodzić się z tym, że zdecydowała Pani pozostawić ten
fakt, tym razem, bez komentarza. Bo mniejszość, nie równa mniejszości. I w Pani
i w moim kierunku rzucano petardami. Rzucano nimi - jak sądzę – w nasze
wartości. Wykluczenie, jakiemu prawdopodobnie także ulegają prawicowi
nacjonaliści, może i wyjaśnia, ale w żadnej mierze nie usprawiedliwia moralnego
wymiaru katalogu wyznawanych wartości. Sądzę, że to należy dostrzegać i wyrażać
zawsze i za każdym razem.
Nie miałam intencji krytykować Pani postawy, bo ją
trochę znam i cenię, ale konkretny tekst, który przywołuję. Jeśli czuje się Pani
dotknięta to bardzo przepraszam.

Świetna, moim zdaniem, analiza stanu
bieżącej polityki i społeczeństwa, wyrażona w „Liście otwartym do
partii” przez Sławomira Sierakowskiego, pokazuje co jest przyczyną
marginalizacji społecznej dużych grup i środowisk. Podzielam jego refleksje.
Sama też wyrażam, może czyimś zdaniem naiwne przekonanie, że „kryzys
ekonomiczny”, w przeciwieństwie do działającej w odwrotnym kierunku
polityki, zbliży wykluczonych w symbolicznym „wspólnym marszu”
 – tak jak już to dzieje się w Europie.

W paradzie wykluczenia, tak jak
Pani ją rozumie, też bym nie poszła. Poszłabym, tak jak piszę, we wspólnej
„Paradzie Równości” – paradzie dla równości - z wykluczonymi i
z robotnikami Boscha, o jakich pisze Pan Piątek. Nie sądzę jednak żeby, ze
względu na wyznawane wartości, poszli z nami „młodzi mężczyźni”
rzucający petardami pod sejmem.

Nie wydaje mi się też, abym zawarła sugestię,
że Pan Piotr Pacewicz jest przedstawicielem władzy.
ania.grodzka   |24.06.2011 03:08:36
Masz rację suaf.
Jestem aktualnie producentką, fundatorką, prezeską, ale jednak
nie wydawczynią. Byłam wtedy wydawcą. To było wtedy, kiedy jeszcze uchodziłam za
mężczyznę. ;-)))
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 20.06.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.90336 Seconds