Gretkowska: Martwy Polak opłakuje sam siebie

,
+A -A

Protesty przeciwko chowaniu Kaczyńskiego na Wawelu nie mają sensu. Skoro 90 parę procent Polaków uznaje się za katolików, to Kościół mówi w imieniu narodu. Poza tym jest „właścicielemlokalu”, a świecki naród nie jest nawet jego najemcą. Tragikomiczne wydają się więc pomysły na referendum czy próby dyskusji. Kościół nie jest instytucją demokratyczną.

Jan Smoleński, Krytyka Polityczna: Jak pani postrzega tę żałobę?

Manuela Gretkowska*: Taki wybuch uczuć, nadmierne, teatralne okazywanie żalu z punktu widzenia psychologii może kryć w sobie poczucie winy. Pokutę za niedocenianie pary prezydenckiej. Jednocześnie pod odsłoną żałoby łatwiej dać upust swojemu narcyzmowi: JA jestem ważny, JA składam hołd – o czym często mówią przepytywani w kolejce do pałacu prezydenckiego. Ale ten narcyzm jest też rekompensatą za poczucie wykluczenia. Polacy nie czują się obywatelami, nie mają udziału w rządzeniu, dbaniu o siebie jako społeczeństwo. Narodowa żałoba jest wyjątkowym momentem, gdy mogą poczuć się ważni i zjednoczeni. Nie wspólnotą rozumu, ale serc. Przypomina to trochę sceny z Avatara, gdy łącząc się warkoczykami, kosmici nawiązywali pozasłowny kontakt z mieszkańcami swojej planety. Polacy też są mistrzami w tworzeniu emocjonalnego łańcucha serc i przeżyć. Potrafią stać w nim nawet 18 godzin - w kolejkach wijących się warkoczem wzdłuż Krakowskiego Przedmieścia. Zresztą samo stanie, tak długie, że aż męczeńskie, jest udziałem we wspólnotowym pojęciu stania-powstania. Wreszcie udanego. Powstanie na ulicach Warszawy. Lacaniści powiedzieliby, że to skojarzenie z działalnością prezydenta. Przecież zostanie po nim głównie Muzeum Powstania Warszawskiego.

W tych żałobnych uniesieniach jest pozasłowne porozumienie charakterystyczne dla „polskiej wspólnoty serc”. Przewaga emocji, braku racjonalizmu (nie wiemy jak mądrze, sensownie żyć, za to potrafimy umierać) wzięła się z polskich ograniczeń językowych. Historyczną logiczność Polaków, rozumne argumentowanie za wspólnotowymi celami zniszczyły zabory, a przyczynił się do tego Kościół. Zabory – bo musieliśmy szyfrować sprawy narodowe, używać aluzji, alegorii, nie mogąc wypowiedzieć się wprost. Kościół katolicki – bo proponował pocieszenie, ucieczkę przed historią. W przeciwieństwie do protestanckiego Kościół katolicki narzuca swoją wykładnię wiary, zabiera wyznawcom możliwość interpretacji i bronienia poglądów. W skrócie podsumował to biskup Głódź, zamykając spór o pochówek prezydenta na Wawelu: „Roma locuta causa finita”.

Upraszczając: zabory zabrały nam słownictwo, wiara przetrąciła kręgosłup logicznego myślenia. Być może to jeden z powodów, dla których nie potrafimy jak cywilizowane kraje Europy zdobyć się na wspólny wysiłek pragmatycznego udoskonalania państwa. Zamiast szukać wspólnoty myśli, pragniemy wspólnoty serc. Polacy posługują się metaforami, symbolami rozmywającymi sens politycznego dyskursu. A nawet jeśli uda się po polsku sformułować państwowe cele, trzeba z nich rezygnować, gdy są niezgodne z wykładnią Watykanu. Literacką ilustracją tego jest „Wielka improwizacja”. Myśl Improwizacji zostaje przerwana, gdy płynące z niej wnioski wydają się logiczne, a przez to szalone. Bezcelowość buntu w celi Konrada jest oczywista. Cela nawiązuje językowo do celów jako zadań (tak zinterpretowaliby to lacaniści). Rozum i jego logiczne cele muszą więc milczeć wobec prawd wiary. W psychologii taki brak poczucia sprawczości, powtarzanie sytuacji klęski nazywa się stanem wyuczonej bezradności będącej często maską depresji. Żałoba, poczucie utraty jest królestwem depresji, stanem najbardziej do niej adekwatnym.

Wydaje się, że śmierć prezydenta Kaczyńskiego została wpisana w narrację o Katyniu. Czy obecna „jedność narodowa w obliczu tragedii” nie jest wynikiem szantażu upiorami przeszłości?

Nawoływanie do jedności Polaków, tworzenie komitetów do spraw jedności to fascynujący wysiłek intelektualny. Jak Polacy mogą tworzyć jedność, skoro pojedynczy Polak nie tworzy jedności z sobą samym? Jeśli jest w miarę wrażliwy, nie może dojść do ładu sam ze sobą. Co naprawdę myśli? Po czyjej stronie jest racja? Teczki, gruba kreska – to wymuszona zgoda czy moralny szantaż? Nie dość, że nie mamy racjonalnego języka do wyrażenia swojej historii i jej planowania, to jeszcze nie mamy jednoznacznych przesłanek logicznych, w jakim państwie żyjemy. Fundamenty nowej Polski są zamulone: Jaruzelski to zdrajca czy bohater? Wałęsa agent czy przywódca? Okrągły stół sukces czy przekręt? Nie wyjaśniono żadnych afer. Katastrofa prezydenckiego samolotu też będzie prawdopodobnie wyjaśnieniem niewyjaśniającym.

Polak pozbawiony przez historię języka, a przez politykę logiki, nie zmienił się od czasów baroku. Jest nadal „wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie” niby z wiersza Sępa Szarzyńskiego. Rozdwojenie Polaków tworzy napięcie. Wielkim pochlebstwem było hasło reklamujące Polskę wymyślone przez zagranicznych copyrighterów:„Twórcze napięcie”. W rzeczywistości jest to chorobliwe napięcie między prostolinijnym, religijnym oglądem świata, czystością serca gołąbka i umysłem na jego poziomie, a groteskowym pociągiem do spiskowych teorii. W tym zamęcie łatwiej wyrobić sobie wariackie papiery niż sensowne poglądy. Jak zjednoczyć siebie z samym sobą, racjonalność z podejrzeniami? Jeśli nie chce się zwariować, zostaje albo silna wiara religijna, przenosząca nas ponad rozum i dająca łaskę ukojenia, albo spiski zaspokajające racjonalny głód przyczynowo-skutkowej logiki. Wyobcowani z siebie, pozbawieni języka jesteśmy zdani na ironiczny śmiech lub łzy. Tragedia albo groteska. „Wesele” albo „Dziady”.

Pogrążeni w wyuczonej depresji szukamy pocieszenia w żałobie, po nas samych. Zmarły prezydent wyciska łzy, nie tylko jako osoba, ale symbol: Czy może być coś smutniejszego od trupa? Od nas samych, depresyjnie martwych opłakujących martwych? Kaczyński osierocił Polaków szukających wsparcia w zrozumieniu historii i siebie samych. Nie był rozwiązaniem, ale jej ofiarą tak jak my. Przez tydzień żałoby celebrujemy siebie. Chrystus powiedział jasno: „Zostawcie umarłym grzebanie umarłych”. Nie był konserwatystą. Był rebeliantem, nie zajmował się polityką historyczną, bo miał wizję lepszej przyszłości.

Apogeum rozdwojenia Polaków, nie tylko zewnętrznego - na modernistów i konserwatystów, ale i wewnętrznego, dotykającego osobowości, przypadło na rządy braci Kaczyńskich, a później prezydenturę Lecha. Interpretując jungowsko tę sytuację, można by powiedzieć, że reprezentowali oni fizyczny obraz tego rozdwojenia odczuwanego wewnętrznie przez Polaków. Bliźnięta są identyczne, tak jak każdy czuje się identyczny i niepowtarzalny z sobą samym. I jednocześnie rozdwojony na dwie postaci. Ja i nie – ja. Polak może skłócić się ze sobą samym, wypowiadać sprzeczne, nielogiczne poglądy, ale nie zachwieje to jego poczuciem tożsamości, a nawet megalomańskiej wyższości. Wpisuje się w to powiedzenie Wałęsy przekraczające ramy rozumu, ale nie sarmackiej logiki:„Jestem za, a nawet przeciw”.

Wydaje mi się, że polskość, z jej poczuciem wyjątkowości i misji, znalazła w romantyzmie  słowną oprawę, ale jej treść bierze się z XVII wieku. Czy był naród równie zamożny, który na własne życzenie znalazł się w potrzasku, rozdwojony między wschodnią, niepojętą dziczą a tworzącą się, niezrozumiałą cywilizację Zachodu? Wychowana wtedy na klasykach starożytności szlachta uważała za Homerem, że godny miana mężczyzny jest ten, kto umie dyskutować na agorze i walczyć na polu bitwy. Możliwości racjonalnej dyskusji zniknęły dla Polaków w wieku XVIII, gdy w Europie panował rozum. Została waleczność i patriotyzm biorący się z poczucia opresji - rozbiorów. Patriotyzm jest istotą polskości, tym co ją stworzyło. „Uczenie go” jest więc poronionym pomysłem. Polaków należy wręcz hamować przed przejawami patriotyzmu, gdy sami się pakujemy w opresję, by go podsycać. Któryś z filozofów powiedział „Myśl idzie na Zachód”. Szkoda, że nas coraz bardziej opuszcza, zostawiając z pustym mózgiem i sercem pełnym łez.

Czy spór o pochówek na Wawelu ma sens? I o czym on właściwie świadczy?

Protesty nie mają sensu. Biskup Dziwisz powiedział prawdę: o tym pochówku zadecydował naród. Skoro 90 parę procent Polaków uznaje się za katolików, to Kościół mówi w imieniu narodu. Poza tym jest „właścicielem lokalu”, a świecki naród nie jest nawet jego najemcą. Tragikomiczne wydają się więc pomysły na referendum czy próby dyskusji. Kościół nie jest instytucją demokratyczną. Część Polaków, tak miłujących wolność, obudziła się nagle w kraju, gdzie rządzi autorytarna władza wspierana przez nich datkami na tacę. O czym to świadczy? Na pewno nie o Kościele, on głosi swoją autorytarną nieomylność od 2000 lat.

Pochowani na Wawelu to nie tylko bohaterowie, ale i symbole swojej epoki. Dlaczego nasza miałaby być inna? Prawdopodobnie spocznie tam kiedyś Wałęsa. Dwóch Lechów, prezydentów lechickiego kraju, którzy nie zdążyli się za życia pogodzić. Ustalić wspólnej wersji historii. A kto między nimi? Nawrócony Kwaśniewski? Jaruzelski, gdy historia przyzna mu rację? Albo Tusk, mający zadatki na wiecznie rządzącego Franciszka Józefa, ukochanego cesarza Krakowiaków? W tym całym politycznym zamieszaniu, które z biegiem czasu się wyciszy, szukałabym raczej tego, co pozostanie, czegoś ludzkiego. Wspólny sarkofag pary prezydenckiej przypomina etruskie sarkofagi małżeńskie. Maria Kaczyńska, tak jak za życia, poprawi mężowi wizerunek, dodając bardziej prywatnego, czułego wymiaru w zimnej krypcie historii.

Czy można przewidzieć scenariusz po żałobie?

Na swój użytek definiuję Polaka jako istotę symboliczną, nastawioną źle do bliźnich. Symbolizm bierze się chyba z przymusowego pogrążenia w symbolicznych szyfrach i narzuconej niemocie. Złe nastawienie do innych z sarmackiej izolacji. Jarosław Kaczyński jest w wyjątkowej sytuacji, może wpisać się w symbolikę tak działającą na Polaków. Nikt tak sprawnie jak on nie wykorzystywał dotychczas „złego nastawienia do bliźnich”. Czy to się zmieni? Tragedia, jak mówi, złamała mu życie, ale nie sądzę, żeby złamała mu też charakter.

*Manuela Gretkowska – pisarka, scenarzystka filmowa, felietonistka, założycielka Partii Kobiet.
Polub Dziennik Opinii na FB   

...

Wstrząs (Naomi) kapitalistyczny, który przeżyliśmy po 89 uczynił nasze społeczeństwo nuklearnym. Jednak poczucie wspólnoty jest potrzebą niezbywalną. Moja ciotka, wieloletnia Kanadyjka zdumiewała mnie silnym poczuciem ichniej wspólnoty obywatelskiej. ,,Ona płaci podatki i przestrzega obowiązujących praw, a wspólnota odpłaca jej gwarantowaniem jej praw, których jest w pełni świadoma,,. Układ czytelny, racjonalny, między jednostką a obywatelem. Gretkowska: Fundamenty nowej Polski są zamulone: Jaruzelski to zdrajca czy bohater? Wałęsa agent czy przywódca? Okrągły stół sukces czy przekręt? Po czyjej stronie jest racja? Teczki, gruba kreska to wymuszona zgoda czy moralny szantaż? Nie dość, że nie mamy racjonalnego języka do wyrażenia swojej historii i jej planowania, to jeszcze nie mamy jednoznacznych przesłanek logicznych, w jakim państwie żyjemy. W tym zamęcie łatwiej wyrobić sobie wariackie papiery niż sensowne poglądy. Jak zjednoczyć siebie z samym sobą, racjonalność z podejrzeniami? Jeśli nie chce się zwariować, zostaje albo silna wiara religijna, przenosząca nas ponad rozum i dająca łaskę ukojenia, albo spiski zaspokajające racjonalny głód przyczynowo-skutkowej logiki. Wyobcowani z siebie, pozbawieni języka jesteśmy zdani na ironiczny śmiech lub łzy. Tragedia albo groteska. Wesele albo Dziady. Upraszczając: zabory zabrały nam słownictwo, wiara przetrąciła kręgosłup logicznego myślenia. Być może to jeden z powodów, dla których nie potrafimy jak cywilizowane kraje Europy zdobyć się na wspólny wysiłek pragmatycznego udoskonalania państwa.

...

Wspólnotę, która jest potrzebą człowieka można budować na przesłankach racjonalnych lub irracjonalnych. Dlaczego nie udało się nam rozstrzygnąć żadnego z wielkich sporów, ba nawet nie wyjaśniono żadnej z afer- pyta Gretkowska? -Bo rygor racjonalizmu został pomieszany z elementami irracjonalnymi. Racjonalizm- prowadzący do rozstrzygnięć -pomieszany z elementami irracjonalnymi zmienia się- w nierozstrzygalny anty-racjonalizm.

...

Czy chodzi o złe nastawienie do Polaków, czy do bliźnich? Nawiasem mówiąc, tekstów zawierających durne banały o rzekomym megalomańskim poczuciu wyższości Polaków w ogóle nie należałoby tutaj publikować, aby nie zaniżać poziomu dyskusji.

...

Wpis kardacha całkowicie bez związku. Albo spam, albo idiotyzm.

...

Łopatologicznie: Chodzi o ten fragment: \"Na swój użytek definiuję Polaka jako istotę symboliczną, nastawioną źle do bliźnich. Symbolizm bierze się chyba z przymusowego pogrążenia w symbolicznych szyfrach i narzuconej niemocie. Złe nastawienie do innych z sarmackiej izolacji. Jarosław Kaczyński jest w wyjątkowej sytuacji, może wpisać się w symbolikę tak działającą na Polaków. Nikt tak sprawnie jak on nie wykorzystywał dotychczas złego nastawienia do bliźnich. Czy to się zmieni? Tragedia, jak mówi, złamała mu życie, ale nie sądzę, żeby złamała mu też charakter.\" W kontekście bliblijnym \"bliźni\" odnosił się pierwotnie do Żyda. Nie wiem więc, czy Gretkowska pisząc o niechęci do bliźniego, które jej zdaniem miał wykorzystywać Kaczyński, ma na myśli to pierwotne znaczenie, czy jakieś inne. Brak związku z tematem wykazuje zamieszczanie streszczeń z Gretkowskiej.

...

Słowo ,,bliźni,, używa się w różnie w kontekstach. Co miała na myśli Gretkowska dla przeciętnie rozgarniętego nie budzi wątpliwości ( a Sarmaci to chyba nie Żydzi?). Jak na człowieka, który chce trzymać poziom, to kiepski wynik. - Również kupy nie trzyma się uwaga, że streszczenie tematu nie ma związku z tematem. I jeszcze, że to co zostało nazwane streszczeniem tematu- nie można uznać za takowe. Nie jest możliwe zrobienie streszczenia przy użyciu wyłącznie cytatów. To co zrobiłem nie jest więc streszczeniem. Jest wzięte z Gretkowskiej, ale poprzez inne rozłożenie akcentów, jest wypowiedzią nieco inną.

...

Rzeczywiście, Sarmaci to na ogół nie Żydzi, ale z tekstu wynika, że to Sarmaci są źle nastawieni do bliźnich, a nie bliźni do nich. W związku z tym, argument kota o Sarmatach jest pozbawiony logiki. Streszczenia tekstu mają co prawda związek z tekstem, ale nie mają związku z tematem - w tym mianowicie sensie, że nic do niego nie wnoszą. Co do kreatywnego charakteru streszczeń kota, to jakoś umyka mojej zdolności pojmowania. Ale co do sprawy najważniejszej. Znając co nieco poglądy Gretkowskiej optowałbym raczej za interpretowaniem bliźniego jako Żyda. Przeciętne rozgarnięcie czasami nie wystarcza. Zwłaszcza jeśli chcemy zrozumieć ducha, a nie samą literę tekstu.

...

Widzę,że lubisz oceniać czytając teksty po łebkach. I gubisz sens.

Multimedia

Krytyka Polityczna

23 rzeczy, których nie mówią ci o kapitalizmie

Wokół książki "23 rzeczy, których nie mówią ci o kapitalizmie" dyskutowali: dr Anna Zachorowska-Mazurkiewicz, Anna Grodzka, Adam Jaśkow i dr Adam Ostolski. Prowadził: Krzysztof Juruś.

Blaszanka Studio

Demokracja 4.0 - warsztaty Manifowe

28.02 w siedzibie KP w Warszawie odbyły się warsztaty podczas których wspólnie przygotowaliśmy się do stworzenia zespołu dziennikarek i dziennikarzy obywatelskich wspierających tegoroczną manifę.

Telewizja Krytyczna

Ukraina idzie na wojnę

Ukraina szykuje się do obrony przed inwazją Rosji. Film Oleksija Radynskiego i Tomasa Rafy.

TEDxYouth

Studnicka-Cieplak: Nie działasz samotnie

Wraz z młodymi aktywistkami ze Świetlicy Krytyki Politycznej Anna Studnicka-Cieplak rozpoczęła włączanie mieszkańców Cieszyna w życie publiczne miasta.