Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Katalog Książek KP

30 tom w serii idee

buden_okladka_150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Gdula: Jak naprawić to, co napsuła religia w szkołach Drukuj
Maciej Gdula   
27.07.2010

Wpływ decyzji o wprowadzeniu religii do szkół publicznych na kształt życia publicznego w Polsce w pełni można ocenić dopiero dzisiaj, czyli po dwudziestu latach. Obecność religii w szkołach przyczyniła się do wprowadzania coraz bardziej restrykcyjnego prawa zgodnego z nauczaniem kościoła. Odcisnęła piętno na polityce państwa w odniesieniu do zdrowia i rodziny. Wpłynęła na język, jakim mówi się o aborcji, in vitro czy seksualności. Rzecz nie w tym, że religia indoktrynuje uczniów i formatuje ich myśli według katolickich schematów. Chodzi o to, że obecność religii w szkołach publicznych de facto jako jedynego przedmiotu odnoszącego się do kwestii etycznych, duchowych i seksualnych przypieczętowała monopol kościoła katolickiego na zabieranie głosu w tych sprawach w sferze publicznej, ograniczając znaczenie demokratycznej debaty.


W obecnych warunkach trudno liczyć na wyprowadzenie katechezy ze szkół. Na szczęście nie stoimy przed wyborem „wszystko albo nic”. Negatywny wpływ religii na wychowanie i debatę publiczną można ograniczać, wprowadzając do szkół przedmioty, które sprawią, że kwestie etyki, duchowości i cielesności będą rozważane z wielu perspektyw, wzbogacając  zarówno wychowanie, jak i demokrację. Jedno trzeba powiedzieć na wstępie: jeśli mają one odegrać swoją rolę, muszą być obowiązkowe dla wszystkich, bo inaczej skończą jak zajęcia z etyki, obecne w szkołach przede wszystkim na papierze.


W programie szkolnym od najmłodszych lat można wprowadzić zajęcia z filozofii. Uczniowie w demokratycznej szkole, która nie kształci tylko siły roboczej, ale przede wszystkim obywatelki i obywateli, powinni oprócz wiedzy nabywać też umiejętności krytycznego myślenia. Dobre zajęcia z historii filozofii, uwzględniające wielość szkół filozoficznych, fundamentalne spory filozoficzne i różnorodność tradycji, to świetna lekcja sceptycyzmu i podejrzliwości wobec rzeczy uznawanych za oczywiste. Co ważne, filozofia może uczyć nawyku uzasadniania swojego stanowiska i poszukiwania argumentów zamiast ogłaszania poglądów i deklarowania swoich racji. Gdy się z kimś się nie zgadzamy, musimy wiedzieć dlaczego. Ale nawet jeśli się z kimś zgadzamy, powinniśmy zdawać sobie sprawę z przesłanek, jakie wspólnie akceptujemy. Zajęcia z filozofii podnosiłyby jakość demokracji, ucząc podstaw obywatelskiej partycypacji, której sednem jest dyskusja, a nie samo wrzucanie głosów do urny.


Innym przedmiotem, który powinien znaleźć się w programie nauczania, jest zdrowie. Na zajęciach o zdrowiu uczniowie zapoznawaliby się z szeroką wiedzą dotyczącą ciała, chorób i ich leczenia. Dowiadywaliby się o problemach międzyludzkich, jakie pojawiają się w związku z tymi kwestiami. Na zdrowiu można byłoby porozmawiać o ciele z nieco mniej abstrakcyjnej perspektywy niż na lekcjach biologii. O jego rozwoju, potrzebach (także seksualnych), dbaniu o nie i o starzeniu się. Uczniowie uczyliby się praktycznego stosowania współczesnej wiedzy medycznej w zakresie zapobiegania chorobom i podnoszenia jakości życia. Na lekcjach zdrowia mogliby się nauczyć, jak rozmawiać z lekarzem, by dostarczać mu adekwatnych informacji i dowiedzieć się, jakie prawa mają jako pacjenci i pacjentki. Na takich zajęciach byłoby miejsce, aby porozmawiać o AIDS, chorobach psychicznych i niepełnosprawności. Zdrowie pozwoliłoby mówić wreszcie bez uprzedzeń o ciele i o tym, jak łączy nas ono z innymi ludźmi.


Zajęcia z religii nie dają rzetelnej wiedzy nawet o wyznaniu rzymskokatolickim, a przez swój monopol stępiają wrażliwość na wiedzę o innych religiach. Dlatego polskiej szkole potrzebne jest religioznawstwo. Pokazanie, że istnieje więcej niż jedna religia, która powinna być traktowana poważnie, jest powinnością demokratycznej szkoły. Uczniowie powinni znać tradycję wszystkich wielkich religii światowych i umieć swobodnie się między nimi poruszać. Zdobycie wiedzy na temat innych religii staje się w coraz większym stopniu koniecznością, bo Polacy stykają się z nimi emigrując z Polski, albo będą się stykać konfrontując się z ludźmi, którzy prawie na pewno przyjadą wkrótce do Polski na stałe ze wschodu i południa.


Wprowadzenie filozofii, zdrowia lub religioznawstwa do szkół nie jest projektem konfrontacji z religią. Chodzi o to, żeby naprawić to, co religia napsuła, ustanawiając monopol na zabieranie głosu w sprawach moralności i ducha. Umieszczenie w programach szkolnych wielości głosów jest najprostszą metodą na ograniczenie efektu monologu, który psuje polską szkołę i polską demokrację. Pozostaje pytanie, który z tych przedmiotów najlepiej wybrać. Ja najchętniej wprowadziłbym wszystkie trzy. Dzięki temu na efekty nie trzeba byłoby czekać następne dwadzieścia lat.

  

  

Tekst ukazał się w specjalnym numerze ”Zielonych Wiadomości” wydawanych przez Zielonych 2004. 

Komentarze
Dodaj nowy
Józef K   |28.07.2010 02:40:44
Zgadzam się w zupełności. Jeśli nie skończymy z monopolem Kościoła jako jedynej
właściwej wiedzy-wiary w świeckich, bądź co bądź szkołach, skończymy na
wysypisku historii, i to bardzo niebawem.
obwieś  - wrony   |28.07.2010 07:09:16
Kędy wlazłeś między wrony,musisz krakać tak jak i one,wiem coś o tym.Tu gdzie
osiadłem,na wsi nie ma alternatywy.Albo dzieciak uczęszcza do szkoły im.JP2 i
jest obciążany grzechem pierworodnym od szóstego roku życia,albo zostaje
wykluczony i napiętnowany,tak przez dzieci jak i rodziców tychże.Doświadczyli
tego ostatnio u mnie,tyleż naiwni co nieszkodliwi świadkowie Jehowy.Wszyscy
psioczą tu na kościół i jego cwanych kapłanów,ale sformatowani od dziecka
,uczestniczą w tym jak owce.Za dwa lata ,moja córka idzie do szkoły,ja już
zastanawiam się ile energii i talentu dyplomatycznego ,potrzebował będę na
ochronę dziecka.Nie jestem ateistą ,ale nie chcę żeby cały ten Aparat przywalał
granitowym ciężarem mojego dzieciaka.Mówiąc szczerze,szlag mnie trafia jak o tym
myślę.
qalandar   |28.07.2010 12:35:48
Myślę, że pomysł bardzo zacny, z tym, że 3 dodatkowe przedmioty to dodatkowy
czas w szkole dla dzieci. Znając polskie realia uczyłaby tych przedmiotów jedna
osoba i sprowadzałoby się to do rozwleczonej na 3 godziny w tygodniu wizji na
świat Pani A. lub Pana B. Religioznawstwo można połączyć z filozofią w ramach
‘podstaw humanistyki’ na przykład, a ‘zdrowie’ mogłoby być włączone w program
biologii, tak by poza teoriami suchymi dzieci miały świadomość, że w tym
uczestniczą.
uzid   |28.07.2010 20:59:02
zgadzam sie z tym. kolejne przedmioty to zakucia. wizja szkoly jako kopii
uniwersytetu wydaje mi sie idiotycznna. tak, szkola powinna uczyc samodzielnego
myslenia, ale wprowadzanie filozofii tylko ja uczniom zobrzydzi. to czy
uczniowie nabeda umiejetnosci dyskusji i samodzielnego myslenia, nie od
przedmiotu tylko sposobu nauczania zalezy.
ilga81   |28.07.2010 13:29:32
Masz rację. Tego typu przedmioty mogłyby zostać potraktowane po macoszemu,
podobnie jak godzina wychowawcza, która bywa wykorzystywana do gonienia
programu. Lekcji dzieci mają całkiem sporo, czyli potrzeba byłoby znaleźć ten
czas. Włączenie w tryb nauczania innych przedmiotów to zdrowy pomysł. Na pewno
dobrze byłoby zrezygnować z jednej lekcji religii (po co dwie tygodniowo?).
Nauka o zdrowiu powinna dotyczyć również wzmacniania odporności przyszłego
klienta na leki reklamowane w TV. Reklama przekonuje, że jak ktoś ma dreszcze i
temperaturę, to z pewnością jest objaw grypy lub przeziębienia (wszak nie ma
różnicy, nieprawdaż?), na co istnieje cudowny środek. W ten sposób chory uczy
się lekceważyć objawy i cała prewencja, która powinna w XXI wieku stać się
oczywistością, idzie w diabły. Aby nie dopuścić do traktowania TV jako znachora,
fajnie byłoby dzieciom w szkole wpajać pewne prawdy ogólne. Do wymienionych
przez autora przedmiotów obowiązkowo włączyłabym również podstawy ekonomii
(marzę o tym od lat). Dziecko musi wiedzieć, jak funkcjonuje państwo, skąd
państwo ma pieniądze i według jakich kryteriów je rozdziela. Musi wiedzieć, czym
jest populizm i które obietnice polityków można uznać za czcze. I budżet domowy.
Na co sobie można pozwolić a na co nie. Jak to jest z kredytami. Czego się
wystrzegać. Uczeń powinien się orientować w problemach państwa i to
niekoniecznie tylko swojego i wiedzieć, jak żyć, żeby nie musieć być zależnym i
nie wpaść w tarapaty. Taki przedmiot jak ekonomia zwiększyłby świadomość
obywateli i zdaję sobie sprawę, że nie jest to na rękę żadnemu politykowi.
malgo   |28.07.2010 13:47:19
ladnie, nawet bardzo ladnie, tylko KTO bedzie uczyl filozofii?
religioznawstwa?.. cwane katechy zrobia wieczorowe kursy z filozofii i beda
nauczac, oczywiscie po swoijemu. Bo rzad nie ma pieniedzy aby wprowadzic
filozofie i odpowiednich nauczycieli.
Kolo sie zamyka.
Józef K   |29.07.2010 00:05:13
malgo: "ladnie, nawet bardzo ladnie, tylko KTO bedzie uczyl filozofii?".
Przecież nie trzeba do tego wybitnych profesorów z wiedzą specjalistyczną.
Wystarczy to jako tzw. pensum dydaktyczne, za które doktoranci z wyższych lat
dostawaliby stypendia, których nie dostają, a więc one idą na pensje dla
profesorów. Ergo: każdy doktorant decyduje się na pracę w szkole, i szkoła mu za
to nie płaci, bo to pensum, czyli obowiązkowe zajęcia, natomiast wypłaca mu te
pieniądze uczelnia, która i tak dostaje na doktoranta comiesięczny dochód. Tyle
że uczelnie specjalnie nie obsadzają doktorantów, wtedy nie płacą im stypendiów.
Doktoranci walczą, piszą, publikują, w końcu i tak się poddają, bo z tego
rodzaju systemem nie wygrasz. Jeśliby dać im pracę w szkole, każdy zechce ją
wykonywać a pieniądze i tak pójdą z budżetu te same, różnica w tym, że nie
ukradną ich dla siebie wiecznie-nic-nie-robiący profesorowie.
ilga81   |28.07.2010 13:56:43
I jeszcze jedno. Myślę, że na dłuższą metę nie opłaca się Kościołowi nachalnie
wtłaczać w dzieci szkolną religię. Kiedyś ludzie dojrzeją do tego, że zapragną
wolności w kwestiach wiary i niewiary. Obserwuję nauczanie religii w Czechach,
gdzie proboszcz dostarcza ulotki i formularze zgłoszeń do szkół a nauczyciele 1
września rozkładają je w salach razem z innymi propozycjami kółek zainteresowań,
szkoły muzycznej, skautingu itp. Zajęcia z religii odbywają się np. w klasztorze
i chodzą na nie ci, którzy naprawdę chcą. Nie z musu, nie dla oceny i nie dla
możliwości zdawania matury z religii. Dzieci nie są tam sprawdzane z tego, ile
mszy opuściły, panuje całkowita swoboda a i tak nikt z tych zajęć bez potrzeby
nie opuszcza. Trudno się zbuntować przeciw takiemu systemowi. Przeciwko
polskiemu - owszem. Jasne, im więcej ludzi trzyma się w karbach, tym lepiej dla
zasobności instytucji, to się rozumie samo przez się. Niemniej jednak chyba już
czas zadbać polskiej kurii o jakość, bo patrząc długodystansowo, ilość się
kiedyś boleśnie skurczy.
malgo   |28.07.2010 14:10:13
igla81
moze dojrzeja, ale nas juz nie bedzie, bo to sa procecy dlugo trawle.
Oczywiscie najprostsze rozwiaznie bybylo aby religia zostala wyrzucona ze szkol
i zostala przeniesiona na plebanie, jak to bylo za czasow PRL.Ale nawpewno to
nie nastapi w najblizszym czasie dopoki Komorowski jest na zyrandolu a Gowin
puszy sie jak paw w PO. mamy piec lat do tylu.
Józef K   |29.07.2010 00:08:53
Tutaj się zgadzam w pełni z malgo. Odkąd Komorowski jest na żyrandolu o Polsce
słuch powoli zanika… I tak będzie, tzn. coraz gorzej. Tyle że nasza świadomość
jest nikła, a Komorowskiego jeszcze większa i on sobie nawet sprawy nie zdaje z
tego, jak to rzutuje na całość społeczeństwa, takie nieliczenie się w Europie.
Co do Gowina, szkoda słów. TO najgorszy rodzaj obślizłego politruka, jaki
istnieje.
El Diablo   |28.07.2010 15:00:45
a może by tak petycja by się przydała do MEN
kot_w_golebniku   |28.07.2010 15:14:57
Równie dobrze można pisać o indoktrynacji dzieci przez państwo. Tylko po
co?
Jednemu nie w smak religia, drugiemu edukacja seksualna, a trzeciemu
wierszyki o Unii Europejskiej.
Dajmy szkołom wybór, niech każda uczy czego chce
(nie licząc minimów takich jak czytanie, pisanie czy liczenie). I niech rodzic
sam wybierze co uważa za dobre i słuszne dla swojego dziecka.
Przymus nie jest
dobry.
Spokojny   |28.07.2010 15:32:24
Ja swoje dzieci zapisywałem na szkolną religię ze strachu. Nie chciałem, żeby
miały jakieś kłopoty. Dla mnie jest to jak gwałt duchowy. Gdyby istniało
stowarzyszenie rodziców zwalczających religię w szkołach państwowych i robiące
to w sensowny, nie amatorski sposób zdecydowanie bym do niego przystąpił i nawet
byłbym w stanie płacić składki.
uzid   |28.07.2010 20:47:48
mnie rodzice tez kiedys zapisali na religie ze strachu.to byl dla mnie szok.
ciezki rok upokorzen, wymiotow. ksiadz mnie wykanczal nerwowo. ale sobie
odbilem. rok pozniej juz nie chodzilem i pozniej ja go wykanczalem.
robson   |28.07.2010 15:51:12
Obetnijmy jeszcze fizykę i matematykę, żeby dzieci nie obciążać za bardzo nauką.
A potem płaczmy, że tak mało inżynierów i tak dużo bezrobotnych
"hómanistów".

PS. Popieram kota_w_golebniku, ale ja to beznadziejny
ortodoksyjny liberał jestem.
ilga81   |28.07.2010 16:53:55
Jasne, że świetnie byłoby, gdyby szkoła mogła wystąpić ze swoim programem i
decydować o liście przedmiotów. Idealne do zastosowania w mieście. Jedna szkoła
mogłaby nastawić się na języki obce, druga na przedmioty
matematyczno-informatyczne, inna na przyrodniczo-ekologiczne. A co z wioskami?
Jak tam zapewnicie wybór, jeśli jedna szkoła przypada na 20 km? Poza tym tak
pojęte profilowanie miałoby sens od poziomu gimnazjalnego. Ciężko stworzyć
różnorodne (szczególnie na wsi) podstawówki, wszak dzieci nie wiedzą jeszcze, w
jakim kierunku chcą się rozwijać. A jeśli chodzi o przedmioty dodatkowe, tzw.
etyczne? No cóż… Chciałabym zobaczyć wiejską szkołę, która znajduje chętnego
do nauczania przez godzinę tygodniowo filozofa i rezygnuje z religii. Po takim
kroku to nawet jasełka w szkole byłyby zbojkotowane:-)
anuszka  - Psychologia   |28.07.2010 18:23:22
Moim zdaniem najbardziej niebezpieczny jest nawet nie monopol Kościoła na
wypowiadanie się o etyce, lecz na wypowiadanie się o psychologii. W szkołach
powinny być wprowadzone elementy psychologii.

W tej chwili protezą
psychologii, z którą ludzie spotykają się od najwcześniejszych lat jest nauka
Kościoła. Ona wkłada życie wewnętrzne człowieka w kategorie grzechu, cnoty,
winy, zasługi wobec Boga, kary itp. Jest jednak tylko proteza - to wiedza o
psychice człowieka zahibernowana w czasach św. Tomasza z Akwinu.

Podam
przykład: psychologia tomistyczna nie przewiduje istnienia nieświadomości.
Zakłada, że co psychiczne, to świadome. Ten pogląd zaczął obalać dopiero Freud.
Konsekwencją tego, że Kościół wciąż zaledwie półgębkiem akceptuje istnienie
podświadomych procesów psychicznych jest np. kościelna koncepcja "grzechu
myślą". A co za tym idzie - kościelno-duszpasterski wymóg, by wierny
kontrolował wszystkie swoje myśli i czuł się winien za te "złe". Jest to
zwykle dość rujnujące dla psychiki.

Można by takich przykładów przytaczać
więcej, pewnie zwłaszcza z dziedziny psychologii seksualności. Wydaje mi się, że
problem Kościoła z etyką seksualną i wychowaniem seksualnym sprowadza się na
głębszym poziomie do kościelnej niezgody na współczesną psychologię.
malgo   |28.07.2010 19:33:33
swietnie,pusc to cale szkolnictwo na zywiol, niech szkoly i gospodynie domowe
decyduja o programie.Bo jak mozna sobie wyobrazic ukladanie programu przez
szkoly lub rodzicow, jesli polowa spoleczenstwa glosowala na PiS, czyli
tradycja, nationalizm i katolizm, a druga czesc glosowala rowniez na wartosc
tradycyjne, przynaleznosc do religii moze formie soft, ale to jest ten sam
bigos. A wiec oni maja decydowac o programie? To wiekszy burdel niz kot w
golebniku!
Liberalizm, to piekne slowo, piekna idea, ale ona moze byc tylko
wdrazana w krajach o bardzo wysokim poczuciu obywatelskim, w kraju o wysokich
standartach demokratycznych, o instytucjach gdzie one wszytkie funkcjonuja i
gdzie jest przestrzegane prawo. Ale nie w ciemnogrodzie!
A wiec proponuje
religia do plebani, i niech ministrestwo oswiaty pomysli o szkoleniu przyszlych
filozofow, bo w filozfie mamy zawarte wszytkie odpowiedzi, wystarczy postudiowac
ta antyczna wraz z stoikami, epikureczykami. Zagadnienia z psychologi czy
materializmu sa rowniez dostepne..
kot_w_golebniku   |29.07.2010 00:37:10
Gardzisz gospodyniami domowymi?

Skąd u ludzi lewicy wciąż te zapędy do
przekonania o swojej nieomylności oraz chęć do chwycenia wszystkich za mordy i
wprowadzenia jedynie słusznego postępu. Więcej wiary w ludzi! Oni naprawdę nie
chcą się wzajemnie pozabijać.
wejder1   |29.07.2010 20:17:57
Też się zgadzam, ludzie to samo dobro, tylko ten szatan przymusza ich do
zarzynania się przez całą swoją historię.
Józef K   |29.07.2010 20:48:39
Dodaj: "konieczność historii"…
wejder1   |29.07.2010 22:20:30
…szatan i konieczność historii.
Józef K   |29.07.2010 23:21:42
To doskonała konfiguracja.
Właśnie tym jest szatan. Historia, gdy staje się
koniecznością, jest zawsze diabelska.
Antykolektywista   |28.07.2010 19:59:12
Jeżeli szkoły są państwowe to normalne,że ten kto rządzi państwem narzuca w nich
program.Na razie rządzą socjaliści pobożni z PO i PIS to jest religia w
szkiołach.Za dwadzieścia-trzydzieści lat wasze środowisko dojdzie do władzy,to
narzuci pewnie wzorem Zapatero ,wychowanie seksualne,nawet wbrew rodzicom,lekcje
o homosekaualizmie i wiele innych postępowych nowinek.
YUKI.  - owieczki pana … i czarne owieczki   |28.07.2010 20:06:13
Sporym problemem jest tak jak pisało wcześniej kilka osób dziwaczna presja
społeczna jeśli idzie o "zapisywanie" czy raczej "wypisywanie"
dzieci z lekcji religii. Rodzice często w obawie przed "napiętnowaniem"
dzieciaka posyłają go na religię nawet jeśli z ich światopoglądem to nie po
drodze.

Co do pomysłów autora to sam pomysł OK, z tym że z wykonaniem było by
z tym sporo trudności. Przede wszystkim kasa i kadra, poza tym wszelkie
drażliwe etyczne, moralne, "indoktrynacyjne" kwestie stały by się jak
zwykle osią różnych śmiesznych (lub całkiem poważnych) konfliktów i rozgrywek
politycznych. Rzecz do zrobienia, ale raczej w dalszej perspektywie.
Sherlock   |28.07.2010 20:18:19
Nie rozumiem skąd tyle bezsilności wobec "wszechpotęgi KK". Skromne
robienie "konkurencyjnej wizji świata" wobec religii "skoro już nic
się nie da z nią zrobić" to jakiś absurd. Podobnie jak "wybór"
między religią a etyką. Etyka to forma filozofii, czyli sztuka myślenia - nad
tym, jak żyć. Powinna być w szkole niezależnie od filozofii w ogóle. Religia to
mieszanka konkretnych propozycji, jak żyć i ich uzasadnień w twierdzeniach,
które należy przyjąć na wiarę. Nie ma dla niej miejsca w szkole, do której
chodzą dzieci niewierzące w te twierdzenia (nie chodzi tu przecież tylko o
ateistów - będzie coraz więcej osób innej niż w Polsce jedynie słuszna wiary lub
niewiary).
Łączenie z kolei filozofii z religioznawstwem też wydaje mi się
pomysłem z gatunku: no skoro już banda humanistów upiera się przy jakichś
bezużytecznych fanaberiach, to przynajmniej je połączmy. Religioznawstwo w
jakimś szczególnie szerokim zakresie nie wydaje mi się niezbędne - bo i do
czego? żeby zrozumieć, że Ali z podwórka wierzy w co innego niż Zosia to
naprawdę nie trzeba wielu godzin w szkole - a jego elementy pasują raczej do
polskiego i historii niż gdziekolwiek indziej.
Filozofia wreszcie, oczywiście
tak, i to niezależnie od etyki, bo to filozofia właśnie jest szansą na to, żeby
dzieci uczyły się myśleć krytycznie i nie wyrastały na tępych i biernych
konsumentów zarówno reklam jak i polityki. Filozofia uczona przez ludzi po
studiach filozoficznych. A kiedy raz się księży ze szkoły wyprowadzi to nie
będzie problemu z wciskaniem im dodatkowych godzin ze wszystkiego, co popadnie.
Józef K   |28.07.2010 23:50:05
Sherlock, nie gadaj bredni, bo to robisz, poza tym nie zapominaj, że ta - jak to
nazywasz - "banda humanistów" w Europie wielu przemian dokonała.
Jednak
są humaniści i są ludzie, którzy chcą nimi być. I tak jak można sobie wierzyć
albo nie, chodzić do kościoła, albo nie, to jednak indoktrynacja w szkole ma
podstawy prawdziwej indoktrynacji, bo jeśli czyjegoś wujka ksiądz zruga za to,
że nie chodzi do kościoła, to się jakoś przełknie, ale jeśli ksiądz robi nagonkę
na Zosię czy Stasia, bo nie chodzą na lekcje religii, to jednak nie jest to
fair, bo dzieci są niewinne temu, w jakim typie szkolnictwa się je umieszcza i w
jakich czasach dorastają. To my bierzemy za to odpowiedzialność, a jak rzucisz
okiem na historię XX wieku, to właśnie całkiem niezwykli humaniści doprowadzali
do pewnych przemian; jak w ostateczności nie siłą, no to na czele tłumów. Jeśli
potrzeba Ci przykładów daj znak.
Nie da się zrobić jednak tak, że każda szkoła
opracuje sobie swój program, nie ta świadomość, przypomnijcie sobie sprawę
wiejskiej nauczycielki, która uczyła, że Kolumb był Polakiem, nawet wśród
nauczycieli są niemożliwe głąby. To musi pójść od góry.
I tutaj jest problem
metodyczny: jak doprowadzić, jaką siłą nacisku, aby w Ministerstwie ktoś
zechciał tego wysłuchać, mało, w razie wprowadzania reformy mógł wesprzeć się
siłą ludzi: proszę bardzo, milion głosów "za" wyprowadzeniem religii ze
szkoły, albo wprowadzeniem symultanicznie religioznawstwa oraz filozofii…
Na
wsi ksiądz wprost wali, że Żyd to najgorsza z możliwych klęsk świata, że Niemiec
to pluder, a Rosjanin to schizma, i nie ma dyskusji. Na wsi nikt z księdzem nie
będzie dyskutował, bo jak wygra w jednej potyczce, to przegra wojnę, jaką mu
ksiądz zgotuje podjudzając innych. Mściwe z księży gnojki na parafiach, nie
mówię że wszyscy, znam takich, którzy pomagają bezdomnym, ale w większości
niestety tak jest. Chciałbym bardzo, żeby świadomość polskich księży doszła do
poziomu, ze pozwalają ludziom na wybór. Ale księża wiedzą i biją na alarm: że
jak raz pójdzie, to utracą władzę. Dlatego tak bardzo walczą i o krok nie chcą
się przesunąć. Z jednej strony to rozumiem, władza to władza, chodzi o władzę,
pieniądze i wpływy, z drugiej strony należy przecież zacząć myśleć o ludziach,
religia też domaga się reformy, bo inaczej nic z tego nie wyjdzie.
malgo   |29.07.2010 10:14:25
podpisuje sie pod tym tekstem..

a dla tego szalonego kota w golabniku,
slowko.
Pracowlam nie raz spolecznie w obronie praw obywtaleskich, i wiele razy
mialam do czynienia z nienawiscia i zgroza. Brak kultury jest w naszym
spoleczentwie, moze polepszylo sie troche materialnie ale na nasze standarty
cywilizacyjne czy europejskosc jest bardzo niska.
Jedz do Polski B, i wejdz na
msze wyjdziesz jak pies skulony, cichaczem aby nie dostac kamieniem..
szaman   |29.07.2010 08:33:57
Autor pisze o sprawach oczywistych. Tak naprawdę wszystkie trzy sugerowane
przedmioty powinny być obowiązkowe w szkołach, przy czym filozofię można
połączyć z religiznawstwem. Niemniej docelowo religia powinna zniknąć z polskich
szkół publicznych i to zadania dla liberalnej lewicy. Choć na razie brzmi to jak
piękny sen.
telemach  - Chyba nie tak..   |29.07.2010 10:34:53
"Wprowadzenie filozofii, zdrowia lub religioznawstwa do szkół nie jest
projektem konfrontacji z religią."

Ależ jak najbardziej (miejmy nadzieję)
jest. Autor może przekonać się o tym najłatwiej próbując opublikować swe
postulaty w (dajmy na to) "Gościu Niedzielnym". Lub "Frondzie".
Konfrontacja jest nieunikniona i nie da jej się zapobiec przy pomocy
deklaratywnego imperatywu.

Na marginesie: doskonały (doprawdy) tekst.
Józef K   |29.07.2010 13:33:09
A propos: obejrzałem filmik z YouTube EVERYTHING IS OK. To co mnie ciekawi, to
świadomość ludzi. Warto zobaczyć, jak facet rozmawia z policjantem, jak nie daje
mu się zaszachować i jak jest świadom tego, że nie ma jednego boga, jednej
policji i jednego tatusia, przed którym trzeba zdjąć portki by wziąć w skórę.
Piszę to, bo wielokrotnie spotykam się z głosami, że rzekomo polskie szkolnictwo
jest na tak bardzo wysokim poziomie, że Anglicy, Niemcy czy Francuzi "nie
dorastają nam do pięt". To jest bzdura, albowiem wiedza, jaką wynosi
przeciętny Polak z podstawówki faktycznie jest spora, jednakże jest zapomniana w
przeciągu następnych 10 lat życia, nie będąc zupełnie wykorzystywaną. To tylko
wiedza, to co się zapamiętuje, materiał, pewien bagaż. Brak jednak czegoś
ważniejszego: budowania metody, systemu metodologicznego (to ciężko brzmi, ale
nawet dzieci to mają), dzięki któremu ta wiedza będzie nie tylko zapamiętywana i
wystrzeliwana w razie występu w miliarderach, ale jeszcze łączona, analizowana i
syntetyzowana. Brak nam zasady wiedzy, dzięki której rodzi się właśnie
świadomość: duchowa, emocjonalna, społeczna… I tak dalej. Bo jednak
szkolnictwa Zachodu uczą myślenia, wyboru, personalnej oceny i umiejętności
rozróżniania między Mohametem a Jahwe. To sprawia, że ludzie czują się
bezpieczniej, sami w sobie, ale i na zewnątrz, że mają luz i nie przejmują się
Marsjanami, którzy przekroczą granicę i napadną nas jak Sowieci, zabierając nam
jedynego prawdziwego boga…
marcusi@interia.pl  - tolerancaj a logika   |29.07.2010 23:05:18
Autor tego artykułu bawi się w Pana Boga, bo wie lepiej co jest dla innych dobre
a co nie, kolejny oświecony apostoł nowej świeckiej religii :(. Dodatkowo stawia
wyżej instytucje państwowe w relacji do instytucji rodziny, jakim prawem to
czyni?. Jeżeli mamy uczyć ludzi sposobu rozstrzygania sprzeczności w sferze
wartości, to najlepiej zostawmy to rodziny. Instytucje państwowe mają w tym
zadaniu pomagać i na tym ich rola ma się kończyć.
Z jednym się, zgadzam, że
należy w szkole przywrócić filozofie, jako zdolność do krytycznego myślenia. Sam
pamiętam zajęcia z edukacji seksualnej, wprowadzone kosztem obcięcia godziny z
fizyki, gdzie Pani wykładała seks bezpieczny. Na pytanie o definicje seksu
niebezpiecznego (no bo jak jest bezpieczny to musi też być niebezpieczny) coś
tam wybełkotała. Na pytanie czy seks niebezpieczny należy zakazać (jak coś
niebezpieczne, to jest szkodliwe) ogłosiła, że jest za tolerancyjna. Ciekawe
uzasadnienie tolerancji
telemach  -  — -   |30.07.2010 09:10:27
@marcusi:

"Jeżeli mamy uczyć ludzi sposobu rozstrzygania sprzeczności w
sferze
wartości, to najlepiej zostawmy to rodziny. Instytucje państwowe mają w
tym
zadaniu pomagać i na tym ich rola ma się kończyć."
Ewidentnie cienkie.

Bo:
Status quo wygląda obecnie tak, że w sferze wartości prawo do
instytucjonalnie zorganizowanego monopolu rości sobie skutecznie i z
namaszczeniem wszelkich instytucji państwowych jedynie organizator katechezy.
Niezauważanie i/lub pomijanie tego faktu może być albo celowe (ze względu na złą
wolę lub cynizm) , bądź też niecelowe, a zatem spowodowane inną przypadłością.
Polityczna poprawność powstrzymuje mnie przed nazwaniem przypadłości po imieniu.
VikingLine   |08.09.2010 00:29:06
Trzeba zaczac od szkoly podstawowej, a tam wprowadzenie trzech nowych
przedmiotow jest nierealne. Zamiast dzisiejszej etyki powinna byc "nauka o
religiach" z elementami filozofii i etyki. Dzieci uczyly by sie o wszystkich
(glownych) religiach dzisiejszego swiata, wychodzac ze starych greckich i innych
mitow. Latwo by sobie skojarzyly ze katolicyzm to tylko kolejny mit wywodzacy
sie z zydowskich mitow.
Wiele prostych ludzi nie rozroznia religii od nauki o
religii wiec niektorzy nie mieli by nic przeciwko aby dziecko chodzilo na cos
takiego zamiast katechezy.
Taki model jest w Skandynawii, tam nie ma
ksiedza/pastora w szkole publicznej. Katecheza tylko w szkolce niedzielnej przy
kosciele.
VikingLine  - Prawdziwki   |08.09.2010 00:39:23
Przy czym nie nazywalbym tego jako religioznawstwo tylko jako ‘nauka o
religiach’. Slowo religioznawstwo jest zbyt naukowe dla dzieci w szkole
podstawowej.
Poza tym byloby smiesznie gdyby na lekcji nauki o religiach
przerabiano katolicyzm. Kosciol Rz-K bylby tym zdegustowany, jakaz konkurencja
dla tych co glosza prawdziwa prawde!
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 28.07.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.55288 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273