NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Gdula: Awans zamiast sprawiedliwości, czyli mój strach związany z PiS Drukuj
Maciej Gdula   
05.10.2011

Antykaczyści wkurzają się, że kolejny raz PiS używa w kampanii chwytu „straszna pani woźna nie jest taka groźna”. Przypominają więc, że za miłym, uśmiechniętym panem chowa się wciąż ten sam straszny Kaczyński. Obecna kampania nie tyle jednak ukrywa prawdziwą twarz PiS-u, co przypieczętowuje ewolucję tej partii w stronę klasy średniej.

kazcynskibartheq.jpgSiłą starego PiS-u z wyborów 2005 i 2007 roku było to, że potrafił zjednoczyć buntownicze odruchy klasy ludowej z poczuciem ograniczonych szans części klasy średniej. Wspólnym mianownikiem była krytyka establishmentu, który pozbawiał lud godności i blokował aspiracje średniaków. Kaczyńscy byli w stanie dokonać rzeczy niezwykle trudnej – połączyć roszczenia ludzi z dwóch klas, które rozdziela wzajemna niechęć, odmienne odruchy i marzenia.


Klasa ludowa ceni sąsiadów i trzyma się stałej pracy, klasa średnia zajmuje się sobą i marzy o awansie. Klasa ludowa wysoko ceni opiekuńczość i socjalne funkcje państwa, klasa średnia nie będzie miała nic przeciwko, jeśli ktoś wreszcie zrobi porządek z tymi biedakami. Kaczyńskim udało się zebrać głosy ludzi mających poczucie, że nie ma dla nich miejsca w dzisiejszej Polsce, i stworzyć mieszankę programową, która łączyła deklaracje wzmocnienia socjalnych funkcji państwa z usuwaniem korupcji i nepotyzmu elit, obietnice przywracania godności zwykłym ludziom z rozbudzaniem nadziei na awans dla młodych, zdolnych blokowanych przez zamknięte korporacje zawodowe.

Rządy PiS-u w dużej mierze rozminęły się z obietnicą złożoną w wyborach. Zniesienie podatku spadkowego dobrze zrobiło głównie bogaczom z klasy wyższej. Nie zaszkodziło im też obniżenie progresji podatkowej. Obniżenie składki rentowej osłabiło natomiast budżet i ograniczało możliwości wypełniania socjalnych funkcji państwa. Antykorupcyjna krucjata przeciw lekarzom przyspieszyła proces ich odchodzenia od łapownictwa na rzecz wysokich oficjalnych pensji.

  

Być może Kaczyńscy nie zrozumieli, co stało za ich sukcesem, i działali nieświadomie na swoją szkodę. Możliwe też, że III RP musiała zostać najpierw pokonana symbolicznie, zanim Tusk zmienił jej praktykę, odchodząc od „niepopularnych reform” w stronę zarządzania dopuszczającego podwyżki podatków, zabieranie części środków funduszom emerytalnym czy podwyżki dla budżetówki nawet w czasie rachitycznego wzrostu gospodarczego.

W świecie posttransformacyjnym PiS stracił zdolność utrzymywania sojuszu miedzy klasą ludową a średnią. Z języka tej partii znikać zaczęły elementy dotyczące godności, socjalnych funkcji państwa i zobowiązań solidarnościowych. Tegoroczną kampanię prezes Kaczyński rozpoczął, otwierając szeroko drzwi do szklanego biurowca. PiS chce reprezentować już tylko tych, którzy marzą o awansie i są zablokowani przez elity wchodzące do biurowców tylnymi drzwiami. Kaczyński uśmiecha się do nas z filmu Lider, którego TVN-owa atmosfera doskonale wyraża estetykę i aspiracje klasy średniej. Platforma atakowana jest przez PiS z pozycji liberalnych za etatyzm, rozdymanie biurokracji, podwyżki podatków i zwiększanie deficytu budżetowego.

Z tym ogólnym kierunkiem nie kłóci się wcale wygaszona nieco „żałoba smoleńska”. Demonstracji pod Pałacem Prezydenckim broniono w końcu w imię prawa do wyrażania autentycznych emocji, czyli w kategoriach średnioklasowego indywidualizmu ekspresyjnego. Kluby „Gazety Polskiej” zachęcały do zbierania świadectw uczestnictwa w żałobie w formie filmów wideo pozwalających pokazać osobisty i niepowtarzalny sposób przeżywania tego doświadczenia. Wyrosły na fali żałoby tygodnik „Uważam Rze” trafił głównie do aspirujących członków klasy średniej i obok tekstów politycznych zawiera na przykład rubrykę z rozważaniami na temat win.

Można oczywiście wzruszyć ramionami, bo w końcu co za różnica, czy ktoś realizuje neoliberalny program, posługując się mieszaną, ludowo-średnioklasową retoryką, czy chce władzy dla Gilowskiej i Wiplera wyłącznie pod sztandarem klasy średniej. A jednak jest różnica. Na przykład dlatego, że słowa mają swój ciężar i można z nich rozliczać. Poza tym słowami się działa.

Przed PiS-em walenie w roszczeniowe masy dawało przepustkę do grupy mądrych i dojrzałych. Dzisiaj ten język przestał być naturalny i posługiwanie się nim od razu zdradza uprzywilejowaną pozycję, z jakiej zabiera się głos. Postawa i język dużej partii odkształca całą sferę publiczną. Dlatego gdy PiS pompuje aspiracje społeczne i przekonuje, że najważniejsza jest przyszłość i marzenia, to siła rażenia tego przekazu sięga daleko poza elektorat tej partii. Politykę zaczyna wypełniać namiętność nie do przebudowy społeczeństwa tak, żeby było bardziej egalitarne, ale do zajęcia miejsc tych, którym się powiodło. Awans zamiast sprawiedliwości.

Wygrana PiS-u i ewentualne „smoleńskie rozliczenia” są mało prawdopodobne. Bardziej boję się konfrontacji marzeń rozbudzanych przez PiS z dzisiejszym kryzysem. Kapitalizm się chwieje, bo stymulował aspiracje, zamiast zaspokajać potrzeby i budować dobry ład społeczny. Gdy nie ma już możliwości życia na koszt przyszłości, marzenia o awansie łatwo mogą się zmienić w bezpardonową walkę o zasoby i dziką redystrybucję.

PiS był kiedyś partią, która montowała szerokie koalicje społeczne, poszukując sposobów na nowe uporządkowanie rzeczywistości. Dziś daje się po prostu rzeczywistości prowadzić - a ona nie zmierza w dobrym kierunku.

Komentarze
Dodaj nowy
kot   |05.10.2011 15:25:22
Tekst wart gruntownego przemyślenia.
kot w gołębniku  -    |05.10.2011 17:52:04
Ja to osobiście mam już dobrze przemyślane, ale wniosków z pewnością nie
puściłaby cenzura KP. Zadam więc tylko jedno ważne ale trochę retoryczne
pytanie: czemu lewica tak nienawidzi klasy średniej?
sroka bez oka   |05.10.2011 21:06:45
a kto, kocie w gołębniku, tworzy lewicę w Polsce, jak nie klasa średnia?
viking   |05.10.2011 22:21:38
Artykuł Gduli to naprawdę facepalm roku na witrynie KP. Chyba nawet przebił
obronę godności kibola oraz propozycje wspólnej walki z kapitalizmem, w
wykonaniu "Starucha" i Biedronia.

Tęsknota za "starym, dobrym
PiS" będącym głosem "klasy ludowej" (jak się okazuje z natury
szlachetnej) i przestroga, by prezes "nie szedł tą drogą", nie zaprzedał
się szatanowi "klasy średniej", którego ostateczną emanacją jest
estetyka TVN … . Nie wiem już nawet czy to jest śmieszne, czy straszne.
Ile
trzeba spalić gandzi, żeby dojść do takich wniosków?
Gdzie i kiedy Kaczyński
reprezentował "klasę ludową"? Artykułując najgorsze z wyznawanych przez
nią stereotypów? Podburzając ją przeciwko Niemcom, Rosjanom, gejom, ateistom
itd.? Gdzie i kiedy Kaczyński wyrażał chęć zmian w kierunku egalitarnym, poza
wzbudzaniem niechęci do bliżej niezidentyfikowanych "onych", którzy temu
egalitaryzmowi stoją na drodze? Czy odwoływanie się do "klasy ludowej" i
jednoczesne wprowadzanie niekorzystnych dla niej rozwiązań w ogóle można uznać
za jakąś zaletę?
Jeżeli tak, to chyba tylko w ramach takiego systemu wartości,
w którym najistotniejszym elementem troski o "klasę ludową" nie jest
chęć poprawy jej warunkow bytowych, tylko fetyszyzacja jej przaśności.
A to
jest system wartości wyznawany przez Rzeczpospolitą, w której artykuł Gduli
powinien się ukazać, gdyż pasowałby tam jak ulał.
Mam nadzieję, że tylko on,
choć coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że cała KP kroczy w tym
kierunku.
Głównymi jej wrogami przed tymi wyborami są: Palikot i
"establishment" ("układ?") straszący Kaczyńskim.
Osobiście
uważam, że nawet jeśli argumenty przeciwko Kaczyńskiemu, do jakich sięga
K.Wojewódzki, Z.Hołdys czy M.Meller są nieco naiwne, to nie oznacza jeszcze, że
problemu, który oni usiłują nazwać nie ma. Mimo, iż Krytyka, powoli zaczyna
chyba się skłaniać ku takiemu właśnie poglądowi.
Anonimowy  - wybory   |07.10.2011 11:15:58
Zgadzam się z Maciejem Gdulą.Kaczyńscy w wyborach 2005 r. mniej lub bardziej
cynicznie zagrali realnymi problemami.
Postulatem Polski solidarnej wobec wtedy
powszechnej wiary w niewidzialną ręke rynku.
Walkę z układem nie tylko
politycznym (korporacje zawodowe prawnicy ,architekci,agenci nieruchomości
itd.)
Rozliczeniem historii wobec bezrefleksyjnego odrzucania
przeszłości.(Przykład księdza Czajkowskiego kreowanego na autorytet moralny)
zuzia   |07.10.2011 11:56:43
Jak PO i Palikot wygrają wybory: -Panie jak dojść do Placu Przyjaźni
Rosyjsko-Niemieckiej? -Tutaj prosto Aleją żydowskich Ofiar Armii Krajowej, to
przy Muzeum Polskiego Wrodzonego Antysemityzmu, potem skręci pan w prawo przy
Pałacu Gazpromu w bulwar Polskich Obozów Koncentracyjnych. Przy Pałacu Gazpromu
spokojnie raczej patrz Pan w ziemię, bo można dostać 48 godzin z byle powodu.
Dalej prosto minie pan Instytut Miłości i Cudów. Przejdzie pan w lewo wiaduktem
nad Aleją Tolerancji, stoi tam pomnik Jaruzelskiego z dużym napisem "GENERAł
HONORU", nie da się przeoczyć. Dalej Skwerkiem Prezydenta Komorowskiego
Myśliwego i w lewo na skuśkę Parkiem Piłkarza Kaszuba. W Parku Piłkarza są tzw.
Tablice Tuska, to w kopane w ziemie kamienne płyty z przykazaniami:
"Dlaczego Polskość Była Chorobą". Miniesz Pan Park i jesteś na Placu
Przyjaźni Rosyjsko-Niemieckiej. A poco Pan w ogóle idziesz na Plac Przyjaźni? -
Potrzebuje zaświadczenie z Komitetu d/s Mniejszości Chrześcijańskiej. Syn mi się
urodził i chciałem ochrzcić. -Potem musi pan to zarejestrować w Ministerstwie
Poprawności Politycznej przy Rondzie Kiszczaka - to akurat w drugą stronę.
Chyba, że od razu zadeklaruje pan wychowanie w rodzinie gejowskiej, wtedy
rejestrować nie trzeba.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 05.10.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.03877 Seconds