NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Gdula: Trzy żałoby Drukuj
Maciej Gdula   
12.04.2010
Podobno w ten weekend wszyscy byliśmy razem. Jest w tym sporo racji, bo wielu z nas przeżywało katastrofę pod Smoleńskiem, ale powtarzanie, że jesteśmy razem, solidarni i zjednoczeni, służy też zakryciu ważnej prawdy, że już w sobotę i niedzielę pojawiły się odmienne sposoby celebrowania żałoby narodowej. Ja doświadczyłem przynajmniej trzech, ale nie wykluczam, że było ich więcej.

Pierwsi żałobnicy opłakiwali prezydenta, który poległ w Katyniu. Nie chodziło tu o podkreślenie, że pełnił państwową służbę, ale oddał życie za ojczyznę tak jak oficerowie w 1940 roku. Tak katastrofę relacjonowała publiczna telewizja, pokazując obok siebie zdjęcia przestrzelonych czaszek i wrak samolotu. Dawano do zrozumienia, że śmierć prezydenta i polskich elit na rosyjskiej ziemi to część przeklętych relacji z Moskwą, które zawsze dla Polaków naznaczone są krwią i cierpieniem. Katastrofa to kolejny symbol tych relacji, powtórzenie odwiecznego schematu.

Drudzy żałobnicy opłakiwali prezydenta i polskich oficjeli, którzy zginęli pod Smoleńskiem. Koncentrowali się na szoku wywołanym rozmiarami katastrofy, jej bezprecedensowym charakterem i sposobach przeżywania dramatu. Obok powtarzanego bez przerwy sformułowania „brak słów” cały czas trwała rozmowa na temat bólu, wspomnień i tego, czego możemy nauczyć się z tragedii. Wypytywane były osoby publiczne i zwykli ludzie uczestniczący w żałobie przed Pałacem Prezydenckim. Ten sposób przeżywania żałoby najwyraźniej obecny był w TVN-ie. Gdybym nie wychodził z domu, mógłbym pomyśleć, że podział PO/PiS odtworzył się także podczas żałoby, nawet pomimo tego, że tylu uśmiechniętych zdjęć Kaczyńskiego w TVN24 nie było chyba od momentu powstania tej stacji.

Wyszedłem jednak i zobaczyłem trzecią żałobę. Ulica miała swój własny rytm przeżywania śmierci w roztrzaskanym samolocie. Nie było podniosłego nastroju i łez „zwykłych ludzi” widzianych w telewizorze. Było natomiast napięcie, by zająć dobre miejsce przy przejeździe konduktu z trumną prezydenta, a potem jak najszybciej się rozejść. Ludzie nie byli dla siebie szczególnie mili i wcale nie miałem poczucia solidarności. Kilka razy usłyszałem, że nie powinienem pchać się tu z wózkiem. Omal nie rozjechał mnie motor ze spontanicznej kawalkady podążającej za konduktem, kiedy właściciel choppera z rykiem silnika slalomem jechał przez tłum. Lepiej było już na placu Piłsudskiego, gdzie stały stragany z narodowymi flagami, zniczami i można było kupić watę cukrową. Panowała atmosfera niedzielnego spaceru. Miało się wrażenie, że ludzie znaleźli się na ulicy jakby z nieznanego sobie powodu. Przecież większość nie lubiła prezydenta Kaczyńskiego i czekała tylko do jesieni, żeby pozbawić go urzędu. A jednak przyszli, kupowali flagi, znicze, a czasem watę cukrową, jakby zdziwieni tym, co się dzieje.

Żałoby po katastrofie pod Smoleńskiem uzmysławiają, że śmierć jest podstawowym kodem, w jakim Polacy rozumieją swoją wspólnotę narodową. Wobec śmierci są blisko siebie, nawet jeśli nie mają do tego przekonania. Śmierć przeżywamy wspólnie, ale nie mamy kodów, które pozwoliłyby nam razem żyć. Niedługo wszyscy wrócą do indywidualnego organizowania sobie życia.
Komentarze
Dodaj nowy
z12  - taka sobie refleksja   |12.04.2010 14:07:34
Panie Macieju -

Pan opisuje rozne sposoby przezywania refleksji po smierci
prezydenta wzkazujac ze dla tzw ulicy to rodzaj specyficznego pikniku. Zgadzam
sie wiekszosc tych ktorzy nie przepadali za tzw "Kaczorami" teraz
oplakuja jednego z nich. Ale czy inaczej jest z mediami? Tzw media ktore mozna
okreslic jako liberalno lewicowe: Gazeta Wyborcza czy TOK FM teraz rozplywaja
sie nad wspomnieniami nad prezydentem pokazujac ze byl dobrym patriota i
czlowiekiem usprawiedliwiajac sie ze wczesniejsze krytyki wobec niego dotyczyly
tylko wizji Polski a nie tego czlowieka. Jestem dosc uwaznym sluchaczem
chociazby TOK FM i pamietam ze czesto pojawialy sie aluzje i przytyki ad
personam dotyczace jego manier, wzrostu etc. Czasem bardzo nie wprost jak np. 2
tygodnie temu w Wyborczej zdjecie Kaczynskiego i Sikorskiego (ten pierwszy
pokazany jako mikrus). To zalosne. Ktos powie ze to odprysk demokratycznej
dyskusji. Jak to widze inaczej. Dopoki media (a szczegolnie te lewicowe ktore z
definicji powinny czlowieka widziec nawet w przeciwniku politycznym) nie zmienia
stylu debaty, trudno bedzie o zmiane jakosci polityki w PL. Pod rozwage.
tribute  - W kościołach dało się słyszeć, że traged   |12.04.2010 14:08:37
W Przemyślu tako rzekł klecha przy niedzieli:
"- To mogło się wydarzyć w
środę [gdy w Katyniu był premier Tusk - red]. Ale metaforyczne w środę: "te
oczodoły wołają o prawdę" premiera polskiego rządu wywołały zachwyt. Już na
drugi dzień liberalni politycy, opiniotwórczy Michnik od dawna niepiszący,
zaproponowali posprzątać tropy pamięci z katyńskiego lasu, zapomnieć ślady
profanacji znad charkowskich grobów. I może dlatego Bóg przypomniał wczoraj
Polakom - po ludzku dramatycznie, nieludzko, ale po bożemu - inaczej, po
swojemu, te słowa psalmu 137 "nad rzekami Babilonu tam żeśmy siedzieli,
płakali…".

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi
adomosci/1,80269,7763307,Szokujaca_homilia_w_Archi
katedrze_Przemyskiej__POSLUCHAJ_.html
viking   |12.04.2010 19:21:15
Myślę, że wszyscy ci, którzy wręcz rytualnie krytykowali Cezarego Michalskiego
na tym forum powinni przeczytać jego komentarz do ostatnich wydarzeń, później
porównać go z tym co tu popełnił Gdula a potem chyba spalić się ze wstydu.


Ten artykuł jest żenujący. To są odkrycia zbuntowanego licealisty, który
widzi trochę więcej niż wielu innych 15-latków i czuje potrzebę głośnego
pokazania czegoś, czego jak mniema, większość nie dostrzega.
Chociaż nie wiem
czy nie obrażam licealistów, bo oni zazwyczaj wiedzą, że zakończenie tekstu
powinno mieć jakiś logiczny związek z jego treścią. Gdula najpierw twierdzi, że
żadnej wspólnotowości nie było a kończy słowami wskazującymi na to, że jakaś
jednak była, choć on chciałby innej.

Media upiększają rzeczywistość; część
ludzi wyszła na ulicę z atawistycznych pobódek; TVN24 nigdy nie była tak
przychylna Kaczyńskiemu jak w dzień jego śmierci; wszystko to zaraz minie i
znowu będzie jak zawsze.
To akurat wie każdy kto choć trochę myśli, nie ma w
tym nic odkrywczego. A poza tym: co z tego?
Ludzie reagują na tego typu
tragedie w bardzo różny sposób: dla jednych to rodzaj sensacji, inni szczerze
współczują ofiarom, są i tacy, którzy boją się co będzie dalej z krajem … .
Media częściowo kreują rzeczywistość, ale to nie zawsze jest negatywne.
Pokazując płaczących ludzi, zdjęcia Prezydenta z żoną, TVN chciał niewątpliwie
wypromować pewne postawy (przede wszystkim szacunek także wobec politycznych
przeciwników w obliczu tragedii, która ich spotkała). Co w tym złego?
Ja
osobiście wolę spontaniczne reakcje pytanych przez TVN Warszawiaków (nawet jeśli
wcześniej kupili dzieciom watę cukrową) niż reakcje Gduli, który przygląda się
relacjom telewizyjnym i już wie, że będzie musiał skrytykować
,,plastikowość" TVNu i z ogromnie intelektualną przenikliwością stwierdzić,
że na ulicach nie wszyscy byli tak smutni jak twierdzili dziennikarze tej
telewizji.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 13.04.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.90489 Seconds