> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Erbel: Zła polityka mieszkaniowa zabija partycypację Drukuj
Joanna Erbel   
31.03.2011
fot. David Basanta, cc, flickr.comSprawa mieszkaniowa coraz częściej powraca do debaty jako jedna z bardziej palących kwestii miejskich. Polityka mieszkaniowa państwa praktycznie nie istnieje, a na dopłaty do nowych mieszkań – jak pisał Jaś Kapela – przeznacza się znacznie mniej pieniędzy niż na budowę stadionów czy takich obiektów jak Świątynia Opatrzności Bożej. Mieszkań jest za mało, zwłaszcza tych komunalnych. Jak mówił dr Kacper Pobłocki podczas dyskusji o granicach partycypacji*, po boomie mieszkaniowym mamy obecnie (jak w latach 80.) do czynienia z radykalnym spadkiem liczby budowanych mieszkań. Coraz więcej osób traci dach nad głową wskutek reprywatyzacji kamienic albo pogarszającego się stanu budynków. Modernizacja jest droga i miasta nie widzą innej możliwości, jak tylko oddawać budynki w ręce prywatnych inwestorów, licząc, że wyremontują je oni z własnych środków. W tej sytuacji eksmitowani lokatorzy mają się wynieść, ale nie wiadomo dokąd, czyli domyślnie do kontenerów bądź gdziekolwiek indziej (np. do kotłowni, co spotkało zmarłego przed kilkoma dniami niepełnosprawnego lokatora warszawskiej kamienicy przejętej przez Marka Mossakowskiego). Ponadto walka o prawo do godnego mieszkania przestaje być prawem, a staje się zagrożeniem. Postrachem krnąbrnych lokatorów w ostatnich tygodniach była również śmierć Jolanty Brzeskiej, jednej z czołowych działaczek Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów.

Pomimo że lokatorzy są jedną z najbardziej aktywnych grup mieszkańców, zdaniem Bartka Kozka ich postulaty nie są traktowane priorytetowo przez władze miasta. Stołeczny ratusz twierdzi, że o postulatach pamięta, ale na zapewnieniach w większości przypadków się kończy. Alternatywnych pomysłów na politykę mieszkaniową za bardzo nie ma. Wciąż bardziej istotne dla władz miasta jest nie zapewnienie prawa do mieszkania, ale przede wszystkim troska o własność prywatną kamieniczników i ochrona budynków. Prowokacyjna propozycja Krzysztofa Nawratka, żeby w sytuacji olbrzymiego głodu mieszkaniowego w Polsce, kiedy miasta mają budownictwo komunalne na dole listy swoich priorytetów, „rozważyć bardziej ‘improwizowane’ metody pozyskiwania/przysposabiania lokali mieszkalnych”, brzmi tak absurdalnie, że jest to pomysł niegodny uwagi. Mieszkanie ważna rzecz, ale są ważniejsze. Musimy się przyzwyczaić, że nowych, tanich mieszkań nie ma i nie będzie, a mieszkanie to przywilej, a nie podstawowe prawo.

Co więcej, planowane przez rząd zmiany w prawie do przyznawania mieszkań komunalnych dodatkowo potwierdzają status mieszkania jako luksusowego dobra. Mimo optymistycznego tytułu artykułu w Dzienniku - Mieszkania komunalne już nie dla bogatych - proponowane zmiany nie wróżą w dłuższej perspektywie wdrożenia rozwiązań, które sprawią, że będzie nie tyle mniej mieszkań dla bogatych, ile więcej mieszkań w przystępnej cenie. Czynsze w lokalach komunalnych zostaną urynkowione i będą podlegały kontroli, a także mają być proporcjonalne do dochodów mieszkających w nich osób. Ma to ukrócić praktykę przyznawania tanich mieszkań rodzinom radnych i w teorii zlikwidować sytuacje, w których prawie za darmo mieszkają w nich dobrze zarabiające osoby, podczas gdy samotne matki z dziećmi czekają na lokal zastępczy. Jednak proponowane urynkowienie czynszów niekoniecznie musi się przełożyć na powstawanie większej liczby tanich mieszkań, a nawet wręcz przeciwnie - zalegitymizuje wywindowane cen mieszkań w Polsce. Średnio, jeśli spojrzeć na ceny mieszkań, 1 m² kosztuje dwie miesięczne pensje, podczas gdy w krajach Europy Zachodniej ta proporcja jest odwrotna (1 m² ma wartość połowy miesięcznej pensji).

Obecna polityka mieszkaniowa dzieli mieszkania na dwa typy: te drogie, sprzedawane po cenach rynkowych, oraz tanie lokale socjalne. Jeśli lokale socjalne budowane są w takim standardzie jak inne mieszkania, to wywołuje to dyskusje, czy prawo do mieszkania jest również prawem do osobnej łazienki. Podział na te dwa typy mieszkań prowadzi do społecznego antagonizmu pomiędzy tymi, którzy muszą zapracować na mieszkanie i obciążać się trzydziestoletnim kredytem, i tymi dostającymi mieszkania „za darmo” (z tego antagonizmu paradoksalnie wyłączone są osoby dziedziczące mieszkania, mimo że nie wiąże się to dla niech z żadnym wysiłkiem). Jest to dobrze znany antagonizm pomiędzy „pracowitymi obywatelami/obywatelkami” (z kredytem mieszkaniowym) a „pasożytami” (na zasiłkach socjalnych, pogłębiających dziurę budżetową).

Warto jednak na kwestię mieszkaniową spojrzeć z perspektywy prezentowanej przez autorów i autorki książki Real Utopia. Participatory Society for 21st Century**. Mówiąc o samorządnej wspólnocie miejskiej, koncentrują się nie na psychicznych barierach czy braku kapitału (kulturowego, społecznego, ekonomicznego) mieszkanek i mieszkańców miasta, ale przede wszystkim na warunkach możliwości partycypacji. Tom Wenzel podkreśla, że proceduralna możliwość to tylko jedna strona partycypacji - druga to modele konsumpcji i ilość posiadanego czasu wolnego, w którym można się zaangażować w pracę na rzecz swojej wspólnoty. Stawia on silną tezę, że to właśnie mieszkanie, jako główny obszar konsumpcji i największy koszt w budżetach domowych, decyduje o potencjalnym stopniu zaangażowania społecznego. Drugą kwestią jest dostępna opieka dla dzieci, bez której szersza partycypacja społeczna jest niemożliwa. Wysokie ceny mieszkań i brak dostępnych lokali komunalnych powodują, że czas na uczestnictwo w innych sprawach niż walka o partykularne interesy mają tylko uprzywilejowani. Pozostałym partycypacja (zwłaszcza gdy brak wypracowanych mechanizmów) zajmuje zbyt dużo czasu albo z konieczności ograniczają się do serii protestów przeciwko władzom miasta. Dlatego też jeśli władze miast poważnie podchodzą do kwestii włączania mieszkańców i mieszkanek miasta w proces współdecydowania, muszą nie tylko wdrażać nowe mechanizmy, ale również zadbać o to, żeby mieli oni i one czas na zaangażowanie.  

* Warszawskie Spotkania Strategiczne „O granicach partycypacji”, uczestnicy: Kacper Pobłocki (UAM), Joanna Erbel (Duopolis, Krytyka Polityczna), Anna Petroff – Skiba (Centrum Komunikacji Społecznej), prowadzenie: Joanna Kusiak (DuoPpolis, Kultura Liberalna). Organizatorzy cyklu Miasto 2.0: Instytut Obywatelski, Duopolis, Kultura Liberalna, 25.03.2011, Chłodna 25.

** Real Utopia. Participatory Society for 21st Century, Chris Spannos (red.), AK Press, Oakland|Edinburgh, West Virginia, 2008.
Komentarze
Dodaj nowy
Rubel  - od 4 lat   |31.03.2011 20:36:27
Z moja za chwile zona od 4 lat toczymy boj z ZGN Mokotow o mozliwosc legalnego
najmu mieszkania komunalnego po moim dziadku, w ktorym mieszkam od 2000r. Po
smierci dziadka miasto uznalo,ze mam sie wynosic.Nie wskazalo pod,ktory most.
Przez pare lat nie decydowalismy sie na slub,bo nie wiedzielismy czy za chwile
nie bedziemy na bruku. Nie zarabiamy wystarczajaco na zakup wlasnego mieszkania.
Nie mamy bogatych rodzicow. Nasz problem polega na tym,ze jestesmy zdrowi i
mlodzi (pod 30). Dlatego ZGN uznaje nas za wrogow. Mieszkania komunalne naleza
sie tylko patologicznym rodzinom z 10ciorgiem dzieci i problemem alkoholowym.
joanna.fr   |01.04.2011 01:45:13
Problem, jest rzeczywiście bardzo złożony i trudno tak naprawdę jest w tej
stytuacji znaleść optymalne rozwiązanie (z tego co wyczytałam zdaje się, że
autorka też go nie zna). Poglądy lewicowe są prawdę mówiąc mi dość odległe i
chyba dlatego nie dziwi mnie walka o mienie prywatne co by nie mówić, ukradzione
przez państwo za PRL. Natomiast dbałość o ową własność prywatną wydaje mi się
czymś godnym pochwalenia. Inną kwestią jest to państwo dba także o dobro osób,
które nie mogą już dalej mieszkać w mieszkaniach przekazanym prawowitym
właścicielom. Nie jest to moim zdaniem sprawą nowego właściciela, a państwa
własnie. Inną sprawą jest to, że mieszkania komunalne istnieją często w dość
atrakcyjnych komunikacyjnie (blisko centrum) miejscach Wawy, co oznacza, że
prawdopodobnie po tak łakomy kąsek, prędzej czy później się ktoś upomni. Czy
lepiej więc lokować takie mieszkania na obrzeżach miasta? poza miastem? Trudna
jest odpowiedź na to pytanie. Skupiska mieszkań komunalnych (choćby i o dobrym
standardzie) sprawiają zagrożenie samonapędzającej się machiny patologizacyjnej,
prowadzącej na dodatek do stygmatyzacji tego obszaru przez resztę społeczeństwa.
Trudno też żeby państwo zapewniało każdemu potrzebującemu mieszkanie o dobrym
standardzie w atrakcyjnej części miasta. (Tym bardziej, że tego typu rodziny są
tępione gdy wymieszać ja z lepiej usytuowanymi "bo przeciez psują reputację
sąsiedztwa") Mechanizm psychologiczny jest przecież taki, że tego typu
zachowania prowadzą do wyuczonej bezradności a to z kolei do niemożności
"stanięcia na nogi".

@ Rubel, Jesteście zdrowi, młodzi i jak
rozumiem niebezrobotni. Wynajmijcie kawalerkę w Piastowie, Pruszkowie. Ursusie
czy Wawrze. Koszt wynajmu będzie niewielki i choć komunikacja nie tak wygodna
jak na Mokotowie to na pewno jest to duża lepsza perspektywa niż pod tym
przysłowiowym mostem a i "młodzi i zdrowi" jeszcze chcą i mogą postać w
pociągu/ autobusie… sama coś o tym wiem- mieszkam tak już od 24 lat.
pozdr
czerwony łunio  - do Rubela   |01.04.2011 02:09:43
Z Twojej frustracji tym, że mieszkania w Warszawie kosztują horrendalnie dużo -
ja też nie jestem synem bogaczy, 20-letnim warszawiakiem, nie mam czego
dziedziczyć bo rodzinny dom mój tzw. ojciec dawno przepił - przemawia coś
niefajnego. Antagonizujesz poszkodowane grupy. Bieda nie oznacza alkoholizmu i
seryjnej produkcji dzieci. To wina systemu, że nie znajduje metod dla nikogo. I
dla nich, i dla Ciebie. Zwalając winę na innych, sprawiasz, że tym łatwiej ZGN
wali i w Ciebie.

Problemem jest kompletna dupa mieszkaniowa dla wszystkich
klas. Wszyscy w nią wpadamy, wszyscy jesteśmy stale wywłaszczani, a kapitalizm
napuszcza na siebie niewolników hipotecznych przeciwko niewolnikom bezrobocia i
patologii społecznych. Straszny ten nasz świat.
Anonimowy   |01.04.2011 13:09:15
Ludzie, zajrzyjcie do statystyk, 1/3 mieszkań komunalnych w Polsce jest
podnajmowana!!! To jest jedno wielkie oszustwo! Dlaczego ja
muszę sponsorować wygodne życie i mieszkanie takim osobom jak Pan Rubel, którzy wykorzystują system i chcą, aby inni dokładali im do pensji! Znam
sytuację z własnego podwórka, ponieważ moja babcia w latach
80-tych kupiła kamienicę częściowo zamieszkaną przez lokatorów
socjalnych i oni śmieli się przez lata mojej babci w twarz! Nie płacili
groszowych czynszów, demolowali mieszkania, urządzali nocne libacje,
po prostu koszmar, a nic nie można było im zrobić, bo przecież "pod
most nie pójdą"! W Polsce należy maksymalnie zliberalizować
segment budownictwa mieszkalnego, ponieważ marże na mieszkania są w Polsce
ogromne (25%!), a to jest efekt socjalistycznych przepisów, które
utrudniają wybudowanie czegokolwiek.
zgadzam sie  - kosat wybodowania domu   |04.04.2011 21:58:50
w finskiej tec hnologii to pod klucz z 300 zl za metrw kw a koszt zakupu dzialki
pudowlanej to 5 tys zam kw bo gminy nie uchwalaja planow zagospodarowania bynie
obnizac
cen
es_zet_pe   |08.05.2011 12:34:02
Szanowny Panie Rubel,
Ja również nie zarabiam dużo, ani nie mam bogatych
rodziców, ale do tego w odróżnieniu od Pana niestety nie miałem szczęścia mieć
dziadka z mieszkaniem komunalnym. Więc nie mam nawet o co walczyć.
Mieszkania
komunalne powinny być budowane na skalę wielokrotnie większą niż obecnie i
powinny być przydzielane sprawiedliwie, a nie dziedziczone.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 01.04.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.15766 Seconds