Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Bratkowska, Szczuka: My, pierwsza manifa Drukuj
Katarzyna Bratkowska, Kazimiera Szczuka   
08.03.2009
Impulsem do zawiązania Porozumienia Kobiet 8 marca było coś, co dziś pewnie na nikim nie zrobiłoby wrażenia. W Lublińcu, mieście powiatowym na Śląsku, policja po odebraniu anonimowego donosu zrobiła nalot na gabinet ginekologiczny. Aresztowano lekarza. Pacjentkę przewieziono do szpitala w celu - jak donosiły media - „zabezpieczenia śladów przestępstwa”. Wtedy, w 2000 r. odebrałyśmy to jako horrendum. Początek „Opowieść podręcznej” Margaret Atwood, posmak Afganistanu pod rządami talibów. Gruba przesada? Jasne. Ale coś zrobić było trzeba, a to trzeba oznaczało nas.

„My” to było wówczas kilka organizacji kobiecych, trochę studentek, grupa nastoletnich anarchofeministek i kilka weteranek pierwszych protestów przeciw zakazowi aborcji z początku lat 90. Nazwy organizacji i nazwiska wypiszemy kiedyś na pomniku poległej feministki. Tymczasem oddajemy się wspomnieniom, korzystając z rocznicy nieoczekiwanie okrągłej - manif było już dziewięć plus jedna, bo urządziłyśmy dodatkowe demo 10 grudnia 2000 roku, w międzynarodowy dzień praw człowieka.

Cokolwiek złego i dobrego o manifie można powiedzieć, na pewno była ona odrodzeniem ulicznej aktywności społeczeństwa, zamarłej całkowicie w latach 90. Działalności oddolnej, wolnościowej i niezawisłej. Demonstrowanie czegokolwiek na ulicy wydawało się wszystkim ludziom epoki modernizacji rzeczą niestosowną, nieestetyczną i zgoła niepotrzebną, skoro jest demokracja, parlament, wolny rynek i kościół. W tej niechęci ukrywało się również przekonanie, że jeśli nie będzie gazu i zomowskich pał, to znaczy, że nie ma po co wychodzić na ulice. Strajki związkowe, jeszcze niedawno odbierane jako wolnościowe zrywy, teraz stały się roszczeniowym malkontenctwem. Niektórzy okazjonalnie palili postopozycyjne kukły, ale normalna reszta uległa odpolitycznieniu, bo to ono właśnie czyniło ją normalną. Tymczasem demonstracje w Paryżu, Rzymie, Londynie zmieniały ustawy i obalały nieudanych ministrów.

W Polsce po dziesięciu latach stagnacji kultura demonstracji zaczęła się odradzać, co tu kryć, dzięki nam. Dzięki manifom. My, pierwsza manifa wyciągnęłyśmy na ulice 150 osób. Spod pomnika Kopernika pod kolumnę Zygmunta dotarło tylko 30. W tym jeden gość zagraniczny, Shoshana Ronen. Komuniści i cykliści dołączyli później. 30 zmokłych feministek pod kolumną Zygmunta nie załamało nas. Manifę pokazały główne wiadomości telewizyjne, a zasięg naszej sławy dodatkowo poszerzyła Agata Bielik-Robson, pisząc w tzw. „Życiu” z kropką, że przebrałyśmy się za prostytutki i że jesteśmy beznadziejne.

Hej! Przyszło kolejne przedwiośnie i ruszyłyśmy w miasto. Niestraszne nam były wiatr, deszcz i złowrogie spojrzenia napastowanych ulotkami pasażerów metra. Ta i owa splunęła, ktoś wyzwał od wariatek, zęby szczękały - ale goniłyśmy ludzi czasem nawet 15 metrów, krzycząc: „To nie reklama!!! To ulotka polityczna!!!”. Poniżające ulotkowanie i ryzykowne plakatowanie (zawsze o jeden słup za daleko, kiedy spisywała nas policja) było obowiązkowym chrztem bojowym. Tymi oto sposobami dziś my, manifa, liczymy 4 tys. os. w mieście stołecznym Warszawie. Dziś manifują prawie wszystkie większe miasta, a pewnie i ludzie manifują po domach pojedynczo. Jak dojrzeją, dołączą.

Na co dzień nikt nie widzi w Polsce talibów. Nie czuje atmosfery reżimu gileadzkiego z feministycznej antyutopii Atwood. Ale to jest. Tylko w niskim stopniu stężenia. Czy manifa zapobiega zagęszczaniu się tej atmosfery, lękom, że policjant każe nam założyć majtki i zejść z fotela ginekologicznego, zabezpieczając nas jako ślad przestępstwa? Czy bez manif i pikiet LPR-owi udałoby się zmienić konstytucję? Czy łatwiej byłoby przegłosować ustawę Gowina? Z pewnością tak. Z drugiej jednak strony duchowni i politycy wciąż tłumaczą kobietom, że są mniej warte od zapłodnionej komórki jajowej. A one wciąż nie mogą zrozumieć! Takie głupie są.

Na manifach przemawiały przywódczynie związkowe, gwiazdy filmowe, działaczki lesbijskie, pisarki. Kobiety, które były ofiarami molestowania seksualnego, mobbingu, przemocy domowej. Matki walczące o swoje prawa, posłanki, kombatantki z Powstania Warszawskiego, profesorki, a nawet emerytowane doktorantki. Manifa świętowała wejście do Unii Europejskiej, protestując jednocześnie przeciwko handlowaniu prawami kobiet, które temu towarzyszyło.

Jesteś na manifie i widzisz wokół same znajome twarze. Niedobrze! Zbyt mało ludzi, smutno jak w rodzinie nuklearnej. Znajomi znikli wśród nieznajomych? Świetnie! Zaraz kogoś poznasz, zaraz kogoś odnajdziesz, zaraz na kogoś wpadniesz. Jest bezpiecznie. Wszechpolacy nie będą już rzucać kamieniami, zdobyli fort Woronicza i tam siedzą. Przybywajcie! Wręczymy wam „Gazetę Manifową”, która z czasem zastąpi „Wyborczą”.

Tekst ukazał się w „Gazecie Wyborczej” z 7-8 marca 2009.

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.30876 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273