> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Bielski: Papież zapatystów Drukuj
Piotr Bielski   
09.04.2010

Na stronie Krytyki Politycznej w związku z piątą rocznicą śmierci JP2 pojawił się felieton Cezarego Michalskiego, który krytykując przaśność polskich medialnych celebracji rocznicy wyraził przekonanie, że „Wojtyła był jednak zwyczajnie godnym szacunku człowiekiem”. Felieton Michalskiego spotkał się z repliką Tomasza Piątka: „z wojtylizmem trzeba walczyć na dwa sposoby. Po pierwsze, politycznie - czyli ukazując, że jako polityk Wojtyła wcale nie był godzien szacunku (…) Po drugie, powinniśmy zwalczać go duchowo – ukazując, że Wojtyła to nie chrześcijaństwo, a bardzo często zaprzeczenie chrześcijaństwa, Słowa Bożego, Ewangelii”. Chciałbym zabrać głos w tej sprawie.

Uważam, że warto gruntownie badać pontyfikat Jana Pawła II, zwalczać bezkrytyczne hagiografie papieża i sprowadzanie dyskusji wokół jego osoby do podawania dat beatyfikacji. Jednocześnie sprzeciwiam się próbom zbyt łatwego zakwalifikowania Wojtyły jako nieprzychylnego lewicy konserwatysty i zwolennika kapitalizmu. W kraju, gdzie Jan Paweł II jest niemal bogiem, szczególnie warto go odbrązowić… i (sic!) spróbować w pewnym stopniu pozyskać dla lewicy.

Śmierć Karola Wojtyły zastała mnie w  Hiszpanii. Wspominam ten czas jako okres wielkiej nadziei, tak wierzących jak i niewierzących, na ożywczą zmianę w Kościele i bardzo ciekawych dyskusji dotyczących zakończonego pontyfikatu i przyszłości Kościoła. Pamiętam też taki obraz: dzień po śmierci papieża na ulicach Santiago de Compostela spotykam paradę religijną. Ludzie niosą krzyż i jakiś portret. Okazuje się, że to dzień lokalnego świętego. Nie mieli obrazków z JP2,  to nie jego śmierć spowodowała, że wyszli na ulicę. W odróżnieniu do ogarniętej żałobą Polski (gdzie nawet liberalna Gazeta Wyborcza publikowała liryczne żale naczelnego w rodzaju historii o ptaszkach, które przestały śpiewać,  by wkrótce zacząć wydawać serię „cuda Jana Pawła”) czołowe hiszpańskie gazety El Pais i El Mundo skupiały się na rzeczowej dyskusji nad epoką JP2, do której zaprosiły, między innymi, dysydentów takich jak szwajcarski teolog Hans Küng.

Hiszpańska prasa oferowała analizę polityczną kościoła, spekulując, który z wyznaczonych na konklawe kardynałów związany jest z popierającymi kapitalizm i depolityzacje wiary grupami, a który dał się poznać jako zwolennik reform Kościoła, zaangażowania po stronie ubogich i walki z neoliberalizmem. Wówczas nie tylko wierzący żyli nadzieją, że kolejnym papieżem będzie przedstawiciel krajów Południa, pochodzący np. z Ameryki Łacińskiej (gdzie mieszka najwięcej katolików!) i na dodatek jeszcze niezwiązany z Opus Dei czy innymi konserwatywnymi, prokapitalistycznymi frakcjami. Oczywiście wkrótce przeżyliśmy głębokie rozczarowanie w związku z wybraniem „pancernego kardynała” - jak go określała hiszpańska prasa - w czasach JP2 odpowiedzialnego za represje teologów wyzwolenia i wielu nazbyt wolnych duchów wśród katolickich duchownych. Choć nie moją sprawą jest kościelna ordynacja wyborcza, przypuszczam, że wynik mógłby być inny, gdyby dopuszczono do głosu światowe duchowieństwo niższego szczebla, nie wspominając już o całości wiernych.

Jeśli coś się zmieniło w polskim Kościele przez pięć lat, które upłynęły od śmierci Karola Wojtyły, to raczej na gorsze. Odeszło kilku krytycznych, gotowych bronić własnego zdania księży. A w rocznicę śmierci Jana Pawła II, zamiast rzeczowej dyskusji o skądinąd ciekawym i kontrowersyjnym pontyfikacie, publiczne i prywatne media urządzają nam urągającą rozumowi hagiografię. Najlepszym przykładem było dla mnie specjalne wydanie Wiadomości na TVP1 prowadzone przez Piotra Kraśko, który mówił o „odejściu największego Polaka ostatnich dwóch tysiącleci”, jeśli nie o „największym człowieku ostatnich dwu tysięcy lat”.

Tomasz Piątek wśród „grzechów” JP2 wymienia „jego postawę w sprawie środków antykoncepcyjnych/przeludnienia/epidemii AIDS/seksualnej wolności jednostki; jego postawę wobec teologii wyzwolenia; jego postawę wobec ofiar neoliberalnej junty np. w Argentynie i w ogóle prześladowań lewicowców; jego akceptację dla Radia Maryja”. Rzeczywiście w kwestii antykoncepcji papież stał na stanowisku konserwatywnym, ale, rozmawiając z księżmi, którzy byli na misjach w Afryce, dowiedziałem się, że szczęśliwie nikt go w tej kwestii nie słuchał.

Warto głośno mówić o tym, że JP2 i  kardynał Ratzinger  sprzeciwiali się koncepcji „grzechu strukturalnego” i nieraz postrzegali teologów jako marksistów w habitach, chcących doprowadzić do obdarcia religii z transcendencji i indywidualnej odpowiedzialności człowieka. „Nie można także dopatrywać się zła tylko i wyłącznie w niewłaściwych »strukturach« ekonomicznych, społecznych i politycznych, tak jakby wszystkie formy zła miały przyczynę w owych strukturach” - głosi podpisana 6 sierpnia 1984 przez  kardynała Ratzingera Instrukcja o niektórych aspektach teologii wyzwolenia.  Choć „ojciec” teologii wyzwolenia Gustavo Gutiérrez odpowiadał im, że „wyzwolenie ma trzy niepodzielne wymiary: wyzwolenia z niesprawiedliwych struktur, wyzwolenie człowieka i, sięgając do korzeni problemu, wyzwolenie z grzechu, nie będące niczym innym jak negacją miłości i komunii z Bogiem i innymi ludźmi1”, to i tak został skazany na roczny nakaz milczenia i zakaz podróży, m.in. za rzekome „czynienie z chrześcijaństwa czynnika mobilizacji w służbie rewolucji2”.  Drugi wielki teolog wyzwolenia Leonardo Boff, skazany przez kard. Ratzingera na milczenie, następująco opisywał procesy księży przed Kongregacją Nauki Wiary: „mamy do czynienia z prawdziwie kafkowskim procesem doktrynalnym, w którym rolę oskarżyciela, obrońcę i sędziego pełni ta sama Święta Kongregacja i te same osoby. (Oskarżony – przyp. PB.) nie ma prawa do adwokata, ani do odwołania do innej instancji3”.

Jan Paweł II walczył również z teologią wyzwolenia za pomocą polityki nominacji niechętnych jej konserwatywnych biskupów. Ze sporym oburzeniem w Ameryce Łacińskiej spotkała się jego odmowa udzielenia audiencji i pomocy arcybiskupowi Salwadoru Oscarowi Romero. Zamordowany w czasie odprawiania mszy w 1980 przez proamerykańskie szwadrony śmierci stał się męczennikiem kontynentu. Ponadto można Janowi Pawłowi II zarzucić wstrzymanie reform w kościele zapoczątkowanych przez Sobór Watykański II czy milczenie wobec przypadków pedofilii księży.

Obraz represyjnego i prokapitalistycznego JP2 jest zbytnim uproszczeniem. Powiedzmy to wyraźnie: Wojtyła nie lubił kapitalizmu, ale w swych działaniach politycznych nie był konsekwentny. Dosyć pozytywnie, jako wyraz chęci dialogu z marksizmem, została przyjęta wśród latynoamerykańskich teologów encyklika Laborem Excercens. Leonardo Boff  uznał ją za przełomową, gdyż jego zdaniem Jan Paweł II wyraził w niej swoje „jednoznaczne poparcie dla prymatu pracy nad kapitałem, który zawsze ją podporządkowywał i nad nią dominował4”. Sprzeciw papieża wobec wojny w Iraku również spotkał się z przychylnym przyjęciem Gutiérreza: „jestem pełen podziwu, że pomimo ogromnego zmęczenia, był on osobą, która na Zachodzie dała najbardziej stanowczy wyraz sprzeciwu wobec inwazji na Irak. Wykazał jasność umysłu i odwagę, ponieważ nie jest łatwo zdecydować się na konfrontację z tak ważnymi siłami politycznymi. Ponadto w swojej refleksji wielokrotnie stawał po stronie ubogich5”.

Wielu chrześcijanom i katolikom nie jest wcale po drodze z neoliberalnym kapitalizmem. Na ulicach Seattle, Pragi, Genui czy Davos można było dostrzec znaczące grupy chrześcijańskiej lewicy, protestującej przeciwko temu by „wolnemu rynkowi” pozostawić rozwiązanie wszystkich problemów. Poza Polską, tak w krajach Północy jak i Południa, kampanie na rzecz umorzenia długów, sprawiedliwego handlu czy godnego traktowania pracowników są często prowadzone przez związane z Kościołem ruchy społeczne. Elastyczny, neoliberalny kapitalizm jest w dłuższej perspektywie wrogiem wszelkich religii, poza religią pieniądza. Jego cechą jest rozmywanie odpowiedzialności, tymczasowość więzi, uniemożliwianie wspólnotowego życia (poprzez „elastyczną” pracę czy wymuszoną mobilność). W pewnym momencie musi to zacząć poruszać również polskich katolików. Richard Sennett pisze w „Korozji charakteru” o tym, jak wartości wymuszane przez elastyczny kapitalizm w pracy (Nie przywiązuj się! Nic na długo!), zastosowane w odniesieniu do rodziny prowadzić mogą do katastrofalnych skutków. Z tej przyczyny coraz więcej ludzi odnoszących sukcesy w nowej gospodarce szuka schronienia w ruchach konserwatywnych.

W Polsce, gdzie katolicy wpadają w ramiona populistycznej prawicy, widać to szczególnie wyraźnie. Prawica zdobywa elektorat krytykując liberałów, a będąc u władzy po cichu posuwa naprzód neoliberalne reformy. Jest to przestrzeń polityczna czekająca na zagospodarowanie przez lewicę. Coraz więcej katolików odwróci się od prawicowych populistów i mogłoby się zwrócić ku lewicy, gdyby ta ich nie odrzuciła. Wiem, nie byłoby to proste, ale nadzieja na spotkaniach w kościołach o „prymacie pracy nad kapitałem w myśli Jana Pawła II” cieszy. Warto w Polsce przypominać, że choć Karol Wojtyła socjalistą nie był, nie był też piewcą deregulacji, prywatyzacji czy tarcz antyrakietowych. W tej chwili nawet znaczący gest sprzeciwu papieża wobec inwazji na Irak jest pomijany przez jego piewców. Nie mówiąc o - niekiedy zbyt łagodnej, ale zawsze obecnej - krytyce kapitalistycznych stosunków pracy. Tak jak Artur Domosławski wskazuje, że ludzie, którzy bronią czci Kapuścińskiego, wcale nie walczą o sprawy bliskie temu pisarzowi, podobnie ci co stawiają pomniki papieżowi, wcale nie walczą o bardzo bliskie JP2 wartości, takie jak pokój na świecie czy opcję na rzecz ubogich.

Na koniec przedstawię jeszcze jeden obraz. Gdy w 2007 roku trafiłem do wspólnot zapatystów w meksykańskim stanie Chiapas - miejsca, gdzie narodził się światowy ruch sprzeciwu wobec neoliberalizmu - w budynku jedynego zapatystowskiego  szpitalu w Oventik obok namalowanych na ścianie wizerunków Che Guevary i Zapaty, zobaczyłem kapliczkę z Matką Boską z Gwadelupy i zdjęciem JP2. Przyznam, że widok „papieża – Polaka” w tak doborowym towarzystwie niezwykle mnie ucieszył. „El papa es con nosotros” – Papież jest z nami – usłyszałem od ubogich potomków Majów walczących o swą godność. Nie mogłem się pohamować, wyznałem im, że jestem z ziemi Juana Pablo II.


Piotr Bielski – absolwent stosunków międzynarodowych i socjologii, doktorant w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego, pracuje w Centrum Edukacji Obywatelskiej, członek łódzkiego klubu KP

1 Entrevista al Padre Gustavo Gutiérrez, El Comercio (Peru), www.solidaridad.net (18.07.2005).
2 J.J.Tamyo-Acosta, Para comprender la Teología de la liberación, Editorial Verbo Divino: Madryt 1990 s. 53.
3 L.Boff, Iglesia, Carisma y Poder. Ensayos de eclesiología militante, Santander 1982, s. 74.
4 L.Boff La nueva evangelización. Perspectiva de los oprimidos, Sal Terrae, Santander 1991 s. 86.
5 G. Gutiérrez, El papa demostró lucidez y coraje al enfrentarse a la invasión de Irak, El Comercio (Peru), 29.10.2003, www.solidaridad.net (17.11.2005).

  

Komentarze
Dodaj nowy
step   |09.04.2010 15:30:18
Ładny papież zapatystów:

"Warto głośno mówić o tym, że JP2 i kardynał
Ratzinger sprzeciwiali się koncepcji grzechu strukturalnego i nieraz
postrzegali teologów jako marksistów w habitach, chcących doprowadzić do
obdarcia religii z transcendencji i indywidualnej odpowiedzialności człowieka.
Nie można także dopatrywać się zła tylko i wyłącznie w niewłaściwych
ťstrukturachŤ ekonomicznych, społecznych i politycznych, tak jakby wszystkie
formy zła miały przyczynę w owych strukturach - głosi podpisana 6 sierpnia 1984
przez kardynała Ratzingera Instrukcja o niektórych aspektach teologii
wyzwolenia. Choć ojciec teologii wyzwolenia Gustavo Gutiérrez odpowiadał im,
że wyzwolenie ma trzy niepodzielne wymiary: wyzwolenia z niesprawiedliwych
struktur, wyzwolenie człowieka i, sięgając do korzeni problemu, wyzwolenie z
grzechu, nie będące niczym innym jak negacją miłości i komunii z Bogiem i innymi
ludźmi1, to i tak został skazany na roczny nakaz milczenia i zakaz podróży,
m.in. za rzekome czynienie z chrześcijaństwa czynnika mobilizacji w służbie
rewolucji2. Drugi wielki teolog wyzwolenia Leonardo Boff, skazany przez kard.
Ratzingera na milczenie, następująco opisywał procesy księży przed Kongregacją
Nauki Wiary: mamy do czynienia z prawdziwie kafkowskim procesem doktrynalnym, w
którym rolę oskarżyciela, obrońcę i sędziego pełni ta sama Święta Kongregacja i
te same osoby. (Oskarżony  przyp. PB.) nie ma prawa do adwokata, ani do
odwołania do innej instancji3.

Jan Paweł II walczył również z teologią
wyzwolenia za pomocą polityki nominacji niechętnych jej konserwatywnych
biskupów. Ze sporym oburzeniem w Ameryce Łacińskiej spotkała się jego odmowa
udzielenia audiencji i pomocy arcybiskupowi Salwadoru Oscarowi Romero.
Zamordowany w czasie odprawiania mszy w 1980 przez proamerykańskie szwadrony
śmierci stał się męczennikiem kontynentu. Ponadto można Janowi Pawłowi II
zarzucić wstrzymanie reform w kościele zapoczątkowanych przez Sobór Watykański
II czy milczenie wobec przypadków pedofilii księży."

Inne
cytaty:

"Tomasz Piątek wśród grzechów JP2 wymienia jego postawę w
sprawie środków antykoncepcyjnych/przeludnienia/epidemii AIDS/seksualnej
wolności jednostki; jego postawę wobec teologii wyzwolenia; jego postawę wobec
ofiar neoliberalnej junty np. w Argentynie i w ogóle prześladowań lewicowców;
jego akceptację dla Radia Maryja."

No i? Do kwestii poparcia dla junty i
braku litości dla desaparecidos nie odnosi się Pan jakoś, Panie
Piotrze

"Rzeczywiście w kwestii antykoncepcji papież stał na stanowisku
konserwatywnym, ale, rozmawiając z księżmi, którzy byli na misjach w Afryce,
dowiedziałem się, że szczęśliwie nikt go w tej kwestii nie
słuchał."

Hm… To tak jakby napisać: ten poczciwina Atylla kazał Hunom
zatruwać rzeki na podbijanych terytoriach, ale na szczęście nikt poczciwego
ramola nie słuchał

No i warto byłoby się odnieść do kwestii duchowych i
biblijnych: czy autorytetem dla lewicowych chrześcijan w ogóle może być ktoś,
kto wykręcał najważniejsze księgi chrześcijaństwa, Słowo Boże?
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 09.04.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.48548 Seconds