> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Bauman: O zamieszkach londyńskich, czyli konsumeryzm zbiera swoje owoce Drukuj
Zygmunt Bauman   
09.08.2011

Nie są to zamieszki spowodowane głodem czy brakiem chleba. To są rozruchy wybrakowanych i zdyskwalifikowanych konsumentów.

londyn120alan_stanton.jpgRewolucje nie są pospolitymi wytworami społecznej nierówności; ale są nimi pola minowe. Pola minowe to tereny z losowo i bezładnie rozrzuconymi materiałami wybuchowymi; można być w miarę pewnym, że niektóre z nich w którymś momencie eksplodują – nie można jednak z jakąkolwiek pewnością stwierdzić które i kiedy. Rewolucje społeczne są nacelowane i zogniskowane, zatem da się je być może umiejscowić i rozbroić na czas. Inaczej rzecz się ma z wybuchami na polu minowym. W przypadku ładunków wybuchowych rozstawionych przez żołnierzy jakiejś armii zawsze można wysłać innych żołnierzy, z innej armii, żeby je wykopali i rozbroili; to niebezpieczna robota – jak głosi stara żołnierska mądrość: „saper myli się tylko raz”. Jednak w przypadku pól minowych rozstawionych przez nierówność społeczną nawet tak zawodna metoda zapobiegania lichu nie jest dostępna: zakopywać i rozkładać miny musi jedna i ta sama armia, która nie może się powstrzymać przed dodawaniem dalszych  min ani nie potrafi uniknąć – co i rusz – następowania na nie. Rozkładanie min i padanie ofiarą ich eksplozji są tu transakcją wiązaną a nierozłączną.

Wszystkie odmiany nierówności społecznych da się wyprowadzić z podziału na tych co mają i tych, co nie mają, jak to już niemal pół milenium temu zauważył Miguel Cervantes de Saavedra. Jednak w różnych epokach różne są rzeczy, których mienie bądź nieposiadanie wznieca najognistsze pożądanie i wzbudza najzacieklejszą urazę. Dwa stulecia temu w Europie, jeszcze kilka dekad temu w wielu odległych od Europy miejscach, a dziś jeszcze na polach wojen plemiennych lub poletkach dyktatorów, główną kością niezgody skłócającą posiadaczy i posiadania pozbawionych, posiadających i nieposiadających był chleb lub ryż. Dzięki Bogu, nauce, technologii i paru rozsądnym posunięciom politycznym już tak nie jest. Nie oznacza to jednak, że ten prastary podział umarł śmiercią naturalną. Wprost przeciwnie… Przedmiotów pożądania, których brak wywołuje gwałtowny sprzeciw, jest dziś wiele i to najróżniejszych; zarówno ich liczba jak i pokusa ich nabycia rosną z dnia na dzień. Podobnie rosną gniew, złość, poczucie upokorzenia, żal i urazy podbechtywane ich nieposiadaniem – podobnie jak żądza zniszczenia tego, co uzyskaniu niedostępne. Rabowanie i podpalanie sklepów z tego samego impulsu wypływa i zaspokaja te same ciągoty.

Dziś wszyscy jesteśmy konsumentami, przede wszystko i nade wszystko; konsumentami ze swego prawa i z obowiązku. Dzień po szoku 11 września 2001 roku George W. Bush, nawołując Amerykanów, by otrząsnęli się z traumy i wrócili do normalności, nie znalazł lepszych słów niż: „wróćcie do zakupów”. To właśnie stopień naszej aktywności sklepowej i łatwość, z jaką pozbywamy się jednego przedmiotu konsumpcji i zastępujemy go „nowym i ulepszonym” służą za wskaźnik naszej społecznej pozycji i naszych notowań we współzawodnictwie o sukcesy życiowe. Rozwiązań dla wszystkich problemów napotkanych w drodze od kłopotów do zadowolenia poszukujemy w sklepach.

Od kołyski do trumny trenuje się nas i musztruje, abyśmy przyjmowali sklepy za apteki wypełnione medykamentami leczącymi, a przynajmniej łagodzącymi, wszelkie dolegliwości i bolączki własnego i wspólnego życia. Sklepy i zakupy nabierają zatem iście eschatologicznego wymiaru. Supermarkety, zgodnie z głośnym bon mot George’a Ritzera, są naszymi świątyniami; a tym samym - dodam - listy zakupów są naszymi brewiarzami, a spacery po „shopping malls”, czyli zakupowych deptakach, są naszym pielgrzymowaniem. Odruchowe nabywanie nowych przedmiotów i pozbywanie się dawniej nabytych, o atrakcyjności nadwątlonej już przez pojawienie się nowych pokus na półkach sklepowych, wzbudza w nas najgorętsze z emocji. Pełnia konsumenckiej rozkoszy oznacza pełnię życia. Kupuję, więc jestem… Kupić czy nie kupić, oto jest pytanie…

Dla wybrakowanych konsumentów, owych „nie-posiadaczy” dnia dzisiejszego, odsunięcie od zakupów jest jątrzącą i ropiejącą raną i upokarzającym brzemieniem niespełnionego życia, a zatem własnego niezgulstwa i niewydolności; braku nie tylko i nie tyle przyjemności, co ludzkiej godności i sensu życia. W ostatecznym rozrachunku – braku lub niedostatku człowieczeństwa i jakiejkolwiek innej podstawy do własnego do siebie szacunku jak i szacunku ze strony innych wokół.

Supermarkety mogą być świątyniami dla członków swojej Kongregacji. Dla tych obłożonych anatemą i odłączonych przez Kościół Konsumentów są natomiast przyczółkami wroga na terenach ich wygnania. Te pilnie strzeżone bastiony zagradzają im dostęp do dóbr, których posiadanie chroni innych od podobnego im losu. Jak zgodziłby się George W. Bush, uniemożliwiają one powrót (a tym najmłodszym, co to jeszcze nie siadywali na kościelnych ławach – uniemożliwiają dostęp) do „normalności”. Stalowe kraty i żaluzje, kamery telewizyjne, umundurowani ochroniarze przy wejściu i tajniacy wewnątrz podsycają jeszcze atmosferę pola walki i trwających działań zaczepnych. Te obwarowane i pilnie strzeżone cytadele pobudowane przez wroga na ich ulicach przypominają tubylcom dzień po dniu o własnej ich niedoli, bylejakości i upokorzeniu. Prowokując swą wyniosłą niedostępnością, zdają się krzyczeć: Ośmiel no się! Spróbuj tylko! Są one wyzwaniem, co tu dużo gadać… Ale do czego?!

Tekst ukazał się na stronie „Social Europe Journal”.

  

Komentarze
Dodaj nowy
ubik   |09.08.2011 23:47:08
A w mediach telewizyjnych słyszymy tylko o bandytach i chuliganach na których
najlepiej by wysłać wojsko… Skąd to się wzięło? Ani słowa. Ani słowa o
cięciach konserwatywnego rządu Camerona o zdemolowaniu szkolnictwa wyższego.
Tylko ci źli chuligani rabujący sklepy, zwykła przestępczość…
kael  - korporacjointelektualizm   |10.08.2011 00:00:04
To ciekawe, że "rewolucje" w Egipcie, czy Libii przedstawiane są w
mediach jako wolnościowe wydostawanie się ludu spod jarzma tyrańskiej władzy,
natomiast podobne zajścia w Londynie mają już status "zamieszek"
wywołanych przez "chuliganów" z całkowitym pominięciem kontekstu
politycznego. W tej perspektywie tekst Baumana reprodukuje standardową optykę, w
której stara się nam pokazywać zdarzenia niezgodne z oficjalną wykładnią
konsumpcjonistycznych dyskursów. Podejrzewam, że w podobny sposób ówczesne media
Egipskie starały się narzucić interpretację w duchu "chuligańskich
wybryków", z tą tylko różnicą, że nie możemy liczyć na żadną
"obiektywną" ocenę i "pomoc" z zewnątrz; jesteśmy skazani na
przekazy działające w służbie politycznego syndykatu
korporacyjno-medialno-państwowego, definiującego odgórnie język i kategorie, w
których dokonujemy oceny tego, co każe nam się uznawać za niezmienną
rzeczywistość.
Śleper  - Nie ma dobrego wyjścia   |10.08.2011 00:13:01
A dodajmy jeszcze do tego świat mediów, w tym głównie telewizję, która 24
godziny na dobę kusi nieposiadacza do wejścia w posiadanie.Pomiędzy tym
kuszeniem widz nie posiadający, może zapoznać się z tymi co posiadają tyle, że
nawet nie są w stanie określić dokładnie stanu tego posiadania. Co gorsza,
obrazki te wyprane są z przyczyny powodującej posiadanie. Ba, byłoby to wedle
pokazujących te obrazki wielce nieestetyczne. Zresztą gdyby nawet i ukazano
przyczynę bogactwa przedstawianych krezusów większych i mniejszych, to widz
pozbawiony takich możliwości, też by tak chciał, więc znowu awantura. A ileż
jest takich przypadków, w których nie istnieje żaden związek pomiędzy pracą i
posiadaniem, a to byłoby jeszcze groźniejsze.
Jak z tej patowej sytuacji wyjść?
Michał Gauza   |10.08.2011 00:25:43
W świecie biednej większości, epatowani jesteśmy luksusem nielicznych bogatych -
to musiało doprowadzić do zamieszek.
Najgorsze co może spotkać człowieka to
upokorzenie, dziś sprywatyzowane, choć paradoksalnie - jakby to powiedział fan
JK-M - socjalistyczne, bo każdemu po równo, z wyjątkiem garstki, która unika
upokorzenia forsą i forsą oddziela się od upokorzonych, ale wiedząc i widząc zza
krat jak nisko można upaść odczuwa ciśnienie, co to następnie napycha
psychoanalitykom portfele i dlatego też np. w USA trzeci najpopularniejszy lek
to antydepresant. Gniew jest ślepy, a zamiast leczyć skutki państwową przemocą -
pałkami, pistoletami policjantów, a nawet armią - lepiej zasypać pogłębiającą
się wciąż nierówność.
Sporo z powyższego tekstu zostało powiedziane w książce
Zygmunta Baumana "44 listy ze świata płynnej nowoczesności", która sama
w sobie jest zbiorem tekstów opublikowanych w piśmie "La Republica delle
Donne".
chodorowicz   |10.08.2011 02:29:13
To o Bushu i "wróćcie do zakupów" to raczej nie jest prawda, to chyba
taki "urban legend".
Slawczan   |10.08.2011 11:54:32
Kiedyś miałem taką zajawkę w TV - na jednym kanale była reklama w której
zakonnica ze smutną twarzą i jeszcze smutniejszym głosem namawiała by pomóc
głodnym dzieciom w Bieszczadach - uciekając od owej smutnej reklamy
przeskoczyłem na inny kanał a tam… Głodny?!!! - Snickers rozprawi się z twoim
głodem!!!!. Widocznie ci z Anglii z powodu i pomimo globalizacji i wywiezienia
pracy Anglii postanowili ze ,,Snikersa" nie rezygnować. Skoro
,,socjalistycznie" spłacają koszta nieopodatkowanych ekscesów kolesi z City
- to chyba uznali ,że coś im się za to ,,socjalistycznie" należy. Wypada
ubolewać tylko nad formą. Ale twórczyni obecnej Wielkiej Brytanii - Maggie
Thatcher - powiedziała ,,że nie zna czegoś takiego jak społeczeństwo" więc
chyba ,że kagańca pozbyli się nie tylko kolesie z City?
eurypides77   |10.08.2011 11:58:00
Do większości powyższych komentarzy:

Jeśli porozmawialibyście z mieszkańcami
Londynu, a nie tylko formułowali górnolotne i niemające wiele wspólnego z
rzeczywistością analizy, uświadomilibyście sobie, że ta "rewolta"
londyńska jest apolityczna do bólu a winą za jej takie rozbuchanie należy raczej
obciążać zbyt ostrożną reakcję policji oraz nieprzystosowanie policji do walki z
zamieszkami "nowego typu".

Nie dażę rządu Camerona sympatią, ale
obwinianie polityki cięć za ten festiwal rabunku i plądrowania to duże
nadużycie.

Zgadzam się z Z. Baumanem, że jedną z przyczyn jest niemożność
zaspokojenia przez tych ludzi wytworzonego przez kulturę głodu konsumpcji, ale
to nie są ludzie biedni lub głodni w sensie obiektywnym. To są raczej ludzie
wychowani w kulturze "entitlement".
grzesiek  - do chodorowicza   |10.08.2011 12:35:38
racja, to raczej był burmistrz NY Guliani.
pawesta   |10.08.2011 12:40:05
@chodorowicz
http://answers.google.com/answers /threadview?id=377757
amherst  - Kompletna bzdura, bełkot   |10.08.2011 13:25:32
Przecież obecne zamieszki w Anglii to między innymi skutek wieloletniego
bajania i wciskania do mózgownic bajeczek o "rewolucji społecznej",
skierowanej przeciw mitycznej "opresji" większości. To jest również
skutek "radosnej twórczości" bzdurnych ideologów takich jak Bauman. Mamy
totalny permisywizm i towarzyszący temu totalny chaos, a ideolodzy lewicy mimo
to bajdurzą o "opresji". Konsumeryzm absolutnie nie wystarczy do
wyjaśnienia podłoża bandyckich wystąpień. Istotna jest tu też absolutyzacja praw
jednostki sprowadzonej do ubóstwienia prawa do każdorazowej indywidualnej
zachcianki. Właśnie mieliśmy w Londynie w imię realizacji praw jednostki
"rewolucyjne odzyskiwanie mienia" i "wyrównywanie niesprawiedliwości
społecznej". Najgorsze, że idiotów typu Bauman nic nie wyleczy z ich
bajdurzenia, nawet ewentualne spalenie całego Londynu.

A obecna ideologia
multi-kulti od dawna jest swoim własnym przeciwieństwem, czego dowiodła i teraz.
Multi-kulti w gruncie rzeczy równa się degradacji kultury, jej niwelacji. Oprócz
niszczenia kultury ta ideologia i praktyka nie zawiera w sobie nic
konstruktywnego. Zresztą degradacja i niszczenie kultury jest warunkiem wstępnym
realizacji ideologii multi-kulti.
radomski  - z Londynu   |10.08.2011 14:50:29
cóż, z perspektywy Londynu rzecz ma się raczej tak jak pisze eurypides77.

mimo
znaczących cięć Camerona, opieka socjalna w Anglii ma się nieźle. zwłaszcza jak
ma się dzieci, jest się na azylu, pracowało się min. 4 lata legalnie. co więcej,
panuje to raczej różnorodność jeśli chodzi o okradane sklepy. słynne jest
zdjęcie, w którym ludzie okradają sklep "wszystko za funta" z kilku
paczek chipsów. raczej nie głodują, po prostu mogą mieć coś za darmo to wchodzą
i biorą. głównie telewizory, laptopy, telefony. ale i co popadnie. koło mojego
domu obrabowano punkt zakładów sportowych. wzięto nawet krzesła.

jeszcze jedna
sprawa - londyńska policja zablokowała (albo miała zamiar zablokować, nie wiem)
BlackBerry MSGer, czyli aplikację dostępną na drogich, ale popularnych w
Londynie urządzeniach. to nie jest bunt głodnych. tu naprawdę dba się o
głodnych, nieporównywalnie lepiej niż w Polsce.

Bauman ma rację, wyobraźnia
jest zaprogramowana na więcej niż można mieć. ale o ile Anglicy mają świadomość
znaczenia pracy, o tyle nie wszyscy tutaj zdają sobie sprawę z jej wagi. OK,
jest bezrobocie, ale da się odnaleźć. A tu kierowca autobusu czy kucharz żyją
naprawdę nieźle! i proszę, nie myślcie, że czarni czy hindusi mają tutaj ciężej
z pracą. nie mają. zwłaszcza na stanowiskach dla młodych (knajpy, sklepy).


obawiam się, żeby myśl lewicowa nie zbłaźniła się przy okazji tych rozbojów.
bo to nie są biedni ludzi, którym należy podnieść świadczenia socjalne. nie
możemy w kółko powtarzać jak mantry, że trzeba podnieść świadczenia (tutaj
nazywane benefitami). trochę refleksji. gdzie się podział lewicowy szacunek do
pracy? znaczenie wspólnoty? czy zamieniliśmy to na impotencję z szyldem
"więcej pieniędzy"? proszę, nie dajmy się zwieść "korwinizmom"
tylko z drugiej strony. "wszystkiemu winny jest …" to nie jest dobra
odpowiedź!!!
s.   |10.08.2011 15:27:51
Ja tego nie rozumiem. Jeżeli masz własne łóżko i dach nad głową, to należysz do
bogatszej połowy ludności. Należy się z tego cieszyć, a nie ciągle chcieć
więcej.
Slawczan  - @ Radomski   |10.08.2011 16:00:42
W sensie obiektywnym masz napewno rację - skoro ich stać na markowe dresiki to
biedni nie są. Problemem jest (nie wiem jak to nazwać inaczej) struktura
społeczna i napięcia ,które ona rodzi. Wykluczenie? sprzężone z głodem wiecznie
głodnego konsumenta. Sam mieszkając w IRL widziałem całe bandy
,,dzieci-smieci" włóczące się po ulcach, szukających zadymy i alkoholu.
Gdzie są rodzice tych dzieci? Częstokroć pracując do późna (bo ceny domów,
ubezpieczenia ,edukacji…bla bla). Pamietam jak mój kumpel Irlandczyk
skonsatował ze smutkiem - Wiesz, od dwóch dni nie rozmawiałem z moimi
najmłodszymi dziecmi - gdy wychodze one śpią ,gdy wracam też śpią…Tak, musimy
więcej pracować, wtedy będzie potrzeba mniej ludzi do roboty a dzieci będą miały
więcej czasu
Twoja konkluzja odnośnie zbłaźnienia lewicowej interpretacji
zamieszek w Londynie jest smakowita.
a.a.b   |10.08.2011 16:13:01
blazni sie tak samo mysl "lewicowa" jak i "prawicowa" przy
okazji tych zamieszek, gdyz za wszelka cene wciska te zamieszki w ramy
"roznicy kultur" ekonomiczne, socjalne czy jakie tam jeszcze a nie
bierze pod uwage ze biora w nim udzial ludzie bardzo mlodzi, nastoletni i
przedewszystkim jest to konflkikt dojrzewania. tradycyjny konflkkt pod tytulem
HWDP. jak kaczynski ma isc na badanie psychiatryczne to jest ogolne oburzenie
jak mozna odbierac szacownemu obywatelowi godnosc. a jak policja przeszukuje
nastolatka kilka razy w miesiacu to mu to godnosci nie odbiera?
franiszyn  - @amherst   |10.08.2011 17:36:19
surowy jesteś i nawet może zaczepny.

1. cieszę się, że także dostrzegasz
skrajną nierzeczywistość w narracji Baumana. bo to tak chyba jest, że
konsumpcjonizm jest skutkiem Czegoś - a nie przyczyną, jak chce widzieć lewica.
to Coś jest złożone.

2. konsekwentna degradacja kultury przyniesie w
przyszłości sporo korzyści, bo przecież nie ma nic piękniejszego od wyleczenia
się ze wszystkich programów, systemów, religii, schematów myślowych, ocen i tak
dalej.

więc spoko, wszystko idzie dobrze.
k110   |10.08.2011 18:50:02
przecież w tym buncie nie musi być żadnej polityki, żeby powiedzieć, że po
części spowodowały go określone decyzje polityczne.. ci ludzie nie muszą
ogłaszać żadnych manifestów, żeby być w jakimś stopniu politycznymi aktorami.
i
wcale nie muszą być biedni, żeby być wykluczonymi - w innym tekście prof.
Baumann świetnie zauważył, że właściwe dla człowieka jest porównywanie się do
ludzi wokół nas - i to z oceny jak wypadamy na tym tle płynie frustacja lub
zadowolenie. Czyli mieszkaniec Londynu nie porówna się np. do mieszkańca Łodzi,
lub Addis Abeby, tylko do innych mieszkańców Londynu - a to mega bogata
metropolia, mnóstwo ludzi ma tam "wszystko" - tym samym mnóstwo ludzi ma
tam "nic". Nic oznacza brak dostępu do "wszystkiego", a nie brak
chleba lub łóżka (bo te już po prostu w Londynie szczęścia nie dają)!!!
ubik   |10.08.2011 19:30:26
Większość Polaków czerpie swą wiedzę z telewizji, a tam są odpowiednio
"formatowani" - zamieszki w Londynie do zwykła chuligańska
przestępczość. Tylko w specjalistycznych tv informacyjnych z rzadka pojawiają
się komentatorzy, którzy wskazują na społeczno-polityczne podglebie zamieszek,
ale są zwykle zakrzykiwani przez "powtarzanie" na okrągło wypowiedzi
"poprawnych" specjalistów. Tak się tworzy w Polsce klientelę
konserwatywnej Platformy Obywatelskiej, chociaż oczywiście jest to proces
znacznie bardziej złożony. Całkiem w podobny sposób relacjonowane są protesty
społeczne w Polsce - nie mówi się o ich przyczynach, ale wskazuje się na
zakłócenia w ruchu ulicznym, smród palonych opon i zniszczenia mienia. Dopiero
kiedy się poczyta prasę obraz staje się bardziej złożony, ale prasę czyta
nieliczna mniejszość.
a.a.b   |10.08.2011 19:56:32
zawsze ktos bedzie z czegos wykluczony. musielibysmy byc tacy sami i stac w
kolku wokol ktorego nic by nie bylo zeby nie bylo wykluczenia. nawet w tak
nieistotnym miejscu znajda sie ideolodzy, ktorzy musza uzasadnic ciecie postow.
agresja przynalezy czlowiekowi, a juz w takiej ciasnocie jak wielka metropolia,
gdzie ciagle sie czegos zakazuje i trzeba ciagle o cos konkurowac z masa ludzi,
frustracje sa nieuchronne i agresja sie kumuluje. czy szanowne wrazliwie
spoleczne panie dadza kazdemu rowny dosteop do swojego ciała?
Rafał  - To wina zasiłków   |10.08.2011 20:23:58
Zasiłki nauczyły tych nierobów, że można nic nie robić i mieć dresiki markowe za
100 funtów, buciki za 200, komórkę za 400 funtów i krzyczeć jeszcze, że się jest
biednym i jest mi za mało!
To co się teraz dzieje, to jest wojna klas. Klasa
bandytów, pijaków, ćpunów, anarchistów i żyjących na zasiłkach atakuje klasę
uczciwie pracujących ludzi.
Rafał  - Uczcie dalej ludzi, że można nic nie robić   |10.08.2011 20:29:37
Socjaliści nauczyli ludzi, że można nic nie robić i mieć pieniądze na dresik za
100 funtów, buty za 200 funtów, komórkę za 400 funtów i jeszcze krzyczeć, że się
jest biednym i powinni mi dać więcej. To co tam się dzieje, to jest walka klas:
klasa bandytów wychowanych na socjalu, na zasiłkach atakuje klasę uczciwie
pracujących ludzi.
a.a.b   |10.08.2011 21:03:22
mnie nikt nie musztrowal do konsumpcji, nawet wrecz przeciwnie i specjalnych
potrzeb jesli chodzi o konsumpcje gadzetow materialnych nie mam. mysle ze tez
nie jest prawda, ze nastolatkowie tylko za tymi laptopami ganiaja. to jest dobre
dla dzieciakow z przedszkola i podstawowki. w wieku nastoletnim licza sie
bardziej kwestie jak akceptacja w grupie, swoboda zycia, poczucie godnosci.
gadzety co najwyzej czasem spelniaja zastepczo ta funkcje, lub sa droga do celu.
dla ludzi zyjacych wsrod tych co maja tyle samo, to ze w dzielnicy obok inni
maja wiecej nie musi byc problemem skurczu zoladka. no chyba ze wszystkie
kobiety z getta pojda do facetow z tamtej dzielnicy, ale nie chodza. chodzi o to
ile razy obywatele z dobrej dzielnicy nasla policje dzieciakow, ile razy
dzieciaki zostana zrewidowane obrazone. takze o agresje w brytyjskich szkolach,
ktore sie rozpadly calkowicie.
ubik   |10.08.2011 22:27:27
@a.a.b: "zawsze ktos bedzie z czegos wykluczony". Ale czasami poziom
wykluczenia przekracza poziom alarmowy i tak stało się właśnie teraz. Rolą
państwa jest trzymać ten poziom w dopuszczalnych granicach, Cameron tego nie
rozumie, dla niego wykluczeni, to po prostu lenie i zdemoralizowani.
Z
innej beczeki: nagle po raz pierwszy od dawna media telewizyjne przestały być
kroniką wypadków i pokazują rzeczy ważne: 1) zamieszki w Londynie i 2) Kryzys
finansowy i franka. Pewnie dlatego, że palące się samochody i centra handlowe są
bardzo fotogeniczne, a kredyty hipoteczne dotyczą większości dziennikarzy ;).
rysiek   |10.08.2011 22:54:19
Jakie nierówności, jakie cięcia. Oczywiście wszystko można upolitycznić. Na
pewno w UK są napięcia społeczne i mają one swoje polityczne źródło. Ale w tym
przypadku mamy chuligańskie rozruchy. Są wakacje, Ci co zostali w mieście się
nudzą ;-) To nie jest Hiszpania czy obecnie Izrael. Nie ma postulatów. Jest to
margines, a to że taki duży wynika z tego że Londyn to duże miasto. W Anglii
zawsze było chuligaństwo (od ang. hooligan). Londyn jest okropnie niebezpieczny,
mają słynny problem z nożami, wszystkie łebki je noszą, gorzej niż fawelach.
Policja się z nimi cacka, jest swoboda i tolerancja. Gliniarze na ulicach w UK
są nieuzbrojeni, choćby dlatego historia o niestawiającym oporu 29-latku jest
mało prawdopodobna. A zamieszki po finałach Superbowl w USA to też efekt
nierówności i hiper konsumpcji? Nie, zwykła draka. W dużych skupiskach ludności
takie tumulty muszą się zdarzać. U nas też coś będzie, policja obije dresiarza,
który okaże się "kibicem", Żyleta wyjdzie na ulice Nowy Świat
zdemolowany (łącznie z barem Krytyki). I to będzie efekt cięć budżetowych i
błędnej polityki społecznej? W pewnym sensie tak ;-)
av   |10.08.2011 23:41:38
Według każdej władzy rozruchy społeczne są zamieszkami, problem w tym jak
przedstawią to media.
a.a.b   |11.08.2011 00:05:51
alarmowy poziom wykluczenia to teraz jest w afryce jak nie ma wody.

to jest
logika rodzicow kupujacych dziecku duzo zabawek zeby wybagrodzic mu to ze czesto
spedza czas w pracy zamiast z nim. tak samo tutaj chce sie sprowadzic wszystko
do tego czy angielski plebs ma dostep do najnowszych komorek i markowych
ciuchow. jesli jest problem to raczej w tym czy wogole ktos sie zajmuje tymi
dzieciakami czy zyja samotne jak w ksiazce "wladca much". wtedy rzadza
prawa ulicy, i porzadni obywatele tez stosuja wobec dzieciakow prawa ulicy. jak
najwiecej dowalic bandziorom. tylko nie wiem czy to nastolatkowie maja zapelniac
wiezienia akurat.a wina wedle profesora jest wykluczenie gadzetowe, a to jest
bzdura.
kanarek  - przepraszam Pana Felietonistę, ale uważam, że trzy   |11.08.2011 01:21:52
"żądza zniszczenia tego, co uzyskaniu niedostępne"… Dlaczego
niedostępne? Co jest dla tych ludzi niedostępne? Co sprawia, że nieosiągalne
jest dla nich to, co dla tych co to osiągnęli jest osiągalne? (Pomijam układy i
układziki) Rozleniwienie przez system! - To, że system stał się rozwleczonym po
każdym człowieku - nie ważne czy bogatym, czy biednym - korytem, z którego można
czerpać ile wlezie. Tym ludziom się po prostu nie chce starać o lepszy byt, ale
jeśli zabraknie im paszy w korycie, które mają podstawione pod nos nie robiąc
zupełnie nic, to od razu wzniecają burdy, bo "im się należy". Co się
należy!? Więcej paszy w korycie, które i tak sponsoruje im Państwo?… Coraz
bardziej podoba mi się program KNP…
k110  - @ a.a.b.   |11.08.2011 01:22:21
banał, ale nie mogę się powstrzymać ;) - frustracja rodzi agresję.
poziom
agresji w brytyjskich szkołach odzwierciedla poziom frustracji uczniów i ich
rodziców (oczywiście mówimy o słabych publicznych szkołach, w elitarnych
prywatnych wygląda to już zupełnie inaczej). A nawet w takiej publicznej szkole
posiadanie gadżetów i "cool" rzeczy jest bardzo istotne przy tworzeniu
się hierarchii (ci co nic nie mają są już naprawdę na samym dole) - tak po
prostu jest, dzieciaki są bardzo podatne na reklamę, a ta bombarduje ich różnymi
"must have it" na każdym kroku. nie muszę chodzić i patrzeć co mają w
innej dzielnicy - wystarczy że włączę telewizję.
te zamieszki to po części wyraz
takiej frustracji i złości.
Zenek_Ż   |11.08.2011 02:55:02
Socjalizm nie działa - to już sprawdzone, a więc… idźmy dalej w stronę
Totalitaryzmu. :-] Jak chcą masy. David Cameron zrobił to co musiał jedynie zbyt
drastycznie… obcina co się da bo poprzednicy zaszaleli, obcieli socjalki i
datki na edukacje… w WOLNYM państwie, to chołocie odbiło… bo nie dość że
muszą szukać pracy to jeszcze tworzyć rynek! a tu raptem, ludzie chcą jeszcze
więcej władzy dla państwa :-], policji… obwiniając Kapitalizm…?! :-] i brak
moralnej edukacji…?! z którymi rozruchy mają tyle wspólnego co piernik do
wiatraka. Powodzenia… załatwmy się sami :-) będzie git.
Slawczan   |11.08.2011 09:48:17
Komentarz ten napisałem do Polityki na ten sam temat ale do tej dyskusji pasuje
jak ulał…
…Przez terytoria Wielkiej Brytanii przewala się kilka bilionów
(nie miliardów) nieopodatkowanych funtów. I tej kasy nikt nie śmie tknąć.Za
ekscesy chciwości City ma zapłacić CAŁE społeczeństwo? Obecnie mamy dowód na
kretynizm tez Maggie Thatcher - o ,,bogactwie skapującym w dół" i o
nieistnieniu ,,czegoś takiego jak społeczeństwo"(Niektórzy skarżą się na
brak ,,społeczności" u ludzi ,którzy od swojej premier dowiedzieli się ,że
nie ma czegos takiego? Że istnieje tylko indywidualne JA?). Chyba ,że uważają
,że ,,społecznie powinni" pogodzić się z ,,socjalistycznym" pokrywaniem
strat wynikłych z powodu spekulacji owych bankierów. Bo panowie z banków za
swoją chciwość nie zapłaca, albo zapłacą tyle co inni - w podatku VAT -reszta
ich kasy jest bezpieczna na Kajmanach . Bogactwo nie skapnęło ale spłynęło na
owe terytoria będące dowodem jakim rajem może być kraina bez podatków. Tylko ,że
populacja tam zamieszkująca jest nikła - i moze całkiem dobrze żyć z parzenia
kawy owym przekręciarzom w bankach…
Druga stroną medalu jest to o czym piszą
ci są wrogami tzw. lewactwa czyli prawacy - o niszczącym wpływie socjalu
traktowanego jako lekarstwo na patologie wywołane globalizacją (wywiezienie
pracy do krajów takich jak Chiny) i uczieczką kapitału do rajów podatkowych.
Socjal powinien POMAGAĆ ludziom ,którzy mają PRZEJŚCIOWE problemy a nie być
sposobem na życie. Niestety brak pracy (pamiętajmy ,że stawka ,która jest OK dla
Polaka ,który przyjechał do Angli na jakiś czas i może żyć bez ubezpieczenia
zdrowotnego, nie ma problemu by wysłać dziecko do DOBREJ szkoły, kupić dom.
Zwykle Polacy mieszkaja po kilkanaście osób w wynajętych domach ,w podłych
dzielnicach co znacząco obniża im koszta ale nie wiem czy gdyby mieszkali z
rodzina w Polsce też by akceptowali na dłuższą metę(w Anglii często mieszkają
tylko OKRESOWO) takie warunki.Więc nie ma się co dziwic ,że Anglicy nie chca
tyrać za takie grosze jak Polacy. Analogicznie Polacy nie chcą tyrać za taką
kasę jak u nas pracują Ukraincy…
Owszem, bunt ów jest prymitywny w swoim
bandytyzmie ale jak ci ludzie wychowani w marnej edukacji(bo na lepszą ich nie
stać było), marnie wychowani przez rodziców tyrających na kosmicznej wysokości
hipoteki i dojeżdżających godzinami do pracy (bo uciekli przed jeszcze wyższymi
cenami nieruchomości+ transport publiczny jest żałosny). Rodzice nie mają czasu
i siły ich wychowywać więc wychowują ich tabloidy (na czele ze The Sun Murdocha
- wielkiego fana neoliberlizmu) , majace na celu dostarczenie jak
najprymitywniejszych treści w celu maksymalizacji zysków. Tu następuje
sprzężenie - marność edukacji publicznej ,więc brak jakichkolwiek głębszych
zainteresowań - więc i treści dostarczane przez kulturę masową na adekwatnym
poziomie. Dlatego buntownicy w Hiszpani DOMAGAJĄ się czegokolwiek - w Wielkiej
Brytanii są jedynie zdolni do prymitywnej przemocy - bo ogólny prymitywizm
społeczeństwa powoduje ,że ONI NAWET NIE SĄ W STANIE WYARTYKUŁOWAĆ SWOJEGO
BUNTU. Zwyczajnie ich SŁOWNICTWO ,procesy myślowe są zredukowane do tak niskiego
poziomu ,że nie są oni w stanie nawet WPOWIEDZIĆ o co im naprawde chodzi…Więc
wyrażają siebie w bandyterce. Gdybym miał prace ,dom, dzieci, samochód do
stracenia to bym w tym domu siedział, zajmował się rodziną. Oni oprócz dresików
niciewiele mają. TO PO PROSTU CHORE SPOŁECZEŃSTWO WYCHOWANE W NEOLIBERALIZMIE a
ze względu na demokrację(biedna swołocz ma takie samo prawo głosu jak nobliwy
arystokrata) owa choroba musiała być znieczulana zasiłkami - inaczej NAS nie
poprą. Teraz nie ma skąd pożyczyć - stąd ten smród
a.a.b   |11.08.2011 09:57:59
hierarchia czysto materialna to jest w poczatkach podstawowki. wtedy dzieci
najbardziej cenia rozne swiecidelka.

pozniej jest troche inaczej. jesli nie
bedzie autorytetow dla dzieciakow, to zawsze bedzie wsrod gimnazjalistow
zwierzeca heirarchia sily. rzadzic nie beda ci akurat co dostali lepsze komorki,
tylko ci silniejsi, lepsi w integracji z innymi silniejszymi, beda sobie brac
komorki od slabszych. zaden program rozdania wszystkim komorek nie pomoze. jesli
nie bedzie doroslego ktory bedzie stal na szczycie hierarchi i zarzadzal tym
stadem sprawiedliwie.
gustav   |11.08.2011 10:28:07
po prostu- angole to głupole , lenie mający kiedyś połowę świata i pomieszane
umysły a tym dzieciakom cos się w wakacje nudziło i się potoczyło…. nie ma co
tu jakichś teorii dorabiać - bat w dupsko gówniarzom - albo ich leniwym i durnym
rodzicom …
eurypides77   |11.08.2011 11:34:40
Problemem jest to, że przez lata przed kryzysem gospodarka brytyjska opierała
się na rynkach finansowych i związanych z nimi usługach (czego symbolem było
londyńskie City), a nie na dającym szersze zatrudnienie modelu, np. przemyśle.


Skutkiem tego, powstała cała klasa ludzi dla których po prostu w UK nie ma
pracy (czy to w sensie fizycznym, czy w sensie psychologicznym/intelektualnym -
to jest bez znaczenia). Jak długo rynki finansowe zbijały kokosy, tak długo
pracująca na nich elita mogła przekazywać część tych kokosów podklasie (w formie
zasiłków itp.) a podklasa nie robiła elicie problemów.

Problem pojawił się,
gdy rynki finansowe upadły, zabrakło kokosów, a elita uznała, że podklasa (którą
sama wychowała) to po prostu nieroby, którym te zasiłki się nie należą. Tym
samym złamała umowę społeczną, i podklasa się zbuntowała.

P.S. Nie uważam
żeby model brytyjski był dobry z zasiłkami czy też bez. Wolę modele
skandynawskie lub niemieckie, gdzie państwa starają się wprowadzić politykę
szerszego zatrudnienia oraz mniejszym nierówności społecznych - czego kosztem
jest to, że elita nie może tak dobrze zarabiać.
a.a.b   |11.08.2011 12:28:55
a skad wy wogole bierzecie te tezy ze rodzice tych dzieciakow nie chodza do
pracy i tylko na zasilkach zyja? widze ze dyskurs neoliberalny jest
oczywistoscia takze dla lewicowca. co najwyzje czasem oceny zmieni.
Socjolog  - Żelazna Małgośka ma, do czego doprowadziła.   |11.08.2011 13:04:57
To klasyczny proces długiego trwania, sięgający korzeniami lat 80-tych minionego
stulecia. Margaret Thatcher zniszczyła wtedy mnóstwo miejsc pracy. Pierwsze
efekty były interesujące - biznes odnotował poprawę koniunktury, a pozbawieni
pracy zostali "spacyfikowani" socjalem. Tymczasem dorasta już drugie
pokolenie, a w perspektywie jest trzecie, które nie zna smaku pracy jako takiej
i czuje się zbędne, wykluczone - jak w tekście Profesora.
Jak do tego dodać
cięcie jedynego, co ci ludzie mieli - czyli socjalu jakoś tam przez lata
zastępującego im normalne życie, będącego jego namiastką - to nie można się
dziwić, że w końcu doszło do wybuchu. Ośmielę się prognozować, że nie
ostatniego…. Ktoś, kto znalazł się w próżni nie ma zbyt wiele do stracenia…
Madderdin  - Wykluczenie Ubika   |11.08.2011 13:24:22
Konserwatywna Platforma Obywatelska z Arłukowiczem jao rzecznikiem wykluczonych
- czy ta wizja jest prawdziwa? Z punktu widzenia pol-potysty czy kimisty Krytyka
Polityczna to siedlisko reakcyjnej burżuazji, więc wszystko jest względne. Widać
w tym wątku, że zamieszki są okazją do nawiązania kontaktu z rzeczywistością dla
Lewicy - okazja zmarnowaną. Realny opis wydarzeń zastępowany jest tezami o
"wykluczeniu", że nie bandyty, itp. Tymczasem rozwój myśli lewicowej
zaszedł tak daleko, że wykluczonym wygłodniałym itp może sie nazywać włąścicel
Porszaka, tyle że 3-letniego. Mam trzyletnie Porsche, nei stać m,nie na nówkę
jestem wykluczony.
Spokojny   |11.08.2011 13:33:46
Sytuacja angielska pokazuje coś co potencjalnie moze być niezwykle nepokojące
dla wszelkich bez wyjątku ideologów. Do tej pory mieliśmy ideę, hasło przewodnie
i w ślad za tym określone niszczycielskie zachowania. Można było wówczas
twierdzić, że celem i przyczyną zachowań jest realizacja pewnej idei, wyrażenie
jakiegoś konkretnego gniewu, obrona pewnej sprawy itd. Można było tak twierdzić,
ponieważ jakaś idea zawsze współwystępowała. Ale oto nie występuje. Wychodzacy
na ulicę nie domagają się niczego, niczego nie formułują i do niczego nie dążą.
Uczepiono się więc jednego elementu który wygląda na coś w rodzaju celowości -
że część z nich kradnie. No więc zwracam uwagę, że większa częśc z nich wcale
nie kradnie. Biją, tłuką szyby, podpalają samochody i przewracają je wcale nie
po to, by je okradać. Przewracają je po to, by je przewracać. Obsrewatorzy z
różnych części sceny politycznej rozpaczliwie próbują nadać sens, ponieważ
podświadomie rozumieją, że jeśli nie uda im się nadać sensu, to odsłoni się
prawda. A prawda jest taka, że sensem jest samo niszczycielskie działanie.
Niszczenie w grupie, zbiorowa przemoc i zbiorowe działanie przeciw innej grupie
jest po prostu pzrzyjemne. Szczewgólnie, jesli nie jest zbyt niebezpieczne i
dzięki zaawansowenj technologii da się łatwo zorganizować, a uczestnik będąc
mieszkańcem dużej aglomeracji w której większość to przyjezdni pozostanie z
pewnością anonimowy. Zrozumienie tego faktu odsłania prawdę, która nokautuje
wszelkie ideologie - rewolty społeczne nie odbywają się z powodu jakichkolwiek
idei. Wojny także nie są o coś. Organizujemy rewolty i wojny ponieważ to lubimy,
a uzasadnienia to jedynie preteksty. Wojna, rozruchy i rewolucja to wakacje.
Wiedzą to kibole, ale nie wiedzą tego intelektualiści, dopóki nie spróbują
pobawić się w "zatrzymywanie faszyzmu" na przykład. Wtedy przez momoent
ich niesie, ale szybko tłumaczą sobie, że "o coś chodziło". Nigdy o nic
nie chdodzi. Celem jest czucie tego stanu. Czucie tego kopa kiedy coś rozwalasz.
Bezrobotny wykluczony czuje to tak samo jak student czy biznesmen. W rozruchach
uczestniczą wszyscy. Porozumiewają się za pomocą telefonu który kosztuje kupę
kasy. Czym jest w tym przypadku kradzież? Nie jest chęcią zawłaszczenia rzeczy.
Jest bachicznym rytuałem przekraczania granic. Nie po to, by "odzyskać
godność". Po to, by czuc tego kopa. Ludzkość odkryła właśnie nowy sport.
Happeningi zwoływane przez internet były tego prototypem. Innym prototypem były
kibolskie ustawki. Rozwałka uliczna o nic jest tego formą prawie doskonałą.
Jestem pewien, że z czasem wszyscy to pokochamy.
Teo  - Czas Rewolty   |11.08.2011 15:44:43
Wydarzenia w Londynie i innych Brytyjskich miastach pokazują wyraźnie iż problem
wykluczenia dotyka coraz większe grupy osób i narasta rozwarstwienie społeczne.
ubóstwo dotyka coraz bardziej szczególnie pokolenie młodych, którzy w świecie
powszechnej konsumpcji czują się coraz bardziej sfrustrowani tym że nie mogą
uczestniczyć w szaleńczym balu konsumpcjonizmu. Z jednej strony brak pracy,
pieniędzy i perspektyw, z drugiej atakujące zewsząd reklamy w mediach i kolorowe
witryny zachęcające by mieć coś coraz nowszego i mieć tego coraz więcej. Stąd
zamieszki, młodzi ludzie z największą zajadłością atakują właśnie świątynie
konsumpcjonizmu i zajadłego kapitalizmu, wielkie centra handlowe, sklepy z
markową odzieżą, z telefonami komórkowymi i elektroniką. Wszak nie od dziś
wiadomo że w organizacji wystąpień antyrządowych i antysystemowych ważna jest
organizacja, stąd uspołecznione telefony komórkowe służyć mogą do komunikacji
pomiędzy demonstrantami i organizacji zgromadzeń. Telewizory posłużyć mogą do
przechwytywania informacji ważnych do prowadzenia kolejnych działań, a
zakładając że można przy ich pomocy łączyć się z internetem (najlepiej łaczem
sąsiada burżuja) ich możliwości zracznie wzrastają.
Ja sam, jak zapewne nie
jeden młody Polak zamieszkujący ciągle nasz kraj, sam chętnie wyszedł bym na
ulicę by okazać mój gniew i frustrację. Niestety nasz kraj ciągle tkwi w błogiej
nieświadomości narastającego skrajnego rozwarstwienia w społeczeństwie. No i
jeszcze większym zdaje mi się problemem jest to że w miasteczku moim brak
wielkich Centrów Handlowych i markowych sklepów, tych świątyń Konsumpcji, Katedr
Kapitalizmu i Podłego Liberalizmu. W sumie to jest Biedronka, jest Netto i
jakieś tam jeszcze dwa czy trzy markety lokalnych sieci ale nie oszukujmy to nie
to samo. Z Biedronki to ja w porywie rewolucyjnego szału 42" TV AmoLed z
Mpeg4 nie wyniosę, bo go tam nie ma, porządnego Blackberry niezbędnego do
organizacji rewolty zreszta też nie. Ubrań Gap-a, Umbro, Adidasa też za dużo nie
uświadczysz, nie mówiąc już o tych z naprawdę wysokiej półki. Parę sklepów jakie
takie wyposażenie ma ale dla wszystkich potencjalnych rewolucjonistów może nie
starczyć, a to może rodzić wewnętrzne konflikty, które nam cały zryw rozp….ą w
drobny mak. Do d..y z taką Rewolucją bo i nawet do podpalenia za dużo tutaj nie
ma, wot jeszczo gorzej niż u nich w tym Londynie. Dlatego myślę iż pierwej
przeprowadzim protesty z żądaniem budowy dużego w pełni wyposażonego Centrum
Handlowego i paru innych budynków, a po jakichś dwóch latach kiedy już znudzi
nam się oglądanie wystaw z rzeczami na które nas nie stać zrobim rewolucję.
Tak
wogóle to się zastanawiam czy jakby Takie Wielkie Centrum postawić w Afryce
Wschodniej to tamtejsza pozbawiona perspektyw młodzież również uspołeczniałaby
tylko dobrą elektronikę, biżuterię i ubrania, a całe żarcie wraz z półkami
wywalała by na ulicę i radośnie po niej deptała. Jakoś nie starcza mi wyobraźni
by to zobaczyć
Tak na marginesie, mam pytanie czy Ci którzy oburzają się na
nazywanie biorących udział w zamieszkach bandytami mogliby ujawnić adresy. W
razie wybuchu w Polsce podobnych zamieszek chętnie wpadniem z kolegami uwolnić
Was od wszelkich dóbr konsumpcyjnych(używacie internetu więc jakieś posiadacie,
chociaż oczywiście mogą należeć do waszych rodziców - burżujów, których szczerze
nienawidzicie, w tym jednak przypadku liczymy wręcz na waszą pomoc przy
wynoszeniu).
a.a.b   |11.08.2011 16:02:24
ludzie maja cialo, przyjemnie jest miec cialo a nie tylko slownik. tylko nie
wiem czemu odlaczac te cialo od godnosci. naped wzrasta zawsze z jakiegos
powodu. natura nie marnuje cennych kilokalorii.
a.a.b   |11.08.2011 17:03:47
nie wiedzialem zeby ktos pisal, zeby nie karac chuliganow. zwracano tylko uwage
na szerszy kontekst odpowiedzialnosci. to jest cos innego.
Spokojny   |11.08.2011 20:01:55
Popęd nie potrzebuje powodu. Sam jest powodem. Ludzie płacą za bilet na koncert,
żeby przeżyć zbiorową ekstazę. Albo kupują bilet na mecz lub nie kupują biletu
na mecz żeby się poganiać z policją i kibicami innego klubu. Ani artysta na tym
koncercie, ani mecz nie są rzeczywistymi przyczynami. Są pretekstami. Ich rolą
jest stworzyć przestrzeń i dać powód żeby zbiorowe przeżycie o które chodzi
mogło zostać przeżyte. Ludzie płacą za to przeżycie i chcą by im go dostarczyć.
Nie przeżywają go "bo coś stało na boisku" czy "bo coś się dzieje na
scenie". Przyszli w nadziei, że na scenie lub boisku zadzieje się coś, by to
mogli przeżywać. Celem jest przeżycie tego. Tak samo jest w Anglii. Celem zadymy
z policją jest przeżycie w bezpiecznych warunkach takiej właśnie zadymy. Bo to
fajne uczucie.
a.a.b   |11.08.2011 20:28:30
a takie pojecia jak prokekcje przeniesienia, sublimacje juz wyszly z mody?
czlowiek zostal obdarzony w popedy zeby chodzic na koncerty?
a.a.b   |11.08.2011 20:41:58
poped bez obiektu, to chyba cos przynaleznego tej osobowosci co pan ostatnio
pisal ze jej nie ma
chatte botte   |12.08.2011 05:11:58
Spokojny bardzo ciekawie to uchwycił. Fakt, teoria sublimacji pasuje doskonale;
nie mogąc uzewnętrzniać ‘świętych nastrojów’, ‘szaleńczych porywów’ no i
dzikości serca w nas (nie każdy jest Nicolasem Cage’m i nie każdy umie śpiewać
Elvisa pięknej Luli Ripley, poezja też nie przynosi żadnego statusu, etc.),
uzewnętrzniamy je pod płaszczykiem koncertów oraz meczy, a to się nazywa ogólnie
chuligaństwem (chuligan jest zawsze ‘czasowy’, nakłania się go do zmian w
przyszłości, np. siłą w resocjalizacji, bądź zmiany od ‘normy’ chuligaństwem
nazywa). Tę dzikość zawsze jednak można kupić za pieniądze, gadżety (rodzaj
wizualnego dziwkarstwa) itd., a gdy zabrakło towaru na przekupstwa, no to orszak
Dionizosa wyszedł w miasto. W starożytnym Rzymie to było non stop. A i wcześniej
też.
Jak to już kiedyś szło? U Eurypidesa w ‘Bachantkach’ władca Pentheus za
wszelką cenę chciał poskromić Dionizosa, który wyciągnął z miasta kobiety na
nocne harce, te niezadowolone z mężów na przykład, ówczesne feministki i
naprowadzić na dobrą drogę. Pentheus to przykłady mąż państwa, wyznający religię
Grecji, zaś Dionizos to wszelki ateizm, laicyzacja, wolność użycia życia i to,
co się nazywa zepsuciem: rozkosz, ale za nic i nie w łożu mężowskim, upojenie,
napić się za wszystkie czasy, pospać w nieskończoność itd. Pentheus nie miał za
bardzo nic w zamian, tylko głodne kawałki o cnocie i religii, i słusznej karze
za więc go tamte rozerwały a jego ścierwo rozrzuciły po polu.
Co ciekawe, w
owych czasach panował rodzaj ‘równości’, tzn. tragedia pokazuje, że czyś król
czy nie, możesz zostać zjedzonym i rozszarpanym, bo ciało króla święte, ale
zawsze ciało. Po czym Eurypides zamyka sprawę i tyle, bo odpowiedzi na to nie
ma. W starożytnym Rzymie po prostu robiło się igrzyska, dawało najeść, napić,
pohulać, i wszystko wracało do normy na jakiś czas. Jak cezar podbił na przykład
Galię, no to bogactwo rozdał ludowi i zyskiwał poparcie oraz spokój. Teraz
raczej cezar Cameron Galii nie podbije, bo ona ma te same problemy. Więc albo
zapłaci, albo ukarze. Zapłacić nie ma za bardzo skąd, bo nie zabije 100
najbogatszych nobilów (bo w efekcie oni mają władzę), i nie zawłaszczy ich
majątków. Więc pewnie siłą zmusi do porządku.
a.a.b   |12.08.2011 09:04:41
jest to wyjasnienie z punktu widzenia intelektualisty bez ciala. sartra ktory
sie przylacza do anarchistow. z punktu widzenia nastolatka ktory cialo ma, to ze
agresja idzie w nogi a nie tylko w szczeke ktora duzo trajkocze, jest naturalne.
jednakze czlowiek zawsze reaguje na cos, moze z odroczeniem, moze gdzie indziej
( koncert, meczyk) w odroznieniu do zwierzatka, ale po to natura zaciska piesci
zeby rozwalic konkretnego wroga w konkretnej sytuacji. o godnosc walczy, to
znaczy o wladze, zeby ktos inny nie mial nad nim wladzy. burzuj konsumuje tylko
swoje emocje zazdrosnie na koncertach, kupuje czesc siebie jako obca sobie. ale
kiedys ja mial.
nlsn   |12.08.2011 16:04:31
a mi sie zdaje ze te zadymy robili ludzie, których wspólną cechą było to, że na
niczym im nie zależy. nie stracą dobrego imienia, przyjaciół, pracy, nawet jeśli
ją stracą to znajdą następną, w kolejnym tesko, nie wyrzucą ich ze szkoły, nie
obsuną się w żadnej lokalnej hierarchii. Nie złamią w ten sposób żadnych zasad,
swoich zasad.
Nie ma przecież żadnych zasad życia społecznego, można w
Londynie czy barcelonie odlać się na środku miasta i najwyżej pan policjant
bardzo grzecznie zwróci uwagę. Prawo do ekspresji indywidualizmu to obecnie
jedyne prawo, z którym wypada sie liczyć, państwom też. I wszystkim nam,
wolnomyślicielom za przeproszeniem tylko o to chodzi, innego świata jak ten, w
którym możemy nieskrępowanie rozwijać swą indywidualność nie chcemy znać, wydaje
sie opresyjny. Mi sie wydaje z całą pewnością. I to nas gubi. Zwieszczyłem sie,
sory.
chatte botte   |12.08.2011 17:34:37
@ a.a.b

Z tym Sartrem (bo o niego chodziło?) masz rację. Właśnie dlatego
Foucault go tak nienawidził. Jeden i drugi wychodzili na ulicę walczyć o prawa
ludzi, ale każdy inaczej.

O burżuju też trafnie napisałeś/aś. W zasadzie tzw.
alienacja dotyka wszystkich, tyle że burżuj ocala siebie kupując siebie w
zewnętrzności/innych/rzeczach, a biedny nie może.
Bartek Kozłowski  - Nie dla ograniczania wolności słowa   |12.08.2011 17:46:27
A ja polecałbym lekturę krótkiego artykułu Jacoba Mchangamy "Hate speech and
Andresa Breivik" ( http://www.nationalreview.com/articles/273474/hate
-speech-and-anders-breivik-jacob-mchangama ), traktującego o możliwych związkach
między
a.a.b   |12.08.2011 19:54:01
nlsn, a co bys wolal zbiorowe modly codziennie? to niby nas uczlowiecza? wole
troche zywszych ludzi, ktorzy czasem sie poszarpia, niz martwote i polska
martyrologie.

nie wiem czy burzuj ocala siebie od zapomnienia. to jest raczej w
zalosnym stylu : po ciezkiej harowie jak robot i sluzbuie u panow , kupie sobie
porsze i dociskajac watla nozka, siedzac na tylku, poczuje ze mam jaja na
emeryturze. a i jeszcze zdaze sobie odbic wladza nad mlodszymi i do trumny. no
ale jak produkujemy to przynajmniej sie mniej zabijamy, choc kochac juz
specjalnie nie umiemy.
obserwator  - re: To wina zasiłków   |12.08.2011 20:47:57
Rafał napisa?:
Zasiłki nauczyły tych nierobów, że można nic nie robić i mieć dresiki
markowe za 100 funtów, buciki za 200, komórkę za 400 funtów i krzyczeć
jeszcze, że się jest biednym i jest mi za mało!
To co się teraz
dzieje, to jest wojna klas. Klasa bandytów, pijaków, ćpunów, anarchistów i
żyjących na zasiłkach atakuje klasę uczciwie pracujących ludzi.
Sęk w tym, że nie tylko żyjący na zasiłkach rabowali - było tam z
pewnością wiele osób pracujący (uczciwie) który wykorzystały okazje
aby mieć coś za darmo i to rzeczy na które byliby w stanie odłożyć.
Żal mi tych uczciwych pracujących co potracili sklepy (często imigranci
harujący całe życie aby je założyć) ale nie jest prawdą jakoby jedynie
ci na zasiłkach byli bandą nieuczciwych złodziei a reszta uczciwie
pracująca. Przykład idzie z góry - politycy którzy odpisują prywatne
wydatki na grube tysiące funtów za prywatne wydatki, magnaci prasowi
(niby nieświadomi co robią ich zaufani naczelni gazet)okradają ludzi z
godności poprzez podsłuchy, włamywanie się do prywatnych kont email
itp. Bankierzy i księgowi wielkich firm uprawiający kreatywną
księgowość - to też uczciwie pracujący? Nie moim celem jest tu
usprawiedliwianie kryminalnych zachowań tzw podklasy, ale oni są
po prostu prymitywniejsi, agresywniejsi (przez co ich czyny wzbudzają
natychmiastową odrazę) od białych kołnierzyków, ale przestępstwa popełniane
w białych rękawiczkach, bez przemocy, rozruchów pochłonęły o wiele
więcej kasy. I ludzie o tym wiedzą. Jak ma być spokój to powinno się
piętnować zarówno korupcje, wsadzać do więzienia bankierów jak i
chuliganów.
Bartek Kozłowski  - Ograniczanie wolności słowa jest błędem   |13.08.2011 00:16:07
A ja polecałbym lekturę krótkiego artykułu Jacoba Mchangamy "Hate speech and
Andresa Breivik" ( http://www.nationalreview.com/articles/273474/hate
-speech-and-anders-breivik-jacob-mchangama ), traktującego o możliwych związkach
między
Spokojny  - @ a.a.b.   |13.08.2011 12:08:58
Popęd nie ma obiektu. Wybiera sobie różne obiekty od czasu do czasu ale to nie
chodzi o obiekt tylko o popęd. Dlatego możemy odlatywać na koncertach, na
rozwalaniu Londynu, na seksie, na meczu, na wypędzaniu złych duchów i demonów,
na rzucaniu się pod koła wielkich wozów na których posągi bogów wiozą albo na
grze na perkusji. To nie jest tak, że wszystkie te rzeczy oprócz seksu są jego
sublimacją. Wszystkie są napędzane tym samym. Choć niektórzy twierdzą, że jak
nie było długo seksu to u niektórych obywatelek jest więcej awantur, więc może i
są one sublimacją? Nikt tego nie wie tak do końca. W każdym razie ja nie wiem.
Ale zabawnie jest patrzeć, jak w czasie kiedy Assange ma współczesną wersję
procesu o czary (tak tak proszę państwa, jedna trzecia skazanych za czary to
byli mężczyźni) publiczność upaja się a to Breivikiem, a to Londynem i w każdej
z tych sytuacji zarówno lewica jak i prawica usiłuje coś tam swojego ukręcić.
Panie Kozłowski, czy przystąpi Pan do tworzącej się inicjatywy obalenia cenzury
na portalu Krytyki?

Ponadto uważam, że na portalu Krytyki cenzura to obciach.
greggor  - bunt klasy próżniaczej   |13.08.2011 13:33:54
Błagam! Nie mogę czytać tych usprawiedliwień.
Zamieszki w Egipcie były wywołane
przez tych, którzy mogli (nemal dosłownie) gnić w więzieniach za udział w nich,
jak i za same poglądy. Nie zauważyłem by londyńscy uczestnicy rozruchów mieli
jaiekolwiek poglądy, poza jednym: "Myślę, że dadzą mi grzywnę i
wypuszczą" formułowanym po zatrzymaniach.
Może zapytajmy poszkodowanych -
sklepikarzy, restauratorów czy mają pretensje do bankierów i białych
kołnierzyków, czy do, pardon my French, gówniarzy bez zajęcia.
Zarabiam
poniżej średniej krajowej, znam setki osób osobiście, które są w duużo gorszej
sytuacji materialnej niż przeciętny "looter" z angielskich miast, ale
nie kradnie. I przykład wcale nie idzie z góry - przeciętny polityk angielski
nie jest bardziej nieuczciwy, niż polityk np. ukraiński, a większość poznanych
przeze mnie Ukraińców (to tylko przykład, mogą być też Polacy, Rumuni itp) jest
po prostu UCZCIWA.
obserwator napisał, że ‘podlasa’ po prostu wie, że elity w
białych rękawiczkach nakradły więcej - bzdura. Oni tego nie wiedzą, oni w ogóle
niewiele wiedzą. To zwykła chciwość.
Przepraszam, za chaotyczną formę
komentarza, trochę oburza mnie zdejmowanie winy z bandyty i obciązanie nią
jakiegoś wyimaginowanego "bankiera" - to są w czystej formie poglądy
faszystowskie, tylko nikt nie mówi, że bankier jest Żydem - dziś już nie wypada.
matka  - Teraz…   |13.08.2011 17:28:05
… Chiny
a.a.b   |13.08.2011 18:35:34
nie tylko seksualne czlowiek ma uczucia, jeszcze pare innych. nie wiem czemu
mowic tylko o wypartym seksie. powodow do wyparcia agresji rzeczywostosc na
okraglo daje mnostwo.

dla mnie koncerty, adoracje chrystusa, telenowela to
konsumowanie tych uczuc, ktorych sie nie realizuje realnie. realnie kogos sie
kocha, z kims wspolzyje, realnie usuwa sie jakis obiekt wrogi z drogi. poped bez
obiektu to histeryczne odreagowanie.
Zalek  - Zamieszki w Londynie - Z. Bauman   |13.08.2011 18:39:58
Gdyby prawda bylo ze rozruchy w Londynie sa to
Spokojny   |13.08.2011 18:47:19
Powyższą wypowiedź uzupełniłbym dwojako. Po pierwsze samo użycie pojęcia winy
jest problematyczne bo wlaściwie czym ona jest? W księgowości to wiadomo, ale
poza nią? Ja nie mam pojęcia. Po drugie jest tu stwierdzenie, że większość
obywateli jakiegoś (wszystko jedno jakiego kraju) jest uczciwa. Uczciwość jest
wynikiem pewnej sytuacji z której część jest na zewnątrz a część w głowie.
Większość ludzi zachowuje się uczciwie, czyli na przykład nie kradnie w sytuacji
kiedy nie są anonimowi i właściciel dobra o które chodzi także nie jest
anonimowy. Kiedy jednak stają się anonimowi a właściciel dobra jest nieuchwytny,
oni sobie to dobro przywłaszczają. Kto jak kto, ale ludzie wychowani w
socjaliźmie wiedzą to doskonale. Większość obywateli byłych demoludów miała w
swoim życiu takie sytuacje, gdzie przyczyniali się do upadku swojego państwa i
swojej gospodarki okradając ją na przeróżne sposoby. Najłagodniejszą formą była
bylejakość pracy w formie oszustwa - pracowano tyle, by wyglądało to na pracę,
natomiast oczekiwano pełnej wypłaty i pełnej zdolności nabywczej za nią, a za
brak tej zdolności nabywczej obciążano wyłącznie rządzących, określanych wówczas
prostym pojęciem "oni". Współcześnie mamy do czynienia z podobnym
zjawiskiem - znakomita większość ludzi którzy mogą unikać płacenia podatków robi
to. Części samochodowe z kradzionych samochodów cieszą się w Polsce niesłabnącym
popytem. Kradzione radia wyszły z mody, bo po prostu nie opłaca się kupować
używanych ale jeszcze siedem, osiem lat temu kupowanie na giełdzie używanego
samochodowego radia bez zbędnych pytań było zachowaniem tak typowym, że nie
szokowało nikogo. Ludzie korzystają z oprogramowania ściąganego nielegalnie
wtedy kiedy po prostu mogą, choć jednocześnie byliby zbyt uczciwi na to, by
pudełko z tym samym oprogramowaniem rąbnąć ze sklepowej półki. Anonimowość
ofiary i sprawcy zmienia wszystko. Podstawowym czynnikiem wywołującym zamieszki
w rodzaju londyńskich jest właśnie anonimowość. Ludzie piastujący najlepsze
stanowiska i wykonujący doskonale płatne prace z pewnością uczestniczyli w tych
rozruchach rzadziej. Ale nie dlatego, że nie czuli potrzeby bo ich sytuacja jest
dobra. Po prostu trudniej im by było zachować anonimowość. Uczestniczenie w
takim wydarzeniu nieuchronnie wpada do cv bezpowrotnie niszcząc opinię i szanse
na karierę, dlatego bawią się w to ludzie, którzy takiej sytuacji mniej się
boją. Człowiek wykonujący mak pracę, nie wykonujący żadnej, imigrant itp. to są
ludzie, którzy mogą sobie pozwolić na wiele. Nikt nie śledzi ich życiorysu od
urodzenia aż do śmierci, nie zadaje dziwnych pytań w rodzaju "jest półroczna
przerwa między jedną a drugą pracą jedenaście lat temu a po niej piastował pan
stanowisko takie samo jak w pracy ostatniej. Co się wydarzyło w tym czasie?
Tylko proszę nie mówić, że zwiedzał pan świat bo już to dzisiaj słyszałem tyle
razy..". Rozruchy to wakacje. Nie każdy może sobie na to pozwolić.
Spokojny  - @ a.a.b.   |15.08.2011 10:27:48
Konsumowanie uczuć których się nie realizuje realnie powiadasz? No i to jest
dobre w zasadzie i mi się podoba. Tyle, że pojawiają nam się tu uczucia realne i
nierealne, tudzież realne i nierealne ich konsumowanie. Jak to rozróżniać?
Ludzie od zawsze uczestniczyli w tumultach. Można by założyć, że od zawsze mieli
jakiś kłopot z "realnym kochaniem kogoś" ale może po prostu tak jest, że
część naszych uczuć musi pozostawać niespełniona i nawet w najdoskonalej
zaprojektowanym społeczeństwie tak będzie? Czy było tak kiedyś i gdzieś, by
ludzie nie dostawali zbiorowego odlotu na widok jakichś beattlesów? Jeśli to
nazwać histerią, to może histeria jest nieodwołalnie w nasze życie psychiczne
wpisana?
a.a.b   |15.08.2011 12:01:40
kazde spoleczenstwo ma religie. taki jest los czlowieczy ze musi radzic sobie z
niedoborami i wyrzekaniem sie w stadzie czesci siebie, a takze ma tez swadomosc
ktora musi przewidywac. nie moze przetrwac tylko na instynktownych odruchach. i
w tym sensie oczywistym sensie jest to prawda. ale tez jest tak ze sa
spoleczenstwa bardziej i mniej represyjne. ja nie sprzeczalem sie do konca w
pana uznaniu o to ze chodzi tam o to zeby poczuc sie zyje. raczej o silne
przeciwstawianie tego zycia innym ludzkim przymiotom jak godnosc. uczucia sa
elementem tozsamosci, silnie przeciwstawione tozsamosci to rozne wersje
szalenstwa.
a.a.b   |15.08.2011 13:00:08
a beatelsi to nie tylko beatelmania, to takze muzyka. tak jak kosciol to nie
tylkko modly, sa jeszcze dziela wielkich malarzy. w rocku chodzi oczywiscie o
uczucia i zaangazowanie i dobrze, ale jeszcze sa harmonie.
Spokojny   |15.08.2011 15:05:46
Podobno są społeczeństwa bardziej i mniej represyjne, choć ja nie wiem do końca
jak można mierzyć represyjność. Czy socjalizm Gomułki był mniej czy bardziej
represyjny niż rzeczywistość dzisiejszego rynku pracy? Czy kobiety w czasach
wiktoriańskich były mniej czy bardziej wolne niż są dziś? Ja nie wiem jak to
mierzyć. Do mnie dzwonią bardzo często jakieś kobiety na komórkę. Nie dawałem im
telefonu ale i tak mnie znajdują i próbują mi coś sprzedać. Są przesympatyczne.
Produkować przesympatyczność osiem godzin dziennie na użytek facetów którzy cię
olewają, albo "wierzyć w misję firmy" sprzedającej sedesy, czy udawać,
że jest się zachwyconą mężem starszym o trzydzieści lat i wyszywaniem makatek?
Co jest gorsze? Co jest lepsze? Czy matriarchalne społeczeństwo w indyjskich
górach gdzie mężczyźni są następcami sług i niewolników, a kobiety
następczyniami ich pań i właścicielek (jest takie i dzięki tej niezwykłej
historii jego powstania ono naprawdę jest matriarchalne) jest bardziej czy mniej
opresyjne niż społeczność Szmulek? Tu i tam mężczyźni zajmują się w sumie tym
samym. Tam cały dzień siedzą w kucki i palą trawkę, tu cały dzień stoją w bramie
i piją jabole. Co jest bardziej opresyjne? Nie wiem jak to mierzyć ale podobno
zawsze są jakieś furtki. Ale nie kojarzę, żebym w swoim wywodzie o londyńskich
imprezowiczach (zazdroszczę im, też bym się wybrał ale sobie nie mogę pozwolić)
odmawiał im godności czy przeciwstawiał godność instynktowi. Myślę, że instynkt
jest i jeśli mamy mieć godność, to tylko rozumiani jako całość, czyli razem z
uznaniem jego istnienia. Przypisywanie komuś bardziej złożonych intencji niż on
ma bynajmniej mu godności nie dodaje. Jedynie nam dodaje, jeśli używamy jego
przykładu do sprzedawania swoich ideologicznych tripów.

Ponadto uważam, że
cenzura na portalu krytyki to obciach.
a.a.b   |15.08.2011 16:07:45
mierzyc mozna zadowoleniem jednostek, czy czuja ze maja lamane charaktery czy
nie. czy chce im sie zyc, czy nie, czy sie smieja czesto czy tez nie. jest
roznica miedzy obywatelem korei polnocnej i obywatelem kanadyjskim. tanczacy z
wilkami widzial roznice miedzy swoim narodem, a indianami. czasem ktos zauwaza
ta roznice i chce cos zmienic i czasem mozna. a jak naukowo wyznaczyc wartosci
jakimi sie powinnismy najoptymalniej kierowac w danym srodowisku? to chyba nie
kwestia nauki, tylko zyciowej madrosci, polityki i wlasnej odwagi.


tak sie pan
wyrazil, ze odebralem to jakby czlowiek mial konsumowac haj tylko jesli macha
nogami. nasza cywilizacja ma ciagoty do zamieniania wszystkiego w cpunstwo, ale
gdzies glebiej za tym wszystkim jakas prwda o czlowieku sie kryje. cpun szuka
zycia, ktore mu zabrano.
Poetessa   |16.08.2011 18:59:26
Nie żadne wykluczenie, ani tzw. brak perspektyw tylko raczej nuda - tak widzę
sedno tych zamieszek. Rozbijanie sklepów z telewizorami i laptopami gdy ma się w
domu równie dobry telewizor i laptop… Ludzie, nie dorabiajcie ideologii tam
gdzie jej nie ma.
Być może niektórzy z protestujących rzeczywiście są ze
"społecznych nizin", ale ja głównie widzę w tym rozwydrzoną, dobrze
sytuowaną młodzież, która nie ma pojęcia, co zrobić ze swoim życiem - nie
dlatego, że nie ma pieniędzy, tylko raczej pomysłu na swoje życie. Czyli -
excusez le mot - nie ma żadnych wartości, dla których mogliby żyć. Ale czy za to
odpowiada Cameron albo parlament?
chatte botte   |17.08.2011 02:59:46
@ Spokojny:

Bez Twoich wypowiedz KP byłaby biedniejsza o całe mile.
Powinni Ci płacić za to, że w ogóle ich komentujesz.
Jeśli i Ciebie cenzurują
to robią błąd równy tym wszystkim, którzy nie chcieli ileś tam lat wstecz wydać
Prousta, bo mówili, że to jakaś psychologiczna nuda.
Później pisali listy i
gęsto się tłumaczyli…

Oczywiście to jedynie przenośnia.
kot   |17.08.2011 09:09:46
Tekścik Spokojnego najlepszy.
Zgodzisz się Krytyko!
franiszyn  - @Spokojny   |17.08.2011 12:30:34
po zbanowaniu Gnębona (przez rzekome ataki na Piątka) w komentarzach pojawiło
się troszeczkę agresji, przez co kp zdecydowała się na cenzurę.
przyłączam się
do apelu: dość selekcji komentarzy!
Znikający punky  - @Spokojny   |17.08.2011 14:37:48
Ponadto uważam, że
cenzura na portalu krytyki to obciach.


W dodatku jest to cenzura prewencyjna!

Ale chyba większym obciachem jest
też, że na tym portalu nie ma normalnego forum, takiego standardowego,
darmowego, bez wodotrysków, na którym można normalnie dyskutować (wymieniać
uwagi w ciągu kwadransa, a nie w ciągu doby albo i dwóch)
Dratewka  - A co z seksem?   |18.08.2011 14:38:30
Bauman pisząc o obiekcie pożądania i przedmiocie sporu mówi tylko
"chleb" i "ryż". Tymczasem (przepraszam feministki) powinien
dodać "kobiety", bo to jest bodaj najważniejszy element powstawania
frustracji, na co dowodem jest walny udział w rozróbach młodych mężczyzn z grup
marginalizowanych! W dodatku model życia prezentowany nam wszystkim w TV to w
zasadzie model WASP którego nie można zrealizować nawet w Birmingham, nie mówiąc
już o Damaszku czy libijskiej wiosce!
Są więc dwie drogi marginalizacji zagrożeń
eksplozjami - jedna to radykalne odcięcie dopływu informacji do ubogich regionów
świata i zbudowanie muru nie tylko na granicy USA-Meksyk ale tez na środku Morza
Śródziemnego, drugi to szybkie działania na rzecz stworzenia rządu światowego,
co niestety nie jest sprawą ani łatwą ani tanią.
Dobrowolne wyrzeczenie się
klasowych egoizmów (jak dowodzi tego historia kolejnych rewolucji) jest
praktycznie nieosiągalne, dlatego….. (CBDO)
Piotrek  - Obrzydlliwe   |23.08.2011 01:20:32
Czy wy, Krytycy Polityczni, naprawdę nie widzicie, jacy jesteście obrzydliwi??
Gotowi usprawiedliwić każde świństwo, bandytę nazwać "ofiarą"? Jak
Nergal podrzeć Biblie to dobrze, a jak pastor Jones spalić Koran, to źle?
Prawdopodobnie wszyscy uważacie sie za idealistów, którzy chca zbudowac nowy,
lepszy świat. Pol Pot tez tak myslał o sobie. Jesteście zakałą świata, rakiem na
ciele ludzkości. Zdradziliście nawet swoje ideały - walkę z klerykalizmem na
przykład (walczycie, ale tylko z chrześcijańskim - mówie to ja, ateista! - bo
juz ten islamski jest dla was cacy). Zero rozsądku, zero humanizmu, jesteście
tak naprawdę faszystami a rebours. Nazywam się Piotr Jankowski, z Opola, i
brzydzę się wami.
zenon   |24.08.2011 17:04:40
Ja tam się z tym nie zgadzam. Autor nie ma racji.
dziękuję  - bardzo Piotrze dziękuję   |06.09.2011 22:26:26
myślałam że jestem sama w tym zdziwieniu - a możewłaśniejak to nazwałeś
obrzydzeniu
Krytykanctwo i pozorowanie intelektualne ;P ostatnio jest w modzie.
Co gorsza coraz więcej tego na poziomie uniwersyteckim, czego dowodem jest
zachwyt Baumanem. Mam nadzieję,że wynikato częściej z zagubienia w bełkocie a
nie ze zgody pełnej zrozumienia. To,że ktoś chce być idealistą toakurat godne
podziwu, ale na czym to buduje… Kto jest zdrowy i szczęśliwy ten wie o czym
mówię.
a.g.  - re: Zamieszki w Londynie - Z. Bauman   |11.09.2011 19:12:10
Jest robota dla historyków. Rzecz jasna nie dla specjalistów od histerii z IPN.
Potrzeba opracowania pełnej historii tumultu miejskiego, począwszy od Sumerów a
skończywszy na Londynie. Ciekawe jak by się w to wpisała teoria nieosiągalnych
gadżetów? A jak fakt zabicia w XIX-wiecznym tumulcie krakowskim Baumanowego
ziomka przez doktora UJ-u i to pałką?
Warto by potem przeczytać recenzję tego
opracowania w wydaniu Pana Profesora.
Ciekawe, że zwykle historycy mówią o
udziale gawiedzi, choć przywołują nazwiska uczestników lub inicjatorów
"niekoniecznie" z nizin społecznych.
Zakładam, iż przyczyny tumultów
mogą być różne. Niemniej jest ich wspólny mianownik "realizacyjny". W
jakimś obszarze mózgowia? Behawiryzm?
stephen   |13.10.2011 16:59:14
zgadzam sie z amherst-kompletna bzdura belkot.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 09.08.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.32068 Seconds