> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
To nie jest Polska! |
|
|
Oleksiy Radynski
|
|
09.06.2011 |
Jeszcze Ruch Odrodzenia Żydowskiego w Polsce się nie urzeczywistnił, a już powstała opozycja wobec niego. To dobra wiadomość dla tych, kto uważają, że Ruch nie może pozostać jedynie w polu sztuki, musi przekroczyć granice świata artystycznego i stać się prawdziwym zjawiskiem społecznym. Skoro ktoś się sprzeciwia Ruchowi – bierze go na serio. A więc jesteśmy bardzo zainteresowani sensownym sprzeciwem wobec działań na rzecz odrodzenia żydowskiego w Polsce – opozycją, która byłaby w stanie przeprowadzić uzasadnioną krytykę tego ruchu. Niestety, ta opozycja, która się ujawniła po otwarciu pawilonu Polonia podczas biennale w Wenecji, nie przyda się ani zwolennikom Ruchu, ani tym, kto uważają, że cała ta bajka z powrotem Żydów do Polski jest tylko niebezpieczną prowokacją, o której najlepiej byłoby zapomnieć tuż po skończeniu wystawy w Wenecji.
„To nie jest Polska!” – wypowiedź anonimowego gościa pawilonu Polonia, wygłoszona po obejrzeniu wystawy Yael Bartany, stała się jedną z skrzydlatych fraz weneckiego biennale. Przede wszystkim dlatego, że ten oburzony wielbiciel kultury narodowej jednak miał rację. Projekt Yael Bartany „nie jest Polską” dokładnie tak samo, jak wyróżniony przez jury prowokacyjny pawilon niemiecki Christopha Schlingensiefa „nie jest Niemcami”, a grający z antyamerykanizmem pawilon Allory i Calzadilli „nie jest USA”. W nieco inny sposób – haniebny, kiczowaty, uzgodniony z patriarchą Cerkwi prawosławnej – projekt Oksany Mas też ma niewiele wspólnego w Ukrainą.
Pawilony narodowe na biennale w Wenecji podzieliły się na dwie kategorie: te, które kwestionują samą idee pawilonu narodowego (a zatem ideę narodowego państwa, narodowej kultury, tożsamości etc.), i te, które próbują za wszelką cenę „sprzedać” swoją narodową tożsamość, utwierdzić ją w międzynarodowym obiegu sztuki i kapitału. Nic dziwnego, że w tej drugiej kategorii znalazły się przede wszystkim kraje Drugiego i Trzeciego Świata. Najbardziej konsekwentny w tej sprawie okazał się Iran, który przedstawił w swoim pawilonie czarno-białe, socrealistyczne zdjęcia irańskich mężczyzn i kobiet w strojach narodowych – błyszczących ze szczęścia, ale przedstawionych na sterylnym białym tle. Cała otaczająca ich rzeczywistość społeczna została wymazana – reprezentowała ją jedynie irańska flaga, zainstalowana w zakątku pawilonu jako część projektu artystycznego, czego kuratorzy nie byli świadomi. Okazało się, że niektóre pawilony narodowe jeszcze potrafią mówić dokładnie tym językiem, który został poddany dotkliwej dekonstrukcji w trylogii Yael Bartany.
Swoistej dekonstrukcji dekonstrukcji projektu Bartany próbowali dokonać napędzani resentymentem przedstawiciele „wyklętego ludu” świata sztuki, niegdyś słynny zespół artystów-grafomanów The Krasnals. Pojawili się na otwarciu pawilonu Polonia z ulotkami imitującymi manifest Ruchu Odrodzenia Żydowskiego w Polsce: „It is the Art World we are interested in. Tha land of our fathers and forefathers”. Akcja została przeprowadzona w konwencji affirmative subversion – tym razem Krasnale wcale nie narzekali na niesprawiedliwy świat sztuki, który złośliwie nie uznał ich za geniuszy, tylko gratulowali ekipie pawilonu polskiego i rozdawali specjalny numer swojej gazety. Na swoim blogu Krasnale twierdzą, że podczas imprezy „panowała bezsilność, frustracja spowodowana naszą obecnością”. Nie będę się spierał z tą absurdalną opinią. Przyznam, że byłem sfrustrowany obecnością Krasnali, dlatego że była to demonstracja ich totalnej bezradności wobec ROŻwP, absolutnego braku pomysłu na jakiekolwiek dowcipne działanie. Moja frustracja się pogłębiła po przejrzeniu przygotowanej przez Krasnali „Art Police Gazette”. Pomysł na fałszywe wywiady z Maurizio Cattelanem, Benedyktem XVI, Piotrem Uklańskim i Arturem Żmijewskim zapowiadał się całkiem nieźle. Niestety, okazały się tak bzdurne i bezzębne, że nie da się nawet z tego kpić.
Po obejrzeniu tej luksusowej gazetki o tandetnej treści (a także rozdawanych przez Krasnali symboli i banerów) pozostaje tylko zadać Krasnalom pytanie, które zwykle charakteryzuje prawicową reakcję na sztukę współczesną: kto za to wszystko, kurwa, płaci? W przeciwieństwie do prawicowych reakcjonistów nie chcę przeszkadzać temu „lalkarzowi” manipulującemu głupimi artystami. Chciałbym natomiast, żeby skierował swoją energię i kasę na wsparcie przemyślanej, kreatywnej opozycji wobec Ruchu Odrodzenia Żydowskiego. Bo jeśli ona nie powstanie, Yael Bartana będzie musiała założyć także Ruch Sprzeciwu Wobec Ruchu Odrodzenia Żydowskiego w Polsce.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 09.06.2011 )
|
|
Felietony Oleksija Radynskiego
|
|
-Symeon, w Krytyce piszesz ciekawiej ...
@daras1983 "Wg mnie Polacy n...