> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Kardynał Dziwisz ocalił sferę sacrum Drukuj
Michał Zadara   
25.02.2011
Kardynał Dziwisz odważnie zaatakował kult papieża w Polsce. Przekazując Robertowi Kubicy fiolkę z krwią papieża Jana Pawła II, unaocznił związek, jaki w polskim życiu społecznym istnieje już od dawna – faktyczną identyczność zawodów sportowych i kultu papieża. Jednym odważnym i radykalnym gestem oczyszcza sferę sacrum z bałwochwalczej pozostałości, jaką jest kult relikwii.
Kiedy Adam Małysz przeżywał swój pierwszy wielki sezon, Jan Paweł II przeżywał pierwsze kryzysy zdrowotne. Gazety codziennie donosiły o „formie papieża” i kilka stron dalej o „formie Małysza”.  Były dni, kiedy papież był w złej, za to Małysz w świetnej formie, ale też ciężkie dni, kiedy i Małysz, i papież byli w złej formie. Ta analogia nie ustała po śmierci papieża – wręcz przeciwnie, teraz wierni zaczęli kibicować papieżowi w sprawie uświęcenia i beatyfikacji. Polacy chcą, by Małysz czy Kubica byli pierwsi w swoich dyscyplinach, i tak samo chcą, by Jan Paweł II był pierwszy w swojej – żeby już jako byt duchowy zdobył nagrodę, jaką jest świętość. Ten kult nie wiąże się ze studiowaniem pism czy życia papieża, ale sprowadza jego spuściznę do poziomu odpustu – to żadna nowość, wszyscy to widzą.
Ogólnowarszawski festyn, jaki zaplanowano na dzień 1 Maja – włącznie z transmisją na żywo z Rzymu – jest kolejnym znakiem tej analogicznej formy przeżywania w Polsce emocji sportowych i religijnych. Organizatorzy zapowiadają (w trzech miejscach w Warszawie!) transmisje na żywo, telebimy, zabawę dla dzieci i rodziców.
Niesamowite, że to nie złośliwi komentatorzy starają się obnażyć festyniarstwo kościoła – robi to sam kardynał Dziwisz, egzekutor testamentu Jana Pawła II. Jednym gestem – podarowania ampułki z krwią kierowcy rajdowemu – dokonuje miażdżącej krytyki naszego kultu Jana Pawła II. Pokazuje nam, że relikwie należą do innego porządku – nie do tego istotnego, w którym się studiuje pisma Jana Pawła II, medytuje na temat jego nauk czy dykutuje o nich, tylko do tego ludowego, niskiego, gdzie jest to obojętne, jakie papież miał poglądy i czego nauczał. Przypomina nam Dziwisz, że relikwie nadają się najlepiej do podkręcania medialnego spektaklu wokół sportowców, spektaklu tyle głośnego, co pustego. Pokazuje nam, że miejscem relikwii nie jest kościół. 
Gest Dziwisza jest tak odważny, że niemożliwy wydaje się brak krytycznej intencji z jego strony. Ale nie intencje tu są najważniejsze, tylko doniosłe znaczenie tego gestu. Przekazując relikwię (jedyną, jaką póki co mamy!) po naszym narodowym świętym bohaterowi mediów i festynów, Dziwisz porządkuje rzeczywistość religijną. Zobaczcie – zdaje się mówić tym gestem kardynał – relikwie i cały porządek magiczny w kościele nadają się najwyżej do cyrku, jakim są rajdy samochodowe.  Nie mieszajmy relikwii do istotnej spuścizny Jana Pawła II, zostawmy je na tym poziomie, z którego się wzięły, na poziomie ludowych wierzeń w magię. Kult relikwii – zdaje się mówić Dziwisz – istnieje, i nie da się go zwalczyć, ale można pokazać wszystkim, gdzie jest jego miejsce – w zawodach sportowych. Gdybyśmy – zdaje się kontynuować Dziwisz – zostawili te relikwie w katedrze, modląc się do nich, uprawialibyśmy bałwochwalstwo. Oto mówi nam swoim gestem kardynał Dziwisz. Gest kardynała ocala więc duchową i intelektualną spuściznę papieża, oczyszczając ją z zabobonów.
Kardynał Dziwisz jest pierwszą osobą, która miała odwagę tak otwarcie zaatakować pozorność i plastikowość kultu papieskiego. A niech tam – mówi nam kardynał – niech sobie ten Kubica bierze tę ampułkę. A jak ją zgubi, to co z tego? Z prochu powstałeś, do prochu powrócisz – co wam wszystkim tak zależy na tych ziemskich pozostałościach? Zostawcie relikwie w sferze spektaklu i poczytajcie lepiej jedną z książek Jana Pawła II. Oto, co nam mówi kardynał Dziwisz.
Komentarze
Dodaj nowy
Spokojny   |25.02.2011 15:25:04
Nie jest łatwo oceniać co jest istotą religijności a co jej wypaczeniem. Czy
studiowanie pism JPII to poważniejsza religijność niż śpiewy bab przy trumnie?
Ja myślę, że może być dokładnie odwrotnie. Talizmany i relikwie istniały na
długo przed tym nim wynaleziono pismo i przypuszczam, ze będą istnieć długo po
tym jak juz pismo zostanie zapomniane. Tysiące było takich jak Bodhidharma,
Echnaton, Siankara, Nagardżuna, europejscy reformatorzy i wielu innych, którzy
chcieli "oczyścić religijność z dewocji" i pozostawić "istotę".
Wszyscy oni przegrywają, ponieważ istotą religijności jest właśnie dewocja.
Religijność, to myślenie symboliczne i magiczne. Znak ma moc związaną z tym co
oznacza, bo umysł nie różni się od fizycznej rzeczywistości - granica między
nimi jest w myśleniu religijnym umowna. Życzenia mają moc, myśli mają siłę
sprawczą a oprócz tego co mierzalne istnieje cała rzeczywistość psychiczna i to
ona świat napędza. To jest religijność, a ona nie jest możliwa bez magicznych
rytuałów, bo bez nich staje się po prostu schizrofrenią. Dlatego magia świętych
obrazków i ampułek z krwią jest wieczna. Nawet kiedy już nikt nie będzie
pamiętał kim był Jezus, ona będzie trwać.
bekon  - Interesująca   |25.02.2011 16:19:50
zabawa intelektualna: czy Dziwisz miał właśnie to na myśli, czy po prostu mu się
coś poprzestawiało?

Ale, tak czy siak, dzięki za ten tekst, daje do myślenia.
dominik  - w 2000…   |25.02.2011 17:47:49
albo w okolicach, gdy byłem z mamą na zawodach w Planicy, Polacy się cieszyli,
że gdzieś w zagranicznej gazecie było, że trzech mamy wspaniałych współcześnie
Polaków. Wojtyła, Wałęsa i… Małysz. wszyscy byli dumni, mówię wam. ja też.
markowy  - o, ironio!   |26.02.2011 22:47:08
Sposób odczytania wspominanych w artykule wydarzeń jest tyleż ciekawy co jednak
baardzo ryzykowny. Ryzyko kryłoby się wg mnie w mocnej nadinterpretacji faktów.
Spójrzmy jak prezentują się one nagie.
Po pierwsze, oto jeden z najlepszych
sportowców polskich (pomijam tu skłonność Polaków do stawiania pomników), idol
wielu ulega wypadkowi, bardzo poważnemu i być może brzemiennemu w skutkach.
Sprawa wygląda więc na poważną.
Po drugie, w ową poważną sprawę o charakterze
już niewątpliwie narodowym angażuje się osoba o niemniejszej estymie -
"kontynuator spuścizny Jana Pawła II". Angażuje całkowicie szczerze, z
czystymi intencjami (to moja interpretacja, ale raczej niechybiona).
Po trzecie,
w tle "bohater nr 3", Jan Paweł II, jego autorytet, historia,
dziedzictwo i jak najbardziej już namacalne i podniosłe - relikwie.
Po czwarte,
mamy gest, w którym dochodzi do spotkania tych trzech postaci, gest oddania
relikfi.
Czy zestawienie tych faktów pozwala gdziekolwiek dopatrywać się czegoś
innego niż dostojności i sfery sacrum? Oczywiście nie i do tego momentu myślę
podobnie jak autor.
A jednak szanowny p. Zadara zdołał między tym wszystkim
wynaleźć profanum. I to jakie! Cyrkowe! Ironiczne! Zupełnie nie zgadzam się ze
stwierdzeniem, że kard. Dziwisz wykonuje gest komiczny, cyrkowy, jakby chciał
twierdzić autor, ani też że porządkuje rzeczywistość religijną, bądź że obnaża w
jakikolwiek sposób porządek/obrządek religijny! Autor odnajduje to wszystko
przez utożsamienie porządku religijnego z wyścigowym
rgap  - polot kardynała   |27.02.2011 03:07:01
Zabrakło pryncypała, który mówiłby co ma robić. Pochował na Wawelu - tłumaczy
się, ze nalegała rodzina. Podarował fiolkę przed kamerami - tłumaczy, że
nalegali dziennikarze / osoby z otoczenia obdarowanego.
Wykonuje przypadkowe
gesty o potencjalnie wielkiej sile oddziaływania, wygląda na to że zupełnie bez
zrozumienia. A przez moment był kreowany na głowę polskiego Kościoła.
Macharski
na emeryturze, Życiński nie żyje. Jest Rydzyk, Michalik, Ryczan…
Paradoksalnie
może to właśnie przyczyni się do przywrócenia właściwego miejsca Kościoła w
polskim życiu publicznym.
nie-tzsche  - wypil ? Dziwisz   |27.02.2011 10:29:33
ale co pil i ile ?
ale_akcja  - Ironia   |01.03.2011 20:53:22
Ja jednak odczytuję ten tekst jako zjadliwą ironię. Oczywiście, że Dziwisz
wsiąkł w magię.
Zresztą "intelektualista" JPII nie odcinał się przecież
wcale od kościoła rytualnego. A jego refleksja też bywała bardzo ograniczona -
choćby w przypadku kompletnego niezrozumienia fenomenu teologii
wyzwolenia.
Dziwisz dający rozdający kawałki swojego przyjaciela nie widzi w tym
nic złego i jestem absolutnie pewien, że za jego gestem nie kryje się żadna
subwersywna intencja.
Erasmus  - ciemnogród   |03.03.2011 23:40:42
Przecież ten Dziwisz to jedynie zapyziały wieloletni kapciowy Wojtyły. Kupę lat
spędził na psim służeniu facetowi, który uwielbiał Pinocheta i wiele innych
dyktatorów Ameryki Południowej. Cóż on mógł wymyślić. Starcza tępota z powodu
wąchania przez całe życie dymów kadzidła musiała mu zaszkodzić. Bezmózgowie
absolutne, ale w wyznaniowym państwie całkiem realne. A artykuł całkiem wporzo.
zzorro   |16.03.2011 15:33:39
Chyba Wam się pomieszał porządek logiczny z wiarą - Same założenia są
nieprzystawalne.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 01.03.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.83325 Seconds