> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Znacie? To posłuchajcie Drukuj
Michał Sutowski   
05.10.2011

Adam Michnik, Kuba Wojewódzki, Władysław Bartoszewski – trzy pokolenia przeciwko PiS. Z okładki dziennika, okładki tygodnika i ze spotu na YouTube; w imię normalności, przyzwoitości, patriotyzmu. Znamy to skądś? Znamy, oczywiście. Bo to tylko część pospolitego ruszenia inteligencji polskiej, różnych formacji, różnych biografii i różnych orientacji politycznych. Część i zarazem nie pierwsza odsłona – w roku 2005 było podobnie, choć bez zamierzonego efektu, w 2007 też podobnie, tyle że z efektem; tak samo jak rok temu, przed wyborem Bronisława Komorowskiego. Moralistyczny ton, wysokie rejestry patosu – i jakieś ziarno prawdy, nie da się zaprzeczyć. Tylko jak długo wezwania bohaterów, tych z powstania, tych z KOR-u i tych z TVN, skłaniać będą te kilka procent wyborców, aby jeszcze raz zacisnąć zęby i pokazać Kaczyńskiemu „żółtą kartkę” (bo nie czerwoną przecież, następne wybory za cztery lata)?

W ostatnich dniach kampanii Jarosław Kaczyński zrobił Platformie prezent – może nie tak wielki, jak kopiący policjantki kibole z Zielonej Góry, ale zawsze. Przypomniał mianowicie Polakom, że istnieje Erika Steinbach oraz zasugerował, że za wyborem Angeli Merkel na kanclerz Niemiec stoją wiadome siły. Tzn. oficjalnie nie wiadomo jakie, ale odbiorcy Prezesa i tak się domyślają. Niezrozumiałe jest tylko to, że akurat „ci, co się domyślają”, nie potrzebują specjalnej mobilizacji –   w końcu „oni pójdą na wybory”. Niewykluczone jednak, że dzięki tym aluzjom część „letnich” wyborców przypomni sobie z kolei, jak wyglądała polityka zagraniczna PiS. A jakby mieli krótką pamięć, to wspomoże ją wydatnie złotousty poseł Hofman, który mgliste insynuacje w książce Jarosława Kaczyńskiego przedstawił jako „ustawianie sobie przyszłego partnera w negocjacjach”. Prezes PiS „rozmiękcza” w ten sposób Angelę Merkel. „Bo jest suwerenny i może. Bo się nie obawia”. Metternich, mówiąc krótko. Na najbliższy tydzień chyba wystarczy.

Tylko na jak długo potem? Jeśli wziąć pod uwagę te wpadki w kampanii, efektowny spot PO z obrońcami krzyża (chyba bolesny dla prawicy, bo ta reaguje z wyraźnym oburzeniem, zamiast go po prostu przemilczeć), wreszcie niewielką (choć bynajmniej nie zerową) zdolność koalicyjną – PiS najprawdopodobniej nie utworzy rządu po tych wyborach. Rzecz w tym, że chyba nie to jest jego celem. Niedawny artykuł Grzegorza Górnego na łamach „Uważam Rze” nie pozostawia wątpliwości co do strategii konserwatywnej (narodowej, katolickiej?… czy ktoś się w tym rozeznaje?) prawicy w Polsce. Victor Orbán na Węgrzech przetrwał osiem lat w opozycji, na przekór elitom medialnym i opiniotwórczym – wskazuje Górny – a to wszystko dzięki budowaniu sieci prawicowego „społeczeństwa politycznego”, tworzeniu własnych kanałów dystrybucji informacji i komunikacji, animowaniu lokalnych wspólnot, z niemal otwartym poparciem Kościoła i części intelektualistów. No i angażowaniu w populistyczny projekt naprawdę szerokich grup społecznych – 2/3 mandatów Fidesz nie zdobył przecież głosami strzałokrzyżowców z nożami w zębach. Brzmi znajomo?

Można zapisać hektary papieru, wyprodukować setki spotów i nagrać tysiąc skeczy w TVN – chamskich i subtelnych, poważnych i śmiesznych, prostych i wyrafinowanych – o tym, że głosowanie na PiS to obciach, żenada, względnie zbrodnia stanu. Tylko że społeczeństwo, mówiąc wprost, ma to coraz bardziej gdzieś. Dyskurs „estetyczny” działa coraz słabiej – „oni” też kupili sobie lepsze garnitury, zatrudnili speców od PR, mają swych profesorów. Dyskurs „moralny” już od dawna tylko śmieszy i żenuje, co chyba nie wymaga komentarza.

Czy tzw. liderzy opinii w Polsce zorientują się wreszcie, że 30 procent ludzi głosujących na PiS to coś więcej niż esencjalny nacjonalizm i kołtuństwo, trauma wdów, efekt kazań Rydzyków, Natanków i Budzików, względnie kibolski radykalizm? Czy możliwy sukces Palikota – choćby względny, jak wprowadzenie kilku posłów do Sejmu – uświadomi, że coraz większe grupy społeczne, pomimo ekscesów IV RP, obsługiwane są dziś przez populizm (mniej ważne, czy anty- czy klerykalny)?

Diagnozy sukcesu PiS z roku 2005 wymagają dziś pewnej korekty – mniejszym problemem jest dziś dziedzictwo transformacji, większym współczesny kryzys systemu. Zakwestionowana została wizja naszej świetlanej przyszłości w Unii Europejskiej jako niemal-spełnionej-utopii. Rośnie niepewność (bardziej nawet – w skali makro – dotkliwa niż bezrobocie) na rynku pracy. Następuje schyłek dotychczasowych wspólnot symbolicznych organizowanych dawniej przez środowiska opiniotwórcze. Zarówno wysoka absencja, jak i udział młodych ludzi wśród elektoratu PiS i Ruchu Palikota, tego samego, który na bolączki prekariatu proponuje m.in. liberalizację rynku pracy (!), wskazują, że już nie tylko babcie w moherowych beretach czują się symbolicznie i ekonomicznie wykluczone z tzw. głównego nurtu. A w tej sytuacji wszystkie „Orbanowskie” chwyty mogą być receptą na sukces – tak przynajmniej zdaje się uważać Jarosław Kaczyński, który dość metodycznie powiela drogę swego węgierskiego, nomen omen, młodszego brata (niezależne media, ekspansja w sieci, dystrybucja „niezależnej” prasy poza zwykłym obiegiem).

Czy zdecydujemy się poświęcić tyle energii intelektualnej, emocjonalnej, politycznej na diagnozę tej nowej „kwestii społecznej”, na jej rozwiązanie, na „architekturę” społecznej wyobraźni i sensowny projekt polityczny – ile na nachalne moralizowanie przed kolejnymi wyborami? Oby, bo inaczej tradycyjna przyjaźń polsko-węgierska  – najdalej za cztery lata – wyjdzie nam wszystkim uszami.  

Felieton ukazał się na portalu Wirtualna Polska.

  

Komentarze
Dodaj nowy
januszo   |05.10.2011 15:52:43
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,81048,104
11972,CBOS__75_proc__Polakow_chce_rzadow_silnej_re ki.html "Najbardziej
populistyczni są wyborcy PiS, najmniej PO i Ruchu Palikota"
Alberto   |05.10.2011 17:33:23
Michał Sutowski słabo mówi ("niemedialny" jest niestety) ale pisze
świetnie i z sensem.Mnie również do wymiotów doprowadzają czytanki dla
ociężałych umysłowo serwowane przez "autorytety".Ostatnio Adam Michnik
przeszedł sam siebie - nie darował nawet Marianowi Pilotowi i podczas wręczania
nagrody Nike majaczył znowu o wyborach.Jeżeli za cztery lata premierem zostanie
ktoś z dworu Jarosława Kaczyńskiego (np.Hoffman) i zawistuje nam "naprawę
Rzeczpospolitej" (tym razem może to być naprawdę ostra jazda a nie naciągana
"trauma IV RP" i na dodatek z wielkim poparciem w….wionego ludu) to
będzie w tym wielka zasługa panów wymienionych na wstępie artykułu .
KrzysztofMazur   |05.10.2011 18:42:09
Jakoś nie widzę tu żadnego projektu, czy też propozycji.
jkowgli   |05.10.2011 23:27:11
Pieknie! Kaczynski jest mniej be niz populista Palikot, bo jest wyrazicielem
dazen 30% spoleczenstwa. Ciekaw jest wiec bardzo jaka recepte na zaspokojenie
tych dazen i zagrozen ma KP? Jak na razie dowiedzialem sie od Pana
Sierakowskiego, ze trzeba jakos tak antysystemowo, ale rozumiem, ze nie tak
antysystemowo jak Palikot, tylko jakos inaczej. Wiec jak, jesli mozna wiedziec?
kot   |06.10.2011 00:22:30
Wartością jest narastanie na świecie świadomości, że dotychczasowy system
doszedł do granicy swojej wydolności.
Przekonanie to jedno,a nieuchronny kryzys
finansów światowych to drugie.
Świat stał się globalny i różnorodny, więc
przyszłość musi się wpisać w te oba czynniki. Dlatego nie wiele tu pomoże
uprzedzająca myśl polityczna.
Natomiast wiele mogą na ten temat powiedzieć
powszechniki o najwyższym poziomie abstrakcji.
Michał S.  - re:   |06.10.2011 01:40:14
KrzysztofMazur napisa?:
Jakoś nie widzę tu żadnego projektu, czy też propozycji.

Bo to jest felieton a nie manifest polityczny, a odnosi się do konkretnego
zjawiska - część polskich elit uważa, że natrętne
moralizowanie wystarczy, by powstrzymać Kaczyńskiego. Otóż ja uważam,
że na teraz może i wystarczy, ale za 4 lata na pewno nie - i proszę
uprzejmie część "liderów opinii", żebyśmy wspólnie zaczęli się
zastanawiać nad projektem nieco bardziej złożonym niż "Kaczor jest
be" (choć jest, moim zdaniem). Gdybym miał gotowe rozwiązanie
na teraz, to byłbym najmądrzejszy we wsi. A nie jestem, co z pokorą i
pewnym smutkiem przyznaję.
paba   |06.10.2011 20:17:32
Problem w tym, że takie zrywy są potrzebne, bo społeczeństwo mamy co raz
bardziej wygodne i leniwe.

Wypraszam sobie wrzucanie do garnuszka populistów za
głosowanie na RPP. To jest przewrotne, ale SLD nie oferuje nic lewicowego.
Plastuś Napieralski tak przebiera nóżkami do władzy, że nie jest w stanie ułożyć
logicznie zdania, nie mówiąc o programie. Przypomnę o zamieszaniu na listach SLD
i niemałych konfliktach na dołach. Tak dalej być nie może. Poza tym czy boicie
się Palikota? Nie rozumiem takiej zaciekłości w krytyce także wielu lewicowców
na ich listach. Jeżeli ten ruch przetrwa po wyborach to może być pierwsza polska
partia post-polityki. Bez podziału na lewicę i prawicę, w zamian oferująca
pragmatyzm w "ulepszaniu" otoczenia i sprzeciwianiu się autorytarnym
terrorystom, którzy wykorzystują demokrację tylko jako środek do zdobycia
władzy.
t.i.   |07.10.2011 14:18:07
paba:

Mówisz, że SLD nie oferuje nic lewicowego. Ok, zgódźmy się więc, że jest
po prostu formacją "nie-prawicową".

Ale cóż lewicowego oferuje Palikot?
Prymitywny antyklerykalizm spod znaku "Faktów i mitów"? Odrobinę za
mało.

Zwłaszcza, że za antyklerykalizmem kryje się:
1) Podatek liniowy 18% -
pomysł skrajnie neoliberalny.
2) Ułatwienia dla przedsiębiorców - czyżby
liberalizacja Kodeksu Pracy?

Jeśli mówisz o zamieszaniach na listach wyborczych
SLD, to pamiętaj ,że na listach wyborczych Palikota prócz uciekinierów z SLD,
czyli Biedronia i Nowickiej praktycznie nie ma znanych postaci. Jest za to co
najmniej dwóch kryminalistów (jeden ukarany za pobicie kijem bejsbolowym, drugi
za oszukiwaniu na liczniku klientów swojej taksówki) i zapewne niejeden
pospolity idiota (vide słynny filmik na youtube).

A poza tym, jeśli jest jedna
rzecz, co do której zgadzam się z eunuchem z Krakowa, czyli posłem Gowinem, to
jest to właśnie ocena Ruchu Palikota - jako miejskiej odmiany Samoobrony.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 05.10.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.85607 Seconds