> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Romantyzm: atomowy powrót Drukuj
Michał Sutowski   
16.03.2011

Premier Tusk w obliczu trudnej sytuacji zachowuje spokój. Niczym zatroskany ojciec narodu napomina, abyśmy „mimo dramatycznych emocji, współczucia i smutnych wzruszeń, nie wyłączali zdrowego rozsądku”. To znaczy co konkretnie? Ano, żebyśmy pod wpływem widoków kolejnych pożarów i kolejnych eksplozji reaktorów elektrowni Fukushima, przypadkiem nie porzucili naszych ambitnych planów atomowych. W końcu u nas nie ma trzęsień ziemi.


Kurt Hager, główny ideolog NRD-owskiej Socjalistycznej Partii Jedności mawiał pod koniec lat 80., że „nie ma powodu tapetować mieszkania tylko dlatego, że właśnie robią tą sąsiedzi”. Miał na myśli, że nie będą go jacyś tam Polacy, Węgrzy czy inni Rosjanie uczyć, jak ma reformować system. Niech się komuna pali i wali, w jego Wschodnich Niemczech – wsi spokojna, wsi wesoła. NRD, jak pamiętamy, przestał istnieć niedługo po tej wypowiedzi. 


Nie sugeruję, że nasze „ewentualne przyszłe instalacje jądrowe” (cyt. za: Donald Tusk) wybuchną, względnie stopią się zaraz po uruchomieniu, ani nawet, że rząd premiera Tuska za chwilę upadnie. Historia uczy jednak, że czasem warto się rozejrzeć dookoła. I niekoniecznie zmieniać strategiczne plany pod wpływem kilku ujęć w TVN24 – za to zatrzymać się i przeprowadzić publiczną debatę o tym, na co wydamy kilkadziesiąt miliardów z publicznego budżetu. Chyba że obiecywany cztery dni temu przez premiera „pozytywizm” ma jedynie oznaczać „pozytywistyczną” wiarę obiektywną i bezwzględną słuszność naukowych recept na efektywność energetyczną i bezpieczeństwo. Recept przypadkiem zbieżnych z postulatami lobby atomowego.


A temu ostatniemu grunt pali się pod nogami – i nie chodzi tylko o to, że kurs akcji największego na świecie budowniczego elektrowni atomowych (francuskiej Arevy) na początku tygodnia spadł o prawie 10 procent. Kanclerz Angela Merkel wolała nie czekać, aż lewica rzuci się jej do gardła (a wybory do trzech Landtagów już za pasem) i wprowadziła 3-miesięczne moratorium, w czasie którego przetestowane pod kątem bezpieczeństwa zostaną wszystkie niemieckie elektrownie atomowe, a 7 najstarszych zostanie na trwałe zamkniętych. Zawieszone będzie też postanowienie z końca zeszłego roku o wydłużeniu działalności pozostałych elektrowni (Niemcy planują całkowite „wyjście z atomu”, kwestią sporu koalicji z opozycją jest jego termin). Szefowa niemieckiego rządu, podobnie jak i nasz premier, twierdzi że „bezpieczeństwo stanowi priorytet”. Tylko zamiast wskazywać, że przecież na Haiti i bez elektrowni atomowych było więcej ofiar niż w Japonii, podkreśla: tamtejsza katastrofa stanowi „cezurę w historii stechnicyzowanego świata”. Przełomowy charakter katastrofy Fukushimy potwierdza nawet Horst Seehofer, ikona prawicowego betonu z CSU. 


Czy oznacza to, że nasz sąsiad nieodwołalnie i w ekspresowym tempie wyłączy swe reaktory? Wątpliwe. SPD i Zieloni podejrzewają rząd o „układ” z koncernami atomowymi: wyłączenie starych elektrowni w zamian za przedłużenie działania pozostałych. Dyskurs rządzącej koalicji jest niespójny – jeszcze kilka miesięcy temu zapewniano, że nie można zbyt szybko wyłączyć elektrowni, bo Niemcom zabraknie prądu, a dziś okazuje się, że odłączenie od sieci aż siedmiu nie robi dużej różnicy. Wszystkie miały być bezpieczne, a dziś zapowiada się we wszystkich – testy bezpieczeństwa. Nie ma wielkich wątpliwości, że ostatnie decyzje to sprawa czysto polityczna. Nie tylko w sensie wąskim, „wyborczym” – wybór (bądź nie) energii atomowej, źródeł tradycyjnych albo odnawialnych to sprawa całościowych wizji tego, jak ma wyglądać społeczeństwo i jakimi wartościami się kierować. I kto ma za to zapłacić. 


W Polsce debaty nie ma – jest tylko kampania propagandowa, w której światli eksperci oświecają ciemny, bo „bojący się” naród. Jeśli jakiś ekspert miewa inne zdanie, bywa nazywany wieśniakiem, jak ostatnio pewien fizyk w pewnym kanale informacyjnym. Rząd i atomowe lobby „ustawiają” sobie przeciwnika, podkreślając, że oni się nie boją (vide ostatnio minister Trojanowska w Brukseli, m.in. w odpowiedzi na sugestie premiera landu Brandenburgia). W domyśle boją się przeciwnicy atomu – znaczy, że panikarze, zacofańcy, ekolodzy i inni Niemcy. Argumentów przeciwko atomowemu romantyzmowi Platformy („sięgaj, gdzie wzrok nie sięga” – i nie myśl przy tym za dużo) jest mnóstwo, choć mało kto ich słucha – ja przytoczę tylko jeden, wynikły bezpośrednio z ostatniej tragedii w Japonii. Po Czarnobylu wielu argumentowało, że problem tkwił w autorytarnym, a do tego niewydolnym państwie, które de facto zwiększało, zamiast redukować straty. W Japonii mamy państwo ultra-sprawne i demokratyczne. A jednak o jednym z wybuchów premier tego kraju dowiedział się z telewizji. Blokadę informacyjną (i kunktatorstwo – jeden z reaktorów zbyt późno schłodzono wodą morską) po katastrofie elektrowni równie dobrze może zorganizować obsługujący ją koncern – zainteresowany tym ekonomicznie a nie politycznie.


To tylko jeden z powodów do zastanowienia – czy kolos pod Żarnowcem, zbudowany nie wiadomo kiedy, przez francuski koncern, za nasze – ogromne – pieniądze, jest rzeczywiście potrzebny. Ale polski rząd chyba wciąż – zamiast „pozytywistycznego”, rzetelnego sporu, woli „romantyczną” wizję. Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz i o atomie nas pouczał.

Tekst ukazał się na witrynie portalu Wirtualna Polska.

  

Komentarze
Dodaj nowy
franiszyn   |16.03.2011 23:20:20
Dzięki za głos rozsądku, bez pieniactwa i bez jednostronności.
Linie przesyłowe
zamierają, budżet zamiera. Pleni się kryzys i niepewność, więc wiązanie się w
umowę tak rozciągniętą w czasie i tak drogą jest absurdem.

Stawiam na:
biogazownie, spirytus, ogniwa paliwowe, rozproszenie, kogenerację.
ubik   |17.03.2011 00:56:00
A ja jestem za Lemem zdecydowanie za energetyką jądrową, która jest bezpieczna i
tania. I nie uważam, że lewicowość polega na jedzeniu chleba orkiszowego, jajek
od szczęśliwych kur i co tam jeszcze… To jest raczej przejaw ogłupienia w
popkulturze.
kot   |17.03.2011 08:27:54
-ubik, ja też za wczesnym i średnim Lemem!
Jednak zauważ,że nie chodzi tutaj
tylko o energię i racjonalność ekonomiczną. Chodzi o coś więcej o zmianę sposobu
myślenia.
-Jesteśmy otoczeni lokalnie marnowaną energią (do rozwinięcia)- to
mniejsze coś.
Globalnemu myśleniu, które jest nieuchronne aby się nie
zdegenerować, trzeba przeciwstawić myślenie lokalne
- to większe coś!
slan76  - Atomki   |17.03.2011 16:31:29
Bronek i Donek chcą budować atom
ale nie wiedzą jak się zabrać za to.
Ekspertów
wzywają, już z wieściami spieszą,
cezury szykują najszybszą depeszą.
W umysłach
im świta energia już nowa!
Potężna, silna i wybuchowa!
K.B.
wejder1  - ?   |17.03.2011 17:36:18
Ubik ‘bezpieczna’? Coś co trzeba sprawdzać na trzęsienia ziemi, tsunami i ataki
terrorystyczne jest samo z siebie bezpieczne?
Kapuje, że do kwestii trzeba
podchodzić racjonalnie i nie dawać się łapać ani w romantyzm, ani w histerię.
Ale używanie słów ‘bezpieczna energia’ to chyba jakiś żart.
Ninaxis   |17.03.2011 17:40:46
Nie rozumiem dlaczego wszyscy ida w zaparte w elektrownie nuklearne jak nasza
przyszloscia jest energia odnawialna ktora caly czas sie rozwija, a prosze sobie
wyobrazic jakby sie rozwijala gdyby nasz niewyedukowany rzad zainwestowal w nia
tak wielkie pieniadze!
RobertP   |17.03.2011 22:20:56
@Ninaxis

"Energia odnawialna" - piękna idea. Może policzymy ile
osób zabiły awarie tam, a ile elektrowni atomowych?
Łysy   |18.03.2011 13:53:09
@Ubik - co jest ogłupianiem w popkulturze? Dbanie o środowisko? Szacunek i
niezadawanie cierpienia czującym istotom? Te idee pojawiły się trochę wcześniej
niż "popkultura", no ale pewnie jestem ogłupiony…
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 16.03.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 3.26832 Seconds