> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Kolejna fala hipokryzji? Drukuj
Michał Sutowski   
23.02.2011

Niepewny jest los krwawych dyktatorów – obroni się w końcu Kadafi czy nie obroni? Czy obserwujemy dziś „czwartą falę demokratyzacji”? Być może. Z pewnością natomiast – drugą falę hipokryzji. Od niej, jako Zachód, już chyba się nigdy nie uwolnimy. Pytaniem, czy – gdy będzie „po wszystkim” – starczy nam przynajmniej wyobraźni.


Pierwsza fala hipokryzji? Przy zamieszkach w Tunisie i Kairze, państwa zachodnie przyjęły postawę zachowawczą. Nie tylko dlatego, że układ sił był niepewny – pojawiły się liczne głosy, że i sama demokracja jakaś niepewna, że jak nie Mubarak, to Bractwo Muzułmańskie, że „naród (zwłaszcza egipski) nie dojrzał”, że bezpieczeństwo Izraela… A gdy „naród” już przeważył, pozostały nawoływania do „uporządkowanego przejścia”, byle tylko nie naruszyć „żywotnych interesów”. W końcu nasi turyści muszą gdzieś jeździć, a nasze koncerny – budować im hotele. 
A na czym polega fala druga? Gdy Muamar Kadafi, oprawca może gorszy od Saddama Husajna masakruje własnych obywateli bombami i bronią maszynową, Europa zachowuje… wstrzemięźliwość. Silvio Berlusconi wprost tłumaczy, że z libijskim przywódcą (w kwestii mordu na jego obywatelach!) nie rozmawiał, żeby mu „nie przeszkadzać”. I można by tę skandaliczną wypowiedź zrzucić na karb „specyfiki” włoskiego premiera, gdyby nie fakt, że głośno wypowiedział on to, o czym większość Unii Europejskiej myśli po cichu. Bo nawet „postępowy liberał”, szef niemieckiej dyplomacji Westerwelle przyznał ostatnio, po dłuższym i słusznym wywodzie o koniecznej pomocy dla ruchów demokratycznych, że chodzi głównie o potencjalnych uchodźców.


Europa pragnie świętego spokoju – to znaczy tego, by tysiące uchodźców z Afryki zatrzymać już na granicach kontynentu. Najlepiej afrykańskimi rękami, za europejskie (głównie włoskie) pieniądze. Kadafi do takiego układu nadawał się świetnie – za sowite inwestycje w Libii migiem ukrócił tranzyt tysięcy nędzarzy. Europa pragnie również dywersyfikacji dostaw surowców – a Libia ma dużo gazu i ropy. Tu już nie chodzi o jakieś abstrakcyjne „zagrożenie fundamentalizmem islamskim” w Afryce – gra się toczy o twardą walutę (za baryłki i metry sześcienne), a zwłaszcza o jak najbardziej konkretne tysiące uchodźców, którzy mogą w swych dziurawych pontonach dobić kiedyś do hiszpańskich i włoskich wybrzeży. I dlatego właśnie, gdyby to wyłącznie od krajów UE zależało, żaden demokratyczny przewrót by w krajach Afryki Północnej nie nastąpił. Za duże ryzyko. Na szczęście w tym wypadku nie wszystko od nas zależy a arabska ulica ma dziś w sobie sporo determinacji.


Czy społeczeństwa Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu są skazane na naszą, europejską (zachodnią?) hipokryzję? Tą, która każe UE powoływać się na wartości praw człowieka i robić świetne interesy z bandytami? Być może jest to źle postawione pytanie. Po pierwsze dlatego, że mieszkający tam ludzie zyskali już wystarczająco podmiotowości politycznej, by nie oglądać się nasze – często krótkowzrocznie pojmowane – interesy. Już są w stanie sami obalić reżim. Ale po drugie – i ważniejsze – dlatego, że sensowna pomoc dla regionu leży w europejskim interesie. To nie jest kwestia konsekwentnego „trzymania się europejskich wartości” – to być może kwestia kluczowa dla kondycji Europy w najbliższych dekadach. 


Gdy – prędzej czy później – upadną obecne reżimy, staniemy przed alternatywą, którą można w dużym uproszczeniu nazwać: „plan Marshalla versus plan Sachsa”. Europejski Bank Inwestycyjny już zapowiedział wielomiliardową linię kredytową, MSZ Niemiec mówi o koniecznym wsparciu: pluralistycznych mediów, organizacji pozarządowych, ale także „tworzenia miejsc pracy”. I tu właśnie, jak Niemcy mawiają, leży pies pogrzebany. Decydujące dla przyszłości regionu (ale także sąsiadującej z nim przez morze UE) okaże się to, czy z pomocy skorzystają szerokie warstwy społeczeństwa czy wąska, peryferyjna elita do spółki z zachodnimi koncernami. Czy jego rozwój zostanie ufundowany na eksploatacji tanich surowców i taniej siły roboczej, czy raczej kreatywności aktywnych, wykształconych obywateli i transferze technologii. I wreszcie – czy pomoc będzie „warunkowana” walką z korupcją i przestrzeganiem praw człowieka, czy raczej cięciem wydatków publicznych, obniżaniem podatków i tzw. dyscypliną fiskalną. Do takich opozycji – w dużym uproszczeniu – sprowadza się afrykańsko-bliskowschodni „wybór Europy” na najbliższe lata.


Dawny plan Marshalla nie miał charakteru altruistycznego – Amerykanie w swym dobrze pojętym interesie (strach przed komunizmem, ale i powrotem faszyzmu w wypadku ekonomicznej zapaści powojennej Europy) wydali dużo pieniędzy na to, by Europa stała się silnym podmiotem gospodarczym a jej społeczeństwa – zadowolonymi beneficjentami niemal powszechnego dobrobytu. Do stosownej „powtórki z rozrywki” potrzeba by jednak sporo politycznej wyobraźni. Jej horyzonty u Sarkozy’ego, Berlusconiego, Camerona, Tuska – Merkel może najmniej – nie wróżą zbyt dobrze.



Felieton ukazał się na portalu Wp.pl.

 

 

Komentarze
Dodaj nowy
ubik   |23.02.2011 16:26:51
Prawda, prawda. Kiedy to nic nie kosztuje wycieramy się prawami człowieka, a jak
przychodzi co do czego pakujemy manele i w nogi, myśląc tylko o własnym
interesie. Czas, żeby biedni pomyśleli o jeszcze biedniejszych.
x  - skok na ropę   |23.02.2011 18:26:00
Prawda, prawda, koniecznie zróbmy z Libii drugi Irak. Przecież tam też pełno
ropy. Dla praw człowieka oczywiście
PC Kontakt   |24.02.2011 00:02:14
Ja bym dał dużo dalszy liczebnik przy słowie hipokryzja w
temacie.

polecam:
http://kontakt-kik.blogspot.com
/2011/02/arabska-wiosna-ludow-komentarz-pawa.html
Slawczan   |24.02.2011 11:44:20
Fala hipokryzji? Owszem.Niestety jest ona nieodzowna w świecie polityki.
Domagamy się ułożenia stosunków dobrosąsiedzkich z Rosją. A koń jaki jest każdy
widzi. I są jeszcze biznesy. Jasiu gdy odpalasz gaz w kuchence gazowej to
korzystasz z owoców owej hipokryzji. Przymknięcia oka na mordowanie niezależnych
dziennikarzy w Rosji pzekładają się na nie zakręcenie kurka.Bo Polska jako kraj
ma nikłe możliwości zmiany reżimu w Rosji. PiS (i szerzej prawica
katofaszystowska) jest wyklinany za doktrynerstwo w stosunkach z Rosją -
tymczasem Jaś domaga się równie pryncypialnego podejścia UE do krajów arabskich.
Owszem gdyby Rosja była wielkości Luksemburga i miała podobną populację to byśmy
mogli sobie na więcej pozwolić.Ale to ONA może sobie pozwolic na znacznie więcej
z nami niż my z nimi.Dlatego Putin obawia się polskich knowań tylko propagandowo
bo realnie nie zauważa ich.
Jasne:Berlusconi to obleśny typ, Sarkozy to
pajacowanko pierwszej wody, Merkel tak nijaka jak zwycięzca pierwszej edycji Big
Brothera ale inni być nie mogą w dobie telekracji. Dawniej by wysłali wojsko
,zarżnęli sporo ludzi(winnych ale i przypadkowych) ,może przyniosło by to
finalnie pozytywny efekt.Dziś w dobie telekracji tak wojny prowadzić sie nie da
- dzięki TV widzimy jej nieestetyczność,jesteśmy szokowani obrazami cierpienia
on-line, i nie wybieramy takich stanowczych promotorów wartości.Wojny się
babrają, cierpienia wydłużają - tylko kompleks zbrojeniowy zarabia znacznie
więcej na takiej,,humanitaryzacji". Co konkretnie mamy zrobić Jasiu?
Zbombardować wojska Kaddafiego? ,,Dać"kasę Egipcjanom? Pokaż skąd ją wziąść?
I pytanie na koniec :czy nowe rządy będą nas lubić? Podobno 80% społeczeństwa w
Egipcie podziela mniemania ,że z Izraelem trzeba krótko,kończyć z tym pokojem.
Podobno lubią turystów z Zachodu.Ale co z tymi co nie lubią? W Egipcie z tymi co
zarzynali turystów (w końcu to egipskie dojne krowy)bezpieka Mubaraka szybko się
rozprawiła. Co innego będzie gdyby ich przedstawiciele zasiedli w parlamencie. W
końcu wejśćie LPR i PiU do Sejmu zalegitymizowało głoszone przez te ugrupowania
szowinistyczne programy.W obecnym egipskim pseudoparlamencie nie było ugrupowań
domagających się wymazania Izraela z mapy - a w demokratycznym? Czemu nie - w
końcu to demokracja.
Owszem piękne są idee:demokracja,wolność
słowa,sprawiedliwość społeczna.Też bym chciłą by tak było ale rzeczywistość
skrzeczy. Możemy zmienić jej wycinki ale walczyć z rzeczywistością to skazanie
się na klęskę
Venzel   |24.02.2011 17:34:15
Coz, jak widać azjaci, głównie chińczycy, nie mają takich rozterek :-) Interesy
nie mają nic wspólnego z polityką….
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 23.02.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.78529 Seconds