> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Jest alternatywa Drukuj
Michał Sutowski   
29.06.2011

„Grecy nie pracują, tylko protestują” – tego nie napisał niemiecki tabloid (z tych genialnie opisanych przez Heinricha Boella), ale jak najbardziej poważny portal polskiej opiniotwórczej telewizji informacyjnej. Grecki kryzys ma w naszych mediach zasłoniętą twarz – młodego anarchisty, starszego związkowca, zadymiarza z kamieniem w ręku i chustą, która bronić go ma przed policyjnymi kamerami i gazem łzawiącym. Noże i butelki, ranni policjanci, aresztowani demonstranci i płonące kontenery na śmieci – kolejny odcinek serialu spod Akropolu to rzekome starcie „rozsądku” i „obiektywnej konieczności” (po stronie UE, MFW i ostatnio greckiego rządu) z falą agresji, uporu i niezrozumienia (po stronie jakichś 80 procent obywateli tego kraju).

Dla ostrych cięć i unijnej pożyczki nie ma alternatywy – zdają się sądzić komentatorzy i eksperci od prawa do (centro)lewa, szczerzy i cyniczni, w dobrej czy złej wierze. No, chyba że komuś zależy na upadku Europy (prawica konserwatywna, wroga „socjalistycznej” UE), względnie marzy o upadku paru banków i wywózce na taczce bankierów, nie bacząc na koszty (utopijna, idealistyczna lewica, co roi sobie Nowy Wspaniały Świat na gruzach kapitalizmu). Wokół kwestii pomocy dla Grecji panuje u nas dość szeroki konsensus: albo się „skonsolidują”, albo będzie katastrofa („Grecja musi oszczędzać albo upaść”, głosi Gazeta Wyborcza). I jak to zwykle u nas bywa, powszechna niemal zgoda w kwestiach ekonomicznych w niewielkim stopniu zgadza się z rzeczywistością.

Istnieją bowiem dość przekonujące argumenty, że przy obecnych rozwiązaniach katastrofa i tak nastąpi, tylko parę miesięcy i miliardów euro później. Transza pożyczki uwarunkowanej cięciami odsuwa jedynie groźbę bankructwa w czasie, ale nie ma wielkich szans posłużyć wyjściu Grecji ze spirali długów. Dla ich spłaty potrzebny byłby – w dłuższym okresie – szybki wzrost gospodarczy, rozsądna redukcja deficytu budżetowego, a przede wszystkim spadek oprocentowania greckich obligacji. Wszystko naraz! I wszystko na dłużej, a nie przez chwilę. Drastyczne (bo 28 miliardów euro do 2015 z rozsądkiem nie ma nic wspólnego) cięcia grożą nie tylko długotrwałą stagnacją, ale i społecznymi rozruchami, które mogą zaprowadzić państwo na krawędź anarchii. A to z kolei – w połączeniu z niepewnym i doraźnym charakterem pomocy UE – sprzyja… podwyższeniu kosztów obsługi długu. Bo nic tak nie podraża obsługi długu publicznego jak niepewność i wisząca wciąż nad krajem groźba niewypłacalności. Niepewny i drogi (6 procent!) bailout, uwarunkowany ogromnymi cięciami grozi zatem „błędnym kołem” – żadna nadwyżka budżetowa Grecji nie pomoże, jeśli oprocentowanie greckich papierów będzie rosnąć.

Ktoś ma jakiś pomysł? Poza powtarzaniem, że nie tylko Grecy są winni – bo spiralę zadłużenia stosunkowo mniejszymi środkami mogli przerwać Niemcy już w styczniu 2010, a EBC mógł jej nie przyspieszać dwa miesiące później, gdy zagroził, że przestanie uznawać greckie obligacje? I coś poza przypominaniem, że grecki dług to nie tylko efekt korupcji, partiokracji czy nieróbstwa, ale i efekt skumulowanych czynników: kryzysu finansowego, ataków spekulacyjnych na słabsze kraje, wreszcie – braku mechanizmów interwencji na poziomie całej strefy euro?

Owszem, kilka koncepcji się pojawiło. Dotyczą nie tylko ratowania Grecji, ale także przebudowy całej architektury Eurolandu. Nie wszystkie są spójne, ale wskazują, że „jest alternatywa”, która nie oznacza przywracania drachmy ani rozpadu strefy euro. Obietnica honorowania greckiego długu przez EBC i państwa członkowskie – zmniejszając inwestycyjne ryzyko – mogłaby radykalnie obniżyć jego oprocentowanie; w połączeniu z odnawialną pożyczką na spłatę długu, na koszt „typowych” w strefie euro 3 procent zamiast obecnych „karnych” 6, dałoby to szansę na długoterminową stabilizację i spłatę zadłużenia w ciągu kilkunastu lat. Także akceptacja Greków dla rozsądnych planów konsolidacji budżetu byłaby bardziej prawdopodobna niż przy przystawionym do głowy pistolecie „niewypłacalności”. W artykułach różnych ekonomistów pojawiają się inne propozycje: pożyczki finansowane z wspólnych dla strefy euro obligacji, ale także restrukturyzacje długu i obciążenie częścią kosztów podmiotów prywatnych, z bankami-wierzycielami na czele.

Najważniejszy spór dotyczy jednak tego, czy europejska unia walutowa w ogóle przetrwa bez unii fiskalnej. W praktyce oznaczałaby ona solidarną odpowiedzialność EBC i państw członkowskich za długi innych państw. Korzyści ekonomiczne są oczywiste – wzmocnienie wszystkich państw wobec rynków finansowych w razie kryzysu, szansa na tanie i bezpieczne pożyczki, wreszcie realne instrumenty koordynacji polityki gospodarczej Eurolandu. Wstępnym krokiem do unii fiskalnej mogą być właśnie euroobligacje – ale także proponowane w przypadku Grecji zbiorowe gwarancje.

Problem tkwi w polityce – kiedy już się opinia publiczna dowiedziała, że kryzys to zasługa greckiego nieróbstwa i rozrzutności, nikt (a już zwłaszcza Niemcy) nie ma ochoty na żadną „solidarność”, bo przecież „nie będziemy dopłacać do ich urlopów, rent i zwolnień lekarskich”. I choćby z tego powodu na rozdwojenie jaźni cierpi Angela Merkel, która z jednej strony forsuje wspólny unijny parasol ratunkowy, łamie po cichu żelazną zasadę „no bailout” i desperacko przeciera szlak ku europejskiej unii fiskalnej – z drugiej zaś opóźnia pomoc dla Grecji, warunkując ją horrendalnym „pakietem konsolidacyjnym”.

Jak napisał jeden z niemieckich analityków, w unii walutowej dotychczas było tak, że szczytna zasada „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” kończyła się w momencie, gdy przychodziło do płacenia. Wygląda na to, że muszkieterowie muszą wreszcie sięgnąć po portfele – we własnym, dobrze pojętym interesie.

  

Komentarze
Dodaj nowy
Łysy   |29.06.2011 15:43:49
Zadziwiająca zgodność w mediach w sprawie bredni dotyczących Grecji (vide p.
Monika Olejnik). Ciekawe co by ci wszyscy mędrcy powiedzieli gdyby kryzys dopadł
Polskę i słyszelibyśmy głosy "teraz oszczędzaj rozrzutny nierobie bo twoje
państwo posyła agentów Tomków na emeryturę w wieku 35 lat". Co powiedzą tym
rzeszom bezrobotnych którzy z żadnych przywilejów nie korzystali i nie
skorzystają ale muszą płacić za kryzys.
Co do rozwiązania problemów warto
posłuchać Kołodki w sprawie restrukturyzacji/umorzenia części długów.
Borys   |29.06.2011 16:16:23
Wszystko super, ale unia fiskalna nie jest możliwa, dopóki kraje Unii nie są na
tym samym poziomie rozwoju gospodarczego, społecznego i kulturowego, a to może
nigdy nie nastąpić. Kiedy pracowałem w Holandii zrozumiałem, dlaczego jest tam
takie niskie bezrobocie - to specyficzna "kultura bogactwa". Kiedy spali
się żarówka - dzwonią po elektryka, żeby ją wymienił, kiedy samochód się
pobrudzi - jadą do myjni, kiedy trzeba pomalować pokój - dzwonią po malarza.
Dlatego wszyscy mają pracę, pieniądz jest w obiegu, można eksperymentować z
podatkami. Ale kraje biedniejsze, na dorobku, funkcjonują inaczej, inna jest
struktura gospodarki, inna mentalność, wysokie podatki i rozbudowana sfera
socjalna powodują inne skutki niż w krajach bogatych, np. szara strefa, niechęć
do podejmowania inicjatywy czy w ogóle niechęć do podejmowania pracy. Już
Arystoteles pisał, że te same rozwiązania w różnych społeczeństwach odnoszą
różne skutki. Dobrym przykładem jest "dzietność" Polek w Wielkiej
Brytanii, socjal z tym związany u rodowitych Brytyjek nie skutkuje, za to dla
Polek czasami staje się stylem życia. Tak samo z funkcjonowaniem różnych
Instytucji we Włoszech, w północnych działają świetnie, na południu nie działają
wogóle.
transcendentmind   |29.06.2011 16:46:17
Wszystko pięknie i ładnie, ale brakuje spojrzenia z szerszej perspektywy, takiej
globalnej.
Głównym problemem, którego skutki widzimy dziś w wielu krajach, jest
to kto i w jaki sposób tworzy pieniądz w państwie. Wzorem USA dąży się do
oddania narzędzi i mechanizmów tworzenia pieniądza w ręce prywatne. Co na
przykładzie Stanów Zadłużonych widać działa na korzyść tylko i wyłącznie ludzi
tworzących pieniądz i ich sługusów.

kot   |29.06.2011 18:18:38
Mamy ewidentny brak polityki w ramach Unii Europejskiej. Nie ma koniecznego
przełożenia interesów narodowych na interesy wspólnotowe. Znowu okazuje się,że
z
braku polityki wszyscy obudza się z ręką w nocniku.
-Ważne jest zwrócenie
uwagi na mechanizm błędnego koła i sprowadzanie problemu do: ci leniwi
Grecy!
-Doraźne rozwiązania, łatanie dziur, w takiej sytuacji jest najgorszą
strategią, z możliwych.
Tym bardziej idiotyczne jest podejście, które
zaprezentował Adam Leszczyński,
że tylko małe kroczki i bez wielkiego zamysłu.

-Gadomski, który mówi świetnie jest, tak trzymać.
kot   |29.06.2011 18:21:25
Trzeba przyznać,że Polska, która oczywiście w nadchodzącej prezydencji zawali
okazje, bo przecież nie mamy koncepcji europejskiej, wnosi do tego projektu miny
i fochy Kaczyńskich i roszczenia z jednoczesnym wypinaniem się.
ubik   |29.06.2011 23:27:17
Wszechobecność myślenia "ci leniwi Grecy" jest porażająca. Polacy
niczego nie rozumieją zarażeni wirusem neoliberalizmu.
etam  - 80%   |30.06.2011 00:16:13
Szafować liczbami trzeba umieć.

Jeśli około 80% Greków jest przeciwko temu
lichwiarskiemu spiskowi kapitalistów z północy to oczywiście w następnych
wyborach wybiorą sobie z ogromną większością do władzy prawdziwą uczciwą lewicę,
która się z tych wszystkich fatalnych decyzji wycofa i nie odda nikomu pieniędzy
pożyczonych przez pracowitych Greków, których to pieniędzy Ci pracowici Grecy
wcale nie zmarnowali na 13tki, 14tki i średnią pensję wyższą niż w Holandii, i
Grecja-bankrut będzie lewicowym rajem mlekiem i miodem płynącym, w którym
darmowe wakacje będzie miała cała redakcja KP i w ogóle wszyscy
ploretariusze.

ciekawe czy te 80% to łatwiej się pisze jak się je poprzedzi
słowem "jakichś". Za logikę gratulacje dla autora.
Zamorano   |30.06.2011 02:45:04
Ubiku i tak jest z tym dużo lepiej niż powiedzmy 4 lata temu. Jeśli sobie
pooglądasz flejmy w necie czy pojawienie się nowych opinii w mainstreamowym
dyskursie (Żakowski, Domosławski, Piotr Kuczyński). Teraz zaś Biurowa Klasa
Średnia przesiada z wiary w neoliberalizm w wiarę w szkołę austriacką. Nowy
"Przekrój" i wywiad z Gwiazdowskim (obecny kryzys wg. niego to krach
paradygmatu wykrowanego przez Keynesa, deregulacja rynków jako przyczyna czy
konsensus waszyngtoński tam się nie pojawia nawet, a dziennikarz niekompetentny
jak Dominika Wielowieyska w słynnym wywiadzie z Balcerowiczem). Okazuje się w
tej narracji, że wszystko to co było od Reagana włącznie (w naszym dyskursie) to
keynesizm. To jest przerażające co media wyprawiają z mentalnością Polaków, z
informacją, z wiedzą.
Józef   |30.06.2011 12:23:03
Problem że ludzie i teorie nie pasują do siebie wszędzie , o ile teorie północy
są dobre dla Danii czy Szwecji , to już niedobre dla Grecji . A na dowód Włochy
, bogata i pracowita północ i leniwe i biedne południe , a w Usa to inaczej ?, a
wszystkiemu winne słońce i ta temperatura . Najlepiej wszystko zwalić na Pana
Naturę .
Thome  - Szkoda, że….   |30.06.2011 20:15:39
…Michał Sutowski chce pisać o "chceniu", a nie o rzeczywistości.


Angela Merkel wcale nie cierpi na "rozdwojenie jaźni". Więcej, ona wcale
nie forsuje żadnej drogi do unii fiskalnej ani też nie broni szczególnie zasady
"no baillout" (nigdy innych - zawsze NAS;). Kanclerz dostała po prostu
pewne ultimatum od sponsorów: "albo znajdziesz w Europie frajerów na wykup
obligacji, które kupiliśmy albo będzie krucho z kawiorem na stołach
rządowych". Dlatego - szalenie racjonalnie i szalenie niesolidarnie wraz z
pierwszym klaunem salonów, czyli Sarkozy’m - szuka latając po Europie frajerów
chętnych do "gwarancji" i "zastrzyków finansowych" oprócz MFW
dla Grecji, aby "zachować stabilność EURO". 80 mln frajerów już znalazła
(niemieccy podatnicy), ale oni trzymani są w odwodzie, gdyż warunkują władzę
Pani Kanclerz na przyszłą kadencję. Ale już np. polscy, czescy, albo słowaccy
podatnicy z MittelEuropa idealnie się nadają do tej cymes-operacji.

Co do
samej Grecji - sprawa równie prosta co smutna. Trup na morfinie nie stanie się
zdrowym człowiekiem dzięki większej dawce morfiny (tj. keynes’a). W zasadzie
Grecy fantastycznie obnażyli socjalizm - wszystko za darmo. To się nie sprawdza.
chatte botte   |30.06.2011 23:01:41
W Polsce 50 lat temu się mawiało, że jak jest beczka kapusty i piwnica
ziemniaków, to do wiosny się dociągnie. A później jakoś to będzie. I to się
zawsze sprawdzało, wystarczyło robić w pocie czoła, wymienić to na co innego a
jajka na machorkę, i każdy jakoś żył.
Mówię to, bo byłam w Grecji niedawno i
jakoś nie widziałam tej strasznej biedy ludzi, Grecy bawili się jak zawsze, w
swoich ogródkach pełnych warzyw i owoców, hodowali kury i inne zwierzęta, nad
morzem było dużo ryb, na targach bardzo tanich, i można było spokojnie popływać
łódką (jak zawsze odrapaną z lakieru), wynająć samochód (jak zawsze nie za
nowy), a jak w hotelu w telewizji straszyli i mówili, że będzie bardzo źle i
jeszcze gorzej, a ja to opowiedziałam na drugi dzień na kolacji trwającej całą
noc, to Grecy śmiali się tak, że im wino po brzuchach ciekło…
I tylko
sensownie pytali, na ile ich jeszcze państwo/a okradnie/ą (bo nie wiedzieli już
czy tak czy siak), i na ile na nich, nieświadomych więcej lub bardziej, zrzuci
się jeszcze winę za to i owo.

Thome, masz rację, że Grecja to trup na morfinie,
i pewnie wcześniej czy później ten trup zdechnie, ale jak wiemy, ciało umiera,
ale każdy jego atom to energia, która w przyrodzie nie ginie a rozkłada się tu i
tam. I tak dalej, do wygaśnięcia słońca. Ciekawe, co będzie z Grekami, jak już
Grecja upadnie, bo jakoś każdy mówi i pisze o tym na poziomie dyskursu kapitału
ze swoimi ach, och i kasandrycznymi przestrogami, co byśmy musieli, żeby… (a
więc dyskursu nakręconego przez wielkich udziałowców, kapitalistów, którzy
ulokowali w państwie wielkie pieniądze i nadal z państwa je ciągną, bo chcą
jeszcze więcej pieniędzy, by przenieść kapitał jeszcze większy gdzie indziej), a
nikt nie schodzi nieco niżej i nie powie o tym po ludzku.
Szykują się wielkie
migracje (tak było zawsze, nie róbmy wielkich oczu, może Grecy zawitają i do nas
żeby budować domy jak do tej pory Ukraińcy), i kolejna próba związana ze zmianą
paradygmatu, tzn. trzeba się będzie chyba znów wziąć do roboty, bo z tego co
widzę i z własnego doświadczenia, to Anglicy i Francuzi (tych znam) od nic
nierobienia niedługo by się zanudzili na śmierć, tak samo od depresji i chorób z
powodu nicnierobienia, no i prozacu, który jest prostym wynikiem społeczeństwa
nicnierobienia…
Poza tym nie łudźmy się, Grecji się pomaga, nam - gdyby
stało się to, co w Grecji - raczej nie pomogą, bo już się przyzwyczają i raczej
nie będzie jak.

Oczywiście rozumiem (i nawet zgadzam się czasem) z dyskursem
na temat UE i konieczności regulacji pieniądza, etc., etc., ale nie wiem, czy
takie przegadywanie się w sytuacji w jakiej znalazł się świat nie służy jedynie
podbijaniu bębenka, wypełnianiu wolnego czasu duchem dziejów i zarabianiem
niezłych pieniędzy. No i oczywiście tworzeniu ciekawych teorii, które a to
wypalą, a to nie wypalą, a jak coś wypali to się ogłosi kolejnego Keynesa i
pożyjemy w duchu nowego keynesizmu.
I jak Sutowski nieźle pisze i niezłe wyciąga
wnioski, nieźle gani i nieźle umie to zapisać od lewa do prawa, to to jego
pisanie i tak na nic. Pisze bo pisze i zarabia, a Unia, Polska, Grecja i tak idą
dalej, jak szły zawsze. A że ktoś zarobi, że jakaś wielka rodzina upadnie, że
jakaś koalicja się skończy? No to doskonale, przecież najwyższy czas, by pewne
rzeczy się skończyły. Niech w końcu i ci, którzy codziennie jedli befsztyki
przerzucą się na soję, którą tak propagują i polecają innym.
Luśka  - zgadzam się z przedmówcą… Thome   |01.07.2011 00:29:32
Niestety taka prawda - duży pakiet greckich obligacji posiadają właśnie banki
niemieckie (w sumie około 23 mld euro - wartość greckich obligacji wynosi ok 34
mld euro)… Stąd ta panika Niemiec… każdy zna zasadę domina.
Dalej… w
mediach praktycznie cały czas przewijają się komentarze w stylu - greckie
nieroby - oj już od dawna mam duże zastrzeżenia co do "czwartej władzy".
Zamiast rzetelnie relacjonować wydarzenia, wolą "chodliwe niusy", które
szybciej dotrą do odbiorców - lepiej pokazać zakrwawionego anarchistę, dodać
komentarz w stylu "nie chce im się pracować" i przeciętny Pan Iksiński w
to uwierzy, ba - nawet poczuje się lepiej - bo inni są gorsi, wzrośnie
oglądalność czy sprzedaż gazet itd. Przecież kogo obchodzi to, że to właśnie
grecy dotkliwie odczuli przystąpienie do strefy Euro, jakby nie było to nie jest
kraj żyjący z przemysłu, posiadający ślinie rozbudowany rynek
wewnętrzny\zewnętrzny, główną rolę odgrywa tam turystyka… a po
wprowadzeniu Euro turyści zostawiali tam relatywnie mniej pieniędzy w porównaniu
z dochodami jakie generowane były w narodowej walucie.
Kolejny temat rzeka -
Unia Europejska… chyba ktoś zagalopował się przyjmując traktat z Maastricht,
trzeba było pozostać przy tym etapie integracji, na chwilę obecną nie ma
"pomysłu" na kształt tej (już) organizacji, jest rozbudowaną
(nieskuteczna) struktura.
Co będzie dalej - zobaczymy…
Na razie polskie media
najwięcej uwagi poświęcają "Białej Księdze" PiS, darmozjadom z Grecji, a
plany Komisji UE dot. wprowadzenia własnego podatku przeszły jakoś bokiem (fakt,
sprzeciwiają się temu wszystkie państwa członkowskie, ale jeśli mają utrzymać
składki na tym samym poziomie a budżet ma wzrosnąć o ok 5%, to… ). Nic,
zobaczymy.
max  - stop podatkom !   |02.07.2011 17:40:11
ludzie to jest jakaś paranoja !! ekonomia to racjonalizm - a tu mamy po prostu
niszczenie kraju -Grecja ma mieć bardzo wysokie podatki a to oznacza ze wzrost
gospodarczy i konkurencyjność będzie słaba -nie tędy droga - co do reszty to
prawda jest taka że przeginali z wydatkami i socjalem — tylko boje się ze unia
przegina a tym programem NAPRAWCZYM w drugą stronę a to nic dobrego nie
wróży!!!!
Virus_7  - re:   |04.07.2011 15:59:42
transcendentmind napisa?:
Wszystko pięknie i ładnie, ale brakuje spojrzenia z szerszej perspektywy,
takiej globalnej.
Głównym problemem, którego skutki widzimy dziś w
wielu krajach, jest to kto i w jaki sposób tworzy pieniądz w państwie.
Wzorem USA dąży się do oddania narzędzi i mechanizmów tworzenia
pieniądza w ręce prywatne. Co na przykładzie Stanów Zadłużonych widać
działa na korzyść tylko i wyłącznie ludzi tworzących pieniądz i
ich sługusów.
Tyle, że w Stanach Zjednoczonych FED ma monopol na drukowanie zielonych. I
to dzięki monopolowi FED może sobie robić co chce z pieniądzem. Gdyby
były chociaż dwa konkurujące banki centralne, to ludzie mogliby wybrać
stabilniejszą walutę. W obecnej sytuacji FEDowi nie zależy na stabilnej
walucie.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 29.06.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.87764 Seconds