> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Himalaje absurdu Drukuj
Michał Sutowski   
21.07.2011

Kto to jest frajer? Na przykład ktoś, kto uwierzył, że zakaz reklamy wyborczej – płatnych spotów telewizyjnych i plakatów na bilboardach – cokolwiek zmieni. Czyli na przykład niżej podpisany. Argumenty były sensowne: że model francuski, że debata merytoryczna, że kontakt z wyborcami, że trzeba jeździć i rozmawiać, zamiast się uśmiechać przy drodze w wielkim formacie, do tego z Photoshopa. Opozycja nie bez racji twierdziła, że to wszystko spisek, bo Platforma i tak sobie zrobi spoty z prezydencji i rządowych wizyt gospodarskich – ale od czego w końcu jest „drugi obieg”, sale parafialne, internet, reżyserzy i publicyści zaangażowani?

Wszystko to nie ma już żadnego znaczenia, gdyż zakaz reklamy wyborczej na billboardach zmobilizował partie do publicznego okazania „suwerenności” – solidarnie wysłały PKW na drzewo (żeby nie wyrażać się bardziej dosadnie). Trzy najważniejsze partie uraczyły nas „kampaniami informacyjnymi”: od jednej dowiedzieliśmy się, gdzie posłanka udziela porad, od drugiej – że partia ma program, od trzeciej – że prezes partii będzie premierem. Tyle informacji. Jedna z partii udała, że się orzeczeniem PKW przejęła i że łamanie forsowanego przez siebie prawa nieco szkodzi wizerunkowi. Reszta nie udała, że się przejęła. Przejęli się publicyści – Janina Paradowska się dziwi, redaktor Łukasz Lipiński jest wściekły, a do tego wszystkiego minister Pitera się martwi.

Przypływowi tej „suwerenności” nie towarzyszy niestety kreatywność – jedynym pocieszeniem dla prezesa Kaczyńskiego, otwierającego w swym ostatnim spocie wyprzedaż (sprzętu AGD? kolekcji mody późnowiosennej?) jest fakt, że platformerski film promujący prezydencję był jeszcze gorszy. Ale od nędzy tutejszego PR mamy problem poważniejszy. Debata polityczna w Polsce dotyczy już niemal wyłącznie sposobu prowadzenia kampanii, wiarygodności sondaży, wiarygodności i bezstronności PKW, względnie możliwości sfałszowania wyborów – rozrywki w tych obszarach regularnie dostarczają nam Stefan Niesiołowski, Joanna Senyszyn, ewentualnie europoseł Ryszard Czarnecki. Autotematyzm polskiej polityki sięga już nie wyżyn, a wprost Himalajów absurdu.

Przypominanie o jakichś „wyzwaniach dla Polski”, strategiach rozwoju, o – za przeproszeniem – wizjach długofalowych budzi już tylko politowanie, w wariancie życzliwym – smutny, acz pobłażliwy uśmiech. „Solidarność” może sobie składać choćby i 3 miliony podpisów pod ustawą o płacy minimalnej, doktor Staniłko pisać choćby i dziesięć esejów o polskim dryfie rozwojowym, a minister rozwoju regionalnego Bieńkowska godzinami rozwodzić o tym, że bez inwestycji publicznych (czyt. funduszy unijnych) nasze firmy pójdą na zieloną trawkę. G… to obchodzi tzw. główny nurt. Rząd się przekonał, że „poważne debaty” (OFE) mogą co najwyżej zaszkodzić, z kolei opozycja – że liczy się tylko mobilizacja „twardogłowych”, a spory o centrum, peryferie, Euro i aquaparki ekscytują już tylko zaprzedanych PJN „muzealników”.

Można oczywiście położyć się przed telewizorem, względnie serwisem YouTube, i dobrze się bawić kolejnymi kretyństwami znanego entomologa, ewentualnie współczuć zazdrosnego męża posłance Kempie (ponoć nawet na kolację z wyborcą żony nie puszcza…) – na polityce serio życie się nie kończy. Problem w tym, że powoli zbliżamy się w Polsce do sytuacji, jaką bodaj Artur Domosławski dostrzegł kiedyś w Ameryce Łacińskiej: jeśli nie interesujesz się polityką, ona i tak wkrótce zainteresuje się tobą. Jeśli faktycznie, jak twierdzi minister Bieńkowska, „publiczne środki to będzie coś, co nasze firmy trzyma przy życiu”, środki są głównie z Unii, a Unia właśnie reformuje swój budżet – to od polityki zależeć będzie całkiem sporo. Podobnie – by odwołać się do przypadku sprzed kilku dni – to od polityki, a nie tylko od mitycznego wzrostu PKB zależeć będzie, czy polscy pracownicy będą mieli szanse na coś więcej niż śmieciowe umowy i status „pracujących ubogich”.

Partie polityczne nie znikną, choćby zajmowały się wyłącznie sobą i zdrowiem psychicznym swych liderów. Zarazem zmiany prawa wyborczego pomogą niewiele albo wcale – skoro partie utraciły jakąkolwiek zdolność do artykulacji jakkolwiek istotnych problemów. Za to, czy w tym kraju będziemy rozmawiać o czymkolwiek dla wszystkich ważnym, odpowiada więc „społeczeństwo polityczne”. Nacisk z dołu, ruchy społeczne, NGO, kongresy wsparte przez mniej lub bardziej „niezależne” media – stanowią wyłączną szansę na wprowadzenie istotnych tematów na publiczną agendę. A także na zmuszenie tego – albo innego rządu – do pokazania jak to jest otwarty na społeczny głos.

  

Felieton ukazał się na portalu Wirtualna Polska.

  

Komentarze
Dodaj nowy
kot   |21.07.2011 17:52:19
"…partie utraciły jakąkolwiek zdolność do artykulacji jakkolwiek istotnych
problemów."
Świetnie powiedziane.
A tak ładnie wyszła jedyna debata z
prawdziwego zdarzenia w sprawie OFE.
I chyba prezydent obiecywał.
Na
usprawiedliwienie.
Tam był konkretny problem i mocna obrona zainteresowanych po
obu stronach.
Może to jest przepis na autentyczna debatę.
Anonimowy   |23.07.2011 13:36:50
Kocie debata w sprawie OFE moim zdaniem nie przebiła się właśnie! Przebił się
tylko Balcerowicz ze swoją zakłamaną narracją. Do reszty musiałeś już dotrzeć
sam! Czy to min. Fedak czy Piotr Kuczyński czy Żakowski! Sam z siebie przebił
się tylko Balcerowicz i prymitywne ("zabierają nasze emerytury pod
palmami", w czym aktywnie pomagał dziennikarski mainstream) Nie wiem czy to
kwestia nieudolności pr-owej rządu, czy po prostu rządowi zabrakło odwagi,bo
musiał by wyjść z przekazem, że paradygmat neoliberalny to ściema! A wiadomo
jaka formacja się z nim kojarzy przede wszystkim Biurowej Klasie Średniej…
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 21.07.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 23.43903 Seconds