> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Herbatka u prezydenta Drukuj
Michał Sutowski   
03.08.2011
Co to jest polityka w USA? To taki sport, gdzie kilkuset ludzi spiera się miesiącami o budżet, a na końcu i tak wygrywa Tea Party. Lekko zmodyfikowany bon mot Gary’ego Linekera pasuje jak ulał do niedawnej debaty nad podniesieniem progu długu publicznego. Napięcie rosło, dyskusja przybierała tony apokaliptyczne, Republikanów brytyjski dygnitarz nazwał nawet „pomyleńcami”, w ostatniej niemal minucie zawarto „trudny kompromis”. Bez lewicy Demokratów i bez… Tea Party. Republikańska ekstrema gardłowała najgłośniej przeciw przedwczorajszemu porozumieniu – ale to to tak naprawdę jej zwycięstwo. Cięcia socjalne i żadnych podwyżek podatków – mokry sen amerykańskiej prawicy znów się ziścił – siłą większości Demokratów i resztką prezydenckiej charyzmy Baracka Obamy.

W sytuacji kryzysowej nietrudno o moralny szantaż – zagrożenie USA niewypłacalnością okazało się cepem na wszystkich krytyków absurdalnego i niesprawiedliwego porozumienia ponadpartyjnego. Demokratka Pelosi z troską napominała kongresmenów, by pomyśleli, co się stanie, gdy USA będą niewypłacalne; jej republikański kolega Ryan z pseudopowagą ogłosił: „obie partie są odpowiedzialne za to bagno i obie muszą współpracować, żeby nas z tego bagna wyciągnąć”. Trudno w tej sytuacji nie zgodzić się z Katriną vanden Heuvel, redaktorką magazynu „The Nation”, że „obie partie rozwiodły się ze zdrowym rozsądkiem”.

Za gigantyczny dług publiczny odpowiada kilka czynników. Programy socjalne, ochrona zdrowia dla emerytów i wydatki na edukację w stosunkowo najmniejszym stopniu. Nigdy dość przypominać, że USA dekadę temu miały budżetową nadwyżkę. George W. Bush szybko sobie z nią poradził, wprowadzając ulgi podatkowe dla najzamożniejszych Amerykanów i wielkich korporacji oraz angażując kraj w dwie horrendalnie drogie wojny. Ustawodawstwo medyczne uczyniło z socjalnych programów Medicare żyłę złota dla tych samych korporacji, które tak łatwo dziś unikają płacenia podatków. Rozwarstwienie dochodowe rośnie w USA w zastraszającym tempie – 40 lat temu prezes General Motors zarabiał 60 razy tyle, co jego pracownik. Dziś prezes Wal-Martu zarabia… 900 razy tyle, co przeciętny zatrudniony w jego korporacji. W 2005 roku 21,2 proc. narodowego przychodu skupione było w rękach… 1 procenta obywateli. Te wszystkie tendencje narastają, spadają za to płace realne słabnącej klasy średniej.

Dziś USA ma prawie 9 procent bezrobocia, a obecny wzrost gospodarczy praktycznie nie kreuje nowych miejsc pracy. Mimo to, obie partie zgodnie uznają redukcję deficytu budżetowego za polityczny priorytet, z kolei agencje ratingowe – te same, które do ostatnich dni przed krachem z 2008 wysoko waloryzowały najbardziej ryzykowne, a wkrótce śmieciowe, instrumenty finansowe – groziły obniżką ratingu amerykańskiego długu, jeśli za dwupartyjnym porozumieniem nie pójdą radykalne cięcia budżetowe…

Czy ktoś coś z tego rozumie? Gospodarka USA potrzebuje konsumpcji, której nie zapewnią spadające dochody klasy średniej – próba ominięcia problemu kredytem już raz zakończyła się katastrofą. Długofalowe zmniejszenie deficytu jest oczywiście wskazane, ale nie uda się z pewnością, jeśli budżetowe cięcia zarżną w międzyczasie głównego beneficjenta amerykańskiego socjalu – i tak biedniejącą - klasę średnią. Amerykanie nigdy nie dopną budżetu, jeśli nie dołożą się do niego najbardziej zamożni – w warunkach amerykańskich oznacza to: obrzydliwie bogaci. Mimo tego, prezydent Obama kupił republikańską opowieść o deficycie, jako głównym problemie i rządzie w Waszyngtonie, który jest zawsze źródłem problemów, a nigdy rozwiązaniem. Ile warte dziś jest jego hasło: „wygrajmy przyszłość”, skoro gigantyczne cięcia dotyczą m.in. środków na edukację dla dzieci gorzej sytuowanych oraz badania i rozwój? Po zaplanowanych cięciach ich udział w budżecie będzie jednym z najniższych od kilku dziesięcioleci.

Komentator Sueddeutsche Zeitung trafił w sedno: okazało się, że najpotężniejszy człowiek w kraju nieograniczonych możliwości nie potrafi zmusić najbogatszych, żeby dołożyli się do uzdrowienia budżetu. I choć Tea Party raczej nie wygra najbliższych wyborów prezydenckich – Republikanie, licząc na zniechęcony elektorat Obamy wystawią zapewne umiarkowanego kandydata – to „herbaciane” pomysły ekonomiczne wciąż wiodą prym. Niskie podatki dla wielkich korporacji, niskie (albo żadne) wsparcie dla zdecydowanej większości Amerykanów, tych poniżej progu ćwierć miliona dochodu rocznie.

Warto się uczyć od Tea Party, choć może niekoniecznie ekonomii. Na amerykańskiej lewicy powstał właśnie nowy ruch. American Dream Movement ma ambicje „dociskać” Prezydenta i Demokratów, odwołując się do ideałów, na których Baracka Obamę wyniesiono do władzy: przyzwoitych miejsc pracy, dostępnej edukacji, godnej emerytury, bezpiecznej przyszłości dzieci i całych społeczności. Być może to ADM – poprzez zorganizowaną presję, pikiety, demonstracje, listy i akcje internetowe – zadecyduje, czy „śmiałość nadziei” okaże się czymś więcej niż pustą obietnicą. Prezydent Roosevelt w odpowiedzi na propozycje lewicowych reform odpowiedział ponoć związkowcom: „Świetny pomysł. Wyjdźcie na ulice i zmuście mnie do tego”. Wyszli. Wtedy się udało.
Komentarze
Dodaj nowy
austriak   |03.08.2011 20:20:23
Gospodarka USA nie potrzebuje więcej konsumpcji! Potrzebuje więcej inwestycji, a
więc niezbędne jest zwiększanie oszczędności. Przecież sam autor wcześniej
pisze, że "obecny wzrost gospodarczy praktycznie nie kreuje nowych miejsc
pracy". Nie ma oszczędności = nie ma inwestycji = nie ma nowych miejsc
pracy.
Thome  - Herbaciani.   |03.08.2011 23:25:28
Autor zadaje słuszne pytanie: "Czy ktoś coś z tego rozumie?".


Stawia jednocześnie błędne diagnozy i recepty.

1. Gospodarka USA potrzebuje
konsumpcji.

Nie, gospodarka USA potrzebuje zdrowej konsumpcji. Opartej o
oszczędności, a nie drukowane śmieci przez FED.

2. Próba ominięcia problemu
kredytem już raz zakończyła się katastrofą.

Dzięki za krytykę obłędu
keynesiznu.

3. "Długofalowe zmniejszenie deficytu jest oczywiście
wskazane".

Szacunek.

4. "(…) budżetowe cięcia zarżną w
międzyczasie głównego beneficjenta amerykańskiego socjalu
kot   |03.08.2011 23:31:00
Proponuję ograniczyć konsumpcje austriaka i jego kolegów. Przeznaczyć te
oszczędności na inwestycje.Powstanie więcej miejsc pracy,możliwie nisko
płatnej.Zwiększy się produkcja, którą będzie można wyeksportować. Konsumenci w
USA nie będą potrzebni.
ubik   |04.08.2011 13:06:41
Ja proponuję natychmiast wycofać wojska z Afganistanu i Iraku. W końcu sytuacja
USA jest dramatyczna.
kot   |05.08.2011 11:19:17
-austriakowi obszernie na http://kot-blog kota.blogspot.com i jeżeli jego austriackość nie jet tylko przedmiotem żarliwej wiary ale
także ma jakąś
podstawę zbudowana z argumentów, to tu dawaj!
pigeonhead   |05.08.2011 12:00:09
skąd pomysł, że klasa średnia ma być głównym beneficjentem amerykańskiego
socjalu?
kot   |05.08.2011 12:28:01
Jeżeli klasę średnia zdefiniujemy jako
tę część społeczeństwa, której
starcza na średnie potrzeby, to w USA takich było kiedyś powyżej 70 procent
, teraz spada szybko ponizej -50. (dane z rękawa ale wiarygodnego), to
ona jest beneficjentem socjału. - Kultura, zdrowie,wykształcenie -cięcia
tych  wydatków -w kogo uderza?
Poprawka w linku http://kot-blogkota.blogspot.com
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 03.08.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.68162 Seconds