> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Oburzajcie się! (i organizujcie) Drukuj
Michał Sutowski   
12.10.2011

„Nie znoszą partyjnego establishmentu, żądają równiejszego podziału bogactwa, chcą dla siebie znaleźć miejsce do życia w zamożnych i starzejących się społeczeństwach. Przyjdą do Polski, już słychać ich krok: 15 października, w dniu, kiedy Oburzeni z Madrytu dotrą do Brukseli, polscy 18-letni licealiści organizują swój marsz w Warszawie” – to Seweryn Blumsztajn przypomina na łamach „Gazety Wyborczej” o tym, co w szerokim świecie, a niedługo może i u nas. Amen, chciałoby się powiedzieć. Od Tel-Awiwu, przez Brukselę i Madryt, aż po Nowy Jork i 800 innych miast USA wybuchają społeczne protesty – masy ludzi przejmują przestrzeń publiczną, wyrażając sprzeciw wobec pozbawienia polityki resztek demokratycznej treści. Tylko jaka jest ich własna treść? Ze wszystkich stron – także życzliwych – protestujący słyszą: „To jak właściwie wygląda wasz projekt?”

  

Irytujące pytanie, z którym mierzyć się muszą wszyscy pragnący jakiejkolwiek zmiany. Bankierzy może i są be, agencje ratingowe też, ale co w zamian? Komunizm chcecie zbudować?! Wydaje się jednak, że ten „przeklęty problem” wszystkich naprawiaczy świata, romantycznych reformatorów, cynicznych rewolucjonistów, a nawet – co odważniejszych – konserwatywnych modernizatorów, ma w tej chwili mniejsze znaczenie. Oczywiście, kwestie takie jak zniesienie ulg podatkowych dla najbogatszych czy powszechne ubezpieczenia zdrowotne w USA; ograniczenie spekulacji cenami mieszkań w Izraelu; wprowadzenie podatku od transakcji kapitałowych w krajach strefy euro – to wszystko ważne i potrzebne postulaty, przy odrobinie wysiłku dałoby się z nich ułożyć przynajmniej zarys projektu społeczno-ekonomicznej zmiany. Nie w tym jednak rzecz. Dużo bardziej istotna jest kwestia stosunku nowych ruchów do polityki partyjnej i tzw. głównego nurtu systemu.

  

Ruch w USA właściwie nie formułuje konkretnych postulatów. Dlaczego? „Są świadkami skorumpowania polityki. Gdyby zgłaszali jakieś roszczenia wobec rządzących, sugerowałoby to, że władze mogą coś zmienić. A to stałoby w sprzeczności z ich najważniejszą chyba tezą: że instytucje i politycy służą górnemu jednemu procentowi społeczeństwa, a powinny – pozostałym 99 procentom”, jak pisze lewicowa publicystka Katrina vanden Heuvel. Czy oznacza to jałowy protest? Czy okupacja okolic nowojorskiej giełdy i manifestacje pod domem Ruperta Murdocha to tylko wyraz jałowego oburzenia, żalu że świat nie jest taki, jak być powinien? Wielkie „kurwa mać!” na transparencie z rysunku Marka Raczkowskiego? Bynajmniej. Jak pisze redaktorka „The Nation”, ruch ten systematyczni przesuwa środek ciężkości amerykańskiej debaty publicznej – przywódcy w końcu kierują swą uwagę tam, gdzie pojawia się duża energia.

  

Obudzenie lewicowego aktywizmu społeczeństwa, stłumionego wyraźnie po zakończeniu kampanii prezydenckiej Obamy, to ogromny sukces – na ulice znowu wyszły tysiące tych, którzy w pierwszej połowie dekady z takim zaangażowaniem protestowali przeciwko wojennej polityce administracji Busha. Nie dopuścili do zamilczenia obywatelskiego sprzeciwu przez media głównego nurtu (nie tylko prawicową Fox News, również CNN wybiórczo informował o nowojorskich demonstracjach), a zachowawczy Demokraci zostali zmuszeni do choćby minimalnego zwrotu na lewo – pojawiła się np. realna możliwość dodatkowego opodatkowania najbogatszych.

  

Do lewicowego odpowiednika Tea Party wciąż jednak daleko – także dlatego, że Demokraci wciąż okazują się mało podatni na sygnały oddolne. W odróżnieniu od Republikanów nie potrafią przetworzyć „populistycznej” presji na pozytywną energię polityczną – tak jak niegdyś prezydenci Woodrow Wilson czy Franklin D. Roosevelt. Słaby odzew politycznego mainstreamu może oczywiście prowadzić do sytuacji, przed którą przestrzegał zgromadzonych w Nowym Jorku Slavoj Žižek: „Spędzamy miło czas, ale pamiętajcie: karnawał nic nie kosztuje. Naprawdę ważne jest to, co nastąpi dzień później, kiedy wszyscy będziemy musieli wrócić do normalnego życia. Czy wtedy zajdą jakieś zmiany?”

  

A co nastąpi? Amerykańscy Demokraci (Platforma Obywatelska, CDU, PSOE…) nie staną się z dnia na dzień ostoją demokratycznego oporu przeciw ekscesom „finansowego” kapitalizmu – w miarę swych (sporych) możliwości będą społeczną energię neutralizować. I właśnie dlatego warto z nowojorskiej mowy Naomi Klein – oprócz „I love you”, rzecz jasna – zapamiętać ten fragment: „Niehierarchiczny, głęboko demokratyczny ruch to wspaniała rzecz. Ale te zasady nie są sprzeczne z tworzeniem w pocie czoła takich struktur i instytucji, które zdołają przetrwać nadchodzące burze”.

  

Energii społecznej w dobie kryzysu nam nie zabraknie, ale los jakiejkolwiek lewicy w Polsce i na świecie zależy głównie od tego, czy uda się tą energię zorganizować, aby popchnąć instytucje polityczne we właściwym kierunku – w duchu nieśmiertelnej frazy twórcy New Dealu „a teraz wyjdźcie na ulice i zmuście mnie do tego”. Tea Party stworzyło struktury nacisku na Republikanów; amerykańscy progresywiści szybko się uczą. Na naszym podwórku ostatnią rzeczą, na którą możemy sobie pozwolić, jest powyborczy triumfalizm. Bez lewicowych instytucji „społeczeństwa politycznego” postępowych posłów następne wybory mogą wymieść z Sejmu.

  

Komentarze
Dodaj nowy
daras1983   |12.10.2011 16:17:35
A ja uważam, że możemy sobie pozwolić na triumfalizm. Pokazaliśmy, że jesteśmy
dojrzalszym społeczeństwem niż jeszcze 4 lata temu. Przecież Platforma powinna
przegrać za takie cztery lata. Ale społeczeństwo mając alternatywę w postaci
PiS-u dokonało racjonalnej oceny. Nie oddało Polski w ręce politycznych
hochsztaplerów rzadkiej wody. Kiedyś to było nie do pomyślenia. Widzieliście
wściekłość Adama Lipińskiego tuż po ogłoszeniu wyników??
On już wie, że Polacy
nawet zły rząd, ale zapewniający jako taki spokój poprą.
I to jest cenne.
Większość Polaków zrozumiała, że konflikt to nie jest sposób na zarządzanie
Państwem.
PS. Widziałem Pana wypowiedź w studio wyborczym. Powiem, że szkoda, że
nie zapraszają Pana częściej do komentowania w mainstreamowych telewizjach.
Jasność, płynność i tempo przekazania własnych myśli na najwyższym poziomie.
stoff   |12.10.2011 18:20:48
Nikt w Polsce jak dotąd nie potrafił skanalizować tej energii. Zastanawiam się
co można zrobić, żeby to zmienić?
toomanyidiots   |13.10.2011 20:49:25
A mnie się wydaje że problem polega na braku świadomości wśród
społeczeństwa…brakuje nam , najprościej to ujmując - edukacji. Bardzo mało
wiemy na temat ekonomii, sprawy społeczne nie interesują lub nie zajmują ludzi
na tyle aby byli gotowi do poświęceń. Te podrygi społeczne mają bardzo lokalny
wymiar i chociaż marzę aby doprowadziły one do realnej zmiany nie bardzo w to
wierzę…Wierzę natomiast w indywidualną przemianę, która emanuje na środowisko.
Ja zostałem w ten sposób kiedyś ‘zarażony’ i teraz zaczynam rozumieć jak ten
mechanizm działa. Od jakiegoś już czasu przymierzam się do zainicjowania ruchu
pod nazwą ‘Too Many Idiots’, który zrzeszałby ludzi o podobnych poglądach i
dzięki któremu mogliby być dla siebie wsparciem. Myślę o stronie internetowej,
na której można by było znaleźć wiele informacji dotyczących otaczającej nas
rzeczywistości, próby odpowiedzi , pomysły alternatywnych rozwiązań zarówno
problemów natury społecznej, kulturowej jak i ekonomicznych zawiłości
współczesnego świata.Co my możemy zmienić na świecie po prostu żyjąc. Jak możemy
na niego wpłynąć. Zdaję sobie sprawę że sam nie dam rady i poszukuję ludzi ,
którzy zechcieliby się przyłączyć. Moją główną ideą jest praca nad osobowością.
Jestem przekonany że tylko zmiana naszych nawyków może przynieść rezultaty. I ta
zmiana musi się dokonać na dużą skalę. Potrzeba nam logicznych, przekonujących
argumentów oraz narzędzi do pracy nad sobą. Świadomość to znakomity początek.

Przeczytałem kilka artykułów na temat wydarzeń w Nowym Jorku i jedna rzecz mnie
uderzyła.Ja też nie potrafię zaproponować innego systemu, nie mam złotego
środka. Ale myślę że wiem jak można uzdrowić ten, przynajmniej tego jestem
pewien na początek.
Założyłem na razie bloga, na którym mam dwa nieśmiałe wpisy
(troszkę brakowało mi czasu ale też wiele muszę się jeszcze nauczyć). Ale te
sprawy zaczynają dojrzewać i mam nadzieję że spotkam jakieś osoby ,z którymi
wzniosę tę myśl na inny poziom.
http://toomanyidiots.blox.pl/html
Jestem tez na
facebook’u
Michał Gauza   |14.10.2011 12:40:22
Panie Michale, boli to, że pod "Occupy Wall Street" podłączają się w
Polsce sympatycy JKM (choć bliżej im do Tea Party), którzy także krytykują
establishment i korporacje, ale mimo to są za dalszą deregulacją. Korporacje i
państwo - oto nasi wrogowie: im więcej pieniędzy w naszych kieszeniach, a mniej
podatków, tym lepiej, bo społeczeństwo zdrowsze.

Dziwnym (?) jest, że wiekszość
ekonomistów i analityków, pracowników korporacji i szych odpowiedzialnych za
kryzys, mówi to samo (zabetonowane media głównego nurtu):

deregulujmy,
deregulujmy, deregulujmy, uelastyczniajmy.

To powinno dawać do myślenia, lecz
niestety nie daje.
andrzej  - kropla drąży skałę   |16.10.2011 20:12:37
"Jesteśmy wkurwieni" - owe hasło jest znamienne, oddaje wprost emocje, i
nie stanowi próby ich skanalizowania. Ludzie mają prawo czuć się cholernie źle
i dawać temu wyraz. Kolej rzeczy jest taka, że po emocjach przychodzi czas na
namysł. Cierpliwości…
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 12.10.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.84006 Seconds