> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Kobieta też człowiek? Drukuj
Michał Sutowski   
04.03.2010
Kobieta też człowiek. A może niekoniecznie? W naszym kraju bywa z tym różnie. Kobieta w Polsce oscyluje gdzieś pomiędzy naturalnym dobrem narodu a uwznioślonym symbolem. Zasobnik do czasowego przechowywania płodu albo święta cierpiętnica. Teza i antyteza. A gdzie synteza? Matka Polka z biskupich snów – jak znalazł. Od przełomu 1989 minęło ponad dwadzieścia lat, ale demokracja w Polsce wciąż wydaje się dotyczyć połowy społeczeństwa. I choć prawa wyborcze kobietom przyznała już niepodległa II RP, polityka polska cały czas ma twarz rubasznego wuja z wąsami, względnie szarmanckiego eleganta sprzed wojny.

Początek nowej Polski wyraźnie nie sprzyjał „sprawie kobiecej”. Komuna upadła, czerwony poszedł… resztę znamy od Pasikowskiego, skądinąd koszmarnego szowinisty. Choć właściwie w  Psach mowa była o tym, że „nic się zmieniło”. A tymczasem w niektórych sprawach zmieniło się na gorsze. Rok 1993 przyniósł słynny „kompromis” aborcyjny. Dogadali się, a jakże, katolicy liberalni z katolickimi fundamentalistami, Tadeusz Mazowiecki z Janem Łopuszańskim. Czego chciało społeczeństwo? Chciało referendum – takie demokratyczne pro choice. Zebrano ponad milion podpisów, ale okazało się, że z „wartościami” się nie dyskutuje… „Demokracja w Polsce kończy się tam, gdzie zaczyna sprzeciw Episkopatu” – Agnieszka Graff jak zwykle celnie ujęła problem.

A co potem? Dyskryminacja na rynku pracy, przemoc domowa jako wyraz naturalnego porządku („musicie nosić swój krzyż”, mawiają proboszczowie), brak wychowania seksualnego w szkołach (jest wychowanie „do życia w rodzinie”, prowadzą je głównie katecheci), antykoncepcja tylko dla bogatych („seks to nie choroba”, refundacji nie będzie), na ulicach plakaty antyaborcyjne z Hitlerem i język debaty publicznej kompletnie zawłaszczony przez prawicę (czy ktoś jeszcze pamięta, że „dziecko nienarodzone” nazywa się „płodem”?).

Polski patriarchat w debacie publicznej ma wiele obliczy. To niekoniecznie chamski rechot („czy można zgwałcić prostytutkę, he, he…?”), to często pseudorycerski bełkot piewców kobiecej wyższości („kobiety są tak wspaniałe a polityka tak brudna” mówi lider współrządzącej partii proponując, żeby się dziewczęta od władzy trzymały z daleka). Są jeszcze zatroskani liberałowie – realiści, dla których sprawy polityczne dzielą się na ważne i pilne. Najpierw wolny rynek, NATO, Unia Europejska, modernizacja, Euro 2012 – wsparcie z Jasnej Góry zawsze się przyda, ciszej zatem nad tą aborcją…

Czy kogoś to w ogóle obchodzi? Po traumie roku 1993 ruch feministyczny długo pozostawał w niszy. Były seminaria Marii Janion, eseje Kingi Dunin, książki Izabelli Filipiak, pierwsze gender studies, aktywistki działały w lokalnych NGO’sach a Kazimiera Szczuka i Agnieszka Graff między wykładami rozklejały plakaty: „Patriarchat skona!”. Nie było przełożenia na szerszy ruch społeczny – bardzo długo postrzegano w Polsce feminizm jako wyraz upadku cywilizacji albo wielkomiejski folklor, zabawę znudzonych intelektualistek i celebrytek.

Z akademicko-pozarządowego getta udało się feministkom wyrwać poprzez swoisty „zwrot polityczny”. Postulaty walki  z dyskryminacją na rynku pracy, opresją języka czy dominacją katolickiego konserwatyzmu rozszerzono o kwestie wykluczenia ekonomicznego i społecznego rozwarstwienia. Bo to właśnie na dole – w niskopłatnych zawodach, ubogich rodzinach wielodzietnych, na prowincji – kobieta poszkodowana jest najbardziej, bez szans na „wykupienie” sobie wolności. Feminizm stał się projektem całościowej krytyki społecznej – projektem w swej wymowie lewicowym, obejmującym postulaty różnych grup. Na pierwszą manifę przyszło około stu osób – głównie z uniwersytetu, środowisk dziennikarskich czy artystycznych. Na kolejne już coraz więcej – doszły kasjerki z hipermarketów, górnicy i pielęgniarki, którym z kolei feministki udzielały wsparcia w czasie „Białego Miasteczka” w lecie 2007. Trzy lata później w warszawskiej Manifie uczestniczyło już 10 tysięcy osób – doroczna impreza ruchu feministycznego w tym roku (7 marca) ma szansę ściągnąć jeszcze więcej. Pod projektem obywatelskiej ustawy o parytetach na listach wyborczych zebrano niedawno ponad sto tysięcy podpisów.

Dobrze jest? Jeszcze nie. Kongres Kobiet z czerwca 2009 był wielkim sukcesem – chyba po raz pierwszy po 1989 (pierwszy w ogóle?) problemy kobiet stały się newsem dnia, przysłaniając na chwilę zabawy w piaskownicy Jarka ze Stefanem czy Rysia ze Zbysiem. Po raz pierwszy tak głośno usłyszano postulat „urealnienia” kobiet jako obywatelek i podmiotów praw – nie tylko matek, żon i kochanek. Także o parytety trzeba i można skutecznie walczyć wspólnie z Henryką Bochniarz i Marią Kaczyńską. Projekt feministyczny będzie jednak wymagał czegoś więcej – trudno myśleć o spełnieniu jego postulatów (faktyczna równość i solidarność w społeczeństwie bez dyskryminacji) bez zwycięstwa politycznego silnej tożsamościowo lewicy. Jak by powiedział zapomniany nieco klasyk – chyba czeka nas jeszcze długi marsz, Towarzyszki i Towarzysze!

Tekst stanowi rozszerzoną wersję felietonu, który ukazał się na witrynie wp.pl.
Komentarze
Dodaj nowy
Marcin Szymański   |03.03.2010 15:03:22
"Także o parytety trzeba i można skutecznie walczyć wspólnie z Henryką
Bochniarz i Marią Kaczyńską."
Taa, a o wycofanie polskich wojsk z
Afganistanu można skutecznie walczyć wspólnie z ONR. -.-
Felek   |03.03.2010 16:39:36
Czyli o prawa pracownic razem z Bochniarz?
Kwaśniewska z pracownicami?
Oj, czy
w KP nie macie z deczka, ociupinkę paternalistycznego podejścia do osób, które
chcecie reprezentować? Czy aby nie są to dla Was takie ot proste głupie
kobieciny, za które chętnie zadecydujecie i zadekretujecie ww ich imieniu o
Waszej rewolucji?
Bo tak to mi się widzi.
Albo to jakiś totalny absurd -
wszystkie klasy razem klaszczą.
blaise   |03.03.2010 19:05:17
"Kongres Kobiet z czerwca 2009 był wielkim sukcesem  chyba po raz pierwszy
po 1989 (pierwszy w ogóle?) problemy kobiet stały się newsem dnia,"
Owszem
jest nieźle, choć to może jeszcze nie to samo co okładka
superekspressu.
"Także o parytety trzeba i można skutecznie walczyć
wspólnie z Henryką Bochniarz"
Zawsze! A zresztą co się będziemy ograniczać,
żądajmy niemożliwego. "Bochniarz na prezydenta" - rzekła Magdalena Środa
(http://www.wprost.pl/ar/184630/Bochniarz-na-prezy denta/). Może wreszcie
kasjerki z tesco przestaną podskakiwać i podpinać się pod autorytet prawdziwych
feministek.
liberman   |06.03.2010 14:58:45
Michał skrajna brednia i krótkowzroczność przeraża. lewica zdechnie towarzyszu
przez takich ja ty. Zrozum, że kobiety są na tyle inteligentne aby skutecznie
walczyć o swoje prawa i rozprowadzać się w ruchach politycznych. Samorząd jest
tego żywym przykładem. feminofrustratki mają traumę, że nie uczestniczą w życiu
politycznym. odmawiają kobietą równorzędnej walki politycznej co sprawi, że nie
nauczą się brylować na salonach i będą wypuszczane, zwodzone, kontrolowane przez
sprawniejszych polityków. LEWICA upadnie - jestem załamany. ferment? widzę tu
sos i to marnie doprawiony feminofrustratkami z zaciśniętymi szczękami i ustami
wykrzywionymi w podkowę!
jantur   |12.03.2010 10:38:51
Podstawowa sprawa jest aborcja, a wlasciwie prawo do decydowania o swoim ciele.
Dopoki panie tego nie maja to traca mnostwo czasu na walke o to prawo. I o to
chodzilo, dopoki czas i glowe maja zajete na walke o decydowanie o sobie, to
mniej maja czasu i energii na inne sprawy.
Rok 1993 cofnal Polske mentalnie 50
lat do tylu.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 06.03.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.76112 Seconds