> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Kaczyński - faszyzm u bram? Drukuj
Michał Sutowski   
19.05.2010

Wredny Jarosław Kaczyński – jakby na złość – wciąż nie daje się sprowokować. Niegdyś dobry jedynie dla kotów, dziś promieniuje spokojem i życzliwością dla świata. Na szczęście sztab gajowego-sarmaty nie ustaje w wysiłkach i od kilku dni pracowicie dostarcza nam rozrywki, a swemu wrogowi – kolejnych procentów w sondażach. Kandydat PiS nie musi robić nic, skoro Autorytety wygrają kampanię za niego, z wydatną pomocą Julii Pitery.

Inaugurację Komitetu Honorowego kandydata PO można by od biedy uznać za wynik zbiorowej, acz niewyjaśnionej „pomroczności jasnej”. Ludziom inteligentnym, ba, nawet Autorytetom zdarza się mówić od rzeczy, nieraz samotnie, czasem w grupie. Atmosfera napięcia temu sprzyja – jak ktoś w twierdzy oblężony, to mu się wymsknie: że przeciwnik to psychopata, posiadanie kota dyskwalifikuje do rządzenia państwem, a tak w ogóle to mamy wojnę. Wczorajsza wypowiedź Julii Pitery pozbawia nas jednak złudzeń. Zwolennikom PO nikt niczego nie podał, nie zapadli na zbiorową psychozę ani też nie upadli (wszyscy naraz, a co!) na głowę. Problem jest dużo głębszy.

Gwoli przypomnienia: posłanka PO z pełną aprobatą powtórzyła na antenie argumentację Władysława Bartoszewskiego a propos „hodowcy zwierząt futerkowych”. Kaczyński ma koty, a nie ma dzieci – cóż to byłby za prezydent?! Zastrzegła jednak po chwili: „To nie jest to, że ja kogokolwiek dyskryminuję. Ja się przyjaźnię nawet z ludźmi samotnymi”. Zaraz, zaraz – ja ich nie dyskryminuję, ja mam wśród nich przyjaciół… To już chyba kiedyś było? Czyżby singli czekały wkrótce pogromy?

Ok, teraz żarty naprawdę na bok. Awersja (tylko polityczna!) Julii Pitery do samotników nie skończy się dla nich gettem ławkowym. To jedynie dowód, że w walce z nienawistnym Kaczorem dobry jest każdy, nawet absurdalny argument. Nawet taki, który mógłby spokojnie wyjść z obozu Bohdana Poręby albo Leszka Bubla (gdyby kandydowali), ale w ustach członkini partii „liberalnej” zakrawa na kpinę.

Poeta Majewski mówi o „charyzmie psychopatów”, historyk Bartoszewski, że zwycięstwo Kaczyńskiego to pewny upadek Polski do poziomu Ruandy, reżyser Wajda, że jesteśmy na czymś w rodzaju wojny domowej. Mniejsza o to, że to pomysły żywcem wyjęte z obozu PiS (Polska niczym Gabon, przymusowe badania psychiatryczne dla posłów) – nie bądźmy małostkowi i nie rozliczajmy Platformy i jej przyjaciół z oryginalności. Rzecz w tym, że widmo kaczyzmu na nowo ożyło. Nieprzebity osinowym kołkiem wampir straszy po nocach. Niestety nie tylko Platformę.

Polscy inteligenci wrócili do okopów – tych z roku 2007. Faszyzm u bram i front ludowy walczący o lepszą Polskę (jagiellońską, otwartą, tę, co „świat cały bierze w ramiona krzyża”), przeciw Polsce ONR-u, morderców Narutowicza i wojny o krzesła. Nic innego się nie liczy: likwidacja kolei, kryzys w Grecji, kryzys euro, regulacje funduszy hedgingowych przez Unię, powódź… Nie ma znaczenia, że minister finansów rządu Platformy (tej od „normalności”) najchętniej ściąłby publiczne wydatki na kulturę do zera, a wybór Komorowskiego na prezydenta wydatnie mu to ułatwi. Kaczyński łomoczący kolbą do drzwi unieważnia wszystko. Bo przecie nie czas żałować róż, gdy płoną lasy…

Nie chodzi tylko o zacietrzewienie. Chodzi o to, że na naszych oczach umacnia się absurdalna wizja roli polskiego inteligenta. „Oni mogliby już dużo mieć, ino oni nie chcą chcieć” – reżyser Wesela cytuje Wesele i ostrzega: „Jeżeli nie będziemy bardzo mocno chcieli tego zwycięstwa, to może ono nie być nasze”. Zadanie brzmi – odeprzeć Kaczora, zatem wszystkie ręce na pokład! Dowcip polega na tym, że w oryginale owi panowie, co to „nie chcom chcieć”, to nie są szlachetni inteligenci, którzy za słabo się starają. To pełna strachu i pogardy dla ludu elita: „Pon się boją we wsi ruchu. Pon nos obśmiwajom w duchu”, mówi z goryczą Czepiec. Bo dla Pana – „niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna”.
Od zdobycia władzy przez PiS minęło pięć lat, ale polskie elity wciąż nie zrozumiały, że Kaczyński to nie źródło, tylko symptom problemu. Zamiast pomyśleć o masach wykluczonych symbolicznie i materialnie, polski inteligent bije Kaczora i jego „chamów” cepem po głowie. Zamiast sprzyjać rozwojowi społecznemu, myśli, jak tu wszystko sprywatyzować i „chama” spacyfikować, żeby nie zaprotestował.

„«Oświecony sceptycyzm» jest wręcz konieczny, ale agresywny, triumfalistyczny, moralizatorski «antypopulizm» może istnieć tylko na marginesach (…)” – pisze Andrzej Walicki, jeden z ostatnich prawdziwych inteligentów zaangażowanych. Pozostawię jego słowa bez komentarza.

  

Felieton ukazał się na stronie Wirtualnej Polski.

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.91923 Seconds