> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Biedni ludzie w kościele Drukuj
Marta Konarzewska   
05.06.2011
Od granic Rynku Starego Miasta odchodzi uliczka Kapitulna. Zaraz za Kapitulną widać Miodową, a za Miodową jest róg. Na rogu stoi Kościół, a na kościele wisi kartka. Malutka i naderwana. Pismo na niej odręczne, długopisem i skromnie. Że spotkanie. Normalnie bym nawet nie przeczytała. Na spotkania kościelne nie chodzę, i także nic przeciwko nim nie mam. Bo dlaczego. Ale jakoś czytam. I wchodzę.

Schody w dół, i dalej w dół, zapach stęchły, dalej stęchlejszy. Idę i czuję, że się zbliżam do śmierci. Nie tak, że do śmierci mojej, lecz do czegoś takiego niby śmierć. Zbutwiałe drewno, wilgoć i  kamień. Odmykam wrota. Krzesła niczym w salce katechetycznej, zapach niczym w zakrystii, ludzie niczym w przytułku dla biednych, a w centrum tego wszystkiego - nikt inny, lecz Tomasz Terlikowski.

Wchodzimy na palcach, bo spóźnione (jestem z moją dziewczyną). Siadam cichutko na krzesełku, ona stoi. Nie przeszkadzamy. Agata chce potem podać rękę Terlikowskiemu, przedstawić się, zapytać: o co ci chodzi, człowieku. Skąd w tobie ten jad? Ja nic nie chcę. Jedynie posłuchać.

A najpierw patrzę. Sala pełna przeciwieństw. Szare twarze wiernych – rumiana twarz Terlikowskiego. Rumiana i odżywiona. Okrągła i miękka. Twarze wiernych – pociągłe i twarde. Ich ubrania nieświeże, a raczej ich odzież - odzież z odzysku. Popękane buty, znoszone płaszcze, przykrótkie spodnie, widać dziurawe skarpetki. Na Terlikowskim zaś spodnie biało krochmalone i chociaż niemodne, zapewne nowe. Na koszulę na styk naciągnięte, elegancko. No i zegarek. Który widać. Błyszczy gruba obrączka. U wiernych spojrzenia poważne, otwarte, w oczekiwaniu. U Terlikowskiego oczka sprytne, łypiące. Zza niego łypie na wiernych także ekran podłączony do rzutnika. Łypie jaskrawym światłem. Jakiś wulgarny.

Onieśmielona się czuję przez ten rzutnik w takim miejscu, cienisto drewnianym i skromnym. Onieśmieleni i oni ową jasnością promienistą, która, rozumiem, światło Pana i Jego słowa ma imitować.  Pan przemówił. Lecz teraz ważniejsze: mistrz - Terlikowski wytłumaczy.

Po pierwsze homoseksualizm to choroba oraz śmierć nagła, przedwczesna. „Homoseksualiści żyją dwadzieścia lat krócej” - mówi mistrz autorytarnie. „Udowodniono”. Ale komu, kto udowodnił i kiedy? Nie wiadomo. Oraz: dwadzieścia lat krócej od kogo? Od Jezusa? Nikt jednak nie śmie autorytetu dopytywać, bo jakże.

Po drugie homoseksualizm jest także chorobą psychiczną. Przykładem para gejów, którym nie przyznano prawa do adopcji. A w zasadzie przyznano. „I to – mówi mistrz – jest jedyny przypadek, gdzie adopcję przez homoseksualistów popieram. Wiecie Państwo, dlaczego?” Na to zamarła cisza, którą mistrz retorycznie przeciąga. „Nie wiecie państwo? A bo ci homoseksualiści wychowują, proszę państwa… lalkę. Dziecka im nie pozwolono, więc lalkę mają, kochają, przewijają, cha, cha, cha”. Cisza nadal. Brzmi tylko chichot mistrza ze słów własnych i nieśmiałe przesuwanie krzeseł, chrząkanie. „Można by się nad stanem psychicznym tych panów zastanawiać, cha, cha, deliberować by można, tego… prawda…” - nikt śmiechem nie odpowiada, więc pewność śmiechu milknie. Znów cisza.

Dlaczego wierni nie chichoczą? Bo im nie jest do śmiechu. Nie po ironię tu przyszli. Nie po chichot. Więc po co? Cała jestem zasłuchaniem, myślę: posłucham, zrozumiem. Zrozumiem tych ludzi, ten strach. I niemoc wobec strachu. Ich logikę obronną, ich prawdę.

„Ale proszę zobaczyć, jakie to straszne, jacy oni (homoseksualiści) są straszni”. Panu, który to mówi, trzęsą się dłonie. Wpatrzony w Terlikowskiego: ratuj, ja nie rozumiem, ja się boję. Jedna staruszka pyta nawet: „Proszę Pana, a czym jest grzech?” Nie grzech seksu czy grzech sodomii, w ogóle grzech. Pyta tak, jakby się modliła. Jakby od tej odpowiedzi reszta jej życia zależała (a może zależy, bo naprawdę - starowinka).

Co na to mistrz Terlikowski? Nie, Terlikowski nie jest zasłuchaniem. Specjalnie nawet nie słucha. Coś odpowiada o grzechu, na pamięć, definicją. Ale kiedy starsza pani pyta dalej, ze łzami w gardle, ucina. Zwyczajnie nic nie odpowiada, patrzy w bok: proszę następne pytanie. A starsza pani przeprasza. „Ja przepraszam” - mówi w kamień podłogi, bo już nikt na nią nie patrzy. Przepraszam, jakby boski autorytet uraziła. Może tak myśli. A niechaj myśli - Terlikowski jej z błędu nie wyprowadzi. Za bardzo zajęty promowaniem książki. Na większość pytań jednak odpowiada. Tak oto: a to znajdzie pan w mojej książce. O! A to także (tej czy owej). Żadnej swojej książki jako daru ze sobą nie ma, więc, rozumiem, należy iść i kupić.

Mają te książki (ostatnia po 26.25 zł, a co roku ukazuje się kilka) iść i kupić ludzie w odzieży z odzysku, starowinki.

W  kościele przy Miodowej odbywa się co dzień rozdawanie zupy dla biednych. Wciąż tamtędy przechodzę. Znam te twarze. To ci sami ludzie. Czy po to stoją po zupę, by mieć za co kupować książki Terlikowskiego? Czy po to przychodzą do Kościoła, żeby na pytania o grzech, o „jak mam żyć?” usłyszeć odpowiedź marketingową? Czy po to Pan Terlikowski organizuje spotkania w piwnicy? Nie starczy mu Frondy do autoreklamy? Nie starczy mu kupców, których na to stać?

Agata chce zostać, ja nie mam siły. Strasznie mi przykro, smutno i żal. Żal mi tych ludzi, rzutnikiem oślepionych. Żal mi ogłuszonych Tomaszem Terlikowskim. Tak, żal mi - nie jestem wściekła, nie mam pretensji. Mimo, że z ich ust padają słowa homofobiczne, a z ust Terlikowskiego niby łaskawe (że Kościół chce bronić, pomagać). Żal mi tych ludzi, bo ich homofobia mówi: boję się. Ich homofobia wzywa: wytłumacz, ja nic nie wiem. A Terlikowski tłumaczy, a jakże. A w jego postawie „łaski pełnej” -  cynizm. Mówi: nie wiecie? Ja wiem. Ja was nauczę pogardzać, wyśmiać i napiętnować.

Wychodzę, ciągnąc za sobą Agatę, mówię: chodź, tu jest duszno. Duszno mi od cynizmu, od wody kolońskiej na Terlikowskim, od ciasnej jego myśli i hipokryckiej ironii.

Ci ludzie są głodni, panie Terlikowski. Nie karm ich pan jadowitą pogardą. Zostaw im pan ich skromne fundusze, niech kupią za nie zupę i chleb. Opowiedz się pan za państwem socjalnym, który zapewni im godny byt. Nie ciągaj pan ludzi po stęchłych piwnicach. Wyjdź Pan na słońce!
Komentarze
Dodaj nowy
wtret  - a ja nie wierzę   |05.06.2011 16:22:57
że autorce jest naprawdę jedynie i tylko żal, pewnie wszyscy inteligenci w
Krytyce uważają w głębi duszy moher za obciach, z moherem nie chcą się stykać,
ani mieć wiele z nim wspólnego. Klasowego habitusu nie przeskoczysz tak łatwo i
we mnie też ta pogarda oczywiscie tkwi. Ale mysl, że to wszystko za zagubienie i
nie warto się z tego nasmiewać, jest oczywiscie trafna.
xpartisanx   |05.06.2011 22:02:49
Swietny, przejmujący tekst. Dziękuję.
Pędrek Wyrzutek  - Dwadzieścia lat krócej   |05.06.2011 23:43:12
>Homoseksualiści żyją dwadzieścia lat >krócej
Pędrek Wyrzutek   |05.06.2011 23:45:19
"Udowodniono, Ale komu, kto udowodnil
i kiedy?"

Na przykład tutaj, gdy
badano
skuteczność leczenia:

journal.cpha.ca/index.php/cjph/article/
download/93/93

(Canadian Journal Of Public Health, Volume 91 No. 2)
Andrzej Nasielski  - Karmienie biednych   |06.06.2011 01:14:16
Terlikowski zgromadził biednych ludzi i przedstawił im swoje poglądy.

Pani
Konarzewska obejrzała Terlikowskiego i biednych ludzi, których zgromadził, po
czym przedstawiła swoje poglądy na portalu KP.

Z punktu widzenia biednych obie
postawy są zasadniczo równoważne: ani Terlikowski, ani Konarzewska zupy im nie
dali.

Jedyny problem w opowieści Terlikowskiego. Mam wrażenie, że gdyby
Terlikowski opowiadał biednym przez godzinę o tajemnicy Trójcy Świętej,
Konarzewska nie narażałaby się na "zapach niczym w zakrystii" i tekstu
na portalu KP by nie było.

Choć biedni dalej byliby bez zupy.
abramovsky   |06.06.2011 02:03:58
inaczej spojrzałem na "mohery" - to są spoko ludzie, po prostu
zagonieni, bez nadziei, otumanieni bełkotem takich ludzi jak pan Terlikowski,
dla których Kościól jest autorytetem (co nie dziwi), oni po prostu nie wiedzą że
świat się zmienił, że nauka to nie scholastyka z seminariów duchownych, oni nie
wiedzą,ze Terlikowksi i sporo grupa kleru jest odklejona od rzeczywistosci.
Wykrochmalony pan redaktor - który mysli ze jest nadredaktorem i po drugiej
stronie prosci pewnie serdeczni ludzie - ale kupuja to, co Terlikowski plecie
wuz   |06.06.2011 03:09:45
@ Pędrek:
W podanym przez ciebie artykule jest mowa wyłącznie o grupie
homoseksualnych mężczyzn. Jest to związane z częstotliwością występowania AIDS i
dostępem - lub brakiem dostępu - odpowiednich leków. Nie jest to więc ani
związane z całą populacją homoseksualną - w końcu te statystyki kobiet nie
dotyczą, ani też z homoseksualnością jako taką - a jedynie z chorobą, na którą
skuteczne lekarstwa są wciąż bardzo drogie, niedoskonałe i nie zawsze dostępne.
franiszyn   |06.06.2011 10:43:21
Pędrek, Ciebie w zasadzie też jest mi żal.
Zabawy w uogólnianie kończą się źle
dla wszystkich, bo w jednych kumuluje się gniew, a w innych lęk. Brawo!
Rzucasz
linkiem, żeby udowodnić abstrakcyjną hipotezę. Wiesz, gdyby twierdzić:
"nadwrażliwe osoby homoseksualne praktykujące nieostrożny seks, z tendencją
do tłumienia emocji i zaburzoną tożsamością żyją 20 lat krócej od katolickich
heteroseksualistów", to może byłbym dla Ciebie nieco bardziej miły.
viking   |06.06.2011 11:12:11
@ Pędrek

20 lat w Twoim raporcie to nie jest magiczna liczba pokazująca o
ile wcześniej "pedały" kopną w kalendarz niż ty i Terlikowski. To jest
wiek osób, którym badano przewidywalną długość życia. A co do tej, to widzę tam
porównania różnych lat, nie widzę natomiast porównań do populacji
heteroseksualnej.
Do tego w raporcie jest wyraźne wskazanie, iż jego wyniki
dotyczą jednej z dzielnic Toronto i nic nie wskazuje na to, by mogły być
reprezentatywne dla innych miejsc.
Także jak już zamierzasz wieszczyć czyjąś
przedwczesną śmierć, to korzystaj z materiałów w języku, który rozumiesz albo
naucz się angielskiego.
viking   |06.06.2011 11:18:50
Przepraszam - tam chodziło o Vancouver, ale to chyba nie jest wielka różnica w
kwestii meritum.
viking   |06.06.2011 12:13:29
Cyniczny, bogaty Terlikowski i biedni ludzie, którzy starają się poradzić sobie
ze swoją biedą, słuchając jego kazań … .
Zapewne jest jakaś socjologiczna
prawda w tym opisie. Ja jednak, mam z nim pewien problem. Nie wiem czy
nietolerancję, rasizm, antysemityzm, homofobię, da się tak po prostu wytłumaczyć
biedą i wykluczeniem.
W Polsce jest mnóstwo biednych ludzi, którzy nie
uczestniczą w takich spektaklach. Czy nie robimy im krzywdy zbyt szybko
tłumacząc ciemnotę i niechęć biedą ? Biedą, która jednak tylko część biednych
kieruje w ramiona naczelnego Frondy ?

Nawiasem mówiąc, ciekawy jest argument
pt. "homoseksualiści są chorzy". Mnie nauczono w domu, iż do chorych
trzeba mieć szczególny szacunek a w szkole, że chorych należy "wkluczać"
do społeczeństwa a nie usuwać ich poza jego główny nurt. Jeżeli więc
homoseksualiści byliby chorzy, to poglądy pana Terlikowskiego stawiałoby go w
jeszcze gorszym świetle niż, kiedy jednak zgodzimy się ze stanowiskiem
współczesnej seksuologii i powiemy, że nie są.

Nawiasem mówiąc, znam
historię pary, która wychowywała lalkę. Miało to miejsce w Holandii i zostało
nagłośnione w innych krajach Europy, około 5 lat temu. Chodziło o parę
heteroseksualną. Możliwe, że była to jakaś choroba psychiczna i możliwe, że
zapadli na nią także jacyś geje, o których teraz opowiada Terlikowski. Tylko kim
trzeba być, żeby się śmiać z takich rzeczy ?
Odpowiadam : dzieckiem.
To panu
Terlikowskiemu należy współczuć bardziej niż jego wiernym i to mimo wody
kolońskiej i ładnych spodni. Bo to facet, którego fanatyzm religijny pozostawił
na etapie siedmioletniego dzieciaka, które jak np. widzi wycieczkę osób z
porażeniem mózgowym, to je przedrzeźnia, licząc na poklask kolegów.
Marta   |06.06.2011 14:08:57
A mój problem jest inny, a własciwie mam je dwa:

1)Kosciół stopniowo pozbył
się MADRYCH KSIĘŻY i ZAKONNIKOW oraz w ogóle wielu madrych ludzi, którzy
prezentowali linię centrową. To dlatego po kościołach słucha się teraz
Terlikowskich, a kiedyś mozna byo posłuchać Macharskiego i ludzi z
"Tygodnika Powszechnego" ;/
BTW. Kiedyś to nie komu innemu, a Cezaremu
Michalskiemu było dość blisko do kręgów Frondy…i tutaj to dopiero si robi
dyskusyjnie…

@) I drugi - Krytyka Polityczna tym ludziom tez nie ma NIC
do ZAOFEROWANIA…Bezrobotnym, biednym, głodnym, pracującym od zlecenia do
zlecania za grosze na umowach śmieciowych, które ledwie starczają na opłaty
…Panel o wykluczeniu bez udziału wykluczonych ? Czy to nie przeraźliwie
typowe?
yzek  - Wokulski przechadzający się po Powiślu   |06.06.2011 16:08:53
Taki obrazek z lektur mi się przypomniał.

Pani by szybko wyjaśniła ludziom, że
grzechu nie ma. No może poza grzechem homofobii i nienawiści.
Pędrek Wyrzutek   |07.06.2011 02:00:34
viking: "to korzystaj z materiałów w języku, który rozumiesz albo
naucz się
angielskiego."

Mieszkam w Ameryce większą część swojego życia, rozmawiam,
czytam i piszę po angielsku częściej niż po polsku. Pracowałem w badaniach
medycznych przez wiele lat (w Stanach).

Co do tego, że homosexualny styl życia
jest niezdrowy jest po prostu oczywiste. Mógłbym podać wiele linków ale tak
bardzo się tą sprawą nie przejmuję. Nie chcę też wdawać w drastyczne szczegóły
bo jest to dla mnie przygnębiające (choćby z tego powodu, że mój dobry
przyjaciel zmarł młodo własnie dlatego)
franiszyn   |07.06.2011 09:41:19
@Marta, piszesz:
[i]Krytyka Polityczna tym ludziom tez nie ma NIC
do
ZAOFEROWANIA
viking   |07.06.2011 11:31:39
@ Pędrek

Jeżeli jesteś prawie anglojęzyczny i miałeś do czynienia z
medycyną a kompletnie nie rozumiesz artykułu, który cytujesz to pozwolę sobie
pozostawić to bez komentarza.
Poza tym: co to jest "homoseksualny styl
życia" ? Promiskuityzm to jest generalnie cecha charakterystyczna dla
męskiej seksualności. Młodzi, heteroseksualni mężczyźni też nie są szczególnie
monogamiczni. Mogę Cię o tym zapewnić, bo się do nich zaliczam i mam dużo
kolegów.
Cechą kultury jest natomiast ograniczanie pewnych popędów,
utrzymywanie ich w ryzach przez instytucje, rytuały takie jak ślub.
Ostatnio
trochę się zmieniło. Geje chcą wstępować w stałe związki i je legalizować. Jeśli
więc komuś faktycznie zależy na zdrowiu tej części populacji, to zamiast cieszyć
się z panem Terlikowskim z jej "złego stanu zdrowia", powinien to
dążenie zaakceptować i rozumieć je jako promocję monogamii i związanego z nią
bezpieczeństwa.
Bartt  - Dziwne   |09.06.2011 21:00:11
Dziwne, bo byłem na spotkaniu z cyklu "Kuźnia Wiary" w Olsztynie,
również z Panem Terlikowskim. I było kilkadziesiąt młodych ludzi - głównie
studenci i młode małżeństwa… może to było jakieś wyjątkowe spotkanie. ;)
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 05.06.2011 )
 
następny artykuł »
Generated in 0.78921 Seconds