> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Felieton ze złamanym karkiem Drukuj
Maciej Nowak   
18.07.2011

Piszę ten felieton po raz drugi, bo netbook, którego używam, zawiesił się i zlikwidował prawie gotowy tekst. Pierwotnie zamierzałem roztrzaskać urządzenie, ale szybko doszedłem do wniosku, że dużo bardziej bawiłoby mnie złamanie kręgosłupa facetowi, który jest odpowiedzialny za błędy w oprogramowaniu komputerów firmy Packard Bell. A teraz do rzeczy. Upadek polskiej sztuki cyrkowej to może nie jest poważny temat na felieton dla Krytyki Politycznej. Być może. Ale mnie to przejmuje. Produkując w Instytucie Teatralnym spektakl Gdzie jest Pinokio?, z którym ruszyliśmy dziś w trasę do 20 najmniejszych miejscowości w Polsce, pozbawionych kontaktu ze sztuką, zakupiliśmy namiot cyrkowy. Cudowne, magiczne, połatane szapito, generujące dziecięce marzenia o wielkiej włóczędze. Jeszcze rok temu było domem jednego z ostatnich polskich cyrków. Ale cyrk Bojaro w tym sezonie już nie wyjechał w trasę. Zmęczeni nieustającą udręką, przybici tragiczną sytuacją finansową, dyrektorzy Bojaro postanowili zaprzestać działalności.

Upadek jednego cyrku to może temat błahy i w sam raz na sentymentalną opowieść. Ale gdy na przestrzeni dwóch dekad w jednym kraju wymiera cała gałąź sztuki, to już może warto pokusić się o bardziej szczegółową analizę, która może być interesująca również dla czytelników tej witryny. Zanim uznacie, że zamierzam zająć waszą uwagę czymś nieistotnym, przypomnijcie sobie, ile dzieł sztuki wysokiej, dzieł literackich, utworów muzycznych, obrazów i filmów, nie powstałoby, gdyby nie estetyka cyrku. Wszystkie one są dłużnikami artystów areny. I długu tego prawdopodobnie nie będą w stanie nigdy spłacić, bo nasz cyrk jest w stanie śmierci klinicznej. Po roku 1989 zlikwidowano szkolnictwo cyrkowe i bazę zimową w Julinku, a same zespoły zostały sprywatyzowane i skomercjalizowane. Obecnie środowisko cyrkowe w Polsce liczy ok. 30 osób, a w namiotach podróżujących po kraju w większości występują wykonawcy z Rosji i Azji. Dzieła sztuki, adresowane do mieszkańców dużych miast mogą liczyć na mecenat publiczny albo bogatych sponsorów. Widowiska cyrkowe, które są jedynymi formami sztuki performatywnej, docierającymi do najmniejszych miejscowości, muszą się utrzymywać wyłącznie z nędznych groszy, wysupływanych przez mieszkańców polskiej prowincji. Czy nie jest to kolejny przykład brutalnej klasowej dystynkcji?

Cyrk, jako rozrywka gminu, został też poddany opresji ideologicznej ze strony klas wyższych. Wśród wielkomiejskiej młodzieży i pracowników mediów i reklamy modne stało się oskarżanie cyrku o okrucieństwo wobec zwierząt, co skutkowało wieloma akcjami protestacyjnymi przeciwko tej dziedzinie sztuki. Tresura to może rzeczywiście nie jest najbardziej wyrafinowana forma zabawy, ale przecież usankcjonowana wielowiekową tradycją. A uznanie artystów cyrku za barbarzyńców jest wyłącznie odwracaniem uwagi opinii publicznej od sposobów traktowania naszych braci mniejszych przez wielki kapitał. Fermy, w których hoduje się dziś zwierzęta rzeźne, przypominają jako żywo obozy koncentracyjne. Czy jednak alternatywna młodzież urządzała kiedykolwiek pikiety pod wielkimi chlewami i oborami, w których na betonowej posadzce, w duszących oparach amoniaku, unieruchomione w klatkach i faszerowane antybiotykami przybierają na wadze nasze ukochane hamburgery i schabowe? Czy pisały o tym media? Dużo wygodniej ukierunkować współczucie młodych serduszek wobec zwierzaków, występujących na arenach. Malowniczo wzruszą się ich losem, nie przeszkadzając jednocześnie w zarabianiu wielkich pieniążków.

Szczęśliwy traf chciał, że ostatnie chwile zespołu Bojaro zostały uwiecznione w słynnym i nagradzanym filmie dokumentalnym Cyrk ze złamanym sercem autorstwa Marka Tomasza Pawłowskiego. Obejrzyjcie go koniecznie. Aha, i jeszcze jedno. Gdyby ktoś z Szanownych Czytelników wiedział, gdzie szukać tego papraka z Packard Bell proszę o informację.

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
badrel   |19.07.2011 03:04:11
"Wśród wielkomiejskiej młodzieży i pracowników mediów i reklamy modne stało
się oskarżanie cyrku o okrucieństwo wobec zwierząt,"

O ile mnie pamięć nie
myli to w latach 80 i 90 przeciwko cyrkowi protestowała głównie kontestująca
młodzież lewicowa i anarchistyczna, a nie pracownicy reklamy i hipsterzy. I w
swoich protestach była konsekwentna, bo tak samo protestowała przeciwko
bezdusznej hodowli zwierząt, polowaniom i testom kosmetyków na zwierzętach.
Wielu z nich to byli wegetarianie, gardzący szyneczką i schabowym.
Maciej_Cisowski  - felieton ze złamanym myśleniem   |19.07.2011 11:45:15
Dlaczego tak skromnie? Przecież nie tylko sztuka cyrkowa jest wysychającym
obecnie źródłem dawnych inspiracji. Czy nie podobnie z niewolnictwem? Jak można
pozbawiać ludzkość źródła takich utworów, jak "Strange fruit" Billie
Holiday? Jak wiele dziś zawdzięczamy estetyce wypracowanej na polach
bawełny!
Albo walkom gladiatorów ("Ben Hur")!
Podobnie trudno nie
zgodzić się, że "Tresura to może rzeczywiście nie jest najbardziej
wyrafinowana forma zabawy, ale przecież usankcjonowana wielowiekową
tradycją.". Ale znów, po co ten minimalizm? Behawioryzm po polsku, czyli
tresura do wartości wyższych przez przemoc rodzinną, to także wielowiekowa
tradycja. Nie mówiąc o słuszności argumentacji z gatunku "a u was Murzynów
biją!". Słowem, pozdrawiam Packard Bell.
Ania  - Szlag mnie trafia   |19.07.2011 15:54:33
Szlag mnie trafia, gdy ktoś okrucieństwo wobec słabszych usprawiedliwia
"wielowiekową tradycją". Ostatnio taki argument słyszałam
z ust zwolenników obrzezania kobiet w RPA.
Anonimowy   |19.07.2011 15:54:46
Cytat:
Tresura to może rzeczywiście nie jest najbardziej wyrafinowana forma
zabawy, ale przecież usankcjonowana wielowiekową tradycją.

A jakie piękne tradycje ma wyzysk, rasizm, antysemityzm, ksenofobia,
heteronorma, niewolnictwo, pijaństwo, bicie dzieci,
wylewanie nieczystości na ulice, palenie tytoniu, wyrzucanie śmieci do
lasu, topienie szczeniąt w szambie…
st.flak   |19.07.2011 16:05:34
Macieju_Cisowski, o ile rzeczywiście argument z tresurą uświęconą przez tradycję
jest bezsensowny, i rzeczywiście istnienie przemysłowej hodowli nie oznacza, że
gdzie indziej można maltretować zwierzęta, nie rozumiem, dlaczego zrównujesz
całą sztukę cyrkową z niewolnictwem i walkami gladiatorów. to i sztuka i styl
życia, niewielki, ale ważny i inspirujący element kultury, który raz stracony
jest nie do odzyskania. tresura DZIKICH zwierząt (której dotyczyły protesty w
polsce, o ile mnie pamięć nie myli), to tylko mały jej ułamek, bez którego
spokojnie mogłaby dalej istnieć. po co ten maksymalizm?
ladygaga  - Kopipasta   |19.07.2011 16:36:02
Kara śmierci to może rzeczywiście nie jest najbardziej wyrafinowana forma
zabawy, ale przecież usankcjonowana wielowiekową tradycją. A uznanie katów za
barbarzyńców jest wyłącznie odwracaniem uwagi opinii publicznej od sposobów
traktowania dzieci nienarodzonych przez wielki kapitał. Kliniki aborcyjne, w
których hoduje się morduje się dziś dzieci nienarodzone, przypominają jako żywo
obozy koncentracyjne. Czy jednak alternatywna młodzież urządzała kiedykolwiek
pikiety pod wielkimi klinikami, w których na betonowej posadzce, w duszących
oparach lizolu, unieruchomione na fotelach ginekologicznych, faszerowane
środkami przeciwbólowymi, poddają się aborcji nasze ukochane dziewczyny i żony?
Czy pisały o tym media?
Józef Robotnik   |19.07.2011 18:36:51
A tekst jest bardzo słuszny , by zwrócić uwagę że tresury cyrkowe mniej
szkodziły naszym dzieciom niż gry komputerowe . A także na to trzeba zwrócić
uwagę że skomasowane produkcje białka stosują środki ( medykamenty na przyrost
masy ) że gdyby były wymienione na opakowaniach to zapewne połowa zjadaczy mięsa
nie chciałaby ani białego ani czerwonego mięsa ze strachu przed zaburzeniami
rozwojowymi i utratą odporności własnej na różne choroby .
malinah  - Stare świeckie tradycje…   |19.07.2011 21:12:45
"Tresura to może rzeczywiście nie jest najbardziej wyrafinowana forma
zabawy, ale przecież usankcjonowana wielowiekową tradycją."
Faktycznie, to
jest argument. Może przywróćmy publiczną chłostę. Nie tylko zwierząt. Nie tylko
kobiet i nie tylko w islamie. W końcu tresura zwierząt i ludzi to wielowiekowa
tradycja.
Gra_ce   |20.07.2011 11:46:29
Cyrk jest fascynujący i okrutny, OK, też okrutny. Zjawisko z którym szuka się
kontaktu, mimo jego ambiwalencji.
Człowiek jest przecież dziwny i
niekonsekwentny: kocha zwierzęta i je tresuje. Choć, są też sytuacje, sama to
doświadczyłam w kontakcie z końmi, że zwierzęta angażują się i, jak się wydaje,
lubią pracować i wykonywać zadania wspólnie z człowiekiem. To się zdarza. W
większości sytuacji to jest pewnie przymus i tresura, ale czasem jest też coś na
kształt współpracy. Są całe szkoły technik "naturalnych", choć tam też
jest co krytykować ("imprinting" np. brrrr). Można uznać, że każdy
kontakt, w którym silniejszy jest dyktującym warunki powinien zostać
wyeliminowany. Sprobujmy sobie wyobrazić taki świat. Mnie, z żalem to
stwierdzam, nie udaje się wyobrazić takiego porządku. Przecież sprawczość
rozpoznana po jej zadziałaniu dopiero decyduje o tym, co nazwiemy siłą. Były
zdaje się takie czasy, gdy niektóre zwierzęta przejmowały sprawstwo. Do wyboru
jest albo do tego powrócić (w relacjach z moim psem to się często zdarza, ale to
jamnik i jego sprawstwo dotyczy kierunków i godzin spaceru), albo wyeliminować
kontakt ze zwierzętami, co byłoby straszne.
Zorro  - Fermy   |20.07.2011 16:24:19
Antybiotyków w paszach w UE nie stosuje się od kilku lat :))
Z przemysłowymi
hodowlami świń też coraz trudniej. Obecnie są zakładane głównie naUkrainie
nowy cyrk  - zastanawiam się   |21.07.2011 18:12:28
Jak słyszę o sprzeciwianiu sie obecności zwierząt w cyrkach zawsze stawiam
pytanie przeciw czemu właściwie tacy ludzie protestują. Zawsze padaja jedna z
dwóch mozliwych odpowiedzi. 1.bo zwierzęta w cyrku są źle traktowane - bite,
transportowane, tresowane w okrutny sposób i 2. bo zwierzęta nie powinny
zabawiac ludzi w cyrkach tylko biegac na wolności. Odp 1. tak to prawda takie
rzeczy się zdarzają, ale czy w takim razie nie powinniśmy pracowac nad
regulacjami dotyczącymi transportu, traktowania a z tresury jak to kiedyś było
czynić bardziej sztukę wybrańców. Bo umiejetnośc tresury przede wszystkim nosi
się w sobie i polega ona na nie okazywaniu strachu i przede wszystkim umiejetnej
dominacji psychicznej, a nie na chłostaniu i maltretowaniu. wie to każdy kto
pracuje ze zwierzętami od niedźwiedzi po kury. Odp 2. Jeśli zwierzeta nie
powinny być wykorzystane dla ludzkiej rozrywki to zakażmy posiadania psów,
kotów, gołębi, hippiki a najlepiej tez zlikwidować wszystkie dziedziny w których
zwierząt pracują na rzecz ludzi…
Kategoryczne zakazywanie i sprzeciwianie sie
obecności zwierząt w cyrkach jest niemądre i utopijne i świadczy o braku
orientacji w kulturze i historii kultury.
Autora pozdrawiam i zapraszam na
Carnaval Sztukmistrzów imprezę poświeconą sztuce nowego cyrku
sztukmistrze.eu/pl/
chyzy   |23.07.2011 14:50:09
ejno, palenie tytoni i topienie szczeniąt w jednej lini, ale się Anomimowy dał
zindoktrynowac, odwalic sie od palenia!:* ide zajarać
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 18.07.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.92611 Seconds