Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Katalog Książek KP

30 tom w serii idee

buden_okladka_150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Dlaczego nie współczuję uprzywilejowanym? Drukuj
Maciej Gdula   
17.06.2009
Serce kraje się na drobne kawałki, gdy czyta się, jak cierpią uprzywilejowani. Wyjątkowo ostatnio nie cierpią z powodu opresyjnego państwa domagającego się od nich podatków, ale ze względu na swoje uprzywilejowanie. Po prostu nie mogą znieść, że mają lepszy realny dostęp do wyższej publicznej edukacji. Wydaje się, że osiągnęliśmy ideał: nie potrzeba już żadnych mistrzów podejrzeń, bo dominujący odsłaniają się sami. Zanim zaczniemy się jednak cieszyć, lepiej zastanowić się nad kontekstem, w jakim odbywa się ta autodemaskacja. Wtedy szybko wyleczymy się ze złudzeń.  

Wyobraźmy sobie publiczny park oddalony od centrum, do którego raz dziennie dojeżdża zdezelowany publiczny autobus. Można tam dojechać także samochodem. Nic dziwnego, że zmotoryzowani częściej korzystają z dobrodziejstw parku. Pewnego dnia zmotoryzowani dochodzą do wniosku, że tak dalej być nie może. Nie mogą z czystym sumieniem krążyć po alejkach, gdy biedni mają utrudniony dostęp do parku. Po prostu muszą coś z tym zrobić! Najlepiej publiczny park ogrodzić i wprowadzić bilety wstępu. Z zarobionych pieniędzy kupią nowe autobusy i biedni będą mogli łatwiej dojeżdżać. Park ogrodzono. I okazało się, że zarobione pieniądze trzeba przeznaczyć na strażników, żeby nikt nie wchodził bez biletu. Biedni przestali przejeżdżać ze względu na opłaty, a utrzymywanie nawet zdezelowanego autobusu przestało się opłacać. Odtąd bogaci mogli ze spokojnym sumieniem przyjeżdżać do parku i współczuć biednym, że nie stać ich na samochody.  

Ten przykład chyba dobrze pokazuje logikę, która stoi dziś za argumentem o niesprawiedliwym dostępie do dóbr publicznych. Potencjalnie równościowy argument wykorzystany zostaje tutaj dokładnie w przeciwnym celu. Wprowadzenie indywidualnej odpłatności za dobra publiczne w żadnym razie nie likwiduje nierówności w dostępie do tych dóbr, a dokonuje przy okazji czegoś więcej: niszczy samą ich zasadę. Kiedy za dobra publiczne zaczyna się płacić indywidualnie, stają się one zwykłym towarem. Jeśli kogoś na nie nie stać, można mu współczuć na takiej samej zasadzie, na jakiej można mu współczuć, że nie stać go na pomarańcze, książki albo mieszkanie w centrum. No cóż, nie wszystkich może być stać na wszystko.  

Kiedy zatem słyszymy lamenty nad niesprawiedliwością, formułowane przez uprzywilejowanych, nie dajmy się zwieść. Nie chodzi im o zniesienie niesprawiedliwości, ale zniesienie samej zasady pozwalającej nazwać niesprawiedliwość.
Komentarze
Dodaj nowy
maciej   |17.06.2009 17:13:33
"Majętni robią wszystko,
co w ich mocy, by przekonać was, żebyście nie
dopominali się o swoją działkę, bo - nagle- jest za mało do podziału! Co wieczór
media pozostające
w ich rękach opowiadają wam jedną smutną historię za drugą -
o ostatniej plajcie firmy internetowej,
o funduszu otwartym, który wszystko
stracił, albo o inwestorze giełdowym, który został bankrutem." Fragment
ksiązki Biali głupcy M. Moore - polecam.
satkow   |19.06.2009 11:32:33
Niektórzy dojeżdżali stopem (słynne wyjątki potwierdzające
regułę).

Jednoetatowość dla studentów i pracowników naukowych! Drugi etat i
nadgodziny tylko dla 10% naj…
Wtedy te studia miałyby sens, a uczelnie
zassałyby młodych naukowców w końcu.
wojnier   |21.06.2009 11:21:20
Zmotoryzowani zobaczyli, że z parku powoli robi się wysypisko a administratora
nie stać na utrzymanie elementarnego porządku. Problem nie w istnieniu biletów
tylko w we właściwie celowanej subwencji dla tych którzy naprawdę chcą go kupić.
Zdzisiek  - Czy osoby produktywne są ofiarami osób n   |21.06.2009 15:56:45
Wywody Petera Sloterdijka zamieszczone w Europie z 20 czerwca 2009, w artykule
Państwo to kradzież, czyli nieuchronny upadek lewicowych mitów są uproszczone
i ogromnie schematyczne. Sloterdijk uważa, że osoby produktywne są ofiarami osób
nieproduktywnych. Mam odczucie, że jest skłonny zasugerować nawet dalej idącą
tezę, że osoby bogate, posiadające kapitał są ofiarami ludzi biednych, nie
posiadających kapitału, że ludzie biedni żerują na ludziach bogatych? Czy
intuicje gospodarczych liberałów, którzy głoszą, że biedni, bezproduktywni żyją
na koszt produktywnych kapitalistów nie są przesadą?
Według Sloterdijka
państwo okrada społeczeństwo odbierając pieniądze produktywnym i przekazuje nie
produktywnym. Tak jest to w dużej mierze prawda ale jak ocenić, które podmioty
są produktywne a które nieproduktywne i które są bardziej a które mniej
produktywne, które są produktywne pozornie, pasożytnicze, które są uznawane za
produktywne a w rzeczywistości przynoszą gospodarkom więcej szkody niż pożytku?
To okradanie jest bardziej skomplikowane i jego istnienie nie oznacza, że
państwo ma zrezygnować z podatków w ogóle. To właśnie dzisiaj idee
neoliberalizmu doprowadziły do tego, ze dystrybucja pieniędzy i dóbr jest mocno
wykoślawiona i niesprawiedliwa. I na pewno nie jest tak, że najbardziej są
okradani ci, którzy posiadają kapitał przez tych, którzy go nie mają.
Również
teza, że dzisiejszy kapitalizm jest napędzany antagonizmami i napięciami, które
występują miedzy wierzycielami a dłużnikami a kapitał i praca znajdują się po
tej samej stronie gospodarczego i finansowego ogrodzenia jest mocno
upraszczająca dzisiejszy stan gospodarczego ustroju. Największe banki, które są
rzeczywiście usytuowane najwyżej na finansowej drabinie ważności i
wierzytelności i które tworzą napięcia finansowe wywołujące gospodarcze
działania nie są jedynymi podmiotami, które są odpowiedzialne za społeczne
napięcia i frustracje za poczucie wyalienowania dużych grup społecznych. Można
określić i inne takie dzielące społeczeństwa ogrodzenia.
Czy pracownik któremu
zarobki ledwie wystarczają na wyżywienie siebie i rodziny lub osoba
bezrobotna ma moralny obowiązek współczuć właścicielowi wielkiej firmy, która
jest mocno zadłużona wobec banków, która jest nawet w upadłości, a który jest
właścicielem samolotów odrzutowych i jest zabezpieczony finansowo, czy musi się
poczuć po tej samej co on stronie ogrodzenia?
Oczywiście banki, które są
wierzycielami też powinny czuć się dłużnikami wobec swoich dłużników i wobec
społeczeństwa, bo to one najintensywniej i w łatwy sposób przejmują poprzez
strumienie pieniędzy ludzki wysiłek intelektualny i fizyczny.

Uproszczeniem
jest też teza, że kontestującym istniejącą dzisiaj w wielu krajach formę
kapitalizmu brakuje szacunku wobec ustanowionego prawa, wobec prawa własności.
Jeśli ktoś próbuje opisywać dzisiejszy ludzki świat lub jego fragmenty, jeśli
zauważa problemy, jeśli nawet kontestuje dzisiejszą rzeczywistość, to nie
znaczy, że chce prostacko dzielić ludzi np. na kapitalistów- krwiopijców i
wyzyskiwanych ludzi pracy. Świat jest zbyt skomplikowany, by móc opisać go
prawdziwie i skutecznie używając uproszczonych schematów i czarno-białych ocen.


Daleko idącym uproszczeniem jest też przypisywanie państwu fiskalnemu
tworzenie barier dla rozwoju ludzkiego w niezmąconej szczęśliwości. Liberalna
awersja do podatków wypływa, takie jest moje przeświadczenie, z niezrozumienia
gospodarczych, kapitalistycznych procesów, z niezrozumienia faz przez jakie
przechodzi kapitalizm.
Całkowicie błędne jest przeświadczenie, że to garstka
najefektywniejszych zapewnia więcej niż połowę ogólnokrajowego budżetu. Toć, to
nawet garstce największych herosów, najbardziej inteligentnych,
najsprytniejszych i najbardziej aktywnych osób nie udałoby się samej, bez
współudziału innych ludzi tego dokonać.

Niezrozumiały jest też zarzut, że
obecne ustroje gospodarcze w państwach rozwiniętych nie są czystym kapitalizmem.
Nie ważne jest jaką nazwą określamy współczesny ustrój gospodarczy, czy nazwiemy
go kapitalizmem, czy półsocjalizmem, czy gospodarką rynkową. Ważne, by zapewniał
on społeczeństwom harmonijny i w miarę sprawiedliwy rozwój. Oczywiście
kleptokracja, przejmowanie podatków przez rządzących jest bardzo złym zjawiskiem
ale po to są w ustroju demokratycznym ustanawiane mechanizmy kontrolne i
zabezpieczające, by to zjawisko eliminować. Dopóki ludzie nie osiągną w swym
rozwoju moralnego ideału dopóty żadne ich zorganizowanie nie zabezpieczy
całkowicie przed nadużyciami.

Postulowanie, przez niektórych skrajnych
wyznawców liberalizmu gospodarczego takich jak politycy naszej Unii Polityki
Realnej, by zrezygnować całkowicie z podatków, co w fazie moralnego rozwoju
człowieka w jakiej się znajdujemy sprowadzałoby się do tego, że w państwach
stosunki międzyludzkie, w tym stosunki gospodarcze były takie jak przed
tysiącami lat, a egoistyczne odruchy prawie takie jak występują w świecie
zwierząt mogłyby stanowić współczesną naszą praktykę. Postulat taki jest co
najmniej dziwny jeśli nie groteskowy. Dlaczego w społeczeństwach rozwiniętych,
nowoczesnych, mamy powielać schematy społeczeństw bardziej prymitywnych, którym
bliżej było do społeczeństwa pierwotnego niż nam współczesnym?
Również zupełne
dezawuowanie i odcinanie się od przeszłości, od dorobku poprzednich pokoleń
jest dziwne i wygodne. Przecież wszyscy, całe społeczeństwo i ci biedni i ci
bogaci i właściciele kapitałów i właściciele tylko swojej pracy i ci pozostający
bez pracy korzystamy z rozwoju który dokonywał się przez pokolenia, dzięki
wysiłkom ludzkiej zbiorowości i ludzkich społeczności, tych działających przez
pokolenia i tych dzisiejszych. Czy jeden człowiek nawet taki, któremu udało się
posiąść największy kapitał jest w stanie sam wyprodukować wszystkie dobra, z
których korzysta którymi się otacza?

Zadłużenie gospodarczych podmiotów,
obywateli i całych społeczeństw, które występuje dzisiaj w wielu rozwiniętych
państwach jest wynikiem odejścia gospodarek od zrównoważonego rozwoju i złej
dystrybucji dochodów, produktów i kredytów wśród obywateli, które doprowadziło
do przedwczesnej zmiany struktury gospodarek w stosunku do ich aktualnej,
rzeczywistej kreatywności jakości i siły.
Gospodarki znalazły się na osi
strukturalnego rozwoju za daleko stosunku do swoich aktualnych możliwości.

Stało się tak w wyniku złej polityki decydentów a także w wyniku chciwości
kapitałowych graczy i ludzi bogatych i ogólnej mody na liberalizm i komercję co
spowodowało, że kapitał i praca przemieszczone zostały zbyt pośpiesznie ze sfery
przemysłowej do sfery usług i administracji i z tych segmentów przemysłu, które
produkują produkty zaspokajające potrzeby wszystkich obywateli na produkty
luksusowe, często udziwnione i fanaberyjne. W niektórych krajach Zachodu,
zwłaszcza w USA konsumpcja przekroczyła mocno poziom wytwarzania dóbr przez
własne gospodarki i możliwości płatnicze wobec krajów dobra
dostarczających.

Deficyty budżetowe mogą prowadzić do przerzucania kosztów
i wysiłków w przyszłość, również na przyszłe pokolenia ale nie jest to takie
przerzucanie wprost jak głoszą to liberałowie. Sposób i szybkość przemieszczania
gospodarek na osi rozwoju zależy od wielu czynników. Określone bezwzględne
koszty mogą stanowić różną względną wartość dla gospodarki w przyszłości, w
zależności od jej siły, od punktu na osi rozwoju w którym się znajdzie
Gdy
deficyt budżetowy i zadłużenie za granicą powodują życie społeczeństw ponad stan
to cedowanie kosztów w przyszłość jest nieuniknione ale gdy deficyt budżetowy
wynika z rozważnych decyzji kierowania środków do tych osób i w te miejsca
gospodarki, które nakręcą wewnętrzną konsumpcję produktów wytwarzanych przez
własną gospodarkę i pobudzą gospodarczą koniunkturę to nieuniknione cofniecie
się w strukturze gospodarczej tzn. przemieszczenie sił i środków ze sfer:
usług, administracji i produkcji niszowej do produkcji dla społeczeństwa mogą
złagodzić kryzys i skutki złej polityki i pozostawić gospodarkę przyszłym
pokoleniom w lepszym stanie i na wyższym poziomie rozwoju.

Struktura
gospodarki i wartość jej waluty powinny być adekwatne do miejsca na osi rozwoju
w którym znajduje się gospodarka.
Zdzisiek  - Uzupełnienie   |21.06.2009 22:46:42
Struktura gospodarki i określające ją parametry takie jak siła nabywcza, relacje
wartości waluty do walut innych krajów powinny być adekwatne do miejsca na osi
rozwoju, w którym znajduje się gospodarka i powinny ustalać się same w grze
finansowo- gospodarczej. Zbyt daleko idące ingerencje zakłócające równowagę
społeczno- gospodarczą prowadzą do perturbacji.
Thome  - Nowa szlachta.   |22.06.2009 07:55:37
"Wprowadzenie indywidualnej odpłatności za dobra publiczne w żadnym razie
nie likwiduje nierówności w dostępie do tych dóbr"

Mamy więc - zgodnie
z opinią Autora - taką sytuację, że ani "bezpłatność" nie likwiduje
nierówności ani też odpłatność. Różnica polega na tym, że "bezpłatność"
jest iluzoryczna i demoralizująca, odpłatność zawsze realna.

"Kiedy za
dobra publiczne zaczyna się płacić indywidualnie, stają się one zwykłym
towarem"

Tej zmiany najbardziej boi się kasta uprzywilejowanej
"szlachty" wykładowców (zero publikacji - milion pretensji).
Dostarczyciela towaru można bowiem rozliczać. Dostarczyciela "etosu" (z
przywilejami nadanymi przez władcę - państwo) już trudniej.

"No cóż,
nie wszystkich może być stać na wszystko."

Tu Autor ma rację.



Na świecie dawno wymyślono racjonalny system. To odpłatność realizowana nie
poprzez tysiące "ogniw" urzędniczych, ale w formie pieniądza idącego za
uczniem. Wsparta systemem stypendialnym.
kot   |23.06.2009 03:51:02
Nie naleze do uprzywilejowanych, a wiec nie odnalazlem Gduli: ,, Klasy
interesy, nierownosci,,
kot  - dlatego   |23.06.2009 03:52:28
Rylew, bronie zasadnosci i przydatnosci pojecia: ,, natura klasowa
spoleczenstwa ,,
Dyskusja powinna sie skonczyc wtedy gdy Ty wykarzesz blad,
ktory ja uniewazni, lub gdy ja wykaze dostatecznie jasno sens uzywania tego
pojecia w nauce i w polityce. Dlatego twoje watpliwosci sa dla mnie cenne bo
pozwalaja na uddzielenie odpowiednich wyjasnien.
I nie chodzi tutaj o
zwyciestwo w sporze, bo to nie jest spor, lecz o badanie czy okreslone narzedzie
moze byc przydatne. Po to zamiescilem je na otwartym forum, ktorego honor Ty
dzielnie (w tym sensie) reprezentujesz.
Klopot tylko w tym, ze moge przez
dluzszy czas (tydzien) nie miec dostepu do komputera.
Kiedys Adam Smith w
ekonomii oraz od dosc dawna kilku filozofow i psychologow stwierdzilo, ze
czlowiek jest z natury egocentryczny i egoistyczny . Jakos tysiace lat
doswiadczn nie zdolaly tego uniewaznic. Ustrojowa proba podjeta przez Lenina, w
ktorej sile egoizmu jednostek probowano przeciwstawic sile srodkow przymusu,
zkonczyla sie niepowodzniem.
Lecz rownie wielka sila jak egoizm jednostek
jest egoizm klasowy, ktorego ignorowanie
prowadzi do rownie zgubnych skutkow
ustrojowych-poglebiajacego sie rozwarstwienia.
Gdyby Mazowiecki, (Kuron i ci
lepsi) wtedy gdy chcial w Polsce wprowadzac cos co nazywano spoleczna
gospodarka rynkowa, mial silna swiadomosc klasowej natury spoleczenstwa,
wowczas myslalby bardziej o stworzeniu sily, zdolnej rownowazyc kapitalizm, a
nie obawiac sie, ze ten sobie bez pomocy panstwa nie da rady.
Zdzisiek  - Wraz ze zwiększaniem wydajności sfery wy   |23.06.2009 05:20:49
Aby zapewnić dochody obywatelom niezatrudnionym w sferze wytwórczości dóbr
materialnych a więc zatrudnionych w szeroko rozumianych usługach, w
szkolnictwie, służbie zdrowia, policji, administracji pozaprzemysłowej i innych
tzw. zawodach. budżetowych a także w typowych usługach bezpośrednich (np.
sprzątanie, naprawianie, dostarczanie rozrywki itd.) należałoby albo wypłacać
pracownikom sfery wytwórczości i handlu odpowiednio dużych wynagrodzeń aby mogli
z nich opłacać kupowane przez nich usługi albo opodatkowywać wytwarzane przez
nich produkty i ich płace a uzyskane z podatków środki przeznaczać na dochody
osób spoza sektora wytwórczości. W praktyce stosowane są oba sposoby opłacania
pracy, która nie wpływa bezpośrednio na wysokość cen produktów, typowe usługi
opłacane są z reguły bezpośrednio przez osoby je kupujące a praca w tzw. sferze
budżetowej opłacana jest z podatków.
Bez stosowania podatków relacje płacowe
osób z sektora przemysłowego i sektora pozaprzemysłowego byłyby zależne od
relacji ilościowych udziałów osób z obu sektorów w gospodarce. Im bardziej
kurczyłaby się liczba zatrudnionych w sektorze tworzącym dobra materialne i w
handlu, tym powstawały by większe dysproporcje w dochodach pracowników obu
sektorów. Dochody osób z sektora usług nieuchronnie kurczyłyby się.
Następowałoby też mocne uzależnienie usługodawców od osób sektora
wytwórczości. Stosując podatki można tak wyregulować ich wysokościami dochody
osób z jednej i drugiej sfery, by nie dochodziło do zbyt dużych
nierówności.
Walczący o likwidację podatków i likwidację lub ograniczenie do
minimum wspólnego, państwowego budżetu walczą tak naprawdę ze współczesnym
państwem i społeczeństwem, walczą o to, by osoby czerpiące obecnie dochody ze
wspólnego budżetu sprowadzić do roli wasali uzależnionych od osób i podmiotów
mających dochody bezpośrednie i by pogłębiać społeczne nierówności, a także o
to, by znikały dobra wspólne, by np. infrastruktura dziś państwowa czy należąca
do lokalnych wspólnot przechodziła do prywatnych właścicieli. Sprzyjają też
rozwojowi coraz bardziej natarczywemu rewirowi reklam, który jest emanacją
rozpasanej komercji. Ulegając radykalnej liberalnej ideologii gospodarczej
uczynilibyśmy nasze życie pod względem zależności międzyludzkich coraz bardziej
bezwolne.
Praca obywateli, której koszty nie wpływają bezpośrednio na wysokość
cen dóbr materialnych i dóbr kultury, sztuki, która nie tworzy bezpośrednio
wartości dodanej w kolejnych fazach budowania cen, powinna pośrednio przez
stosowanie podatków być uwzględniana przy ustalanie się wysokość cen
produktów. Jeśli praca j obywateli spoza sfery wytwórczości nie miałaby
odzwierciedlenia w cenach produktów byliby oni wykluczani z gospodarczej
zbiorowości i musiałoby dojść do humanitarnej klęski lub do tworzenia
alternatywnej, prymitywnej, wymiennej rzeczywistości wytwórczo- handlowej.

Przy coraz bardziej wydajnym przemyśle i całym sektorze wytwórczości i przy
coraz to większych potrzebach współczesnego człowieka do korzystania z różnego
rodzaju szeroko pojętych usług ogólna wartość podatków będzie coraz większa,
będzie coraz większy udział podatków bezpośrednich i pośrednich w cenach
produktów.

http://zdizek.blog.onet.pl
Zdzisiek  - Produkty powielane w odbiorze   |24.06.2009 23:06:30
W dzisiejszym świecie wprawdzie przemysł i wytwórczość są coraz bardziej wydajne
i teoretycznie potrzeby materialne powinny być coraz lepiej zaspakajane i to
potrzeby całych społeczności ale rozwinęły się potrzeby związane z szeroko
rozumianą sferą usług, które są zaspakajane przez produkty ducha i rozrywki, a
które w zasadzie stanowią oddzielną kategorię produktów usługowych a także
produkty bankowe. Jedne i drugie przejmują pracę innych osób zawartą w
produktach i usługach nie masowych na niespotykaną wcześniej skalę.

Największe dysproporcje nie występują miedzy zatrudnionymi w przemyśle i
wytwórczości dóbr materialnych a pracownikom opłacanym z budżetu lub
sprzedającymi swe usługi pojedynczym odbiorcom. Granica wielkich dysproporcji i
niesprawiedliwości zatacza różne meandry. Znaczna część robotników sektora
wytwórczego otrzymuje wciąż minimalne, ledwie starczające na przeżycie
wynagrodzenia a niektóre osoby opłacane z budżetu zarabiają duże
pieniądze.
Największe jednak, ogromne dochody uzyskują ci, którzy sprzedają
produkty ducha i rozrywki, które to produkty docierają do wielkich rzesz
odbiorców. Ten sam produkt jest sprzedawany kilkudziesięciu, setkom, tysiącom
lub nawet milionom odbiorców Wartość dodana tych powielanych w odbiorze
produktów bywa niebotyczna, dla zwykłych ludzi szokująca.
Oczywiście
przedstawienia teatralne czy występy lokalne nie mogą się równać z wydawaniem
ogólnokrajowych gazet, te z kolei z widowiskami, które docierają za pomocą
telewizji do ogólnokrajowych rzesz odbiorców, które to widowiska telewizja
zakupuje w ich imieniu. Niebotyczne dochody przynoszą produkty takie jak
niektóre międzynarodowe mecze sportowe, których przekazy docierają przez
telewizję do milionów kupujących, jak produkty hollywoodzkie, które
rozprowadzane są w kinach i telewizjach całego świata Oczywiście trudno liczyć
aby artysta nawet wybitny, którego występ ogląda kilkadziesiąt osób miał takie
dochody jak zawodnicy, których występ oglądają miliony osób i którym dają
emocje, radość, relaks, albo wzięty artysta kinowy czy telewizyjny, choć szkoda,
że niektórzy lokalni artyści ledwie wiążą koniec z końcem
Trudno zapanować
nad żywiołem rynku i nad ludzka pazernością. Jednak te dysproporcje są
szokujące. Ceny produktów przeznaczonych dla masowych odbiorców są windowane
bez umiaru. Mamy więc herosów, półbogów, których stać na zakup kilku samolotów
odrzutowych czy miasteczka i mamy nędzarzy, którzy przymierają z głodu,
niejednokrotnie nie widząc możliwości przetrwania odbierają sobie życie.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.59539 Seconds