> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Marsz ONR w Lublinie i kontrdemonstracja Drukuj
Jacek Zalewski [foto i tekst]   
24.05.2010
22 maja ulicami Lublina, mimo licznych protestów przeszła manifestacja ONR. Środowiska lewicowe i anarchistyczne, zorganizowały kontrdemonstrację.

  

Na plac Litewski przybyłem około 10 minut przed rozpoczęciem wymarszu ONR-owców. Nic się nie działo. Dwa znudzone patrole policji, po drugiej stronie ulicy nieliczne grupki, które wyraźnie na coś czekały. Przeszedłem około sto metrów w stronę galerii Centrum, czyli dawnego PeDeTu. Tu impreza trwała już w najlepsze. Grupa bębniarek, sprawnie dowodzona przez dziewczynę z gwizdkiem, przez cały czas wybijała rytm, który się ciągle zmieniał i nie pozwalał nudzić. Dookoła ponad sto osób, wiele z kwiatową amunicją, która miała zostać w stosownym momencie odpalona w wiadomym kierunku. Pomiędzy dorosłymi dzieci jedzące lody, albo biegające pomiędzy bębniarkami. Atmosfera pikniku.

  

Nagle, od strony placu Litewskiego, nadjechał sznur radiowozów z których wyskoczyla ubrana szturmowo prewencja ze strzelbami gładkolufowymi w dłoniach. Wyglądający jak Terminatorzy szturmowcy błyskawicznie uformowali szpaler, którym miało przemaszerować ONR. Ich mocne, męskie głosy było słychać już z daleka. Odezwała się również kontrmanifestacja, głosy przeważnie dziewczęce, kobiece. Wystrzelono amunicję: w powietrze i w stronę ONR-owców, ale głównie na stojące najbliżej radiowodzy, poleciały przygotowane zawczasu kwiaty. Znajomy anarchista, (którego, wleczonego potem przez policję po chodniku, miałem jeszcze okazję sfotografować) powiedział, że przy najbliższej bocznej ulicy ONR napotka blokadę. Jakoż rzeczywiście, udawszy się w tamtą stronę, zobaczyłem anarchistyczną blokadę z transparentem: „Faszyzm nie przejdzie”. Mocny przekaz, podbity w dodatku mocnymi głosami anarchistów, potrafiących skandować nie gorzej, niż panowie z ONR. Policja również zobaczyła blokadę, bo ze dwa plutony cyborgow natychmiast pobiegły w jej stronę. Nastąpiła krótka przepychanka, policjanci próbowali zepchnąć blokujących, ale szybko dali spokój. Chwila przerwy - podczas której banda fotografów (w tym ja), mogła się nafotografować do woli - i kolejna próba zepchnięcia anarchistów, tym razem liczniejszymi siłami. Wtedy anarchiści zrobili coś nieoczekiwanego: usiedli na trotuarze i obejmując wzajemnie, utworzyli jednolitą masę. Nie do zepchnięcia przy pomocy tarcz szturmowych. Znowu spokój, policja przegrupowała się i zmieniła taktykę. Przyjechały dwa radiowozy i ze zbitej masy ludzkiej zaczęto wyjmować po jednym człowieku i wlec do suki. Niektórzy pozwalali się wlec spokojnie, inni wierzgali straszliwe, a jeszcze inni wykrzykiwali hasła, które brzmiały wprawdzie poważnie, ale biorąc pod uwagę, że chłopaki nie ginęli za ojczyznę, lecz „tylko” byli aresztowani, u gapiów powodowały raczej wesołość, niż oburzenie lub współczucie.

  

ONR? Zobaczywszy blokadę, zatrzymał się w odległości ok. stu metrów od niej i zachował spokój. Żeby jakoś zabić czas, panowie skandowali patriotyczne hasła. Czekali cierpliwie na przejście. A kiedy już ostatni anarchista zniknął we wnętrzu suki, dowódca prewencji wziął krótkofalówkę i powiedział: „sto dwa do sto trzy, przejście oczyszczone”. ONR ruszył. Ruszył otoczony ze wszystkich stron policją, która pilnowała, żeby ONR-owcy i kontrmanifestacja się nie pomieszały. Kordon zresztą nie był zbyt szczelny, kto chciał, mógł przechodzić w tę i we wtę, z czego bez skrupułów korzystali zwłaszcza fotografowie, w tym ja. Policja też już jakby była bardziej rozluźniona, bo i cóż jeszcze się mogło wydarzyć? Anarchiści zostali wyłączeni z gry, ONR-owcy zachowywali się spokojnie, a i kontrmanifestanci też już nie mieli przygotowanych niespodzianek.

  

Przy Bramie Krakowskiej, po przejściu nią ONR, policja urządziła własną blokadę, prawdopodobnie chcąc rozdzielić manifestujących od protestujących przeciwko manifestującym. Potem jeszcze urządzała taki numer ze trzy razy. Policja blokowała, ludzie czekali, zero napięcia, bez mała nuda. Przy Trybunale (w nim mają miejsce śluby cywilne w mieście) nieoczekiwanymi zakładnikami kolejnej blokady stali się nowożeńcy. Oficer o wyglądzie Terminatora, schylony nad stojącą w bocznej uliczce limuzyną, tłumaczył eleganckim, młodym ludziom z auta, dlaczego nie mogą przejechać. Wyborna, pełna absurdu scenka rodzajowa, którą trudno zapomnieć.

  

Mając dosyć blokad, ruszyłem okrężną drogą w stronę placu Zamkowego, gdzie ONR miał w planie złożenie kwiatów pod pomnikiem ofiar reżimu komunistycznego. Policja oczywiście blokowała dostęp do ONR-owców, ale już bez przekonania i chyba tylko gwoli zaznaczenia swojej obecności, bo i tak każdy robił, co chciał. Czyli nic, bo już nikomu się nic nie chciało. Po złożeniu kwiatów i stosownym odczycie, ONR zaczęło zwijać swoje flagi i transparenty, tym samym obwieszczając koniec tej małej awanturki.

Oto, „w telegraficznym skrócie” i bez próby interpretacji, sprawozdanie z marszu ONR, które w siedemdziesiątą szóstą rocznicę własnego powstania przemaszerowało z placu Litewskiego na plac Zamkowy. Marszu urozmaiconego kolorową (we wszystkich kolorach tęczy) kontrmanifestacją zorganizowaną przez „środowiska lewackie, wrogie wolności i feminazistowskie”. Określenia te zaczerpnąłem z wypowiedzi Grzegorza Wysoka, który na You Tube zapraszając na marsz, słusznie podejrzewał, że może on zostać zakłócony i te właśnie „środowiska” wymienił jako potencjalnych sprawców zakłóceń.

  

Gdyby nie aresztowani koledzy anarchiści, którzy dzisiejszą noc spędzą w mało komfortowych warunkach, marsz można uznać za barwną i urozmaicającą nudę Lublina imprezę, właściwie kameralną. A ONR, zachowując spokój i powstrzymując się od skandowania kontrowersyjnych haseł, prawo do publicznego uczczenia siedemdziesiątej siódmej rocznicy powstania, wydają się mieć w kieszeni.

  


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 24.05.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.42222 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273