> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Hołda: Lublin po ESK Drukuj
Katarzyna Hołda w rozmowie z Jackiem Zalewskim (Klub KP w Lublinie)   
20.09.2011
Jacek Zalewski, Klub Krytyki Politycznej w Lublinie: Dwa miesiące temu rozstrzygnięto konkurs na Europejską Stolicę Kultury 2016. Wiadomo, że nie został nią Lublin. Jak bardzo uczestnictwo w konkursie wpłynęło na kształt lubelskiej kultury?
Katarzyna Hołda: Konkurs zmusił do postawienia pytania, jaka jest kulturowa tożsamość Lublina. Aplikacja konkursowa była próbą odpowiedzi na to pytanie. Wcześniej nie myślano o wizji rozwoju kultury miasta, nadrzędnych celach, spójnej długofalowej strategii. Zresztą, okazało się, że takiej strategii po konkursie chyba wciąż nie ma, ale przynajmniej zostało głośno powiedziane, że być powinna. Przystąpiliśmy do konkursu jako ubogi krewny, który się nie liczy, być nawet może we własnych oczach, a wyszliśmy z tego po 3 latach jako poważny gracz.

Czy nie próbujemy teraz przedstawić porażki jako wygranej?

To nie jest dyshonor przegrać w takim stylu, w jakim zrobił to Lublin. Przed rozstrzygnięciem konkursu można było odnieść wrażenie, że niektórzy boją się przegranej, boją się, że wszystko siądzie, że dojdzie do palenia czarownic i szukania kozłów ofiarnych. Na szczęście nie doszło. Lublin szczycił się tym, że środowisko jest zgrane i dwa miesiące po konkursie nadal tak jest, nawet jeśli każdy wrócił do swoich spraw zawodowych i pewnie wiele osób już wcześniej po cichu marzyło, aby ten konkurs się wreszcie skończył i aby można się było skupić na mało spektakularnych sprawach bieżących.

Czy poza wzrostem świadomości pojawiły się jakieś wymierne korzyści ze startowania w ESK?
Zintegrowało się środowisko, rozpoczęła się realna współpraca pomiędzy ludźmi kultury, NGO-sami i Wydziałem Kultury Urzędu Miasta, zwiększył się budżet miejski na kulturę, w efekcie czego pojawiło się więcej wydarzeń, małych i dużych. Oferta kulturalna się poszerzyła i kultura została potraktowana jako lokomotywa rozwoju miasta. Mam nadzieję, że ta jej funkcja zostanie utrzymana. Głośno powiedziane zostało, że kultura jest ważna – przed konkursem nie była ważna dla władz miasta i może nawet dla mieszkańców. Ludzie zaczęli traktować swoją pracę „w kulturze” poważniej. Wcześniej było widać tendencje do myślenia o beznadziei działań kulturalnych w mieście, a teraz jest więcej wiary w siebie i w możliwości tworzenia tutaj. No i mieszkańcy zaczęli doceniać rolę kultury i zauważają jej rozwój.

Lublinowi pomogło zatrudnianie specjalistów spoza Lublina podczas konkursu o ESK, np. zatrudnienie Rose Fenton, Krzysztofa Czyżewskiego i ś.p. Dragana Klaica do pisania pierwszej aplikacji konkursowej, Krzysztofa Czyżewskiego do drugiej, zapraszanie specjalistów z Europy na wykłady i warsztaty. Miasto powinno nadal ściągać młodych twórców czy animatorów z zewnątrz.

Czy Lublin jest przygotowany na to, żeby utrzymać impet, z jakim walczył o wygraną w konkursie?
Na pewno. Nie cofniesz pewnych rzeczy. Mówiło się, że to był zryw. Ale zryw może był na poziomie dwudziestokilkulatków, osób najmłodszych. Największą robotę w tym wszystkim, najbardziej kluczową, robili jednak trzydziesto-, czterdziestolatkowie. Którzy z racji wieku już mniej ulegają zrywom, a bardziej pragmatycznie i planowo podchodzą do rzeczy. Dlatego też przegrana, mimo początkowego rozczarowania, nie została potraktowana jako porażka. Padło na ludzi, którzy są zaprawieni w bojach.

To było widać, ludzie dostrzegli wartość w samym uczestnictwie w konkursie…
Ludzie nie są tacy naiwni, żeby im się wydawało, że każdy konkurs się wygrywa.

I co teraz?
Ostatnio dyrektor artystyczny konkursu ESK i zarazem szef prac nad drugą aplikacją konkursową Lublina Krzysztof Czyżewski zaproponował, żeby Lublin stał się miastem, które generuje refleksję, analizę na temat kultury i zastanawia się, jak powinna wyglądać „nowa kultura” (jest to jego określenie, zupełnie nie wiem co to znaczy). Optuje za tym, by zajmowała się tym specjalna instytucja, a ściślej – Warsztaty Kultury, które zajmują się organizowaniem iwentów kulturalnych. To jednak kiepski pomysł.

Pomysł, żeby w mieście powstała metarefleksja czy też autorefleksja na temat kultury jest zły?
Bardzo dobry! I niezbędny. Ale niech metarefleksją zajmą się intelektualiści, publicyści, uczeni itd. Publicysta chyba nie potrzebuje, żeby powoływać w tym celu specjalną instytucję? Z sekretarkami, technicznymi, elektrykami itd.? Może lepiej dać więcej pieniędzy lubelskim pismom, żeby po prostu mogły zamawiać więcej tekstów na ten temat i u poważnych autorów. Albo dać badaczom granty na badania. Ściągajcie krytyków kultury ze świata na wykłady – Wydział Kultury Urzędu Miasta robił już coś takiego podczas kilku lat konkursu o ESK, zapraszając do Lublina menadżerów i animatorów kultury z Europy właśnie na wykłady, do prowadzenia warsztatów. Ale nie każcie organizatorom imprez udawać że są Baumanami. Nie za publiczne pieniądze.
Zresztą tym, czego potrzebujemy naprawdę jest silna krytyka sztuki i kultury. Potrzebujemy w Lublinie kilku surowych, wręcz podłych krytyków z autorytetem, by wymuszali podnoszenie poziomu twórczości i oferty dla odbiorców.

Czy Lublin stać na taką refleksję? Nie tylko nad kondycją miejskiej kultury, ale także instytucji, które tę kulturę animują?

Właśnie teraz, po konkursie ESK jest dobry moment, żeby przyjrzeć się instytucjom kulturalnym Lublina – jak działają, jak są zarządzane, czy pieniądze, jakie otrzymują przechodzą w wartość, która trafia do odbiorcy czy tylko na utrzymanie ludzi, którzy nie wykonują swojej roboty.

Nadszedł czas, żeby porozmawiać też o warunkach, w jakich twórcy Lublina swoje niejednokrotnie bardzo wartościowe działania wypracowują, o braku przestrzeni dla nowych projektów.

Jest dużo ofert, gdzie ludzie mogą być publicznością, ale może powinni mieć warunki, żeby sami tworzyć?
Nie pomniejszam roli ambitnych teatrów czy galerii, które oczywiście również są potrzebne. Jednak jest duża grupa ludzi, którzy nigdy nie przyjdą do teatru ani do galerii, bo nie mają takich potrzeb. Ale to nie znaczy, że nie chcieliby sami być twórcami. W Lublinie niestety jest za mało instytucji aktywizujących ludzi, miejsc, gdzie można by przychodzić i działać amatorsko: pisać, tworzyć teatr, kręcić filmy. Takie działania pomagają w nawiązywaniu więzi społecznych, są ważne. Krótko mówiąc, powinno powstawać więcej domów kultury.

Domy kultury mają dzisiaj słabą markę. To miejsca, gdzie możesz posłać dziecko na ognisko, ale nie tworzyć sztukę.
Nie rozumiem animatorów kultury, którzy nie szanują domów kultury. To po prostu niezrozumienie sytuacji. Dom kultury to przede wszystkim miejsce, gdzie przychodzą ludzie. W to właśnie powinno inwestować miasto. Twórczość amatorska nie musi być tandetna, to zależy w dużej mierze od programu jaki napiszesz i od tego, jak będziesz prowadził zajęcia. W Anglii, zwłaszcza w Londynie istnieją też podobne instytucje, zwane Adult Learning Center, czyli Centra Edukacji dla Dorosłych. Oferują one kursy w wielu dziedzinach, od kulinarnych i kaligrafii chińskiej poprzez pielęgnację samochodu, sztukę i prawo, do czytania z ruchu warg. Zajęcia trwają od paru godzin do kilku tygodni lub miesięcy. Jestem pewna, że taka instytucja miałaby w Lublinie powodzenie. Powinno być też dużo więcej przestrzeni dla amatorskiego sportu, bo teraz praktycznie jej nie ma.

Co się teraz dzieje w Lublinie?
Lublin ma swoją specyfikę – prowincjonalność – małe miasto wśród wsi, stolica rolniczego regionu. Zostało to zauważone – także dzięki konkursowi i jest dobrze rozgrywane. Zaczyna się rozwijać współpraca z regionem. Ale także w samym Lublinie pojawiają się wydarzenia jakoś nawiązujące do ducha ludowej kultury feudalnej czyli przedprzemysłowej, niekoniecznie tylko lubelskiej ale europejskiej w ogóle. Na przykład Festiwal Sztukmistrzów organizowany przez Rafała Sadownika i Biuro Promocji Miasta. Jest to festiwal artystów ulicy – nowi cyrkowcy, kuglarze, teatr cyrku. Sadownik interesuje się też grami staropolskimi, robił np. zawody palanta sportowego. Za rok dzięki jego staraniom ma się w Lublinie odbyć European Juggling Convention – Europejska Konwencja Żonglerów, artystów ulicy itp. Postrzegam te działania jako ludyczne, w taki właśnie starodawny sposób, ale zarazem jako bardzo nowoczesne. Europa dziś zaczyna wyprowadzać sztukę na ulice, bliżej ludzi, zaczyna szukać mniej intelektualnych, bardziej emocjonalnych, intuicyjnych form tworzenia, wypływających z naturalnych gestów i potrzeb ludzi. W tym nurcie widziałabym też modę na domowe rękodzieło. Ja pod szyldem moich Latających Warsztatów Rękodzieła, Klub Krytyki Politycznej i Kampania Przeciw Homofobii organizowaliśmy przez całe wakacje Letnie Szydełkowanie w Lublinie.

Bardzo pożyteczną robotę związaną m.in. z historią Lublina, także z historycznie wielokulturowym charakterem Lublina i Lubelszczyzny robi stowarzyszenie Homo Faber. Jeżdżą po Lubelszczyźnie, i zbierają dokumentację dotyczącą wielokulturowej historii regionu, także tej trudnej, jak konflikty polsko-żydowskie, polsko-ukraińskie, wysiedlania. Inny ich projekt – Szeptany Lublin. Dotyczy samego Lublina, osób, których historia zawodowa czy osobista jest ciekawa w kontekście historii, miasta i przestrzeni. Opowiadają one swoją historię, która przygotowywana jest w formie spacerów po konkretnych miejscach. Można sobie ściągnąć taką historię-spacer ze strony projektu i iść zwiedzać z takim wirtualnym przewodnikiem.

Z kolei na przykład Rozdroża – nowa instytucja, dwuletnia – robi m. in. muzyczny festiwal Kody, bardzo ambitny, na który ściągają muzyków z całego świata – jak np. Laurie Anderson. W ogóle jest tu pełno ludzi z pomysłami, talentem, ideowców wierzących w Lublin – tak jak ja w niego wierzę.

Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.78357 Seconds