Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Totalna zawiecha Drukuj
Kazimiera Szczuka   
15.11.2008
Dzisiaj będzie o elektryczności. Dopiero co przyjaciele z Greenpeace’u przyszli z energooszczędną żarówką i uwiecznili na zdjęciu jej wkręcanie. Nie chodziło o ilustrację wspaniałego żartu o tym, jak to jedna trzyma, a dwie kręcą drabiną. Chodziło o propagowanie idei.

Gdybyśmy tak wszyscy razem, jak mądre ziarnka piasku, zmienili żarówki na energooszczędne! Gdybyśmy gasili światła w pokojach, w których nas nie ma. Puszczali w ruch tylko naprawdę pełne pralki i zmywarki. Czulibyśmy wówczas, że jesteśmy dobrzy, świadomi i uspołecznieni na nowoczesną modłę. Że robimy coś dobrego dla planety. Że może dzięki nam wizja totalnego kryzysu minimalnie się oddala. Plus parę złotych nieprzekazanych do Stoenu – też coś. Jest to firma wyjątkowo bezwzględna w łupieniu z nas skóry i egzekwowaniu długów. Po co ją czynić jeszcze bogatszą? Bo to takie trudne wymienić w mieszkaniu żarówki?

Kilka dni pózniej, w sobote wieczorem, odbyła sie tak zwana godzina dla ziemi. Trzydzieści pięć państw, w tym Polska, między 20 a 21 lokalnego czasu miało gremialnie zgasić światła. W domach, urzędach i w ogóle gdzie się da. Pałac Prezydencki, ratusze dużych miast, budynek sejmu itd. – wszystkie te przybytki grzecznie poddały się zaciemnieniu. Niewielki był to wysiłek, skoro gorączka sobotniej nocy rzadko ogarnia urzędników magistratu w miejscu pracy, ale zawsze coś. Zwykli mieszkańcy miast, o wsiach nie mówiąc, na ogół o całej akcji nie mieli pojęcia. Szkoda, bo zgaszenie na godzinę światła na rozkręcającej się powoli imprezie mogłoby ją wznieść na poziom nieoczekiwanej intensywności. W każdym razie w Polsce nie bardzo chwyciło. Ale ja, jak zwykle w takich sytuacjach, zachowałam się na medal! Siedzieliśmy sobie z Marianem i Fikim-Mikim przez godzinę w zupełnych ciemnościach. Dla nich to pestka, w nocy widzą jeszcze lepiej. Ja napawałam się poczuciem abstrakcyjnej więzi z milionami ludzi dobrej woli i dumą z własnego poświęcenia.

Kilka dni potem przeczytałam w „Wysokich Obcasach” tekst o ekoradykałach. Poziom dumy gwałtownie mi spadł. Czyny własne uznałam za żadne. Są na świecie tacy, którzy dla ziemi mają nie jedną, a 24 godziny. Nie używają żarówek energooszczędnych, jedynie świec. Ci poważni zawodnicy wcale nie wynoszą się z miast. Wracają do natury od razu, tam gdzie stoją. Pozbywają się lodówek, pralek, zmywarek i innych pożeraczy energii. Laptop owszem, ale na odnawialną baterię słoneczną. Spiżarnia, pralnia, wstawania o świcie, jeżdżenie na rowerach. Tak, do pracy, bo można pracować w redakcji gazety, nie mając w domu lodówki. Jedno z drugim się nie kłóci. Szczegóły robienia prania nie zostały opisane, ale dziewczyna na zdjęciu zupełnie nie wyglądała na brudaskę. Nic a nic. Życie może być wielką przygodą! Zapewne za jakiś czas, kiedy wyczerpią się światowe źródła, wszyscy spotkamy się przy ogniskach w miejskich parkach. Może lepiej się zawczasu przygotować?

Wreszcie, jako ukoronowanie całego wątku – Szczecin. Padający w nocy śnieg doprowadził do zwalenia się dziewięciu megasłupów i odcięcia miasta od prądu na cały dzień. Największa awaria od czasów II wojny światowej! Nikt się nie udusił w windzie, nie spadł ze schodów ruchomych, nie utknął w chłodziarce ani nie poległ na stole operacyjnym. Mógł, ale na szczęście totalna zawiecha nastąpiła w nocy. Ludzie niespecjalnie się wściekali. Do roboty iść nie trzeba, do szkoły tym bardziej. Nie ma obiadu? Będziemy jedli hot dogi. Władze odpuściły kasy fiskalne, sklepiki mogły handlować. I handlowały. Ludność kupowała po pięć bochenków chleba.

Gdyby w Szczecinie mieszkał choć jeden przedstawiciel kilkutysiecznej ekoradykalnej miedzynarodówki, miałby swój wielki dzien. Na początku zapewne wpadłby w euforię, bo doszło do urzeczywistnienia świata, który do tej pory trwał jedynie w jego głowie. Ludzie! Jesteście totalnie uzależnieni od źródeł napędu maszyn obsługujących was jak kaleki. Nie umiecie zrobić sobie herbaty bez pomocy elektrowni. Umyć się, jeśli ciepła woda nie leci z kranu. Przemieścić, jeśli nie zawiezie was samochód, tramwaj, autobus. A co będzie, gdy skończy się nam wszystkim benzyna?

Nasz bohater stopniowo przestałby szaleć i przemawiać, zaprosiłby chętnych szczecinian do swojego ekodomku, podjął ekosauną i ekoucztą. Pokazał, wytłumaczył, nawrócił. Dzięki awarii Szczecin stałby się centrum światowego ruchu oszczędzaczy energii. Na następny raz przygotowany byłby jak żadne miasto. Tymczasem impreza Godzina dla Ziemi przekształciłaby się w Rok dla Ziemi. I nam przypadłby w udziale zaszczyt urządzenia Total Zawiechy 2020. Tak będzie! I będzie cudownie.

Felieton ukazał się w „Gali” 17/2008.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.66402 Seconds