Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Ja, hipster Drukuj
Kaja Malanowska   
28.08.2010

Wczoraj wieczorem nadużyłam alkoholu w towarzystwie bliskim memu sercu. Spotkałam się z przyjaciółmi w „PKP powiśle”. Wieczór był ciepły, leniwy. Wiadomo, wakacje. Codzienne obowiązki rozprzęgły się, tonąc w nadmiarze wolnego czasu. To prawda, od dziesięciu lat nie jestem już studentką, ani ja, ani moi znajomi, jednak wakacje staramy się mieć długie, przynajmniej dwa miesiące, w końcu nam się to należy. Tak więc, siedzieliśmy senni przy wystawionym na chodnik stoliku, zamawiali kolejne piwa i liczyli mijające nas samochody. Tylko Witek kręcił się jakoś nerwowo, przestawiał szklanki. 

  

- Co ci jest? - spytałam. 

  

- No wiesz - odpowiedział - W Polityce był taki artykuł o nowym zjawisku socjologicznym. O pojawieniu się w Warszawie hipstersów…

  

- No i? 

  

- No to są tacy, co chodzą w bluzach z kapturem - ciągnął, poprawiając kaptur - siedzą w „Pędzlach i Szczotkach”, „PKP powiśle” albo w „Planie B” i jak ich spytać, czym się zajmują, nie chcą odpowiadać, w żaden sposób nie chcą dać się zaszufladkować. - Rodzina go przeczytała, ten artykuł cały, to chyba jakiś pojeb napisał, ja kurwa, zwolniłbym dziennikarzynę - Witek zrobił się całkiem czerwony. - No i mówią mi, że jestem hipsterem, ja i moi znajomi, czyli wy. To bzdura jakaś, ciężki niewypał…- odetchnął - i choroba psychiczna jest, kupmy sobie piwo albo wino, coś na znieczulenie, bo się strasznie zdenerwowałem. 

  

- Kupmy - zgodziła się Michalina.

- To się kiedyś nazywało warszawka - odezwał się ponuro M. 

  

- Co, piwo?! 

  

- Nie hipstersi. 

  

- No ja, kurwa, żadną Warszawką nie jestem, z Poznania przyjechałem. 

  

- Twoja babcia przyjechała z Poznania! 

  

Zamówiliśmy piwo i wtedy sobie przypomniałam. Hipstersi, już słyszałam to określenie. To było siedem, nie, może osiem lat temu. W czasie przerwy semestralnej pojechałam odwiedzić Magdę do Nowego Jorku. Magda mieszkała tam już parę lat, znała miasto, lubiła je pokazywać znajomym i naprawdę fajnie było się tak z nią włóczyć po Brooklynie, Queens i Greenpoint. Kupiłyśmy wino (tanie) i papierosy (drogie jak skurwysyn) w sklepiku na rogu, a potem ruszyłyśmy przed siebie. 

  

- Zobacz - mówiła Magda - Tu, pod mostem, sprzedają najtańsze i najlepsze w całym mieście tajskie jedzenie. - A tu, na rogu dzielnicy Chasydzkiej, stoją polskie kobiety i czekają, na to, że ktoś wynajmie je do pracy. Stoją też Ukrainki.

- O - pokazała ręką - a to jest właśnie hipster, oni się teraz masowo wyprowadzają z Manhattanu. Z Greenpoint robi się naprawdę modna dzielnica. 

  

- Kto? Hip-co? - zapytałam. Tuż przed nami szedł wysoki, straszliwie chudy chłopak, w obcisłych, gumkowanych dżinsach, flanelowej koszuli w kratę i ogromnych czarnych okularach. 

  

- Hipster, no, cool-człowiek - odpowiedziała Magda. 

  

- Wygląda strasznie - zaprotestowałam. - Jakby go wyjęli prosto z lat osiemdziesiątych. 

  

- Oni się tak ubierają.

  

- To przecież ryfa - powiedziałam, bo w tamtym czasie moda na lata osiemdziesiąte nie dotarła jeszcze do Warszawy. Nie dotarła też na Midwest, na którym mieszkałam, tam zresztą nie dotarła nigdy, bo na Midwest żadne mody nigdy nie przybywają. - Ryfa, jakby się tak pokazał w Warszawie, to uznaliby go za idiotę. 

  

- Widocznie to, co jest głupie w Warszawie, jest cool na Manhattanie - przyznała filozoficznie Magda. 

  

- No, ale co to dokładnie znaczy Hipster? - pytałam.

- O Jezu, no hipster, taki młody, w miarę przynajmniej, przed czterdziestką. Ubiera się na używkach, kupuje dom na Greenpoincie albo w Brooklynie i siedzi w knajpie. 

  

- A czym oni się zajmują? - Nie dawałam za wygraną.

  

- Niczym… Zazwyczaj mają bogatych rodziców. To znaczy nie, przepraszam, zajmują się SZTUKĄ.

  

- Jak to „sztuką” - drążyłam. 

  

- Jak ich spytasz, co robią, to powiedzą ci, że PROJEKT. Film kręcą albo fotografie artystyczne pstrykają. Byłam zafascynowana. Następny dzień spędziłyśmy z Magdą siedząc na murku, machając nogami i oglądając przechodniów. 

  

- Hipster? - pytałam. 

  

- Nie, głupia, to jakiś freak.

- A to? 

  

- To tak. Możemy już iść? 

  

- Nie, poczekaj, jeszcze chwileczkę. A ta?

  

- Ta też… 

  

To wszystko zdarzyło się bardzo, bardzo dawno temu, w czasach, kiedy do Warszawy nie doszła jeszcze moda na duże okulary i bluzki z szerokimi rękawami. Czasy się zmieniły. Siedziałam przy stoliku ubrana w obcisłe, kończące się tuż nad łydką spodnie i szerokie, zamszowe botki. Zerknęłam na Michalinię. Michalina pstryka amatorskie zdjęcia, pisze krótkie, treściwe teksty o wystawach malarskich i zamieszcza je co miesiąc w Przekroju, ma męża muzyka. Nie nosi bluz z kapturem, tylko kupowane na używkach białe koszule z żabotami, wąskie spódnice i srebrną biżuterię. Emil… Emil jest chyba specjalistą od projektów multimedialnych, ma bluzę, ma kaptur i kręci amatorskie filmy. Zdrętwiał mi język. O sobie wolałam nie myśleć. 

  

Późno w nocy wracaliśmy z M. autobusem. Usiedliśmy z przodu. Koło nas stała dziewczyna z aparatem w dłoni. Nie znam się na sprzęcie fotograficznym, więc zapatrzyłam się na jej krótką, przycięta ukośnie grzywkę i właśnie myślałam z żalem, że ja nie mogłabym sobie w żaden sposób na taką fryzurę pozwolić, ze względu na ogrom nosa, oraz na inne dość przykre cechy mojej fizjonomii, kiedy M. zasyczał, odwrócił się gwałtownie i zasłonił mi całkowicie widok. 

  

- O co ci chodzi?  

  

- Ona chciała nam zrobić nam zdjęcie! To jest już naprawdę bezczelność. Zresztą, czy teraz wszyscy muszą zajmować się fotografią? Facebooka nie można otworzyć, żeby nie obejrzeć pięćdziesięciu nowych fotek.

  

- Ale co ci to przeszkadza? 

  

- To jest jak w tej reklamie Pepsi - tłumaczył M. - „Bądź sobą, pij pepsi”, „Bądź artystą, pstrykaj zdjęcia”. 

  

- Nie rozumiem - potrząsnęłam głową. 

  

- No… - zastanawiał się przez chwilę.  – Widzisz, kiedyś ludzie chcieli przynależeć. Byli dumni, jeżeli mogli stać się częścią większej grupy, na przykład takiego cechu szewskiego albo garncarskiego, dajmy na to. Teraz każdy chciałby być oryginalny, jedyny w swoim rodzaju. Więc jak być innym niż wszyscy? Ano, robić zdjęcia, najlepiej artystyczne i jeszcze jeździć na rowerze. Wszyscy jeżdżą na rowerach i pstrykają zdjęcia. Zdjęcia architektury z innego miasta, na których widać gzyms domu albo druty telegraficzne, zdjęcia bezdomnych, wysypisk śmieci, zdjęcia chmur i inne, szalenie wysublimowane, dobrze wykadrowane kalki. Chcą być artystami, a zamiast tego roztapiają się w tłumie. 

  

- No… - Zastanawiałam się. - No to chyba nic się nie zmieniło? Też przynależą do czegoś w rodzaju cechu? 

  

- Tia… Tyle tylko, że udają, że jest zupełnie inaczej. Szkoda, że nic tej lasce nie powiedziałem… Głupi babsztyl – dodał zgrzytając zębami.

  

- Daj spokój. 

  

- A jak nam to zdjęcie zrobiła?

  

- No to będzie je miała - roześmiałam się - i opublikuje na Facebooku. 

  

Wysiedliśmy. Po powrocie do domu otworzyłam komputer i obejrzałam zdjęcia z wakacji. Bardzo ładne, artystyczne wszystkie. Jestem hipsterem, pomyślałam, wrzucając je na Facebook, jestem warszawką.

  

Komentarze
Dodaj nowy
antenka_beretowa   |29.08.2010 02:14:28
Cieszę się,że nie jestem wyjątkowy, ani oryginalny.No, może tylko piękny, ale na
to już nic nie mogę poradzić.
Madrich   |29.08.2010 17:54:46
Najbardziej spodobał mi się fragment , że jak się kogoś spyta to wszyscy robią
jakiś PROJEKT :) . Bo to jest prawda najprawdziwsza, wszyscy pracują nad jakimś
PROJEKTEM. Kiedy to się zaczęło w ogóle, przecież nie zawsze tak było.

a do
roweru, rower nie może być zwykły, teraz rower musi byc jak nastarszy ,
najlepiej coś w stylu tak jakby PRL-owskiego składaka z siedzonkiem na
sprzeżynach. To jest dopiero lans.
Eurypides77   |29.08.2010 19:38:24
Rower musi być damka, najlepiej "sprowadzony" (czytaj: kradziony) z
Amsterdamu albo Kopenhagi.

No i koniecznie Raybany Wayfarery (ale te nowe, bo
stare Wojewódzki nosi). ;)
acmd  - w ramach   |30.08.2010 15:52:26
czysto wsiowego i zupełnie niehipsterskiego lansu zapodam linka do własnego
bloga, na którym pisałem o polskich "bobos" (taka inna nazwa na
hipstera) i ich związkach z lewicowością:
http://acmd.salon24.pl/156029,komun
izm-jako-przedmiot-konsumpcji
Willen  - Rower…   |30.08.2010 18:10:14
Moj znajomy jezdzil na rowerze holenderskiego (albo dunskiego, nie pamietam)
listonosza.
jóźwik  - hispter   |05.09.2010 12:55:31
Jeśli dzieciaki słyszą, że hipsterzy są modni, biorą się za naśladownictwo, to
angażują się w rodzaj harcerzykowania, tyle że bez legitymacji. Od takiego
naśladownictwa prowadzi niekiedy krótka droga do konformizmu. Nic wartościowego.

A cała, mniej lub bardziej przebiegła, lub rynkowo nastawiona reszta - myśląca
o biznesie - tylko na tym zarabia (ciuchy, muzyka, gadżety)
jacu  - hipsterzy   |28.11.2010 11:16:21
tak na prawdę to konformiści zamknięci w nonkonformizmie, alternatywnym sposobie
życia/ubierania cokolwiek. i tak, oni robią sztukę, bo sztuka to życie, często
mają rozkminki egzystencjalne :D mam wrażeni, że teraz większość osób jest
hipsterami
Scumkill   |30.11.2010 11:16:11
Hipsterzy to ludzie z nadmiarem wolnego czasu, próżni, samozwańczy artyści od
lansu i robienia z siebie indywidualisty na siłę. Jakby zajrzeć w niedaleką
przeszłość hipstera to można zauważyć, że wczesniej był typowym szarym
człowieczkiem, który zauważył, że nie jest fajny, więc zaczął się kreować na
modnisia, artystę i kopiować wzorce podpatrzone w internecie. Hipster oczywiście
powinien słuchać też odpowiednio lanserskiej muzyki. Z tego co zauważyłem są to
jakieś niezbyt przyjemne gatunki muzyki elektronicznej jak np. dubstep i inne
tam pierdzenie w subwoofer. Niby wie wszystko o wszystkim, ale niczym się nie
zajmuje. Najcześciej to całe hipsterstwo polega na tym, że osobnik umieszcza
masę pozowanych i imprezowych fotek na Myspace i czeka na komcie od t.zw.
-przyjaciół- z całego świata. I tak sobie nawzajem schlebiają i się pozdrawiają.
Oczywiście hipster szuka akceptacji wśród jemu podobnych, więc wśród jego
realnych znajomych również przeważają różni lanserzy. Najczęściej są to
powierzchowne znajomości, w sam raz do chluśnięcia wódą od czasu do czasu. Niby
ma tak wielu znajomych, ale 70% czasu spędza przed komputerem. Taka jest moja
definicja.
jeanne   |12.12.2010 21:23:05
są rożne mody: raz wszyscy okazują sie skate’ami, raz bananami teraz dobrze być
hipsterem.
Myślę, ze wracamy do odwiecznej kwestii tego,ze zawsze bedzie
istnieć grupa ludzi potrzebująca wzorców. Nijakich, gorzej dla nich, bo jeżeli
np. zapisza się na milion zajęć z fotografi i rysunku, bo to modne to zmarnują
mnóstwo czasu i nie odnajda w tym swojego powołania. Irytuje mnie jeżeli ktoś
mówi o mnie, ze jestem hipsterem ale z drugiej strony co wlaściwie mnie to
obchodzi. Bardzo kocham sztukę, ktora się interesuje i wymaga to ode mnie
bardzo duzo wysilku. Moze dla innych sztuka to nicnierobienie ale kazdy artysta
wie ile kosztuje go to co tworzy.
A pozorantow można wykryć, zawsze będą ludzie
sztuczni i tego nie zmieni żadna moda. A moze przynajmniej będzie przyjemniej
wyjsc na ulice i popatrzec na ludzi w trampkach, a nie np. sandałkach i
skarpetkach.
nn   |12.05.2011 12:48:30
hipsterzy powstali juz w latach ‘40 ubiegłego wieku. wówczas tak nazywano biała
młodzież z klasy średniej ktora lazila za czarnymi muzykami jazzowymi i ze
wszystkich sil starała sie pokazac ze jest cool. no i tak chyba zostało - jak
ktoś musi sie starać to raczej cool nie jest.
slv  - jest blad   |11.01.2012 22:04:19
to nie projekt tylko INICJATYWA, oni wszyscy mają INICJATYWY
grze?   |15.01.2012 19:54:39
no wreszcie si? dowiedzia?em co to ten hipster - a szuka?em po necie jaki? czas
i - albo za g?upi jestem, albo to niezbyt jasne. No a u mnie we wsi (bo ja ze
wsi jestem) nie ma chyba hipsterów… o fuck - a wyprowadzka na wioch? to te?
hipsterstwo? mam nadziej?, ?e nie…
To z PROJEKTEM by?o niez?e - jaki? czas
temu mówi?o si? o "?ysych dziewczynach z ASP" :-) Hipsterki chyba, w
Poznaniu by?y wcze?niej ni? w Warszawie
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 29.08.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.42229 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273