|
Umysły i serca młodzieży i starców rozpala organizacja legalnego (cyt. za Janem Wróblem) Marszu Niepodległości i nielegalnej blokady. Nieważne, że żadne zgromadzenie publiczne pod nazwą Marsz Niepodległości nie zostało zarejestrowane w Urzędzie Miasta Warszawa (choć były takie próby – wieść niesie, że potencjalni organizatorzy nie potrafili poprawnie wypełnić wniosku), a tymczasem Koalicja 11 listopada zarejestrowała już cztery. Jan Wróbel i tak lepiej wie, co jest legalne, a co nie.
A teraz mały coming out. Generalnie uważam, że maszerowanie jest bezsensu. Nie tylko zresztą ja tak uważam. Większość mieszkańców Polski również tak musi uważać, skoro na facebookowym fanpejdżu Marszu Niepodległości, o którym trąbi od miesiąca regularnie prasa i telewizja, jest niewiele więcej fanów, niż na prowadzonej przez licealistkę stronie „tak zajebiste, że plebs nie ogarnia”. Jak bardzo obojętny musi być ten Marsz ludziom, skoro mobilizacja połowy polskiej prawicy nie potrafi zorganizować mu więcej fanów, niż potrafi sobie załatwić osiemnastolatka?
Nie wiem, nie obchodzi mnie to.
Wolę imprezy. Dlatego pójdę na blokadę. Bo będzie dobra zabawa. Dlatego też, gdy przeczytałem, że po Marszu ma się odbyć bal dla uczestników, natychmiast zacząłem to sprawdzać. I nie zawiodłem się. Już pierwsze zdanie opisu Nocy Wolności mnie zachwyciło: „Po ostatnich wyborach przyszłość Polski trudno widzieć w jasnych barwach. Ale to nie powód do załamywania rąk. Warto spotkać się w większym gronie i porozmawiać, co możemy zrobić, aby Polskę zmieniać na lepsze”. A nie, sorry. Chodziło mi o kolejne: „Nie ma lepszej daty niż 11 listopada i nie ma lepszego miejsca niż Noc Wolności w Hotelu Europejskim w Warszawie. Wielu naszych przyjaciół marzy o tym, żeby Warszawa stała się drugim Budapesztem”.
Nie wierzyłem, w to co właśnie przeczytałem. Ach, więc to tak bawią się polscy patrioci w dniu rocznicy odzyskania niepodległości! Marząc o Budapeszcie w Hotelu Europejskim! Czy to są polskie miejscówki?, ja się pytam. Czy tak powinni się zachowywać nacjonaliści? Pewnie jeszcze będą tam sączyć Białego Rosjanina, Arizona Sunrise oraz Long Island Ice Tea? Nie sprawdzę, bo mi szkoda 200 PLN, ale założę się, że tak. W ciągu dnia machają polską flagą made in China (jak słusznie zauważa Stefan Adamski), a wieczorami w Budapeszcie marzą o Europie. To znaczy w Europejskim o Budapeszcie. Ale co za różnica. Żeby zajadać się mogli „Kaczką pieczoną w sosie żurawinowo-jabłkowym z ziemniakami i modrą kapustą” kardynał Nycz udzielił „dyspensy od zachowania nakazanej w piątek wstrzemięźliwości od spożywania pokarmów mięsnych”. Jednocześnie pozdrowił balowiczów i życzył im dobrej zabawy.
Zabawa będzie na pewno przednia, choć „przyszłość Polski trudno widzieć w jasnych barwach”. A może właśnie dlatego. Skoro czeka nas wielka ciemność, a gwarantuję, że was czeka i sam obiecuję stać w pierwszym szeregu tych, którzy o tą ciemność będą walczyć, aż do ostatniej kropli krwi, to cóż pozostaje, jak nie dobra zabawa. Czy może być nudno z takimi uczestnikami honorowymi jak państwo Sakiewiczowie, Bronisław Wildstein*, Rafał Ziemkiewicz i Wojciech Wencel. Dlaczego ci trzej ostatni bez żon? Być może żony mają podobny problem, jak Łukasz Warzecha. Jak czytamy: „red. Łukasz Warzecha waha się, czy przyjść na Noc Wolności chociaż na parę minut, bo będzie wówczas bardzo potrzebny w domu…”.Wolę nie wiedzieć, co takiego ważnego zatrzymuje redaktora Warzechę, że nie ma czasu rozmawiać, co można zrobić, aby Polskę zmienić na lepsze. Może po prostu już wie, że nic. Że będzie tylko gorzej. Że nawet jeśli powiewać będzie nad maszerującymi tysiąc polskich flag, to wszystkie będą made in China. A narodowym polskim daniem już zawsze będą pierogi ruskie. A autorka Roty już zawsze będzie lesbijką. Możecie sobie zakładać swoje kółka monarchistyczne i próbować organizować Marsze Niepodległości, ale przyszłość nie należy do was. Pijcie więc sobie na zdrowie w Hotelu Europejskim. Może jak wypijecie wystarczająco dużo, uda wam się o tym zapomnieć.
*P.S. „Szanowni Państwo, z przykrością zawiadamiamy, iż dowiedzieliśmy się dziś, że red. Bronisław Wildstein jednak nie weźmie udziału w Nocy Wolności” - informują organizatorzy. A co z tymi, którzy kupili bilety z myślą o spotkaniu swojego idola? Czy będę mogli odzyskać pieniądze?
Na podobny temat
|
Nie zgadzam się z tobą :) Moja droga...
Polecam uwadze: o chorobach z autoagr...