|
To - jakże istotne - pytanie postanowiła sobie zadać Agencja Artystyczna „57” przy współpracy firmy Harmonic PR na zlecenie Miasta Stołecznego Warszawy. Zadawanie sobie pytań na zlecenie może wydawać się trochę podejrzane, ale niepotrzebnie. To chyba dobrze, że jeśli na co dzień jakiegoś pytania sobie nie zadajemy i ktoś przyjdzie i postanowi nam zapłacić za zadanie sobie takiego pytania, to będziemy się raczej cieszyć, że mamy możliwość je rozważyć. Ja bym się cieszył. Niestety nie mi je zadano i nie mi zapłacono. A szkoda, bo ja bym to zrobił lepiej i taniej niż agencja, która „zajmuje się produkcją i prezentacją na zasadach impresaryjnych spektakli teatralnych, koncertów, widowisk estradowych. Kontakty z artystami nie ograniczają się tylko do prezentowania gotowych propozycji, przygotowujemy także z udziałem gwiazd nowe jednorazowe, przedsięwzięcia artystyczne na zamówienie kontrahenta”.
Czy Wykluczeni to nowy zespół Dody, któremu trzeba zrobić widowisko estradowe? Na to trochę wygląda. No, dobra Dody nie zaprosili. Jest natomiast koncert chóru prawosławnego „Horyna”, który znany jest z tego, że jest wszechstronnie prześladowany w kraju i zagranicą, nie tylko ze ze względu na swoje przekonania religijne (prawosławie to odmiana satanizmu?), ale w ogóle niezbyt twarzowy wygląd. Szkoda, że nie dopisano w programie, że to chór studencki. Choć być może wtedy bardziej zrozumiałe byłoby wykluczenie jego członków. Ja przynajmniej na studiach podchodziłem z pewnym dystansem do ludzi, którzy śpiewali w chórach. I nosili dziwne stroje, jak ci osobnicy na zdjęciu. Ale nie jest pewien, czy to był główny powód.
Kto jeszcze jest wykluczony pod honorowym patronatem prezydenta miasta Hanny Gronkiewicz-Waltz? Cała masa osób. Przede wszystkim Bruno Schulz. Ten niemalże zapomniany i prawie całkowicie wyrugowany z podręczników szkolnych oraz ludzkich umysłów artysta z pewnością domaga się choć kapki atencji. Proszę sobie wyobrazić, że aktualnie w jednym z największych polskich sklepów internetowych znajduje się zaledwie dwadzieścia jeden tyczących się go publikacji. Tylko dwadzieścia jeden! Prawie siedemdziesiąt lat po jego śmierci nikt już o nim nie pamięta. To doprawdy karygodne. Z tego względu cieszy poświęcona mu wystawa. Musimy dbać o naszych najbardziej wykluczonych Polaków. O wspomnianej Dodzie nie ma, co prawda, nawet jednej książki. To dopiero skandal. Niby taka znana, a tak wykluczona. Przynajmniej z jednego z największych sklepów internetowych. Może jej też należałoby zrobić jakąś wystawkę na panelu?
Ale Schulz i prawosławny chór studenckie to nie jedyni wykluczeni, jakich odnalazła dla nas Agencja artystyczna „57” z okazji Roku Walki z Ubóstwem i Wykluczeniem Społecznym. Jest ich więcej. Kto taki? Proszę zgadywać. Tak, właśnie. Słusznie podejrzewacie. To oczywiście Witold Gombrowicz, Andrzej Stasiuk i Anna Dymna. Źle wytypowaliście? To dziwne. Doprawdy nie umiem zrozumieć dlaczego. To, że ktoś miał poświęcony sobie rok 2004 nie oznacza, że nie jest on wykluczony. Znając Gombrowicza, gdyby żył, po tym roku czułby się wykluczony jeszcze bardziej. Zresztą to było już sześć lat temu. Na pewno dziś już nikt o nim nie pamięta. Lektury szkolne? A kto by je czytał. Nie może mu pomóc nawet grająca go Magdalena Cielecka. Kto raz został wykluczony, taki już będzie na zawsze.
Stasiuk, jak wiadomo, sam się wykluczył, bo zamieszkał w domu w Bieszczadach, więc w ogóle szkoda gadać. Ale Anna Dymna. To jest dopiero wykluczona. Wykluczona nad wykluczone. Jej Fundacja „Mimo wszystko” jest druga na liście organizacji pożytku publicznego, które dostały najwięcej pieniędzy z 1% procent podatku, więc śmiało można uznać, że została wykluczona z pierwszego miejsca. Szesnaście milionów złotych, które uzbierała w 2008 roku, to z pewnością kropla w morzu gotówki, jakiej wymaga opieka na dwudziestoma sześcioma podopiecznymi fundacji. To przecież zaledwie niecały milion na dziecko, a przecież dochodzą jeszcze koszty biura i PR-u. Wykluczona z pierwszego miejsca fundacja zorganizuje koncert artystów wykluczonych w rodzaju Renaty Przemyk czy Eweliny Flinty dla wykluczonej publiczności zgromadzonej na rynku Starego Miasta. Proszę sobie tylko wyobrazić: tyle wykluczenia w jednym miejscu. Aż sam się czuję wykluczony.
To jednak jeszcze nie wszystko. O miejsce numer jeden spośród wykluczonych z Anną Dymną rywalizować będzie sam Stefan Chwin. Weźmie on udział w spotkaniu pt: „Między wykluczeniem a samowykluczeniem”. Jak widać problem jest poważny. Anna Dymna jest tylko wykluczona z pierwszego miejsca, podczas gdy Stefan Chwina być może jest wykluczony z samego siebie. To dopiero prawdziwe wykluczenie. No to powalczyliśmy z ubóstwem i wykluczeniem. Możemy wracać do domu. Ach, zapomniałbym jeszcze o listku figowym. Okazuje się, że poza całą tą orgią radości i wykluczenia jest też coś, co zasługuję na uwagę. To panel „Wykluczone – niewykluczone? Miejsce i rola kobiet we współczesnej rzeczywistości”, w którym wezmą udział: prof. Magdalena Środa, Siostra Małgorzata Chmielewska, Joanna Puzyna-Krupska, dr Agnieszka Graff, dr Aneta Gawkowska i Jolanta Fajkowska. Gadanie pozostaje gadaniem, ale pozostałe eventy jawią się jako prawdziwy diament. W popiele? Sam nie wiem, w czym. Ale gdybym był głodny i ktoś powiedziałby mi, żebym sobie poczytał Schulza, to mi przejdzie, raczej bym się obraził. A może nawet coś gorszego przyszłoby mi na myśl.
Felietony Jasia Kapeli publikujemy w czwartki i w soboty.
Na podobny temat
|
Nie zgadzam się z tobą :) Moja droga...
Polecam uwadze: o chorobach z autoagr...