Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Bartoszewski non-fiction |
|
|
Jaś Kapela
|
|
01.03.2010 |
Kim jest Władysław Bartoszewski wszyscy wiemy. Polityk, dziennikarz, pisarz, działacz społeczny i historyk. Więzień Auschwitz, żołnierz Armii Krajowej, działacz Polskiego Państwa Podziemnego, uczestnik powstania warszawskiego. A przecież nie tylko, bo także osobowość medialna i laureat licznych nagród, żeby wspomnieć tylko Wiktora z 2007 za całokształt osiągnięć. Wspominam o tej przyznawanej przez Akademię Telewizyjną nagrodzie, która honorować ma wybitne osobowości małego ekranu, nieprzypadkowo. Wydaje się, że Bartoszewski opanował trudną sztukę wypowiadania się lekko, dowcipnie, a, kiedy potrzeba, również dosadnie na dowolny temat. Umiejętność ta, szczególnie ceniona przez tzw. programy śniadaniowe, jest niezbędna by istnieć we współczesnych mediach. Zasługi dla kraju połączone ze zdolnościami oratorskimi sprawiają, że stał się Bartoszewski medialnym autorytetem. Jak sam pisze: „Wielu ludzi, w tym uczniów i studentów, zwraca się do mnie pisemnie o spotkania, rady, rozmowy” A ponieważ niestety pan profesor, co zrozumiałe, nie ma czasu spotykać si.ę z nimi wszystkimi osobiście, więc zamiast tego pisze dużo książek, aby choćby w ten sposób odpowiedzieć na dręczące młodzież wątpliwości.
Bardzo to wszystko piękne i w czasach powszechnego upadku autorytetów zapewne potrzebne, a jednak niesie za sobą pewne niebezpieczeństwa. Konieczność wydawania ciągłych sądów na każdy temat, radzenia, rozmawiania, spotykania się i pisania, sprawia, że przestajemy czasem na swoje opinie patrzeć z należnym krytycyzmem. Co oczywiście można zrozumieć. Gdy w tym samym czasie wydaje się trzy książki w trzech różnych wydawnictwach, jeździ od jednego spotkania autorskiego do drugiego, bierze się udział w audycjach i nagraniach, można czasem chlapnąć coś nieprzemyślanego. I tak zapewne należy oceniać wypowiedź porównującą książkę Domosławskiego do przewodnika po burdelach: „Są uprawnione wydawnictwa, które wydają przewodniki po domach publicznych, z kwalifikacjami i ilością gwiazdek, ale nie sądzę, żebym chciał wydać w takim miejscu swoją książkę historyczną, albo żeby to wydawnictwo równocześnie wydawało żywoty świętych”.
Bo jeśliby potraktować ją dosłownie, to trzeba by się w takim razie zacząć zastanawiać, co jej autor miał na myśli. Czy jeśli Kapuściński non-fiction jest przewodnikiem po burdelach, to Domosławski jest w tej sytuacji użytkownikiem burdeli, a Kapuściński burdelem samym? Podejrzewam, że w takie szczegóły swojej wypowiedzi pan Bartoszewski nie miał niestety czasu się wgłębić. Ale może się mylę. Może właśnie chodziło mu o to, co powiedział. Być może zainteresowanie biografią Kapuścińskiego równa Domosławskiego z klientem domów publicznych. A być może chodzi tylko o to, że interesuję się nią nadmiernie. Jak wiemy są rzeczy, którymi nie należy się zbytnio interesować. A należą do nich życie intymne oraz współpraca z tajnymi służbami. Dlaczego nie należy o tych rzeczach mówić, niestety polskie autorytety nie wyjaśniają. Musimy zadowolić się stwierdzeniem, że to nieprzyzwoite. Albo, jeszcze bardziej zdawkowym, że o takich rzeczach się nie mówi. Jeśli w ogóle jakieś wyjaśnienia padają. Co oczywiste. Skoro są rzeczy o których się nie mówi, to po co o tym mówić. Kulturalni ludzie to wiedzą.
Kulturalni ludzie nie tylko wiedzą więcej niż inni, ale też mają problemy moralne. Oczywiście problemy moralne ludzi kulturalnych odbiegają do problemów normalnych ludzi i dotyczą całej gamy skomplikowanych kwestii, jak którego widelca użyć do jedzenia kaparów, a którego do krabów oraz pod jakim kątem należy odwrócić się od rozmówcy, gdy pragniemy wysmarkać nos. A także czy można publikować w wydawnictwie, które ma w swojej ofercie również „takie rzeczy”. To oczywiście bardzo ciekawe. Bo panu Bartoszewskiemu jakoś nie przeszkadzało, że wydaje w oficynie publikującej między innymi dzieła takie jak: Kamasutra dzisiaj, O miłości ogólnie… o seksie szczególnie, Wróżenie z dłoni czy Jak żyć z neurotycznym kotem. Nie przeszkadza mu również, że wydawnictwo to ma ściele komercyjny charakter. Czynienia bożka z mamony jest w porządku, ale szczere i wnikliwe zainteresowanie życiem autorytetu już nie. Czyżby pan profesor Bartoszewski bał się, że ktoś napisze podobną książkę o nim?
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 09.03.2010 )
|
|
|
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...