Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Majmurek: Prawdziwie nowe horyzonty |
|
|
Jakub Majmurek
|
|
04.08.2009 |
Jezioro to kino transgresyjne w najlepszym wydaniu.
Jezioro Philippe’a Grandrieux to bez wątpienia najlepszy film, jaki miałem okazję zobaczyć w konkursie na tegorocznym festiwalu ENH. I choć przyznanie głównej nagrody Głodowi nie budzi zastrzeżeń, mam trochę żal, że ani publiczność, ani jury główne, ani jury krytyków nie zauważyło filmu Francuza.
Grandrieux, podobnie jak Steve McQueen, do kina trafił ze sztuki wideo. Zanim nakręcił swój pierwszy dystrybuowany w kinach obraz (znakomity Cień bazujący na konwencji filmu grozy), tworzył instalacje wideo, a następnie dokumentalne eseje. Filmy Grandrieux obywają się niemal bez słów, oddziałują na widza przede wszystkim poprzez obrazy i ścieżkę dźwiękową. Kino Grandrieux należy do nurtu określanego mianem „Nowego Francuskiego Ekstremizmu”. Tworzą go filmowcy, którzy zadebiutowali w latach 80. (Catherine Breillat, Claire Denis) i 90. (Bruno Dumont, Bertrand Bonello i właśnie Grandrieux). Wszyscy oni uprawiają kino uciekające od klasycznych wzorców narracyjnych, często pozbawione dramaturgii. „Nowych francuskich ekstremistów” łączy jednak przede wszystkim transgresyjna postawa zarówno wobec sztuki filmowej, którą starają się przedefiniować, jak i wobec problemów egzystencjalnych. Doświadczenia transgresji, inicjacji, sytuacji granicznych stanowią główny temat ich filmów.
Jest to też kino niezwykle cielesne (krytycy twierdzą, że wręcz „fizjologiczne”), i to w potrójnym sensie. Po pierwsze w tematyce: problem istnienia człowieka jako istoty cielesnej i seksualnej jest kluczowy dla większości omawianych filmów. W wielu wypadkach ciało ulega tu polityzacji, co jest inspirowane filozofią feministyczną (Breillat) lub filozofią ciała Jean-Luca Nancy’ego (Denis). Po drugie na poziomie formy: oko kamery skupia się na ciałach aktorów i ich interakcjach. Po trzecie na poziomie relacji z widzem: są to raczej obrazy-afekty niż obrazy-idee. Mają oddziaływać na odbiorcę bezpośrednio, z pominięciem pośrednictwa pojęć czy „historii” (story), w przeciwieństwie do większości filmów głównego nurtu, gdzie obrazy pełnią jedynie funkcję służebną.
Co ciekawe, kino „francuskich ekstremistów” jest ostentacyjnie „niepostmodernistyczne”. W ich filmach próżno szukać dominującej w kinie w latach 80. i 90. estetyki pastiszu, ironii i autotematyzmu. Kino to robi krok naprzód w sztuce filmowej.
Jezioro skupia i wyostrza wszystkie omówione cechy tego nurtu. Historia, którą opowiada, jest niezwykle prosta, wręcz archetypiczna. Znajdujemy się na pustkowiu, gdzie u stóp lasu, nad jeziorem, w drewnianej chatce mieszka rodzina: brat (Alexi), siostra (Hege) i matka. Czekają na powrót ojca. Między siostrą a bratem widoczne jest erotyczne napięcie. Nagle pojawia się obcy – młody chłopak o imieniu Jürgen. Ratuje życie choremu na epilepsję Alexiemu i zostaje przyjęty do rodziny. Wkrótce wraca ojciec, a Hege odchodzi z Jürgenem, opuszczając rodzinne gniazdo, wyzwalając się z kręgu zakazanego kazirodczego pragnienia i realizując podstawowy dla większości kultur rytuał przejścia. Wszystko to dzieje się na zmitologizowanym „wschodzie” czy też „północy” Europy: bohaterowie śpiewają piosenki po niemiecku (dla Francuzów Niemcy to już wschód), w filmie grają słowiańscy (rosyjscy i czescy) aktorzy, a śnieżny krajobraz kojarzy się z Rosją albo Skandynawią.
Niezwykły jest sposób, w jaki film ten został nakręcony. Zdaje się, że Grandrieux przyświecały słowa Aleksandra Sokurowa (innego wielkiego post-postmodernisty kina), że „oko jest leniwe”, a zadaniem filmowca jest zmusić je do wysiłku. Jezioro robi to od samego początku. W filmie Grandrieux nigdy nie ma odpowiedniej ilości światła, wydaje się, że zawsze jest go za mało lub – dużo rzadziej - za dużo. Oko musi się przyzwyczaić, pokonać zmęczenie, zanim wejdzie w wizualny rejestr, jaki proponuje film. Kiedy to się już uda, uderza piękno obrazów tworzonych przez reżysera. Sposób filmowania sprawia, że postacie i przedmioty tracą określone kształty, zmieniają się w barwne plamy, a kinowy ekran zaczyna przypominać płótna postimpresjonistów. Dialogi są niepotrzebne, same obrazy mówią z niezwykłą siłą. Jezioro przywołuje na myśl największe osiągnięcia kina niemego Pokazuje, czym mogłoby być kino, gdyby wynalazek dźwięku nie zbliżył go do teatru i literatury.
Grandrieux jednak bardziej od krajobrazów interesują ciała. Kamera filmuje aktorów w zaskakujący dla widzów sposób; zbliżenia, na przykład wypełniające cały ekran fragmenty twarzy aktora, wywołują efekt obcości. W ciemnościach rodzinnej chaty czy w śnieżnej zadymie niewyraźnie rysujące się ciała stają się jedynymi rozpoznawalnymi kształtami, na których może się skupić oko. Odróżniając się od czarnego tła głównie dzięki ruchowi, wydają się niemalże źródłem światłem. Ma się wrażenie, że ciepło, jakie wytwarzają, odcisnęło się na taśmie filmowej, tworząc obraz. O ile w filmach Claire Denis ciało jest zawsze granicą znaczenia, o tyle w Jeziorze wydaje się wyspą znaczenia w morzu ciemności czy oślepiającego białego światła. Ten sposób ukazywania cielesności aktorów uniemożliwia widzowi wyobrażeniową identyfikację z postaciami i obecnym na ekranie mitem. Zamiast tego Grandrieux konfrontuje odbiorcę z erotyczną dynamiką, przepływami pragnienia, które znajdują się u podstaw tej uniwersalnej historii o dziewczynie opuszczającej z Innym rodzinę.
Jezioro to kino transgresyjne w najlepszym wydaniu. Kieruje widza ku rzeczywistym nowym horyzontom sztuki filmowej. Takich właśnie filmów oczekuję od tego festiwalu.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 05.08.2009 )
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...