> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.
Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Płaca minimalna rośnie, a niebo nie wali się na głowę |
|
|
Barbara Ehrenreich
|
|
04.03.2007 |
Kiedy ostatnio leciałam do
Seattle, ochrona lotniska narobiła mi kłopotów z powodu czterofuntowej szynki,
którą wiozłam. Kilku urzędników zaczęło się zastanawiać, czy szynka jest
„żelem”, na co odparowałam: jeśli szynka to żel, to ja też. Zasugerowałam, żeby
zbadali, czy nie ma w niej ukrytych nożyków do tapet. Zaproponowałam, że
podzielę ją na 21 kawałków po trzy uncje, każdy w osobnym opakowaniu. Nic z
tego.
Złamałam się
więc i powiedziałam im, że lecę do - jak mnie ostrzegano - „strefy bez
jedzenia”: do stanu Waszyngton, gdzie jest najwyższa w kraju płaca minimalna
(7,63 dolara za godzinę). Nie można tam zjeść w restauracji za rozsądne
pieniądze czy spodziewać się jakkolwiek działającej gospodarki. Wybitni
konserwatywni ekonomiści niemal jednomyślnie przewidywali, że podniesienie
płacy minimalnej spowoduje dziki wzrost cen i masowe bezrobocie. Na dowód mam
całą walizkę wycinków prasowych.
Wkroczę do kulinarnej ziemi
jałowej z posiłkami w fastfoodach za 20 dolarów i więcej. A jeśli spróbuję
uciec do stołówki dla bezdomnych, tysiące bezrobotnych pracowników restauracji
stanie przede mną w kolejce.
Wyobraźcie sobie zatem moje
zdumienie, gdy - pozbawiona szynki - przybyłam do Seattle i okazało się, że
wszystko nie tylko działa całkiem sprawnie, ale wręcz tętni życiem. Restauracje
były pełne, a ja mogłam dostać grillowanego łososia za 7,95 dolarów. W moim
hotelu było wystarczająco dużo sympatycznej obsługi, a na ulicach nie
zaczepiali mnie żadni żebracy. Może tylko dlatego, że jak na Seattle było
zimno. Nie można też powiedzieć, że opłakane skutki wyższej płacy minimalnej
nie miały czasu się utrwalić. Waszyngton podniósł płacę minimalną ponad
federalne minimum 5,15 dolara za godzinę jakieś dziesięć lat temu.
Prawdę mówiąc, jak pisze New York Times
z 9 stycznia, gospodarka stanu Waszyngton przeżywa rozkwit. Tylko w zeszłym
roku powstało 90 tys. nowych miejsc pracy. Nawet grupy biznesowe zaprzestały
narzekań na stanową płacę minimalną. W artykule zacytowano właściciela stoiska
z pizzą w zachodniej części stanu: „Płacimy wyższe pensje niż kiedykolwiek, a
nasz biznes ma się coraz lepiej, zarobiliśmy ponad 11 procent przez ostatni
rok”.
Moim następnym przystankiem
była Kalifornia, gdzie płaca minimalna 7,50 dolara za godzinę zostanie
podniesiona do 8 dolarów w przyszłym roku. I znów obyłam się bez szynki z
importu. Uliczne punkty sprzedające taqo są w rozkwicie, podobnie jak słynne
bary sushi, w których można kupić kawałek ryby za 100 dolarów.
W sumie 29 stanów podniosło
płacę minimalną powyżej 5,15 dolara za godzinę i - patrzcie! - niebo nie wali
się na głowę. Czy ekonomiści, którzy przewidywali apokalipsę, mogliby nas
przeprosić?
Płaca minimalna na poziomie 7
czy 8 dolarów nie jest żadną utopią. O mojej książce „Za grosze” pisze się
czasem błędnie, że to relacja z próby życia na poziomie płacy minimalnej.
Bynajmniej, zarabiałam średnio 7 dolarów za godzinę, a według rządu to dużo
więcej niż minimum dla jednoosobowej rodziny. A jednak nie mogłam za to przeżyć
- z powodu wysokich czynszów nawet w przyczepach kempingowych i w motelach. A
nigdy nie zbliżyłam się do drogich rynków mieszkaniowych jak San Francisco czy
Seattle. W okolicach Seattle „minimum socjalne” (skalkulowane w stosunku do
lokalnych kosztów mieszkania i innych niezbędnych wydatków) wynosi 11,89 dolara
za godzinę dla rodziny jednoosobowej i 25,35 dla rodziny trzyosobowej - ponad
trzy razy więcej niż obecna płaca minimalna.
Nie ma moralnego uzasadnienia
dla płacy minimalnej poniżej minimum socjalnego. A biorąc pod uwagę
doświadczenie 29 stanów, które podniosły płacę minimalną, nie ma nawet
amoralnego ekonomicznego uzasadnienia.
przeł. Agata Szczęśniak
Artykuł opublikowany na blogu Barbary Ehrenreich 22 stycznia
2007. Dziękujemy Autorce za zgodę na przedruk.
*Barbara Ehrenreich -
amerykańska reporterka, publicystka i działaczka lewicowa. Jej najgłośniejsza
książka Za grosze. Pracować i (nie) przeżyć ukazała się niedawno w Polsce
(W.A.B. 2006). Jest też autorką i współautorką wielu książek na temat biedy,
amerykańskiej klasy średniej, seksualności i sytuacji kobiet. Ostatnio wydała Dancing
in the Streets: A History of Collective Joy (2007). Założycielka United
Professionals - organizacji zawodowej pracowników umysłowych, działaczka
organizacji na rzecz legalizacji marihuany, honorowa współprzewodnicząca
Demokratycznych Socjalistów Ameryki.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 24.07.2007 )
|
|
Felietony Barbary Ehrenreich
|
|
Specjaliści "wychodzący" z uc...
I to jest tendencja trwała, w zacho...