Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Fajna różnica Drukuj
Kinga Dunin   
26.11.2009
Pewno nikogo nie zaskoczę - nie przepadam za książkami o tym, że kobiety są takie, a mężczyźni śmacy. Nie lubię wszystkich tych kobiet z Marsa, mężczyzn z Wenus lub odwrotnie, płci mózgu, płci miłości - wszelkich biologizujących teorii na temat świętej różnicy płci. Jest tak nie dlatego, że nie wierzę w biologię, niestety, nie da się jej w naszym życiu pominąć. Nie uważam też, że mężczyźni i kobiety na pewno niczym się nie różnią, no może poza pewnymi drobnymi szczegółami istotnymi jedynie w łóżku i przy porodzie. Uważam jednak wszystkie te teorie za propagandę stereotypów, zresztą niekoniecznie niechętnych kobietom. A stereotypy po prostu fałszują rzeczywistość. Żeby to zrozumieć, wystarczy nieco krytyczniej i uważniej czytać te rewelacje. Dowiemy się wówczas, że tak barwnie brzmiące opowieści o dwóch odrębnych pod każdym względem płciach oparte są na badaniach mówiących, że istnieje kontinuum płci, oraz statystykach, które pokazują, że mówimy właśnie o różnicach statystycznych. I co najwyżej kobiety są trochę bardziej z Wenus, a faceci trochę bardziej z Marsa. Niedawno czytałam gdzieś o amerykańskim bestsellerze użalającym się nad tym, że kobiety są bardziej nieszczęśliwe niż mężczyźni, zapewne na skutek nadużywania feminizmu. Jak się okazało, wnioski te wyprowadzono z różnicy jednego punktu procentowego.

A jednak czasem są to kuszące metafory, szczególnie jeśli z jakiegoś powodu nam pasują. Taką pod pewnymi względami pasującą mi opowieść znalazłam w niedawno wydanym Paradoksie płci Susan Pinker. Zacznijmy jednak od anegdoty. Mój znajomy prowadzi audycję radiową i wymyślił sobie, że do komentowania różnych aktualnych wydarzeń będzie zapraszał głównie kobiety. Któregoś dnia skarży mi się: ‘Z kobietami zawsze są kłopoty. Kiedy dzwonię do mężczyzny, on nawet nie pyta, o czym będziemy rozmawiać, tylko kiedy ma przyjechać. Kobiety chcą znać temat, a potem mówią, że nie są specjalistkami albo jeszcze nie przemyślały swoich opinii’.

Z czego to może wynikać? Kobiety od dzieciństwa uczone są niepewności i nawet jak coś mogą zrobić, to się boją. A może z jakichś wrodzonych predyspozycji, jak powiedzieliby zwolennicy wyjaśnień biologicznych? A może to nie ma znaczenia, ważne jest natomiast to, czemu takie zachowanie kobiet zostaje uznane za wadę lub przynajmniej kłopot. Przecież to chyba dobrze, że ktoś nie zabiera głosu na każdy temat tylko po to, żeby przez chwilę zaistnieć w radiu.

Kobiety po prostu zachowują się sensownie, a mężczyźni - wiadomo jak.

Pinker twierdzi, że tak to właśnie jest, a nawet jeszcze lepiej. Kobiety są bardziej empatyczne, biorą pod uwagę interesy innych ludzi, nie manipulują, lecz współpracują. I jakoś tam w związku z tym mają inne podejście do życia. W swoich działaniach kierują się motywacją wewnętrzną, chcą, aby to, co robią, miało sens, czemuś służyło. Mężczyźni natomiast nastawieni są na zewnętrzne nagrody, pieniądze, sławę, awans. Aby to osiągnąć, mogą zapracowywać się na śmierć, robiąc coś, co nie daje im satysfakcji i niczemu dobremu nie służy. Kobiety chcą całego życia - pracy, działania na rzecz innych, rodziny, przyjaciół, sensownie spędzanego wolnego czasu. Mężczyzna, angażując się w swoje zadanie i czekając na przyszłe nagrody, zapomina o całej reszcie życia.

Ta pierwsza postawa - powiedzmy, ‘kobieca’ - wydaje mi się dużo fajniejsza i słuszniejsza. Nie chciałoby mi się wstać z łóżka tylko dlatego, że mogłabym zarobić więcej kasy czy zdobyć odrobinę sławy, występując w jakiejś ‘Kawie czy herbacie’. Może to jednak męska, skoncentrowana na zadaniach, a nie na życiu, energia napędza świat? Może. Ale czy świat pędzi we właściwym kierunku? Najważniejsze wydaje mi się, że takie dwie postawy naprawdę istnieją. I bez względu na to, jaką mają płeć, dobrze byłoby urządzić świat tak, aby bardziej doceniał tę pierwszą.

Tekst ukazał się w „Wysokich Obcasach”.
Komentarze
Dodaj nowy
Spokojny   |01.12.2009 15:05:00
>nie przepadam za książkami o tym, że kobiety są takie, a mężczyźni śmacy

i
pare linijek dalej:

> Kobiety są bardziej empatyczne, biorą pod uwagę
interesy innych ludzi, nie manipulują, lecz współpracują. I jakoś tam w związku
z tym mają inne podejście do życia. W swoich działaniach kierują się motywacją
wewnętrzną, chcą, aby to, co robią, miało sens, czemuś służyło. Mężczyźni
natomiast nastawieni są na zewnętrzne nagrody, pieniądze, sławę, awans. Aby to
osiągnąć, mogą zapracowywać się na śmierć, robiąc coś, co nie daje im
satysfakcji i niczemu dobremu nie służy.

i oczywiscie ten wywod nie jest o
tym, ze kobiety sa takie a mezczyzni smacy tylko jest ten wywod czyms calkiem
innym ;) Mysle, ze problem nie tkwi w tym, zeby nie pisac ze kobiety sa takie a
mezczyzni owacy tylko w tym, zeby pisac tak o tej roznicy jak sie chce o niej
myslec autorce. Czyli jesli roznica jest "fajna" to jest fajnie, ale
jesli jest "niefajna" to jest to propaganda stereotypow ktore falszuja
rzeczywistosc.

Pisze autorka, ze kobiety mniej chetnie niz mezczyzni
wystepuja w mediach bo latwiej niz mezczyzni dochodza do wniosku, ze nie sa do
tego wystarczajaco przygotowane. I aautorka pisze, ze jest tak dlatego, ze
kobiety zachowuja sie sensownie a mezczyzni nie. Jest tu ukryte zalozenie, ze
istnieje jakis obiektywnie jednoznaczy poziom trudnosci zadania - wystapienia
medialnego - i ze kobiety ten poziom oceniaja realistycznie a mezczyzni
nierealistycznie. Byc moze jednak jest calkiem inaczej - to mezczyzni oceniaja
ten poziom trudnosci realistycznie a kobiety nie i wowczas to oni zachowuja sie
sensownie, a one glupio. Mysle, ze tak naprawde wiekszosc kobiet nigdy nie
poczuje sie wystarczajaco dobrze przygotowana, zeby wystapic publicznie bo tu w
ogole nie chodzi o poziom przygotowania. Chodzi o to zeby to mezczyzna wystapil.
Najlepiej jej mezczyzna. Takiego to "zycia pelnego" moim zdaniem
wiekszosc pan pragnie niestety i dlatego, a nie przez poszukiwanie zycia pelnego
sensu one nie wystepuja. Po prostu w sytuacji ryzykownej pierwszym odruchem jest
szukanie mezczyzny, ktory to wezmie.
Spokojny   |01.12.2009 15:07:47
PS. - pisze jeszcze autorka o tym, ze kobiety w odroznieniu od mezczyzn nie
manipuluja. Jest to w jawnej niezgodnosci z dokladnie kazdym badaniem na temat
makiawelizmu jakie przeprowadzono. Chyba, ze o jakims takim badaniu nie wiem to
sie chetnie dowiem. Poki co kazde z tych badan dowodzi, ze poziom makiawelizmu
kobiet jest znacznie wiekszy niz mezczyzn. Jest wiec dokladnie odwrotnie niz
pisze autorka.
Roger  - dziewczyny   |01.12.2009 15:37:23
Kobiety współpracują???
Wystarczy porównać atmosferę w klasach koedukacyjnych i
samych żeńskich.
viking   |01.12.2009 17:34:35
Roger i Spokojny

Generalnie zgadzam się z tym co napisaliście, ale trzeba
sprawiedliwie przyznać, że ten felieton K. Dunin jest jednak pewnego rodzaju
ironiczną strategią na zasadzie: ,,Drażni mnie, że wciąż podaje się argumenty
naturalistyczne, ale jak już chcecie ja też się umiem nimi tak zabawić, żeby
wyszło na moje". To raczej nie są dosłowne myśli autorki.
viking   |01.12.2009 18:24:12
Prawdą jest, że badania z zakresu nauk przyrodniczych podlegają ocenom
ideologicznym i są w pewnym sensie naginane do potrzeb, bądź to marketingowych,
bądź ideologicznych. W dzisiejszych czasach połowa tych interpretacji biologii,
wcale jednak nie krzywdzi kobiet i nie sprowadza ich do tradycyjnych ról (jak
twierdzą feministki). Jest dokładnie przeciwnie najmodniejsze dziś opisy
,,natury" udowadniają obrzydliwą samczość mężczyzn i ,,wyższość" kobiet.
I niestety niektórzy faceci jeszcze podtrzymują ten dyskurs gadką w stylu ,,no
cóż, takie mamy geny, że musimy walczyć i myśleć non- stop o ruchaniu".

Tymczasem jest to tylko androfobiczna interpretacja pewnych faktów. O co mi
chodzi, widać dokładnie w felietonie p. Dunin.

Otóż wszystkie biologiczne
,,fakty", które zostały w nim przytoczone można czytać tak:
,,mężczyźni są
wciąż nakręcani testosteronem, gonią za sławą i pieniędzmi; ważne jest dla nich
tylko to kto szybciej dobiegnie, strzeli więcej goli i ma dłuższego penisa,
podczas gdy w życiu to nieistotne, bo ważne są małe sprawy: dobro dzieci i
staruszków, dobre samopoczucie i współpraca".

Ale równie dobrze można
tak:
,,mężczyźni konkurują ze sobą po to aby zmieniać świat; dzięki nowym
technologiom czy medycynie, które w 90% rozwijają oni a nie kobiety, nasze
dzieci są dziś o wiele mniej narażone na przedwczesną śmierć; to dzięki
mężczyznom mamy wszystkie te drobne rzeczy, bez których nie umiemy żyć, także
komputer, na którym p. Dunin zapewne pisała swój felieton; męska seksualność
jest najbardziej kulturotwórczym zjawiskiem- co najmniej w 50% ważnych dzieł
poetyckich czy plastycznych powstało z inspiracji erotycznych i wreszcie na
końcu: kobiety są może bardziej empatyczne, ale jak np. tonie dziecko na plaży,
zawsze zrywa się kilku facetów na pomoc, prawie nigdy kobiety (co akurat da się
wytłumaczyć tym potwornym testosteronem, który ma opinię najgorszego z
hormonów.)"

A nawiasem mówiąc dodam, że jestem prawie w 100% pewny, że
jeśli ktoś kiedyś znajdzie lekarstwo na raka lub AIDS to będzie to mężczyzna. I
naprawdę nie będzie mnie wówczas interesowało, że może zrobił to dla sławy,
pieniędzy, poczucia własnej męskości czy może nawet leczył tym swój kompleks
małego penisa… . Podobnie jak nie będzie mnie obchodziła teoria o tym, że
kobiety z pewnością też miały świetne rozwiązania tylko po drodze zostały
stłamszone przez obrzydliwych samców oraz wstrzymane przez opresywną
socjalizację patriarchalnego społeczeństwa.
krezus   |03.12.2009 14:59:58
Podstawowa różnica psychiczna pomiędzy kobietami a mężczyznami to poziom
konformizmu. Kobiety są dużo większymi konformistkami niż mężczyźni. Wystarczy
spojrzeć na ilość samobójstw, mężczyźni dokonują ich 5 razy częściej, to samo
dotyczy przestępczości uzależnień itp. Potwierdzają to zresztą same feministki
twierdząc że kobiety lepiej sobie radzą w społeczeństwie są lepiej wykształcone
itd. Kobiety poprostu stawiają na bezpieczeństwo. Jak ktos o to dba to zazwyczaj
ma. Ale mimo iż kobiety są lepiej wykształcone nigdy nie osiągną (mówię ogólnie
nie o jednostkach) takiego poziomu innowacyjności jak mężczyźni. W męskiej
naturze leży bunt w kobiecej dostosowanie. Oczywiście bunt czasami przybiera
formy patologiczne ale generalnie pcha świat do przodu.
Dlatego wole być
mężczyzną!!! :)
naimad.dangel   |06.12.2009 06:47:40
@viking
Prawdą jest, że badania z zakresu nauk przyrodniczych podlegają ocenom
ideologicznym i są w pewnym sensie naginane do potrzeb, bądź
to marketingowych, bądź ideologicznych.

Dyrdymały, manipulacje, psychologizacja zwierząt dla lepszego zrozumienia
człowieka. Zawartość testosteronu w człowieku… Tylko proszę tego
nie nazywać naukami przeyrodniczymi. Dywagacje o orientacji seksualnej
pingwinów to nie jest domeną nauk przyrodniczych. Nauki przyrodnicze nie
mają nic wspólnego z ideologią, choć każda ideologia chciałaby je
wykorzystać jako dowód z doświadczenia dka swoich racji. To coś co
powstaje na potrzebę tego użytku nie ma nic wspólnego z naukami
przyrodniczymi, za to sporo z "naukami" społecznymi.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 26.11.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.85713 Seconds