Dlaczego nie napiszę do Kory?

felieton: Kinga Dunin, 29.08.2012
+A -A

Zła wiadomość jest taka, że nastolatkom marihuana szkodzi na IQ, dobra – dorosłym nie szkodzi. Czyli, na zdrowy rozum, trzeba zakazać do pełnoletności, tak jak innych używek, i już. Tak, tak – używek, bo chodzi też o słowa. Kiedy mówimy o marihuanie narkotyk, sklejamy ją z różnymi groźnymi substancjami. Jeśli natomiast zaczniemy mówić używka, to tak jakbyśmy rozmawiali o kawie, herbacie i cukrze. Cukier to też taka używka. Biała śmierć. W Domu dziennym, domu nocnym Olga Tokarczuk podaje przepisy na rozmaite potrawy z muchomorów. Każe nam to zwątpić w stosowane na co dzień klasyfikacje. Jak to? Tu grzyb trujący, a tu tort z kapeluszy przesypanych cukrem pudrem? Nie chcę, broń Boże, wdawać się tu w rozważania dotyczące statusu grzybków halucynogennych, a jedynie wspominam o tym, że klasyfikować jest rzeczą ludzką, podobnie jak w swoje typologie wątpić. Wtedy dość łatwo będzie postawić pytanie: czemu niezbyt groźna, przynajmniej dla dorosłych, używka jest nielegalna? To lepsze pytanie niż: czemu mamy zalegalizować narkotyk?


Nie sądzę, aby akurat to była najważniejsza dzisiaj sprawa, ale jest z tym związanych tyle absurdów, że świetnie nadaje się na felieton.


Oczywiście wolałabym pisać felietony o tym, że w Polsce rządzi konserwatywna mafia i nie należy głosować na PO, ale niestety, niestety – już mi się zużyło. Zresztą nawet nie mogłabym rozczarować się PO, bo nigdy mnie nie zaczarowało. Ani przestać głosować, bo nigdy nie głosowałam. (A na nagrobku proszę mi wyryć: „A nie mówiłam!”.)


Wracam więc do marihuany, Kory oraz jej partnera. (Jak niedawno pisałam, osoby z klas wyższych mają partnerów, plebs – konkubentów.)


Kusi mnie, żeby jak Zbigniew Ziobro zwrócić się do nich z apelem. Tym razem o to, żeby otwarcie zaczęli domagać się, by trawkę przenieść do używek. Ostrzegać, nie promować, ale zalegalizować. To znaczy przyznać dorosłym ludziom prawo, by decydowali, czy chcą korzystać z tej przyjemności – jak z wielu innych, może niezdrowych i niemoralnych, ale nie zakazanych. Szczególnie, że ta jest mniej niezdrowa i mniej niemoralna. Niemoralna o tyle, o ile może wpłynąć na relacje z innymi, wobec których mamy jakieś zobowiązania. Napisałabym, że pomysł zamawiania przesyłki dla psa był oczywiście bardzo zabawny. No i co nam teraz zrobicie? Zyg-zyg-marchewka. Równie zabawne są deklaracje Kory, że nie pali oraz wyjaśnienia Kamila Sipowicza, że te 2 gramy dostał od wydawcy w celu wykonania ilustracji do książki. Nawet gdyby to była prawda, i tak nikt by w to nie uwierzył.


W ten sposób nie tyle walczą oni z władzą, ile ją ośmieszają, niestety ośmieszają też przy okazji siebie. I dlatego, żyjemy w kraju, w którym łatwiej o śmieszność niż poważne potraktowanie czegokolwiek.


Napisałabym więc list do Kory, że może warto otwarcie powiedzieć: lubię czasem zapalić i domagam się legalizacji tej używki. Plus wiele innych – powszechnie znanych, lecz mniej egoistycznych – powodów, dlaczego należy zmienić prawo.
Nie zrobię tego. Bo kobiety w Polsce nie mają odwagi przyznać się do aborcji, chociaż uważają, że powinna być dostępna. Geje i lesbijki boją się coming outu. Owszem, czasem robią to jednostki, ale za to nie grozi więzienie. I nikogo do takiego ryzyka nie wolno nakłaniać. Również do ryzyka społecznego. Chociaż, jak już iść siedzieć, to chyba lepiej (estetyczniej) za poglądy, niż za przyjemności.


Są to akcje, które bezpieczniej i z większym  efektem możnaby przeprowadzać zbiorowo. Ale to wymaga zaufania, umiejętności współdziałania, a z tym u nas trudno i nikt nie chce być samotnym kamikadze. Rozumiem to, bo sama też nie chcę. 

Polub Dziennik Opinii na FB   

...

A ja mam ambiwalentne odczucia, jeżeli chodzi o legalizację marihuany. Mam 30 lat, a \"trawę\" paliłam od 15 do około 24 roku życia. Czasem paliłam codziennie, czasem miałam dłuższe przerwy. Mi się krzywda większa nie stała, ale wiem jak potoczyły się losy moich znajomych, którzy palili dużo. Jeden z nich popełnił samobójstwo, wcześniej leczył się w szpitalu psychiatrycznym i lekarze orzekli, że marihuana spotęgowała i ujawniła jego ukrytą chorobę psychiczną. Chłopak po wyjściu ze szpitala poszedł do kolegi od palenia, razem wypalili skręta, a kiedy kolega wyszedł do łazienki znajomy wyskoczył z 8 piętra. Wśród moich znajomych ze studiów, którzy dużo palili, żaden nie skończył szkoły, a pokończyli nawet ci, którzy nie trzeźwieli całe studia. Inny mój znajomy, który sporo palił zachorował na schizofrenię. Kilku znajomych wkręciło się w twardsze narkotyki i ślad po nich zaginął. Nie wiem czy na pewno marihuana jest lepsza od alkoholu, na pewno szybciej uzależnia, a brak kaca powoduje, że łatwiej jej używać codziennie i w środku tygodnia. Poza tym - społeczeństwo nie popiera legalizacji marihuany, tak jak nie popiera aborcji na życzenie, związków homoseksualnych, eutanazji. Zalegalizowanie tego wszystkiego przez \"lepiej wiedzącą\" elitę ponad głowami społeczeństwa doprowadzi do tego, że Kaczyński w następnych wyborach dostanie 80% głosów i będziemy mieli Budapeszt w Warszawie.

...

A może z powodów, że mieli choroby lub nie szło im z nauką dużo palili? Codzienna marihuana może być atrybutem losera, ale nie musi być jego powodem.

...

@Anya, Ty chyba nie wiesz, co alkohol robi z ludźmi; a różni tzw. psychiczni, to piją, palą i co tam jeszcze, dlatego, że są chorzy, a nie stają się chorzy od chlania, czy palenia. PS. Skąd tak dokładnie wiesz, czego chce społeczeństwo?

...

Człowiek, który wiedzie zadowalające życie nie będzie po prostu sięgał po używki regularnie. Starczy mu czasem dla rozrywki. Co do otumaniania się zgodzę, ale co do nałogu już nie bardzo. Są uzależnienia twarde i takie powierzchniowe. Ja na przykład paliłem mnóstwo papierosów i raptem przestałem. Nie siła woli, mam ją słabą i mnóstwo prób rzucenia, inne sprawy zdecydowały. Trawę też można palić, żeby uciec, a jak się rozwiąże problemy to apetyt na palenie spadnie. Z wódą tak raczej ie będzie.

...

Zgadzam się co do śmieszności i hipokryzji tej całej sytuacji. Ale tak bokiem, nawiązując trochę do koncepcji państwa terapeutycznego i Pani opinii na temat szerokiego dostępu do opieki medycznej: gdzie się kończy opieka państwa nad zdrowiem. Bo jeśli wymagamy nakładów na służbę zdrowia i nieograniczonego dostępu do niej a jednocześnie uznajemy wolność jednostki w zakresie niszczenia sobie zdrowia (używkami, narkotykami, trybem życia etc) to coś tu nie pasuje. Wolność pociąga za sobą odpowiedzialność za konsekwencje wolnych wyborów. Wezwanie karetki do umierającej babci nie jest tym samym w moim mniemaniu co wezwanie karetki do panny która się naj...ba tak, że chce latać. Wspólna kasa to też społeczna solidarność. Nie chcę płacić za naj..ną pannę i jej potrzebę psychicznej protezy, tak jak Pani nie chce płacić na KK. Ja nie chcę płacić za przemysł pomocowy, czyjeś leczenie uzależnień i wymyślonych chorób, DDA i dobrostanu (który wg WHO się każdemu należy) - jeśli ten ktoś o siebie nie zadbał. Więc myślę, że koncepcja \"płacę za swoje\" nie jest wcale aż taka zła. Podzielę się chętnie tym co mam z babcią. Za rozhisteryzowaną gówniarę orłom podobną niech płacą Wolne Konopie.

...

I skąd społeczeństwo wie, czego chce?

...

Moim zdaniem nie należy kierować się tym co jest szkodliwe lub nieszkodliwe, bo na dobrą sprawę wszystko co nas otacza może być dla nas pożyteczne, jak i niebezpieczne, możemy poznać ludzi którzy zechcą nam pomóc, jak i takich którzy nas wykorzystają. Tak samo z marihuaną, jednych ona rozwesela, pobudza wenę i kreatywność, u innych spowoduje złe myśli, czy uwydatnienie różnych dolegliwości psychicznych. Każdy powinien mieć wybór co chce ze swoim życiem robić, i należy ludziom umożliwić dokonywanie wyborów, nawet tych błędnych. Np. dla mnie szkodliwa jest kawa czy napoje energetyczne, czuje się po tym źle, nie mogę spać, serce nadmiernie przyspiesza, to są legalne ogólnodostępne używki, kilka razy spróbowałem, ale to nie dla mnie, to że są legalnie dostępne nie zmienia faktu iż nie chcę ich używać. Tak samo w przypadku legalizacji marihuany, ci którzy są nastawieni anty nie będą tego próbować, lub spróbują i jeszcze bardziej się zniechęcą. Oczywiście można przytaczać różne historie, ale w jakim celu? Bo jeśli znajomy spieprzył sobie życie przez trawę, to znaczy że jest zła i nie wolno legalizować? A jeśli mój znajomy połamał się mając wypadek na motocyklu, to znaczy że należy ich zakazać, przestać produkować i sprzedawać? Każdy ma swój subiektywny punkt widzenia, i nie widzę powodów aby kierować się czyimś subiektywnym punktem widzenia. Także panowie politycy mogą nie lubić marihuany, mogą uważać ją za największe zło, mają do tego prawo, tak samo ja chciałbym mieć prawo do zupełnie odmiennego zdania i możliwość dokonywania wyborów kierując się tym zdaniem. Wolę przez marihuanę wylądować w szpitalu psychiatrycznym, niż na oiomie przez policjantów którzy mnie skatują, za to, że wedle nich mogę wyglądać na osobę posiadającą narkotyki.

...

@kelkes nie sądzę, każdy, kto dużo pali powie ci, że \"tumiwisizm\" to popularny skutek częstego palenia @sugadaddy wiem co alkohol robi z ludźmi, ponieważ moja matka jest alkoholiczką, w rodzinie też mam kilku alkoholików, wśród sąsiadów i znajomych też. Ale dyskusja nie dotyczy zdelegalizowania alkoholu, bo to jest niemożliwe, ale legalizacji marihuany, czy lepiej aby była szeroko dostępna i traktowana jako używka, czy jednak jest znacznie bardziej niebezpieczna niż kawa, herbata czy cukier, do których porównuje ją K.D. A jeżeli chodzi o wpływ na przebieg niektórych chorób, to akurat jest udowodnione naukowo, że marihuana, oprócz łagodzenia skutków np. chemioterapii działa wzmacniająco na niektóre choroby psychiczne i twórczo na schizofrenię. A skąd wiem czego chce społeczeństwo? Wystarczy nie mieszkać w Warszawie i człowiek się orientuje, poza tym socjologia to też nauka, Gallup już kilkadziesiąt lat temu odkrył, że poglądy opinii publicznej można rzetelnie, empirycznie zbadać.

@Anya

[i]Zalegalizowanie tego wszystkiego przez \"lepiej wiedzącą\" elitę ponad głowami społeczeństwa doprowadzi do tego, że Kaczyński w następnych wyborach dostanie 80% głosów i będziemy mieli Budapeszt w Warszawie.[/i] Ha, ha. Zaniechania w sprawach obyczajowych sprawiają, że PO niewiele się różni od PiS, więc te strachy to na lachy :-) To tylko kwestia estetyki, na która się nabierasz...

...

nie znam zadnej osoby ktora jest agresywna po marihuanie. A alkohol? Kazda osoba zna historie o agresywnych pijakach. A na dodatek nielegalna maryha ma ten sam kanal dystrybucji co twarde narkotyki wiec latwiej sprobowac czegos nowego. I wsiaknac

Multimedia

Świetlica KP w Cieszynie

Rozmowy przy zbieraniu borówek | Spektakl

Widowisko teatralne „Rozmowy przy zbierania borówek”, stworzone przez Świetlicę Krytyki Politycznej w Cieszynie, przenosi nas w Beskidy 2016 roku, gdzie toczy się konflikt na tle różnic w postrzeganiu świata i przeżywania wędrówki – zarówno samotnej jak i tej wspólnej, z innymi ludźmi.

TVKP

Malinowska-Sempruch: Wiemy, że ludzie biorą narkotyki. Ale kobiety? Sensacja

– Kiedy mówimy o substancjach psychoaktywnych, to w przypadku dziewczyn i kobiet pojawia się wątek moralny. Wiemy, że ludzie biorą narkotyki. Że kobiety też? Robi się z tego niesamowita sensacja – mówiła Katarzyna Malinowska-Sempruch w programie Roberta Kowalskiego "Sterniczki w Krytyce Politycznej".

TVKP

Posłanka Nowoczesnej: Jeden z posłów powiedział „niezła z ciebie dupeczka”.

– Jedna z pierwszych rzeczy, jakie usłyszałam jak przyszłam do Sejmu, to, cytuję: „niezła z ciebie dupeczka. Byłam zszokowana że na sali sejmowej ktoś się do mnie w ten sposób odzywa.

Klub Krytyki Politycznej w Łodzi

Żyję w mieście rewolucji - film dokumentalny

Film dokumentalny prezentujący obchody 111. rocznicy Powstania Łódzkiego/Rewolucji 1905 roku, a także przygotowania do eventu. Obchody odbyły się 18 czerwca 2016 roku w Łodzi.