> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Aborcja Trzech Króli Drukuj
Kinga Dunin   
11.01.2012

Kiedy byłam mała, Trzech Króli było świętem, dniem wolnym od pracy, a aborcja była zakazana. Teraz jestem stara, aborcja jest zakazana i na Trzech Króli znowu świętujemy. Mogłabym zapytać: to pocośmy tę żabę jedli? Październik, Marzec, Grudzień, Czerwiec, Sierpień… Okrągły Stół i wstąpienie do Unii Europejskiej. I znowu jest tak samo. Corso i ricorso, czyli wte i nazad. Mogłabym zapytać, ale nie zapytam, bo nie znam odpowiedzi. Zazwyczaj zadaję pytania, na które znam odpowiedź.


Wyrażę raczej uznanie dla praktycznego rozumu Kościoła. Rok temu to święto przebiegało niezauważenie, co prawda poprzedzone jakąś pyskówkę, nie znalazło miejsca w mediach ani w zbiorowej wyobraźni. W tym roku lud katolicki spontanicznie przebrał się za wielbłądy, murzynów i Matki Boskie, więc nareszcie było co filmować. I bardzo dobrze. Będziemy mieli nowy zwyczaj, choć podobno stary, przebierańców na ulicach, zbiorowe działanie, atrakcję turystyczną i swojską. Żadne tam halloween czy inne walentynki. I wolny dzień, jestem entuzjastka wolnych dni. Właściwie to mogłoby mi się to podobać. Tak jak podobają mi się różne etniczne zwyczaje, wprowadzające nieco lokalnego kolorytu. Msze, śluby, pogrzeby, pierwsze komunie, czyli rites de passage. Obrazki, krzyże, kapłani w haftowanych sukniach. Czy to nie piękny dodatek do różnych okoliczności publicznych, ładnie komponujący się z kompania reprezentacyjną Wojska Polskiego? Może dodać splendoru otwarciu autostrady albo innemu wodowaniu. Także forma dla aktywności oddolnej i wspólnotowych przeżyć.


Nie raz słyszałam narzekania na rytualizm i powierzchowny charakter polskiego katolicyzmu, ale cóż w tym złego? Im więcej rytualizmu, tym lepiej. Naprawdę chodzi nam o to, żeby ludzie wierzyli w coś, czego nie ma? Przeżywali jakieś odloty, jak po narkotykach? Co innego zwyczaj! Nie wymaga żadnego uzasadnienia, jest sobie, bo jest, i bo jesteśmy do niego przyzwyczajeni – jak sama nazwa wskazuje. Ot, miła i dekoracyjna różnorodność. Wcale nie musi wchodzić w konflikt z modernizacją, a z kapitalizmem świetnie wręcz się miewa. Kościół jako przedsiębiorstwo świadczące usługi dla ludności w zakresie oprawy ważnych uroczystości. A przy okazji zarabiają dostawcy sukien, trumien, strojów na Trzech Króli. I do tego ludzie robią coś wspólnie: śpiewają, wymachują krzyżami – zawsze mnie to wzrusza. Nawet bardziej niż Parada Równości. Zresztą polski Kościół, instytucja i wierni, jest już bliski tego ideału, tylko chyba niewłaściwie opodatkowany. Namawianie biskupów, żeby sprzedali swoje pierścionki i pieniądze oddali biednym, nie ma większych szans powodzenia, moja propozycja natomiast wydaje się całkiem realna. Niniejszym jednak ją wycofuję.


Niestety. Mamy to w komplecie z zakazem aborcji, wtrącaniem się do polityki, właściwie przymusowymi lekcjami religii w szkole… Listę można by wydłużać i wydłużać. W tej sytuacji z żalem jestem przeciw i domagam się aborcji Trzech Króli z polskiego kalendarza.


A mogłoby być tak pięknie!

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
sugadaddy   |11.01.2012 22:35:34
Czyli powrót do średniowiecza - wtedy ludowi bożemu brakowało wszystkiego oprócz
różnych świąt, oczywiście kościelnych.
ToMo  - Ale za to były publiczne łaźnie   |12.01.2012 08:34:30
i ludzie nie wstydzili się swojej cielesności. Dzięki temu kwitło życie
towarzyskie (oczywiście pod bacznym okiem Kościoła). Zbyt duża ilość mydła
zabija prokreację, a przecież to jej brak posądza się obecnie jako główną
przyczynę kryzysów.
viking   |12.01.2012 10:19:52
Z panią Kingą Dunin coś się stało. Parę lat temu każdy jej felieton był świetny.
Osobiście uważam, że jak mało kto potrafiła trafiać w sedno, opisując problemy
polskiej polityki i polskiego życia społecznego. Dziś mam wrażenie, że jej
ironia, którą zawsze ceniłem, nie jest już wymierzona w tych, z którymi się
spiera, lecz w czytelników.
Fakt, niektórzy otaczali Kingę Dunin przesadnym
kultem, czekali na jej kolejny felieton, jak na wypłatę lub religijne
objawienie. Trochę mnie to śmieszyło, bo choćbym nie wiem jak szanował danego
publicystę, kult śmieszy mnie zawsze.
Ale czy to jest powód, żeby sobie teraz z
tych ludzi robić jaja? Ciekawe zresztą kto się na to nabiera. Jak liczna jest to
grupa?

Choć z drugiej strony, biorąc pod uwagę, że podobnie od rzeczy, pisze
coraz częściej także A.Graff, nie można wykluczyć, że to skutek Kongresu
Kobiet.
Od jego czasu, królować zaczęła ideologia "kobiecej
perspektywy"-wspólnej dla H.Bochniarz i pielęgniarek, dla bigotek z PO i
lewicowych rewolucjonistek, niebawem pewnie także dla K.Dunin i obrończyń
"życia poczętego". Według tej ideologii każda wypowiedź kobiety,
reprezentuje automatycznie ową "kobiecą perspektywę" a ponieważ ta z
kolei jest wartością nadrzędną, to pisać można zupełnie wszystko. W zasadzie im
dalej od jakiejkolwiek racjonalności, tym lepiej, bo tym bardziej
"inaczej"; tym większe jest poczucie tworzenia alternatywy i
odrębności.

Jeśli chodzi o Święto Trzech Króli, cieszę się, że jest dniem
wolnym. Głównie dlatego, że odkąd się nim parę lat temu stało, co rok toczy się
dyskusja o "niewyobrażalnych stratach" dla biznesu i firm, jakie
powoduje ten jeden dzień wolnego więcej.
Nie żebym był aż takim wrogiem biznesu
i firm, jak np. Tomasz Piątek. Ale mimo wszystko, trochę mnie wpieprza to
założenie, iż absolutnie każdy fakt społeczny musi być przeanalizowany przede
wszystkim z perspektywy rynkowej. Dlatego w przyszłym roku, demonstracyjnie
pójdę na taką paradę w jakimś fajnym przebraniu i nie bez zdrowej porcji
Schadenfreude, pokażę światu jak bardzo, w tym WOLNYM DNIU, rynkową perspektywę
mam w dupie.
roześmiany  - Jakaś obsesja już chyba…   |12.01.2012 12:55:10
Panie viking, ja tam nie wiem, czy z panem też coś się stało. Tyle to aż pana
nie czytuję. Ale zauważam tendencję nieciekawą- niezależnie od tego, o czym jest
felieton pani Graff albo pani Dunin, pan się ZAWSZE do niego przypierdolisz
antyfeministycznie. W wyżej opisanym przez pana felietoniku ani słówko nie pada,
które by sugerowało choćby feminizm pani Dunin. No jednak żółć z każdego pora
skóry pańskiej jakoś się wydobyć musiała. Czytam więc pana i coraz bardziej
wrażeniu ulegam, żeś pan jednym z tych internautów, co choćby post sieciowy był
o striptizie prezenterki CNN przed kamerami, i tak naskrobią koment o rządach
światowego żydostwa. Może trzeba ten swój mizoginizm jednak troszkę okiełznać,
hę? Albo przerzucić się na czytanie Rzepy czy Frondy, tam wszak na pewno pan
żadnej nawet słabo podejrzanej o feminizm nie uświadczysz…
lunasz  - … a mogło…   |12.01.2012 14:17:51
A mogło być tak pieknie. Przeczytałam i jakbym słyszała nasze rozmowy w domu z
mężem. Szkoda ,podpisuję się pod ową aborcją.
Pozdrawiam
viking   |12.01.2012 15:00:28
@ roześmiany

Nie pamiętam żadnego felietonu Graff, który by był na jakiś
inny temat niż feminizm. Podobnie rzecz się ma z panią Wiśniewską, panią Szelewą
oraz Kingą Dunin, która tym razem rzeczywiście zaskoczyła i zrobiła pewien
wyjątek. W ogóle, szczerze powiedziawszy, nie pamiętam szczególnie wielu
felietonów z KP napisanych przez panie, które byłyby na jakiś inny temat. Może
pomijając teksty pani Erbel.
Nawet żeńska aktywność na tym forum gwałtownie
wzrasta, gdy tylko temat wiąże się w jakiś sposób ze słówkiem na "f".

Faktycznie, ja też odnoszę wrażenie, że to już jest jakaś obsesja.

No i teraz,
tak się składa, że ja rzeczywiście nie jestem zwolennikiem feminizmu jako
ideologii. I gdybym miał powiedzieć czemu, to wymieniłbym dwa powody. Pierwszy
jest taki, że w ogóle nieszczególnie lubię ideologie i -izmy. Drugi ma związek z
tym, że spośród różnych ideologii, ta jest właściwie jedyną, która próbuje nam
wmówić, że jej wyznawanie nie jest kwestią punktu widzenia, zgody na pewną
analizę społeczeństwa, tylko swego rodzaju oczywistością, której można nie
uznawać wyłącznie mając małego ptaszka, będąc beznadziejnym facetem, mając
problemy z kobietami, czytając FRONDĘ itp.

To wszystko nie robi na mnie
szczególnego wrażenia, ale jednak wypraszam sobie epitety w rodzaju
"mizogin". Nie przypominam sobie, żebym tutaj kiedykolwiek pisał
cokolwiek co byłoby wyrazem mojej niechęci do kobiet, bo kobiety bardzo lubię,
mimo iż nie zamierzam Ci się z tego tutaj tłumaczyć. Zawsze odnoszę się do
feminizmu, który w mojej optyce jest ideologią a nie emanacją jakiejś
ostatecznej i jedynie słusznej wizji kobiety/kobiecości itd.
Nawiasem mówiąc
gdybym ja był K.Dunin albo A.Graff to myślę, że bardziej bym lubił mnie,
Spokojnego, TINCO2 i tych paru facetów, którzy się czasem odnosili do ich
artykułów niż takich "rycerzy", jak Ty, drogi Roześmiany;))
Bo to o czym
pisałem na początku ma też swoją drugą stronę. Nie tylko kobiety odzywają się na
dźwięk słowa na "f", ale też faceci milkną. Wystarczy sobie przypomnieć,
że w momencie, w którym w tym kraju chciano wprowadzić absolutny zakaz aborcji,
tutejsi panowie bardziej się podniecali rozpierduchami w Londynie niż tą
kwestią. I tak jest zawsze. Panowie walczą tu jedynie z kapitalizmem, z panami z
prawicy, z problemami polskiej mentalności. Czasem tylko sporadycznie mrugną
oczkiem do feministek, tak jak sporadyczne było Twoje tutaj pojawienie się.
Ja
natomiast z argumentami feministek polemizuję, co można uznać za dowód na to, że
traktuje je i ich argumenty poważnie, choć nie znaczy to, że się muszę z nimi
zgadzać.
przecinak   |12.01.2012 15:24:00
"Kwestia żydowska ma się tak do kwestii kobiecej jak kaftan bezpieczeństwa
do kozetki"

E.D.W Pruch
roześmiany  - re:   |12.01.2012 17:58:01
Piękne deklaracje. Niestety, żadnej polemiki w Twoim komencie do Dunin nie
dostrzegam. Za to usrywanie na siłę- ogromnie. Co do ideologii-każda ideologia,
bo jakoś innych nie znam, a nawet każda ideologia będąca religią próbuje nam
wmówić, że właśnie ideologią nie jest, a jedynie oczywistością. Także ideologia
zwalczaniu feminizmu wszędzie i zawsze. Ale tez każda jest próba objęcia świata
rozumem albo sercem. I chyba w każdej można doszukać się choć małego plusa. W
Twoim stosunku do feminizmu nie ma go za grosz. Sam się zastanawiaj, dlaczego.
Mój ty czołgu na rycerzy.
ToMo   |12.01.2012 18:22:48
Wydaje mi się, że kobiety publikujące na łamach "KP" posługują się
najsilniejszą formą ironii, to jest sarkazmem:http://pl.wikipedia.org/wiki/IroniaMoże to świadczyć o pilnej potrzebie zwrócenia uwagi na palące ich zdaniem
problemy, jak w tym przypadku, fasadowość życia
społecznego, opierającą się głównie na rytualizmie religijnym czy
parareligijnym (zwanym u nas tradycją).
tow. poliakow   |12.01.2012 20:04:55
"Nawiasem mówiąc
gdybym ja był K.Dunin albo A.Graff to myślę, że bardziej
bym lubił mnie,
Spokojnego, TINCO2 i tych paru facetów, którzy się czasem
odnosili do ich
artykułów niż takich "rycerzy", jak Ty, drogi
Roześmiany;))"

Piękne zdanie. Naprawdę wspaniałe. Oddające istotę rozgrywki
jaką tu prowadzą cytowani pisarze. Jestem atrakcyjnym mężczyzną i nie chcę być
rycerzem. Co prawda kolega roześmiany nie napisał nic wskazującego na
rycerskość, ale siłą rzeczy musi być uznany za rycerza skoro się przeciwstawia,
żeby uratowana została atrakcyjność własna. Niby takie nudne forum a jaka
dramatyczna walka o uznanie płciowe.
Twórzmy idee, nie CO2   |12.01.2012 20:14:05
Dżizys, viking, Ty naprawdę jesteś dżentelmenem.

Miałem się nie odzywać, bo tak
strasznie dołuje mnie to ciągłe narzekanie pisarek płci żeńskiej (w skrócie:
feministek), ale jako że Twoja odpowiedź wywołała na mojej twarzy uśmiech a i
zastanowiłem się nad reakcjami p. K. Dunin, napiszę od siebie kilka słów.
Dziękuję, a propos za pozdrowienia na blogu Spokojnego i za serdeczność
tutaj.

Do vikinga dodałbym coś więcej w kontekście powyższego felietonu,
mianowicie, wszystko tutaj i nic; co narzuca mi od jakiegoś czasu myśl, że
autorzy lewicowi bujają w obłokach ideologii nieskończoności immanentnej tak
samo jak prawicowi w nieskończoności (wiadomo jakiej).
Aborcja i święta,
młodość i starość, wszystko i jeszcze więcej, fragmentaryczność i całkowanie,
byle tylko objąć jak najwięcej i stworzyć dobre populistyczne fantasy. Mydło i
powidło, jak się kiedyś mówiło. W taki sam sposób inna feministka pisze o
książkach roku, w taki sam Kapela o krajach południa, nie wspominając oczywiście
o A. Graff, bo tam to się dopiero "dzieje".

A Kościół…
No właśnie.
Oni nie są tak oczytani i intelygentni jak tutejsi działacze, a wygrywają część
z tych wojen, które dawno mogliby przegrać, gdybyście umieli wyjść do ludzi (w
efekcie co jakiś czas ten postulat tutaj wychodzi, kiedy uzbiera się narzekań,
że inni tyle a my wciąż nic). Wyjść do ludzi w mowie, czynie i oczywiście
piśmie. Pisać mniej "a muzom", a więcej konkretów, do rzeczy, żeby dało
się to czytać jako rodzaj rewolucji codzienności, i niekoniecznie odnosiło
wrażenia z lektury, że to pisarska parada gejów. Takie parady to raz do roku. To
prawda, "Kościół to przedsiębiorstwo" zaś wy to stowarzyszenie. Więc w
czym problem?
Czego tu się nie daje zrozumieć? W jakimś sensie własnej
bezsilności? No to warto coś z nią zrobić, nadać może inny charakter działaniu i
kierunek takowoż. Owsiak tłucze miliony bo ma jeden, prosty cel - wszyscy to
łapią i "nie myślą", bo mogą po prostu dać i jeśli nie lepiej się
poczuć, jeśli nie "inaczej" się poczuć, to przynajmniej wiedzą, że to i
tak zostaje "w państwie", "pomaga się" innym, etc. Kościół też
ma swój cel, albo wiele, i dąży do nich. No cóż, nie da się tych wszystkich, jak
to pani mówi nie raz "facetów w sukienkach" zlikwidować ot tak.

Że
święto? No i super, dzień wolnego, w tym kapitalistycznym, na który się tyle
narzeka, świecie. Tacy Francuzi na przykład bardzo się cieszą, gdy szefowie
koncernów narzekają na te wszystkie święta świeckie, tzw. "mosty", a
społeczeństwo tym więcej tych świąt produkuje. Jeśli święto to jakaś alternatywa
dla wyzyskiwaczy, to w czym rzecz? Ludzie odpoczną, a święto to tylko plakietka.
Stwórzcie inną alternatywę, podobną, dlaczego przeszkadza, że inni tworzą coś,
nie ważne, czy podchodząc do tego religijnie, czy nie. Niech se podchodzą jak
chcą, ich wola. Jeśli o mnie chodzi, to wetowałbym za 25 dodatkowymi świętami,
dniem św. Kingi i św. Kapeli, umiecie tak załatwić, żeby dokoptować dodatkowe
dni, żeby nie trzeba pracować? To ja za wami zagłosuję. Nie? No to na bok, bo
Trzech Króli nie jest złe, choć to religijne święto, rzeczywiście. Jeśli
uważacie, że podobnych świąt nie ma we Francji, Niemczech czy Europie, proponuję
policzyć, ja to robiłem, i wyszło, że Francuzi świętują najwięcej, Hiszpanie też
dużo, Niemcy też nieszczególnie mało. Więc o co chodzi?
shalott   |12.01.2012 23:05:40
eee, wolne Trzech Króli jest głupie, bo weszło w pakiecie z likwidacją
odrabiania świąt przypadających w weekendy. W efekcie mamy mniej dni wolnych, a
nie więcej.
mija   |12.01.2012 23:56:15
No cóż, dla mnie święto 3 Króli, to takie sztuczne i wyreżyserowane jasełka,
ukłon w stronę mitologii żydowskiej -pozornie wesołe, ale zalatujące kościelnym
zadęciem i smutą.
W sumie dodatkowy dzień wolny, można się wyspać i to jest
główna zaleta każdego święta. Osobiście wolę Halloween.
Natomiast aborcja
powinna być zabiegiem legalnym i bezpłatnym, a nie zakamuflowaną praktyką,która
polega głównie na zdzieraniu z ubezpieczonych kobiet pieniędzy!
viking   |13.01.2012 11:13:14
@ roześmiany

Rzeczywiście jestem Ci winny jeszcze jedno wyjaśnienie:


chyba nie śledzisz twórczości pani Dunin tak jak ja i dlatego nie wiesz, że
swój powrót na te łamy, zainaugurowała felietonem o "kobiecej
perspektywie", czyli o tym, do czego się odnoszę. I jakoś tak się dziwnie
stało, że odkąd uznała, że jej felietony na tych łamach nie będą, jak wcześniej,
prezentować jej własnej perspektywy oraz, że nie będą nawet jakimś zdaniem w
lewicowych debatach; tylko na tym bocznym pasku z twarzami felietonistów
stanowić będą "kobiecy wyjątek", jej pisarstwo stało się jakąś dziwną
grą z czytelnikami. Do tego się odniosłem.

Nawiasem mówiąc, powiem nieco
złośliwie, że Twoja rycerskość nie śmieszy mnie dlatego, że jest rycerskością.
Odruch przychodzenia na pomoc i ratowania damy jest bardzo piękny a ja choć mam
progresywne obyczajowo poglądy (choć bardziej z liberalnych pozycji krytyki
ideologii zarówno konserwatywnych, jak i marksistowskich), to jednak wcale nie
jestem za tym, by każdą tradycję przejeżdżać czołgiem. Stąd nie przejadę nim
także tej, jakże pięknej.
Pod jednym warunkiem: tym mianowicie, że nie pachnie
na kilometr tandetą. Wówczas takie to rycerstwo, jak chrześcijaństwo celebrowane
przy figurce plastikowej Matki Boskiej, z odkręcaną główką.
Twój występ
"fajnego kolesia", który odkrywa wsteczność i mizoginię Vikinga zawiera
dwa elementy, które o tej Twojej "fajności", mają nas przekonać.
Pierwszym są wulgaryzmy. Spoko też ich czasem używam. Z drugim natomiast jest
pewien problem, bo okazuje się, że metaforą, którą podajesz w swojej
argumentacji opartej na opozycji nowoczesności i myślenia spiskowego a la
FRONDA, jest … striptiz.
Tylko, wiesz, striptiz to akurat przez zdecydowaną
większość feministek kojarzony jest bardziej właśnie z tym seksizmem i z tą
"mizoginią", którą usilnie chciałeś u mnie zdiagnozować niż z
jakąkolwiek nowoczesnością, antyprawicowością czy wyluzowaniem.
A więc: niech
żyją rycerze! Ale tylko tacy, którzy wiedzą, po której stronie walczą. Inni
bywają dosyć żenujący… .
viking   |13.01.2012 11:57:10
@ tow. poliakow

Ta walka jest odwieczna. Kto myśli, że w niej nigdy nie
uczestniczył, ten może od razu udać się do USA i tam w Bible Belt, walczyć z
teorią ewolucji.
Choć z drugiej strony, jeżeli ty uważasz, że każde zdanie, w
którym mężczyzna pisze o tym, że może go lubić lub nie, jakaś kobieta, jest z
natury rzeczy zdaniem nacechowanym płciowo, to myślę, że jednak przesadzasz w
drugą stronę. Darwinizm jest całkiem fajną teorią, ale sądzę, że funkcjonujemy
też w innych wymiarach.
Przynajmniej ja funkcjonuję.
I jeżeli dziś polemizuje z
Kingą Dunin a kiedyś byłem jej fanem, to uwierz mi, że nie dlatego, że w obu
tych przypadkach chciałem, żeby mnie "uznała płciowo", tylko wobec
niepowodzeń zmieniłem metodę.
W obu przypadkach, aprobaty i dezaprobaty, odnoszę
się jedynie do TEKSTU. Do tekstów Piątka też się odnoszę i jeszcze nikomu nie
przyszło do głowy, żeby mi zarzucać, iż chcę go w ten sposób poderwać.

Ponieważ, w przeciwieństwie do wielu rycerzy, znam trochę dyskursy genderowe,
postawię genderową diagnozę (a co mi szkodzi, w końcu Roześmiany ma rację, że w
każdej ideologii jest ziarnko prawdy):

Otóż, na polskiej lewicy, szczególnie
wśród podobno pro-feministycznych mężczyzn, wciąż powszechne jest
heteronormatywne przekonanie, iż każda polemika pomiędzy kobietą a mężczyzną,
jest emanacją heteroseksualnego pożądania i napięcia, co wskazuje na silnie
utrwalony w nich patriarchalny wzorzec bipolarności płci, jako czynnika
fundującego każdy fakt społeczny i całość "upłciawianych" w ten sposób,
relacji społecznych.

W moim osobistym przypadku założenie to jest jeszcze o
tyle słuszne, że jestem heteroseksualistą. Ale gdyby ktoś polemizował z
feministkami, będąc gejem? Co byś powiedział, towarzyszu? Do czego byś odniósł
tę polemikę, skoro byś nie mógł sprowadzić jej do gry płci?
viking   |13.01.2012 12:38:58
@ TINCO2

Pewnie, że jestem dżentelmenem;)

Trochę się z Tobą nie zgadzam,
gdy porównujesz kościół z lewicą, bo kościół oprócz języka ma też struktury,
dzięki którym może docierać do ludzi. Świątynie w całym kraju, szkolną katechezę
oraz przychylność państwa, którą zresztą świetnie opisała niegdyś A.Graff (a ja
jej to przyznaję).
Natomiast zdecydowanie masz rację w kwestii świąt.
Religia
to nie tylko wiara, ale także pewien zbiór kulturowych symboli. I wbrew temu, co
twierdzi kościół, nie jest tak, że można je albo całkiem odrzucić i nie kupić
dziecku prezentu na Mikołaja albo kupić, będąc praktykującym katolikiem, w pełni
zgodnym z doktryną.
O tej trudności "zerwania" z symboliką religijną, o
tym, że taka chęć jest czasem utopijna, mówiła kiedyś Kinga Dunin. To były
czasy! Wtedy można jeszcze było uwierzyć, że Krytyka potrafi się zdystansować do
ideolo i dostosowywać ją do życia. Obecnie, coraz częściej dopasowuje życie do
ideologii.
tow. poliakow   |13.01.2012 13:37:45
Nie wiem czy ta walka jest odwieczna, pana indywidualna zapewne. Możliwe, że
całkiem podobna do walki jaką uprawiają feministki. To nie darwinizm, to pieśń o
chłopcu co zaglądał do bajorka i widział w nim co chciał widzieć:
"Nawiasem
mówiąc
gdybym ja był K.Dunin albo A.Graff to myślę, że bardziej
bym lubił
mnie",

a u innych widział to czego zobaczyć nie chciał u siebie
"

"..w niż takich "rycerzy", jak Ty".

czyli klasyka
mechanizmu zwanego projekcją. Bo skoro nie ma nic rycerskiego w poście kolegi
roześmianego, to muszą być powody, że rycerskość została tam dostrzeżona.
tow. poliakow   |13.01.2012 13:45:08
PS. Czyżby zabawiał się Pan w milicjanta z filmu Barei, który mówi : A gdyby tu
przechodziła wasza matka….

Nie jest pan tu traktowany jako mężczyzna panie
Viking, tylko jako autor postu indywidualnie.
viking   |13.01.2012 15:14:52
@ tow. poliakow

Moja walka nie może być odwieczna, ponieważ JA nie jestem
odwieczny.
Teoria, zgodnie z którą ironiczny opis czyjegoś poglądu, jest
projekcją własnej osobowości, jest fantastyczna!
Nie mogę twierdzić inaczej,
skoro tak świetnie na niej wychodzę;))
Bo ja nazwałem Roześmianego
"rycerzem", mimo iż podobno nic o rycerstwie nie napisał. On mnie, co
najmniej równie bezpodstawnie, nazwał "mizoginem".

Wprawdzie
musiałeś, próbując dorobić mi gębę, wyczuć śliskość swojej metafory, przez co
wymyśliłeś sobie jakąś "projekcję wielokierunkową". Projekcja ta raz to
wynika z tego, że u kogoś coś CHCĘ widzieć, innym razem z tego, że NIE CHCĘ, ale
za każdym razem jest tą samą "projekcją".
Sorry, ale chyba coś
przekombinowałeś.
Szczególnie, że twierdzisz, że ja nie chcę być rycerzem (i
dlatego tak kogoś nazywam), mimo że ja piszę explicite, że akurat chciałbym, bo
nie mam nic przeciwko rycerstwu.
Jeżeli dostrzeganie u kogoś czegoś, czego nie
napisał jest projekcją, to czym może być dostrzeganie u kogoś czegoś, co jest
dokładną odwrotnością tego, co ten ktoś napisał?
To musi być dopiero projekcja
przez wielkie P.
Co ona o Tobie mówi? Nie wiem. Pewnie to, że to ty nie
chciałbyś być rycerzem, ale dla pewności zapytałbym tego bajorka, o którym coś
bredzisz. Bo mnie nie interesuje psychoanalityczny opis adwersarza.
Widzisz, z
dyskursem psychoanalitycznym to jest tak, że ktoś walnie coś, co w jego
przekonaniu obnaży do psychologicznej golizny adwersarza i się cieszy, że tak go
świetnie upupił.
Problem w tym, że tak się można bawić w każdą stronę.
Ja np.
mogę powiedzieć, że wylatujesz tu z chłopcem i z bajorkiem, ponieważ masz
tendencję do dziecinnych metafor, która to jest skutkiem nieobecności ojca i
ucieczką w świat dziecięcych metafor (i komedii sprzed 30 lat, takich jak te
Barei). Właściwie to mogę nawet stwierdzić, że doszukiwanie się cudzych
projekcji, jest projekcją własnych projekcji. I jak mi udowodnisz, że nie
jest?
Jak myślisz, do czego taka dyskusja może prowadzić? Do tego, że za parę
postów, będziemy mieć wrażenie, że wiemy o sobie nawzajem wszystko, chociaż
gówno będziemy wiedzieć.
Tymczasem, w kwestii poglądów oraz tego, które tematy
ktoś komentuje częściej, znaczenie ma tylko to, co ma do powiedzenia. A nie to
jakie ma "projekcje" i jakie są jego ukryte motywacje, które sprawiają,
że twierdzi to, co twierdzi.
tow. poliakow   |15.01.2012 17:18:20
1. To co pan nazywa wielokierunkowo?ci? jest istot? tego mechanizmu.

2.
Ciekawe, ?e chce pan by? rycerzem skoro napisa? Pan, ?e bardziej by lubi? Pan
siebie ni? takich rycerzy.
viking   |15.01.2012 20:04:02
@ tow. poliakow

1. "Istot? mechanizmu" zarzucania komu?
"projekcji", jest b??dna, cho? popularna wiara, i? tego rodzaju
psychoanalityczna terminologia stwarza mo?liwo?? "przejrzenia" czyich?
"prawdziwych" motywacji. Otó? ona po prostu niczego takiego nie stwarza.

W tego typu dyskusjach, mo?e stanowi? pewien j?zyk opisu lub ?ród?o
upupiaj?cych metafor. Ale nie otwiera przed nikim mo?liwo?ci dostrze?enia
czyichkolwiek psychologicznych "mechanizmów", nie mówi?c ju? o ich
"istocie".

2. Je?eli kto?, z?y na gierki Tuska ze Schetyn?, nazwie ich
"ch?opcami z piaskownicy", to nie b?dzie chyba oznacza?o, ?e nie lubi
dzieci p?ci m?skiej, bawi?cych si? piaskiem, prawda?
Dok?adnie tak samo, gdy
opisuj? ironicznie "rycersko??" gestu Roze?mianego, nie oznacza to, ?e
mam co? przeciwko rycersko?ci, jako pewnemu m?skiemu odruchowi pomocy s?abszym,
kobietom, dzieciom, starcom.
tow. poliakow   |15.01.2012 23:04:55
Bardzo ciekawe, ?e tak broni pan swojej niezale?no?ci intencji, bo niema?a cz???
Pana pisaniny odnosz?ca si? do felietonów czy komentarzy to komentowanie czyi?
intencji. Mo?na, wi?c wzi?? Pana s?owa za dobr? monet? i uzna? pisanin? ow? za
ci?g zarzucaj?cych pretensji, nie maj?cych najmniejszej warto?ci przedmiotowej.
Co chyba nikogo nie zdziwi.

"Istota" odnosi?a si? nie tyle do pana
ducha, co do tego mechanizmu samego w sobie, który zdaje si? jest dla pana do??
mglisty.

ad.2

Ale ja panie Viking pisz? o tym przepi?knym zdaniu pana ca?y
czas jedynie, a nie o rycerzach Yedi i krzy?akach spod Grunwaldu czy te? innych
rycerzach kimkolwiek by byli. Bo ca?kiem mo?liwe, ?e teraz akurat o innych
jeszcze Pan my?li.
viking   |16.01.2012 01:43:44
@ tow. poliakow

Przepraszam, ale wydaje mi si?, ?e albo dyskutujemy w
ramach istniej?cych w j?zyku polskim poj??, które rozumiemy albo dyskusja nie ma
sensu. MOTYWACJE PSYCHOLOGICZNE to nie intencje.

Oczywi?cie, ?e komentowanie
felietonów si?? rzeczy musi by? komentowaniem albo ich intencji albo ewentualnie
ich formy/poprawno?ci stylistycznej itp. Tego drugiego raczej nie robi?, to
pierwsze jak najbardziej.
Nigdy natomiast nie oceniam MOTYWACJI
PSYCHOLOGICZNYCH, które kogo? mog?y sk?oni? do napisania tego, co napisa?.

Pisz? o tym, co mi si? nie podoba w pogl?dach pani Kingi Dunin, ale nie
zastanawiam si? nad tym, jakie elementy jej biografii, osobowo?ci czy
temperamentu, wp?ywaj? na to, ?e takie akurat pogl?dy ma.
Tyle. To rozró?nienie
wydaje mi si? dziecinnie proste, ale je?eli kto? go nie rozumie, to ja
stwierdzam, ?e trzy po?wi?cone temu posty, to ju? i tak o dwa za du?o i nawet
dziesi?? nast?pnych niczego nie zmieni.
No i jak mo?na (trzy razy!!!) nie
rozumie? ró?nicy pomi?dzy krytyk? psychoanalitycznych ocen adwersarza a krytyk?
komentowania felietonów? Na t? drug? bym zreszt? nie wpad? a? do Twojego
pojawienia si?, bo wydaje mi si?, ?e skoro istnieje tu forum, na którym ka?dy
u?ytkownik internetu mo?e co? napisa?, to nie ma podstaw, ?eby samemu
korzystaj?c z tej opcji, krytykowa? fakt, i? korzysta z niej te? kto? inny,
wyra?aj?c tym samym SWOJE opinie.
Ta koncepcja jest Twoim w?asnym wk?adem do
tego forum, na którym nie pami?tam, ?eby? kiedy? sam co? napisa?, ale oto
zjawiasz si?, by oznajmi? ?wiatu sw? d?ugo skrywan? przed nim opini?, i? to co
pisze Viking czy ci, których zwiesz "pisarzami", pisz? nie tak, jak
nale?y.
Moje zdanie jest takie, ?e ta witryna jest miejscem przedstawiania
pewnych idei, które podlega? powinny nomen omen, KRYTYCE (jak ka?de idee, z
feminizmem w??cznie). Je?li masz inne zdanie, to napisz do redakcji, by
wy??czy?a opcj? forum.
Przy okazji przyznam, ?e nie wiem, czemu tak nami?tnie
czytasz moje posty, ?ledz?c w nich ilo?? nieuzasadnionych pretensji oraz
najró?niejsze "mechanizmy", skoro mo?na ich po prostu nie czyta?. ?eby
to wiedzie? musia?bym si? chyba zastanowi? nad Twoimi motywacjami. Kto wie, mo?e
nawet bym pomy?la?, ?e jeste? autorem jakiego? tekstu, który skrytykowa?em;)

Albo kim?, komu si? nie podoba, co mówi? inni, ale sam nie ma nic do
powiedzenia (poza prezentacj? swej wiary w demaskuj?ce moce poradnikowej
psychologii).
Co za szcz??cie, ?e jak mówi?em, oko?o stu razy i jak oko?o stu
razy tego nie zrozumia?e?, cudze motywacje nie interesuj? mnie ani troch?.
I z
tego powodu, jak równie? z tego, ?e gdybym chcia? sobie bredzi? o
"mechanizmach" i "projekcjach" wed?ug ludowego rozumienia tych
s?ów, to bym si? udziela? na forum Filipinki a nie tutaj, z mojej strony EOT!
Tumek   |16.03.2012 21:59:18
"Zazwyczaj zadaję pytania, na które znam odpowiedź."

No właśnie w tym
tkwi problem.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 11.01.2012 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.91117 Seconds