Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Zero egzekutywy Drukuj
Cezary Michalski   
03.08.2010

Jedynym kryterium istnienia lub nieistnienia państwa jest od paru tysięcy lat zdolność egzekucyjna. Nie chodzi tu oczywiście o tak miłą Jarosławowi Markowi Rymkiewiczowi zdolność do wykonywana egzekucji, ale o istnienie egzekutywy, inaczej mówiąc, władzy wykonawczej zdolnej do egzekwowania decyzji rządu obdarzonego mniejszą lub większą dozą legitymacji. W najlepszych czasach polskiego państwa (trwały one tylko przez jeden wiek, więc Polacy zupełnie słusznie nazwali go Złotym) elita obywatelska walczyła o zwiększenie zdolności egzekucyjnych własnego państwa. W najgorszych czasach (pozostałe wieki), wynoszonych dzisiaj pod niebiosa przez Jarosława Marka Rymkiewicza czy Andrzeja Nowaka, polskie elity robiły wszystko, żeby zdolność egzekucyjną polskiego państwa osłabić. Co im się ostatecznie udało.

 

W kwestii słynnego nieusuwalnego krzyża na Krakowskim Przedmieściu państwo od samego początku oddelegowało władzę wykonawczą na księży. Księża zrezygnowali jednak przezornie z wykonywania oddelegowanej na nich władzy, nie chcąc paść ofiarą niedużego, ale bardzo zdeterminowanego tłumu, który w ogóle wszelką egzekutywę uważa za uzurpatorstwo, bo ludzie na ten tłum się składający przez całe swoje życie, od najrozmaitszych swoich mistrzów duchowych słyszeli jedynie o władzy wykonawczej sprawowanej nad Wisłą przez cara, Stalina, Hitlera, Żydów itp., natomiast do głowy by im nie przyszło, że władzę wykonawczą mogłoby nad Wisłą sprawować jakieś polskie państwo. I trochę mają racji, bo polskie państwo z egzekutywą zazwyczaj sobie nie radzi.

 

Tak więc ludzie zgromadzeni na Krakowskim Przedmieściu, a nie są to wyłącznie wariaci, gdyż widziano pośród tłumu posłankę Szczypińską, przeżywają swoje piękne dni pod hasłami drugiej Targowicy, drugiego Katynia, drugiego „jebał was pies”. W przeddzień Wydarzenia (cyt. za Alain Badiou) komitet polityczny PiS zachęca do oporu, a samo Wydarzenie przeżywane jest w kostiumach historycznych wziętych z XVIII, XIX i najgorszych dla Polaków momentów XX wieku, co świadczy tylko o tym, że po trzystu latach niefortunnych zdarzeń pewna część naszego społeczeństwa bezpowrotnie utraciła zdolność odróżniania stanu posiadania własnego państwa od stanu jego nieposiadania, ewentualnie odróżniania własnego państwa od władzy okupacyjnej. Dał im przykład Jarosław Kaczyński, wypowiadając przed prokuraturą wojskową w Warszawie swoje słynne tezy, że skoro rząd nie wyleciał w powietrze po Smoleńsku, a Komorowski wygrał z nim wybory prezydenckie, to w Polsce nie mamy już demokracji, a tylko jej nędzną fasadę.

 

Kiedy parę lat temu, przy zupełnie innym rządzie, niektórzy bardzo wybitni (nawet bez ironii chcę to teraz napisać) przedstawiciele środowisk twórczych, dziennikarskich i akademickich ogłosili publicznie, że nie będą wykonywać ustawy lustracyjnej, bo im się ona nie podoba, a uczynili tak pomimo tego, że ustawę rozpatrywał już Trybunał Konstytucyjny i warto było poczekać parę tygodni aż tę ustawę Trybunał Konstytucyjny w istotnej części uchyli, prosiłem publicznie, na piśmie, owych ludzi o znanych nazwiskach, żeby uszanowali państwo i prawo w tym kraju, bo w tym kraju i tak już mało kto państwo i prawo szanuje. Dowiedziałem się wówczas, że nic nie wiem o szlachetnym Thoreau i jego obywatelskim nieposłuszeństwie. Skoro jednak Ewa Milewicz chciała mieć w Polsce obywatelskie nieposłuszeństwo w sprawie ustawy lustracyjnej, to ma je dzisiaj w sprawie krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Skoro chcemy mieć w prawie nieistniejącym polskim państwie, przy  prawie nieistniejącej w kraju nad Wisłą tradycji państwowej, obywatelskie nieposłuszeństwo i modę na szlachetnego Thoreau, to je mamy. Tyle że dzisiaj święto obywatelskiego nieposłuszeństwa odbywa się pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, a jego chorążymi są Jarosław Marek Rymkiewicz (krzyż ma w głębokim poważaniu, ale ostatnio zachwyca go dzikość), Jacek Trznadel, komitet polityczny Prawa i Sprawiedliwości i tysiące obywateli uważających, że jak wygra inny kandydat niż ten, na którego oni zagłosowali, to żyjemy pod zaborami, mamy drugi Katyń i rządzą nami enkawudyści.

 

Ja to wszystko rozumiem, wiem doskonale, jakie traumy do tego doprowadziły, jaka przemoc symboliczna, jakie nierówności ekonomiczne wyrażane są w Polsce za pomocą drewnianego krzyża, bo wszystkie inne symbole są skompromitowane. Nie chcę wyjść na osobę bezduszną w epoce, kiedy nawet dziennikarze TVN zaczęli się nad wszystkimi roztkliwiać. Ja tylko zapowiadam, że jeśli jeszcze kiedyś jakikolwiek lider, poseł, intelektualista, Legutko, Krasnodębski, Kowal itp… związany z Prawem i Sprawiedliwością powie publicznie, że ich partia i Jarosław Kaczyński opowiadają się za istnieniem silnego państwa polskiego, za wzmocnieniem polskiego państwa itp… to w nos mu się roześmieję. Bardzo długo najstraszniejsze karykatury polskiej prawicy produkowali przeciwnicy polityczni tej formacji. Dzisiaj najstraszniejsze karykatury polskiej prawicy produkuje ona sama.


Oczywiście to wszystko, co dziś oglądamy, jest tylko zabawne. Polskie państwo nie jest nikomu w dzisiejszej Europie do niczego potrzebne, wielki koncert narodów grany jest ponad naszymi głowami, ale całe szczęście z partytury zapewniającej nam pokój i kasę. Jednak wyobraźmy sobie, co by było, gdyby widowisko ludzi przykuwających się do krzyża na Krakowskim Przedmieściu, generała Petelickiego przykuwającego się do ministerstwa obrony, Jarosława Kaczyńskiego oświadczającego, że demokratyczny werdykt go nie dotyczy… działo się w Polsce lat 20., 30. ubiegłego wieku, pomiędzy silną totalitarną Rosją i silnymi totalitarnymi Niemcami, na kontynencie szarpanym przez barwne latynoskie wojny domowe i pucze. To mniej więcej widział Witkacy, polecam Nienasycenie, Jedyne wyjście czy parę jego najlepszych politycznych dramatów. Jest tam wszystko o Polsce, także tej dzisiejszej. Wolę go od patetycznego Gombrowicza, który chciał Polaków naprawiać, leczyć, pouczać. A w dodatku chciał to wszystko robić „śmiechem”, co sprawiło, że z czasem przestał być nawet dowcipny (jak mi ktoś powie, że się roześmiał przy Operetce, to mu nie uwierzę). Witkacy nie chciał już od Polaków niczego, na nic od nich nie liczył, niczego się po nich nie spodziewał. Dlatego przy opisywaniu form ich życia społecznego czy państwowego wyszła mu taka piękna groteska.

PS: Pytanie otwarte do Rafała Matyi: Rafale („Waszku”, cyt za…), czy nie uważasz, że w tej sytuacji „posmoleński” powrót Polski Plus do PiS-u w zamian za miejsca na listach to już będzie ostateczna kompromitacja polskiego konserwatyzmu? Niech już raczej wrócą do Gowina, on tak pięknie osiwiał. I zimnego Lecha nigdy się nie napije.

Komentarze
Dodaj nowy
Józef K   |04.08.2010 01:12:12
Znowu to samo…
Nic nowego, wciąż to samo, wciąż to samo bicie piany albo
chochlą wzburzanie oceanu w wiaderku.
Specjalistyczne, a czasem luzackie, oceny
czegoś tam, techniczne dyskusje na tematy religii, konstytucji, państwa,
literatury i Europy. Wszystko i nic. Groch i kapucha. Na lewo albo na prawo,
byle się utrzymać na powierzchni, ale nie daj Bóg gdzieś dopłynąć.
A gdzie
jakiś projekt zmiany kulturalnej czy społecznej? Hm? Nie wpadł Pan na to? Gdzie
pomysł na coś innego, niż tylko opowiadanie co się wydarzyło i… zwrot do
historii. To już było. Non stop Pan to klepie.
Przecież tacy jak Pan powinni
opowiadać się za jakąś stroną w tych felietonach, z nadzieją na możliwość wpływu
na kierunek dyskusji. Jak tu coś napisać i co? Że Gombrowicz winkszy od
Witkacego? Albo że może jednak Witkacy winkszy? Postawienie sobie samemu pytania
o jakiś konkretny wybór pomysłu, jakiegoś progresu, wybór choćby idei, ale
takiej która wyznacza jakąś ciągłość, a nie tylko ani tak, ani siak, bo raz tak
a raz siak. A gdzie jakiś program, przebijający się to tu, to tam, może nie
zawsze, ale czasem? Znów będą komentarze typu: trzeba zrobić to, albo tamto,
można by było to, albo nie, co innego.
Pan wszystko bierze jednym strychulcem,
który jest bezideowy, raz Pan jest tu, za chwilę tam, to Pan temu uszczknie, to
tamtemu, i JK dostanie, i Gowinowi szczutkę Pan przylepi, to każdy umie, bo nie
ma nic łatwiejszego, niż się wiecznie dopierdalać i odkrywać Amerykę od nowa. A
gdzie jakiś plan, co? Może nie warto się jednak tak trudzić, może warto ustalić
cokolwiek? No bo gdzie jakaś różnica w tym, czy Pan opieprzy dziś JK, a jutro
BK?
Byle międlić.
h108   |04.08.2010 01:13:08
Dwa dni temu na osiedle Załuski wjechały buldożery (http://tiny.pl/h71v9). Był
to ostatni akt trwającej kilka lat walki mieszkańców, najpierw o własne domy,
potem już tylko o godne za nie odszkodowania. To się mogło nie stać, były lepsze
rozwiązania. Doskonałą sprawność państwa na polu zdolności egzekucyjnej uzyskano
na mocy specustawy drogowej. Ustawę tę zakwestionował nawet ś. p. RPO, choć
wiadomo, że raczej się do tego nie palił, jej zapisy rozpatruje obecnie Trybunał
w Strasburgu. Ale to państwu jak widać nie szkodzi.

Piszę o tym, bo mieszkały
tam i walczyły starsze panie, nawet trochę podobne do tych ze zdjęć z
Krakowskiego Przedmieścia. Pisały pisma, chodziły po urzędach a nawet w akcie
desperacji raz przez pół godziny chodziły po pasach na Alei Krakowskiej
wręczając ulotki kierowcom. Na szczęście nie wpadłoby im do głowy, żeby przyjść
na protest z krzyżem.

Dziś jest szczęśliwy dzień, ponieważ znalazło się
uniwersalne rozwiązanie na skuteczność wszelkich akcji nieposłuszeństwa
obywatelskiego. Odtąd wszelkie sporne inwestycje, spalarnie, planowane
wysypiska, drogi ekspresowe prujące przez blokowiska należy gęsto okrzyżować i
oblepić portertami byłego papieża. Tylko to jest skuteczne. Nie pisma. Nie
mediacje. Nie konsultacje. To wszystko państwo ma głęboko gdzieś.

Zatem
dziękujemy wam, "obrońcy krzyża" za cenną wskazówkę. Wasze
instrumentalne podejście do symboli religijnych może mieć dla niektórych wymiar
edukacyjny. Mam nadzieję, że byliście tego świadomi.
Józef K   |04.08.2010 01:29:06
"Zatem
dziękujemy wam, "obrońcy krzyża" za cenną wskazówkę.
Wasze
instrumentalne podejście do symboli religijnych może mieć dla niektórych
wymiar
edukacyjny. Mam nadzieję, że byliście tego świadomi."

Pan chyba
raczy żartować. Ani żadnego wymiaru edukacyjnego, ani nie byli świadomi. Niech
się Pan pozbędzie nadziei.
kot   |04.08.2010 09:38:10
Dala autora felietonu szacun!
Józefowi K. myli się działanie z myśleniem.
Myślenie ogólne z myśleniem o tym jak to zrobić! A zatem wszystko mu się myli.
Józef K   |04.08.2010 12:28:37
O tak, a Ty mi będziesz kocie udzielał reprymend czym różni się myślenie od
działania. I myślenie ogóle, tzn. jakieś tam albo najpewniej żadne, od myślenia
o czymś.
I w dodatku wszystko na koniec.
Chłopie, Ty nawet nie zrozumiałeś, co
napisałem.
Przeczytaj komentarz jeszcze raz, stuknij się w głowę, kocie, albo
napij mleka. Albo nie: poprzerzucaj się teraz przykładami z życia. Przyniesie Ci
to ulgę.
kot  - nie zrozumiałem   |04.08.2010 12:54:13
Przeczytałem, napiłem się mleka.
Czy mógłbyś przełożyć swoje niezadowolenie na
jakiś sens.
Józef K   |04.08.2010 13:23:06
To źle.
Koty nie powinny pić mleka.
To wszystko w temacie reprymend i
interpretacji. Pozdrowienia z plaży, Panie "zadowolony".
kot   |04.08.2010 14:49:29
Dzięki za pozdrowienia i to z plaży ze słońcem i laptopem. Na mleko będę
uważał.
Mam nadzieję,że gdy odpoczniesz to zgodzisz się że, pod wyjątkowo
merytorycznie udanym tekstem i zgrabnie napisanym nie należy wybrzydzać. Tak
jakby brakowało merytorycznie chybionych i źle napisanych.
Józef K   |04.08.2010 19:06:05
Dobrze wiesz, że zgrabnie pisać i do tego wypełniać teksty treścią, umie wielu.
Większość z komentujących podaje przykłady, oceny, swoje spostrzeżenia, i
wartościuje. To się "umie". Natomiast nie umie się pisać tak (bo Polaków
w szkole się tego nie uczy), żeby tekst zawierał jakiś rodzaj formy, która
nadaje treści kierunek. Felietonista wartościuje, opisał co widzimy na zdjęciach
i w tv, OK. No ładnie. Niech będzie. Tyle że wartościowanie "dobry-zły",
opis historyczny, nie ma sensu w przypadku, jeśli walczy się o jakąś ideę, albo
taką, którą chce się przepchnąć (to wychodzi samo przez się, prawda?). Jak
walczysz o coś, dobrze byłoby, żebyś miał coś nowego do powiedzenia. Zobacz, jak
pisze na przykład Keynes. Nie tylko pokazuje problem, odwołuje się do kryzysów w
historii ale mówi, że coś tak a tak się stanie, i warto, przewidując krok,
postawić na to albo na tamto. Wprowadza się coś ożywczego. Myśl syntetyczną, a
nie tylko analizę. Możesz samemu przy tym pokombinować co i jak. Albo czy miał
rację sam autor. Ha ha, w ostateczności - zarobić na tym fortunę. Sama krytyka
na nic. Po co nam opisywacze tylko, jak sami umiemy pisać? No po co?

No i
chodzić może o taką ideę, jak na przykład nazi-katolicyzm w Polsce i impas, z
jakiego się chce wyjść. Co z tego, że każdy wie, że nasi politycy to zwykli
durnie i zwykłe nieroby, szczekaczki, że ruchu nie umieją wykonać bez spojrzenia
za siebie, co powie mama albo tata, to wie każdy, siądziemy przy piwie i
zaczniemy gadać. Ten zły, ten gorszy, wybrałem lepsze zło, niż gorsze dobro,
albo au rebours. Każdy opowie o XVII wieku i wecie, albo sarmatyzmie, albo bóg
wie czym, pokłócimy się o historię i w końcu złapiemy za głowy. Krasicki o tym
napisał fraszkę, na pewno ją znasz. I tak do nocy.

Zresztą, albo się to łapie
albo nie. Mnie z tym dobrze, jeśli Tobie nie, masz do tego prawo. Jeśli nie
podzielasz mojej uwagi, to możemy sobie par @ życzyć zdrowia i napić się
kawy. Ja na plaży, Ty gdzie tam jesteś. I też będzie OK.
kot   |04.08.2010 21:36:44
,,Dobrze wiesz, że zgrabnie pisać i do tego wypełniać teksty treścią, umie
wielu. ,,
To co mówisz jest dla mnie interesujące! Bo jestem dokładnie
przeciwnego zdania.

Znam bardzo niewielu ludzi, o których mógłbym powiedzieć,
że umieją wypełniać teksty treścią!
Teksty i felietony w ,,Wyborczej,,,,,
Rzeczpospolitej,,, w,, Dzienniku,, w którym pisał i redaktorował Michalski. W
90% na mój gust nie niosą treści innych poza już znanymi, a o formie nie chce
się mówić.
Z Wyborczej mogę wymienić nazwisko: Witold Gadomski. Z którym się
głęboko nie zgadzam ale potrafię go docenić jako przeciwnika. Mają kilku dobrych
publicystów piszących w wydaniu sobotnim. Proszę o jedno dobre nazwisko z
,,Rzeczpospolitej,,. Codzienność w dziennikach jest żałosna: ani treści ani
formy. A propos formy. Piszesz, że forma może narzucić treść!? To ciekawe?! Nie
wiedziałem o tym, to oryginalne. Ale, co powiedzieć o poecie, który po raz
niewiadomo który ,,merytorycznie,, mówi uczuciach do swojej ukochanej, i jeżeli
jest wielkim poetą to, mówi tak jak nikt dotychczas nie mówił. Powiedziałbym,
że forma może zastąpić treść, ale tylko tyle- nie więcej.
Zgoda, zgrabnie pisać
umie dość wielu. Tylko co to znaczy zgrabnie pisać? Co to znaczy tekst wypełnić
treścią?
Dla mnie wypełnić tekst treścią oznacza: określenie zjawiska, nazwanie
go po raz pierwszy (coś takiego spotkałem u Michalski) ale nie lekceważyłbym
dobrej analizy, który wprawdzie roi się w gazetach i w TV ale znowu analiza i
analiza to nie musi być to samo. Analiza aby zasłużyć na to miano musi wnieść
coś nowego, te masowo publikowane z reguły nie wnoszą nic.

O Cezarym Michalskim
pisałem tu sporo, może nawet za dużo, więc nie chcę się powtarzać.
Miał
felietony znakomite i nie do czytania. Tobie tu zarzuciłem, że akurat
sponiewierałeś Michalskiego zamiast zająć się felietonem. Nie odnosząc się do
niego (felietonu) merytorycznie.
Józef K   |05.08.2010 01:10:25
Na pewno nie osiągniemy kompromisu, to niemożliwe, ale jest OK. Nie ma się co
przerzucać argumentami, możemy tak do śmierci, wiemy to obaj. Bo czy się
zgodzimy? Nigdy! Ciebie to zaciekawiło, mnie znudziło, każdy, mam nadzieję,
szanuje drugiego.
Na pewno jedno pozytywne z tego wyszło: obaj stawiamy wyżej
K. Michalskiego od GW czy - jak to Wy mówicie - Rzepy.
No i tyle.
tool   |04.08.2010 09:57:24
Wymiar edukacyjny jak najbardziej. Oto przykład:
Radny Musielak na poznańskich
Ratajach postawił przed blokiem krzyż w proteście przeciw deweloperowi. Umieścił
na nim napis: Krzyżu św., wyrwij ze szponów szatana nasze boisko sportowe.
kot   |04.08.2010 10:03:04
h108 pięknie pokazał jak państwo bezradne łatwo zmienia się w państwo
bezduszne.
Służebne wobec ludzi pieniądza i wpływu, niedbałe o pozostałych.
I
jaki jest aspekt klasowy ludzi bezradnych.
Bezlitosne i nijakie. Ilu jest
tych, którzy przestali liczyć na cokolwiek, nie wiedzą co robić, pod jakie
krzyże się schronić.
Państwo opresyjne wobec obywateli, a nie przyjazne (żeby
nie powiedzieć opiekuńcze) współgra z państwem bezradnym.
ubik  - ubik   |04.08.2010 11:36:22
A propos wszystkiego, bardzo polecam, także Cezaremu świeżą autobiografię
Andrzeja Walickiego. Panie Michalski, proszę coś o tym skrobnąć, bo bardzo warto
i to w Pana duchu.
k110   |04.08.2010 15:22:23
a może h108 to kobieta?
Willen   |05.08.2010 19:35:29
Jka zwykle swietny tekst! Swietnie sie Pana czyta!
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 04.08.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.96131 Seconds