> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Wspólnota dotkniętych Drukuj
Cezary Michalski   
17.01.2011

Jak zrobić „materiał” telewizyjny pokazujący narodową jedność („tę, która istniała, kiedy papież umierał, kiedy wydarzył się Smoleńsk, ale potem… została zniszczona…”)? Trzeba wziąć migawki z czyjegoś pogrzebu, najlepiej z jak największą grupą ludzi, zdjąć z nich wszelkie kolory, położyć filtr w sepii, a potem zilustrować to wszystko muzycznie za pomocą najbardziej badziewiarskiego hipermarketowego muzaka, najlepiej na pianinie i oczywiście w tonacji mol przebijanej czasami jakimś zniewalającym akordem septymowym wyrażającym nadzieję wyglądającą zza obłoków smutku (trzeba przyznać, że Jaruzelski robił takie rzeczy wyłącznie przy użyciu Chopina). To wiedzą wszyscy, od Telewizji Trwam po TVN24, nawet jeśli publiczna nadal w tym celuje.

Jak zniszczyć polskie państwo i polską politykę zagraniczną za pomocą raportu MAK? - to też wiedzą wszyscy, znaczna część polskich polityków, a nawet znaczna część polskich dziennikarzy. I nawet robią, co wiedzą. Jak jednak polskie państwo i polską politykę zagraniczną przed raportem MAK uratować? - to wydaje się obchodzić niewielu polskich polityków, a nawet dziennikarzy. Nie do tego w końcu służą, żeby ratować, ale żeby dać świadectwo. No więc dają. Próbując zepchnąć Tuska do narożnika, nawet jeśli wiedzą doskonale, że rozgrywającym jest Putin.

Oczywiście względny konsensus w polskiej polityce zagranicznej nie został zerwany dzisiaj, ale gdzieś tak w początkach 2006 roku, kiedy dwie prawice konsumowały swoje podwójne zwycięstwo, a robiły to w jedyny znany sobie sposób, żrąc się nawzajem. W tle Macierewicz wyzywał publicznie Geremka od sowieckich agentów, Geremek zwoływał konferencje prasowe w europarlamencie, żeby tam ostrzegać przed „prawie Putinem”, a wszyscy, prawie wszyscy, kibicowali jednej albo drugiej stronie. I wszyscy, prawie wszyscy, świetnie się bawili. Ostatecznie stanęło na tym, że Tusk będzie próbował rządzić Polską całkiem sam (to więcej niż trudne), a Kaczyński nie pozwoli rządzić Polską nikomu, skoro jemu nie pozwolono. Wszystko to było przykre do oglądania, ale pozornie wciąż jeszcze nie niebezpieczne.

Dopiero dzisiaj „tryumf republikańskiej polityczności” w obszarze polskiej myśli państwowej i polskiej polityki zagranicznej wydaje swoje najbardziej zatrute owoce. Zamiast wspólnie radzić sobie z raportem Anodiny, z jego piarowymi nadwyżkami i niedopowiedzeniami, Tusk nadal próbuje rządzić sam, a inni (politycy i dziennikarze) starają się mu udowodnić, że rządzić Polską w ogóle się nie da. Wkrótce wszyscy pójdziemy na Moskwę (oczywiście już na wysokości Wołomina przewracając się o własne sznurowadła), żeby znaleźć tam zamachowców i ich srogo ukarać. No chyba, że zadowolimy się ukaraniem Komorowskiego i Tuska, których Kaczyński szparko obsadzi w smoleńskej wieży kontrolnej, podobnie jak wcześniej bez żadnych problemów obsadzał Niesiołowskiego w roli mega komucha, a Edwarda Gierka w roli ostatniego przedstawiciela polskiej myśli mocarstwowej.

Jak już będziemy na tę Moskwę maszerować, bezprzedmiotowe staną się logiczne wątpliwości (zasada wyłączonego środka, w dużym przybliżeniu), że Rosja albo jest imperium zła, albo normalnym państwem, które do gry z Zachodem potrzebuje w miarę normalnych stosunków z Polską (nawet jeśli, jako „rozgrabione imperium”, cyt. za Włodzimierz Marciniak, buduje te normalne stosunki z subtelnością słonia w składzie porcelany). Jeśli dzisiejsza Rosja jest imperium zła, nie należy jej pomagać w tym, żeby rozchwiewała polską politykę zagraniczną i wewnętrzną w wybranym przez siebie rytmie i metodami dla siebie nad wyraz tanimi. Nawet najbardziej sarmaccy patrioci nie powinni tego robić, no chyba że są w istocie najlepiej zainstalowanymi agentami imperium zła. Jeśli natomiast dzisiejsza Rosja jest normalnym państwem (ach, jakież te normalne państwa są wredne), które pragmatyczno-cynicznie potrzebuje w miarę poprawnych stosunków z Polską w momencie budowania w miarę poprawnych stosunków z całym Zachodem, to nawet próbując wykończyć Komorowskiego i Tuska na własnym podwórku nie wolno - z uwagi na sterowność i przewidywalność polskiej polityki zagranicznej - bredzić o zamachu i szantażować Tuska, że jak nie pomaszeruje na Moskwę, żeby sprawców zamachu ujawinić, a potem ukarać, to… „powinien natychmiast podać się do dymisji” (cyt. tym razem za Markiem Jurkiem, szlachetnym wyznawcą bardzo silnych wartości, który wygrzebał się z otchłani jednoprocentowego poparcia, żeby się włączyć do ogólnej młócki, bo może Król-Tusk padnie i będzie można skubnąć jakiś klejnot z jego bogatej politycznej szaty). Wszyscy pomału zapominają, że nie należy składać całej polskiej polityki zagranicznej na smoleńskim stosie, bo przecież w tym samym czasie gramy o naszą pozycję w Unii, gramy o Białoruś…

Jednak zamiast choćby prób racjonalnego zachowania, w polskiej polityce (i mediach) prowadzona jest brawurowa licytacja na „bycie oplutym”. Licytację odpalił Kłopotek, któremu już wcześniej durne odzywki zapewniły pozycję złotych ust PSL-u (politycy innych partii uczcie się i naśladujcie, a na pewno traficie do Rymanowskiego). Powiedział, że czuje się jakby ktoś „napluł mu w twarz”. Jest to oczywiście plagiat z zapomnianego już nieco hymnu „Samoobrony” („ten kraj jest nasz i wasz, nie damy bić się w twarz”), ale w końcu „Samoobrona” była najpoważniejszym konkurentem PSL-u, który walczył z nią i wygrał kopiując co bardziej efektywne chwyty. Kłopotka (i hymn „Samoobrony”) szybko przelicytowała Anna Fotyga twierdząc, że nie w twarz, ale „w pysk nam napluto”. Teraz po szerokim trakcie podążają (skaczą w workach z jajkiem na łyżce trzymanej w zaciśniętych zębach) na wyścigi Czarnecki, Sakiewicz, Krasnodębski, Kempa…

Po wiekach ucisku wciąż popularna jest w Polsce odmiana patriotyzmu wyrażająca się wyłącznie w przeżywaniu upokorzenia. Nie ujawnia się w chwilach zwycięstw (było ich za mało), nie wyraża w pracy, ale jak tylko poczuje okazję do masochistycznego tarzania się w błocie… wówczas mamy święto, rozpalamy grilla albo stosy, zresztą wszystko jedno, przy stosie tak jak przy grillu można się pożywić.

Patrioci tego typu wydają się cierpieć na psychozę maniakalno-depresyjną, nazywaną też „chorobą afektywną dwubiegunową”. W późnym wieku cierpiał na to Herbert (cyt. za Tomasz Jastrun i Jacek Żakowski, zatem mam chyba prawo cytować), a więc nieprzypadkiem to jego użyto (użyliśmy?) jako sztandar wspólnoty dotkniętych. Patrioci tego typu oscylują pomiędzy poczuciem absolutnego upokorzenia, a snem o potędze; pomiędzy „jagiellońską polityką zagraniczną”, a „dziadowskim państwem”. Moje pokolenie jest tym syndromem szczególnie dotknięte. Ukształtowaliśmy się przecież pomiędzy „Posłaniem do Robotników Europy Wschodniej”, a upokorzeniem Stanu Wojennego (nadzwyczaj łatwym spacyfikowaniem naszej wyobrażonej republikańskiej potęgi, nawet bez przywoływania na odsiecz „Europy Wschodniej”). Po okrągłym stole też nie wiedzieliśmy - karmieni mitami przez wrogów i przyjaciół - czy to w końcu my obaliliśmy komunizm od Berlina po Władywostok (dopiero pieprzeni Chińczycy zatrzymali nas na placu Tiananmen, ale na nasze usprawiedliwienie trzeba przypomnieć, że jest ich półtora miliarda), czy też przeciwnie, zostaliśmy znów wycyckani przez „postkomuchów” i „ruskich”, zatem pozostaje nam tylko nasze zwyczajowe „wybili, panie, wybili”. Człowiek ukształtowany w takiej oscylacji nie hartuje się, ale wariuje, bo nie każdy jest przecież „człowiekiem z żelaza” (cyt. za Andrzej Wajda).

Sam jestem kompletnie zdestabilizowany przez lata huśtania się na tej huśtawce, gdzie co pięć sekund przebywam drogę pomiędzy imperium a chlewem, na jednym końcu jest deszcz pochwał (chwali mnie Reagan, Thatcher, nawet Dalajlama pod rękę z porucznikiem Drebinem), a na drugim końcu znów „plują mi w pysk”. I właśnie jako człowiek kompletnie zdestabilizowany częstuję was czasem obrazami Polski zbyt przeczernionymi. Ale ja, w przeciwieństwie do Anny Fotygi, chciałbym kiedyś wyzdrowieć i w jakiejś instytucji złożonej wyłącznie z ludzi jako tako wyleczonych móc jeszcze kiedyś pracować nad odnalezieniem i zdefiniowaniem przez Polaków ich właściwej skali. Skali trzydziestokilkumilionowego narodu w trakcie odbudowy. Chociaż więc ja także należę do wielkiej narodowej wspólnoty dotkniętych, to nie będę „wieszał” Tuska i Sikorskiego za to, że po ogłoszeniu raportu MAK nie wyruszyli na Moskwę (bo za to akurat jestem gotów zagłosować na nich w kolejnych wyborach, w absolutnym przeciwieństwie w do dziennikarzy „Rzeczpospolitej”, a nawet niektórych z TVN-u), ale będę rozliczał Platformę raczej za „kwiaty dla Grabarczyka” (parafraza za Daniel Keyes, „Kwiaty dla Algernona”). Bo bronić go skutecznie przed opozycją to jedno, ale nagradzać wielkim bukietem kwiatów za „piekło kolejowe” (parafraza za Terry Pratchett, „Piekło pocztowe”) to więcej niż zbrodnia, to nadzwyczajna polityczna głupota. Świadcząca o tym, że Donald Tusk, jak rasowy bohater kreskówek wciąż bezskutecznie szukający kogoś, z kim mógłby przegrać, zapomniał o tym, że rządząc Polską zazwyczaj przegrywa się z Profesorem Chaosem (cyt. za South Park, Profesor Chaos to w tym serialu po prostu Leopold „Butters” Stotch, kiedy władzę nad nim przejmuje jego mroczna strona i Butters zakłada na głowę swój tekturowy hełm oklejony srebrną cynfolią).

PS. Adam Lipiński włącza się właśnie do licytacji upokorzonych na TVN24: „reakcja Tuska na raport MAK to wyrok na polską niepodległość”. Przypominając sobie przy tej okazji jego brawurowy sposób prowadzenia negocjacji koalicyjnych z Renatą Beger, dochodzę do wniosku, że najbardziej pokrzywdzoną przez elity polskiej transformacji warstwą społeczną są politycy „Samoobrony”. Zostali obrabowani praktycznie ze wszystkiego. O plagiacie Kłopotka z hymnu „Samoobrony” już sobie powiedzieliśmy. Najbardziej kapitalny materiał z obszaru dziennikarstwa śledczego zrobiła Renata Beger („Samoobrona”), a nagrody otrzymali za to Sekielski i Morozowski. Pierwszy o talibach w Klewkach doniósł Andrzej Lepper („Samoobrona”) i został za to wyszydzony, a kiedy wiele lat później film o talibie grasującym w okolicach Klewek zrealizował Jerzy Skolimowski, otrzymał za to nagrodę specjalną na festiwalu w Wenecji. To już będzie moje ostatnie smutne spostrzeżenie na dzisiaj (zaliczam właśnie doła w mojej „dwubiegunówce”), ale kiedy teraz, po latach doświadczeń, porównuję ze sobą Leppera i Kaczyńskiego, dochodzę do wniosku, że z tych dwóch Lepper był jednak bez porównania uczciwszym populistą. Nigdy nie udawał - tak jak to robił od czasu do czasu Jarosław Kaczyński - odpowiedzialności za państwo.

  

Felietony Cezarego Michalskiego publikujemy w poniedziałki i w środy.

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
Wazzon   |17.01.2011 03:48:44
Huśtawka rzeczywiście musi być ekstremalna, np: tacy sarmaci miesiąc temu (za
czasów Assange’a) mogli byli być agentami naszego Wielkiego Brata z zachodu a
dziś są sprzymierzeńcami Putina. I przyznaję że z zewnątrz rzeczywiście trochę
to tak wygląda. Ale mam też wrażenie że emocjonalny rollercoaster pokolenia 65’
(urodzonych koło tego roku) w którym polska (Polska, POLSKA) tydzień w tydzień
wali się w gruzy i znów, tydzień w tydzień "walczy o Białoruś" Ukrainę,
i diabli wiedzą co jeszcze, ma się do rzeczywistości jak pięść do nosa. Wasze
struktury poznawcze nie są dopasowane do działalności tych dwóch mutantów -
Kaczyńskiego i Tuska, którzy naprawdę nie są już zależni od: własnych
inteligenckich złudzeń (jak UW), związków (jak AWS), EU (jak SLD), kościoła (jak
wszyscy wyżej wymienieni) tylko od, kurde, ludzi, polaków, statystycznych
wyborców. A w polsce "statystycznych" utrata suwerenności, sterowności,
whatever nie zdarza się raz na tydzień, a piarowe zamieszanie i owszem. Tylko że
urodzeni koło 65 mają instynkt "flight or fight" wyostrzony do granic
absurdu. Nie skumają nigdy że spóźnione pociągi nie są porażką "Państwa
Polskiego", a od MAKu więcej waży to jak tegoroczną zimę przetrwają lokalni
bezdomni (i koty, po pierwsze koty).

Amen
slawczan  - Piekna konkluzja   |17.01.2011 11:36:28
Pointa artykułu - wspaniała. Lepper z perspektywy czasu jawi mi się jako
ludzki,taki zwyczajny typ Polaka.Dobrze się nażreć,mało popracować,zachlać i
z…chać,jak jest szansa to coś,,wynieść" (broń Boże nie ukraść) ,pójść
pokazać się w Kościele.A Kaczyński? Chce dokonać projekcji swojej patologicznej
osobowości w polityce.Jak uczy przykład A. Hitlera (człowy ,,projektor") dla
tego typu osobowości żadna cena nie jest za wysoka,żadna ofiara nie stanowi
problemu,rzeczywistość musi się nagiąć do woli wodza.Czyż zima nie musiała
ustąpić przd wolą Fuehrera w 1941 roku?a cena kilkaset tysięcy zamarzniętych
żołnierzy? To bez znaczenia gdy idzie o przełamanie imposybilizmu. A nasz
firerek?Twierdzi,że już pod koniec lat osiemdziesiątych ,,on i Brat"
wiedzieli ,kto Bolek zacz. Gdzie indziej twierdzi ,że ,,on i Brat" uczynili
Wałęsę prezydentem(buduje w ten sposób swoją pozycję demiuraga?).
I nikt nawet
nie złoży do kupy jego bredni i nie pokaże jego kłamstw,wolt,wykrętów bo zawsze
odpowiedź jest podobna - zmanipulowano,niezrozumiano,przekręcono.
Tak z dwojga
złego Lepper jest ,,tylko" szkodliwy Kaczyński zaś szkodliwy i
niebezpieczny.Ale kim mógłby być admirator Powstania Warszawskiego?
Slawczan  - cd 1   |17.01.2011 11:50:57
Artykuł zaczyna się od opisu rozpaczy po ,,rozbitej wspólnocie" To jedno z
najparszywszych kłamstw kolportowanych przez tzw. patriotów. Jaka wspólnota? Z
pracodowcą okradającym mnie z urlopu?Płacącym z wielkim poślizgiem ale
wymagającym na bieżąco? Z rolnikiem na którego Krus kradną mi połowę zarobków?
Czy może spaśionym działaczem związkowym? A może z Donaldem Tuskiem piewca
polskiej przedsiębiorczości ale pan Donald nigdy nie doświadczył pracy dla
polskiego biznesmana z miasta powiatowego bo z komunistycznej Polski od razu
przeniósł sie do Sejmu (a nie jak większość z nas do III / IV RP). Nie wiem jaką
wspólnotę mam z takim czymś odczuwać?. To brednia wciskana ludziskom by ci
pokornie nieśli garb półfeudalnych przywilejów. Pewnie dlatego największymi
zwolennikami ,,wspólnotowości" są emeryci (pilnuja by ktoś tyrał na ich
emerytury), rolnicy,mundurowi,związkowcy i księża(pilnują swoich przywilejów na
które tyramy ,,wspólnie"). Znacznie większe poczucie wspólnoty łączy mnie z
moim byłym pracodawcą w IRL. Dużo wymagał,płacił godziwie,ZAWSZE na czas i
przestrzegał WSZYSTKICH praw pracownizych. Raczej preferuję wspólnotę ludzi
uczciwych a nie wpólnotę wyznawców kartoflanego patryidiotyzmu
Torunianin   |17.01.2011 14:15:47
"Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz" (cyt. za Maria Konopnicka). Klewki
to Bogdan Gasiński i Rudolf Skowroński, Lepper robił tylko za popularyzatora.
ubik   |17.01.2011 14:33:52
"Wkrótce wszyscy pójdziemy na Moskwę (oczywiście już na wysokości Wołomina
przewracając się o własne sznurowadła), żeby znaleźć tam zamachowców i ich srogo
ukarać." - znakomite
ubik   |17.01.2011 20:59:15
W sprawie katastrofy smoleńskiej na poważnie przywróciłbym cenzurę, bo media
zamieniają się w jeden wielki smoleński śmietnik, gdzie dywaguje się za grube
pieniądze i godzinami o bredniach typu wypowiedzi pana Dubienieckiego, chociaż
to przynajmniej ma sens z punktu widzenia PO, które może się ustawić na
pozycjach światłych i oświeconych przeciw oszołomom. Generalnie jednak cenzura
ma sens. Jest taki program "Wróżka" (czy jakoś tak), gdzie za pieniądze
oszukują ludzi co do ich przyszłości. Prusacy karali wróżenie w XIX w.
więzieniem z paragrafu o "wyłudzenie" i mieli rację. Nawet średnio
rozgarnięty licealista obsadzony na posadzie cenzora miałby sporo do roboty. ;)
józio   |18.01.2011 00:00:38
A propos, przemysł wróżbiarski warty jest miliony. Wiedzą o tym Rumuni, którzy
ostatnio opodatkowali te usługi.

A tak w ogóle to faktycznie trudno ten
jazgot postsmoleński wytrzymać. Wczoraj zajrzałem do komentarzy pod tekstem
Ziemkiewicza: masakra, jakie tam brednie się rozpowszechnia - i jeden drugiego
utwierdza w tych głupotach, powcząwszy od Ziemkiewicza. Ziemiewicz wyrasta na
lidera tej wspólnoty dotkniętych. Coś mi się zdaje, że to - ze swoim mniej
doświadczonym kolegą po fachu - Łukaszem Warzechą poprawdzą nas na Moskwę. W
sensie ideolo, ma się rozumieć, bo politycznie inni będą tu czynni…
kot   |18.01.2011 05:27:32
Dawniej wioskowy głupek.
Teraz parlamentarny Kłopotek.
kot   |18.01.2011 05:58:37
Mam inny pomysł zamiast cenzury. (Lepiej z tym uważać.W eksperymentach
psychologicznych to równie niebezpieczne jak tworzenie podziału na więźniów i
pilnujących ich nadzorców.)
Politycy mogą mówić głupstwa,ale do czasu,
bo maja
parcie na szkło, a tu powinni spotkać zaporę. Wszystkie Olejniki, Rymanowskie,
tacy, którzy przeprowadzają pytają itp. powinni (e) być licencjonowani z logiki
i co roku licencja powinna być odnawiana, aby licencja nie stała się demencją.
A
więc przychodzi taki
siada na przeciwko dziennikarza i gada bzdury. Trafia na
licencjonowanego , który poddaje go logicznemu testowi.
Tezy nowe tak ale
jak się mają do dotychczasowych twardych ustaleń.Gadamy dalej jeśli potrafisz
Twoje z tamtymi uzgodnić jeśli nie do widzenia i ,,ja cię uczyć karzę,,. Bo na
tym ten bełkot polega, wprowadzania ciągle nowych tez byle jak uzasadnionych,
które by padły w konfrontacji z już istniejącymi dobrze uzasadnionymi.
sokra  - świeta racja   |22.01.2011 19:22:43
Panie Czarku , mimo ,ze nie zawsze podobają  mi się Pana argumenty
, w tych wywiadach , co ogładam i czytam , to ostatnie Pana uwagi
co do Leppera i Samoobrony co ciekawe i celne. 

Co sie stało
,ze obecnie jest taki stosunek do powyzszych bohaterów?
Czy
widzi Pan  jakies jaskółki w naszej Polityce i w naszych mediach
,ze zaczyna sie powracać do osoby Leppera i Samoobrony?

A moze
zrozumiał Pan  wreszcie ,ze z tych wszystkich naszych Elit , to
najmniejsze zakłamanie , co do istotnych  spraw naszego Narodu ,miał
własnie Lepper.

O  niewyjasnionych spraw z Panią K . nie bede
 wspominał , bo sprawa jest w apelacji i ponadto  jest to sprawa
nader watpliwa .

A czy przypadkiem nie jest to sprawa spreparowana
, wiadomo przez kogo i z czyja pomoca , dla  wyeliminowania Leppera
z sceny politycznej , która miała byc i ma byc nadal przeznaczona
 dla kolezków z tzw Elit ?
Niewazne jest , czy sa to etosowcy ,
czy tez postkomuchy , wazne , ze sa to kolezki z wspólnych układzików
a te  nie maja barier ideologicznych

Cos mi sie  zdaje ,ze
zrace sie Elity , beda starali sie  jeszcze raz dopuscic Leppera na
sallony władzy w celu uzycia go do walki z przeciwnikiem , nawet
jak oficjalnie bedzie sie go wypierać 


Ale czy w takiej sytuacji
wspomniany Lepper  da sie na to nabrac ?

O tym ,ze taka sytuacja 
bedzie realna i konieczna , to sie wkrótce  przekonamy , sytuacja
zapowiada sie u nas  nieciekawie .

A to wyzwala w Narodach rózne
 reakcje.

Oby taka niekorzystna sytuacja nie  wywołała w naszej
krainie , jak najgorszych zjaw , znanych dobrze z  dziejów historii swiata.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 17.01.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.06837 Seconds