> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Wolnorynkowa prognoza pogody dla Pokolenia JK-M Drukuj
Cezary Michalski   
07.08.2011

Czy w światowej gospodarce jest dziś za dużo, czy za mało pieniądza? Z jednej strony Leszek Balcerowicz i jego niezliczone klony w białych półpancerzykach i hełmach szturmowców (choć raczej z planety Kosmiczne jaja Mela Brooksa, niż z oryginalnego Imperium Gwiezdnych wojen) wzywają rządy i społeczeństwa do „zaciskania pasa”, gdyż „nie zarabiamy na siebie”. Z drugiej jednak strony po globalnym rynku wędruje największa w historii kapitalizmu masa pieniądza – w głównej mierze uwolnionego przez budżety największych i najzamożniejszych państw Zachodu po to, by „ratować instytucje finansowe przed konsekwencjami kryzysu”. Ta gigantyczna masa uwolnionego pieniądza wędruje po globalnym rynku „w poszukiwaniu okazji”.


Balcerowicz nigdy nie wywiesi na żadnej z warszawskich ulic wielkiego zegara spekulacji (z pnącą się pod niebiosa ceną franka szwajcarskiego, z oderwaną od wszelkich realiów produkcyjnych i popytowych ceną cukru, zboża, ropy czy miedzi), bo taki zegar spekulacji uderzałby w jego własną „bazę” (tysiące młodych pucybutów wierzących, że zostaną milionerami na globalnym rynku, jeśli tylko „państwo i polityka” z niego ostatecznie znikną). Uwolniony pieniądz wędruje zatem po świecie, nie tylko niepowstrzymany, ale nawet nienapiętnowany przez Balcerowicza, Rybińskiego czy Petru. Winduje i obala, niszczy bogactwo narodów, nawet szwajcarscy politycy i szwajcarscy bankierzy modlą się dzisiaj do „inwestorów”, aby zostawili w spokoju ich walutę, gdyż frank jako waluta nie silna, ale spekulacyjna, niszczy szwajcarską gospodarkę tak samo, jak niszczy portfele polskich czy węgierskich kredytobiorców.


Mimo modlitw i jęków („nie zabijajcie nas!”, cyt. za W.W.) kapitalizm trzyma jednak rządy za gardło. Poznawszy swoją siłę, nie widzi powodów, żeby rozluźnić uchwyt. Agencja ratingowa S&P obniżyła rating USA, kiedy Demokraci i Republikanie dogadali się w sprawie długu i cięć, czego wcześniej ta sama agencja od nich oczekiwała i karciła ich za to, że nie potrafią się ze sobą dogadać. Obama ostatecznie poświęcił reformę zdrowotną, nie jej literę, ale ducha i ciało, bo nie będzie pieniędzy, aby ją przeprowadzić – także amerykańskie pieniądze budżetowe bawią się dzisiaj świetnie na roller coastrze (albo wręcz na helter skelterze) giełd towarowych i rynku walutowego. Agencje ratingowe ogłosiły bankructwo Grecji, kiedy rząd Papandreu przegłosował oczekiwane przez nie wcześniej radykalne cięcia budżetowych wydatków, a eurozona wyasygnowała kolejne miliardy na oddłużenie Grecji (głównie z dość zasobnego – dzięki prężnemu eksportowi gospodarki niemieckiej na eurorynek – niemieckiego wora). 


W jednej ze swoich najnowszych „diagnoz” agencja S&P co prawda nieźle oceniła Polskę (proporcja długu do PKB, wielkość deficytu budżetowego i poziom wzrostu gospodarczego lokują nas w czołówce krajów UE, także po skokowym wzroście deficytu w ubiegłych latach mamy teraz jego dość wyraźny spadek), ale swoją ocenę opatrzyła zastrzeżeniem, że „wadą polskiej gospodarki pozostaje silny udział sektora publicznego”. Silny udział? Po paru latach platofmerskiej „prywatyzacji mimo kryzysu”, ciągle dla naszych „ekspertów” zbyt ostrożnej i zbyt powolnej? Przecież to nie żaden rating, tylko neoliberalna ideologia – zero państwa, sto procent rynku – ubrana w „ekspercką diagnozę”.


Inny „ekspert”, Ryszard Petru (Przewodniczący Rady Nadzorczej Domu Inwestycyjnego Investors, cyt. za jego oficjalnym biogramem, a więc zarazem gracz na boisku i sędzia z wielkim gwizdkiem wielkości fujary), przyznaje w zupełnie nietypowej dla niego pokorze, że: „frank oderwał się od jakichkolwiek podstaw”. Ale kto mógłby jeszcze wierzyć w analizy fundamentalne (poza „ekspertami”, którzy wciąż je przygotowują) spółek jeżdżących po 50 procent w górę i w dół bez względu na swoje wyniki? Kto mógłby wierzyć w analizy fundamentalne walut jeżdżących po 50 procent w górę i w dół bez względu na wyniki gospodarek, które tych walut używają? Śmiechu warte. Biliony dolarów (w polskim, a nie angielskim slangu, gdzie biliony oznaczają zaledwie miliardy, co nieustająco dezorientuje „ekonomicznych dziennikarzy” polskich portali) szukają baniek do przejechania się i wyjścia z zyskiem. Nie ma już „realnej gospodarki”, zastąpił ją na naszych oczach „kapitalizm kasynowy”. Upadł Hayekowski dogmat, że rynek jest jedynym wiarygodnym źródłem informacji o ludzkich potrzebach i wartości towarów. A mimo to w umysłach polskiej prawicy (zarówno tej, która popiera PiS, jak i tej, która popiera PO, a wreszcie tej, która popiera tłoczących się za plecami Kaczyńskiego i Tuska PjN-wców, Dutkiewiczystów czy Jurka) panuje Janusz Korwin-Mikke, który dwadzieścia lat temu wyprał im mózgi swoją prostą ideologią.


Nie ma bowiem w Polsce żadnego Pokolenia JP2, a już szczególnie nie ma go na polskiej prawicy. Jest wyłącznie Pokolenie JK-M (Lisicki, Ziemkiewicz, Wildstein, Magierowski, Pospieszalski, bohaterowie powieści Andrzeja Horubały łącznie z ich autorem…). Mistrzem od myślenia dzisiejszej polskiej prawicy nie jest ś.p. starowinka Wojtyła z jego słabiutkim, moralizującym zrzędzeniem: „Solidarność, to znaczy jedni drugich brzemiona noście” (parafraza Listu do Galatów wypowiedziana przez polskiego papieża w czasie mszy dla świata pracy w 1987 roku, w Gdańsku), ale Korwin-Mikke ze swoim chamskim neoliberalizmem dla kułaków (nie będę obrażał chłopów, nie będę obrażał chłopów, nie będę obrażał…), z ideologią, która niegdyś tak mocno przemówiła do młodego kułaka Ziemkiewicza, że na całe życie stał się ślepo wierzącym obrońcą „rynku” przed „państwem”, wyznawcą i propagatorem prostej i chwytliwej ideologii: podatki to kradzież, nie dajcie sobie odebrać swoich ciaćków, swoich i waszej „rodziny na swoim”, żadnej dziesięciny, żadnych podatków, zusów i srusów, no chyba że krusy… Tak wygląda teoria i praktyka ekonomiczna polskiej prawicy z „Rzepy”, obojętnie, czy będzie zarządzał nią Paweł Lisicki, czy Tomasz Wróblewski. Co najwyżej pod Wróblewskim Wencel nie będzie prowadził niekończącej się dyskusji z Pereirą o pożytkach mitu smoleńskiego dla życia Polaków (wiem, że dla niektórych to będzie istotny uszczerbek w szerokiej palecie polskich debat intelektualnych, dla mnie to akurat będzie jedyny zysk z nadchodzącej zmiany).


Rynek kompletnie wyzwolony od polityki i państwa nie dostarcza informacji o ludzkich potrzebach. Dostarcza co najwyżej informacji o ludzkim lęku, narastającym wobec braku skutecznej, politycznej równowagi dla rynku. Ale to jest informacja tak samo użyteczna, jak prognoza pogody przekazywana mieszkańcom Nowego Orleanu przez huragan Katrina. Żołądek się od niej wywraca i wyrzygujemy zjedzone przed chwilą obiadki, obojętnie, czy będą to zupki Vifon (Kurczak Łagodny albo Kurczak Curry) przyrządzane przez studentów UW i SGH, czy homar zjedzony w luksusowej knajpie przez specjalistów od niszczenia bogactwa narodów. Ale konsekwencji ze zniszczeń nie wyciąga nikt, nawet politycznych wałów chroniących przed kolejnymi uderzeniami rynkowego tsunami nikt nie buduje. No chyba, że nieśmiało próbuje się ratować „eurokołchoz”, zbierając za to w polskiej prasie kolejne publicystyczne cięgi od prawicowców z Pokolenia JK-M.


A tu w dno „kapitalizmu kasynowego” stuka jeszcze od spodu kapitalizm eichmannowski (parafraza za Eichmann w Jerozolimie, Hannah Arendt). Do lamentów szefa Banku Światowego dołączyły ostatnio lamenty szefów zachodnich organizacji charytatywnych, że spekulacja na zbożu, oleju i cukrze (osłaniana przez wielkie korporacyjne zakupy ziemi uprawnej w Afryce po to, żeby NIE uprawiać tam zboża i w ten sposób utrzymać ceny żywności na wysokim poziomie) bardzo utrudnia organizacjom pomocowym zakup żywności dla głodującej Somalii. Z kolei somalijscy islamiści, tamtejsza uzbrojona odmiana Wencla i Pereiry, wyśmiewają i odrzucają zachodnią pomoc humanitarną, od której somalijscy muzułmanie „brzuchy uratują, ale utracą dusze”.


I tylko Jarosław Kaczyński prowadzi swoją kampanię wyborczą daleko od tego całego globalnego zgiełku pod bezpiecznymi, swojsko brzmiącymi hasłami: „obrazili mnie”, „zabili mi brata”, „napluli nam w twarz”, „niech teraz przeproszą”, „niech znikną”… Takie to polityczne tematy bawiące część Polaków równie jak on przyzwyczajonych do podsycanego przez miejscowe media „ujutnego” populizmu, będącego jednym z uroków naszego dzisiejszego życia na niby.

  

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
daras1983   |08.08.2011 01:17:54
Radykalizmu należy wystrzegac sie zawsze ale dzisiaj są chyba czasy (najwyższy
czas/ostatni czas) aby ukrocic wszystkie mechanizmy pozwalające na niczym
nieskrepowana zabawe na rynkach, a na pewno na zabawe instrumentami pochodnymi
pozwalającymi zarabiac na spadkach, bo to wyjatkowo sprzyja bankom
spekulacyjnym.
Pewnym jest ze trzeba to zrobic, ale czy dzisiejszy kapitalim nie
przekorczyl już punktu za którym nie da się okielznac??
Ale problemem nie są
tylko członkowie zarządów wynagradzani za maxymalizacje zysku spolki i agencje
raitingowe, doradcze oraz audytowe które opuściły swe pozycje obserwacyjne i
staly się aktywnym uczestnikiem gry rynkowej (ale z tego co pamiętam to Arthur
Andersen polegl przy Enronie za nierzetelność wiec może należało by nagłośnić
pare spektakularnych wpadek tych instytucji, a
lech100   |08.08.2011 09:12:22
"Gigantyczna masa uwolnionego pieniądza" jest pochodną "nie
zarabiania na siebie" przez gospodarki, przed czym właśnie
przestrzega/przestrzegał Balcerowicz
rys   |08.08.2011 10:14:05
pranie mozgu tez cos mowi o ludzkich potrzebach : ludzie chca czegos swojego,
niezaleznosci, a nie byc tylo krowami na lancuchu wladzy, ktore sie maja
wypasac.
Kot w gołębniku  - kuriozum   |08.08.2011 11:27:20
Ten artykuł to jakieś kuriozum. Niech pan się p. redaktorze zastanowi chociaż 15
minut nad tym co pan pisze. W zasadzie nie wiem jak krytykować - musiałbym
napisać artykuł równie długi. Więc podsumuję tylko stwierdzeniem, że kapitalizm
to był, ale w XIXw. a niszczącym bogactwo narodów są głównie kiepskie i
bezmyślne rządy Europy i USA. Przeciwwagą do wolnego rynku może być natomiast
wyłącznie zniewolenie. Które w przypadku ekonomicznym widać w coraz większej
części tzw. zachodnich społeczeństw. Panie redaktorze - może i dobrze obserwuje
pan problemy, ale analiza przyczyn i wnioski wyciąga pan absurdalne.
Kontycypacy  - @ lech100   |08.08.2011 11:44:31
A mógłbyś to swoje zdanie jakoś dokładniej wyjaśnić? Bo przyznam, że go zupełnie
nie pojmuję. Na jakiej zasadzie przyrost zdolności nabywczej uzyskiwany drogą
spekulacyjnego zawyżania wartości pewnych wirtualnych produktów wywołany jest
przez "nie zarabianie na siebie" państw? I czym to "nie zarabianie
na siebie" państw jest w takim ujęciu? Możesz wytłumaczyć?
Kontycypacy  - @ Kot w gołębniku   |08.08.2011 11:48:41
W jednym fragmencie się w pewnym sensie zgadzam. W tym, w którym piszesz, że
przeciwwagą dla wolnego rynku jest zniewolenie. Bo zawsze jest ten dylemat. Z
jednej strony wolność, ryzyko i możliwości, z drugiej bezpieczeństwo, mniejsze
możliwości i ograniczenie. Nie da się zrobić systemu który jednocześnie
oferowałby duży stopień bezpieczeństwa, dużo konsumpcji i dużo ekonomicznej
wolności i jednocześnie nikogo nie wykluczał. Wybór opcji - czy całkowita
wolność przy zerowych zabezpieczeniach (wersja korwinowskich ubermenschów), czy
całkowity brak wolności przy pełnych zabezpieczeniach (wersja komunistyczna) -
podyktowany jest naszą hierarchią wartości.
daras1983  - re:   |08.08.2011 12:10:20
Zastanawiam się czy Platforma sprobuje ucieczki do przodu i zaatakuje Bagno
przypomnieniem Glownemu Zalobnikowi jego recepty z poczatku kryzysu na ochrone
klpse   |08.08.2011 12:12:58
ksiegowy ubermenschem. to dobre.

panie kontycypacy, ksiegowy chce jak
najbardziej bezpieczenstwa dla swej wolnosci, jak najemnik chce wolnosci dla
swoich podstawowych potrzeb. opowiesci o wartosciach sa dobre ale na lekcji
etyki w gimnazjum. w zyciu wszyscy chca jednego, pograbic do siebie, a nie od
siebie.
Znikający punkt  - @Kontycypacy   |08.08.2011 13:27:09
brak wolności przy pełnych zabezpieczeniach (wersja komunistyczna)

Proszę mnie nie rozśmieszać. Komunizm i pełne zabezpieczenia? Chyba
raczej pełna kontrola. Ale od kontroli do realnego (bo w teorii to
oczywiście wystarczy zdanie ze spójnikiem "i") zabezpieczenia
ludziom "zaspokojenia wciąż rosnących potrzeb" droga daleka. W
wersji light udaje się to nieźle w bogatych krajach skandynawskich,
wytresowanych na paru wiekach protestantyzmu i na razie szczęśliwie
nie muszących przechodzić żadnej "ogniowej próby" (nawet drugą
wojnę udało się im raczej miękko przekolaborować). Ale i tam pojawiają
się pierwsze rysy (nie, nie w gospodarce, w modelu kulturowym).
Natomiast w wypadku krajów biednych, doświadczonych historią i społecznie
bardziej rozbabranych, więcej kontroli oznacza zawsze więcej korupcji,
kolesiostwa itp. itd.

Osobiście uważam, że jednak bardziej realistyczna
jest metafora budowania w Polsce kapitalizmu w oparciu o model
"stawiania miasteczka na Dzikim Zachodzie" niż snucie marzeń o
wprowadzeniu tu Szwecji. Niemniej nie jestem Korwinistą z biografią
Andrew Carnegie pod pachą. Wystarczyłoby mi w zupełności, gdyby udało się
tu utrzymać dynamizm z lat 1988-1992.
Madderdin  - Solidarność   |08.08.2011 13:30:08
"Solidarność, to znaczy jedni drugich brzemiona noście" -coś mi brakuje dobrego wzorca - Cezary Michalski który opisze, jak te
brzemiona nosi. Natomiast wiązanie Balcerowicza z wolnym rynkiem
jest śmieszne, bo raczej go ograniczał.
zioloski   |08.08.2011 13:44:06
Czy ktoś może podać dane jaki, jest całkowity obrót światowego rynku
pozagiełdowych instrumentów pochodnych za np. 2007 r.
daras1983  - @zioloski   |08.08.2011 14:06:32
ciezko znalezc prawdziwe dane ale faktem jest ze od kilku lat maleje obrot
samymi akcjami, a wzrasta ilosc operacji instrumentami pochodnymi. jednym z
najbardziej popularnych jest tu tzw krotka sprzedaz ktora w ciaglu kilku minut
pozwala zarobic ale tez stracic bardzo duze pieniadze. w kazdym badz razie to
wyobraznia macherow wymyslajacych nowe instrumenty pochodne ktore sa juz coraz
mniej przejrzyste "zalatwia" nam rynki finansowe czyniac z nich kasyno
Kontycypacy  - @ Znikający   |08.08.2011 14:14:56
Komunizm realnie wprowadzony daje pełne zabezpieczenie przed poczuciem
wykluczenia ekonomicznego, biedy i bycia gorszym, niezaradnym czy pozbawionym
perspektyw. Czego nie należy utożsamiać z zabezpieczeniem konsumpcji mierzonej w
wartościach materialnych. W wartościach materialnych licząc to nawet najmocniej
wykluczeni ekonomicznie ludzie w chwili obecnej w Polsce konsumują więcej niż by
konsumowali w realnym komunizmie. Szkopuł w tym, że mimo to czują się gorzej niż
by się w komuniźmie czuli, bo o naszym samopoczuci nie decyduje realna
materialna konsumpcja tylko konsumpcja relatywna w porównaniu do innych z
którymi się zestawiamy. Nie to decyduje o moim zadowoleniu z samochodu jaki mam
samochód, ale to jak się ma mój samochód do samochodów sąsiadów. Stąd ten sam
trabant może w jednym kontekście kulturowym doprowadzać do euforii a w innym
kulturowym kontekście upokarzać i ośmieszać. Tego problemu nie rozwiąże się
doskonaląc samochody. Nawet mając gwiazdolot można się czuć biedakiem, jeśli
gwiazdolot jest w jakimś społeczeństwie standardem a nasz nie ma takiej opcji
wchodzenia w nadprzestrzeń, jaką mają wszyscy dookoła.

Wybór jest podstawowy
- czy stawiamy na to, żeby ludzie mogli podejmować próby "polepszenia sobie
życia" i dajemy im tę wolność jednocześnie godząc się na to, że większość
będzie czuć się gorsza od najlepszych, czy też uniemożliwiamy ludziom wyścig
sprawiając, że większość nie będzie czuć się gorsza od nikogo, a frustracja
zostanie skierowana na ograniczających, do których ostatecznie całe zło świata
zostanie przypisane. Którą opcję wybierzemy zależy - czy wolimy wolność i ryzyko
czy równość i bezpieczeństwo. Większość ludzi chce trochę jednego i trochę
drugiego. Ale nie da się mieć tak samo dużo jednego i drugiego.
Józef Robotnik   |08.08.2011 14:45:54
Nie ma wolnego rynku , rynek zawsze ma jakieś reguły stworzone przez ludzi . Ten
co na nim wygrywa powie że jest wolny , ten co przegrywa będzie krzyczał żeby
uwolnić rynek . A tymczasem o rynku należałoby inaczej . Teraz globalnie rynek
jest jak dzika łąka na której pożywi się niewiele chudych krów , co nie będą
dawać mleka . Dlatego trzeba tą łąkę przeorać nawieźć i posiać wysoko wydajne
trawy , a na taką łąkę wprowadzić wysokomleczne krowy i wtedy będzie płynąć
mleko . Tylko że u nas ( w ameryce też ) nie ma specjalistów od uprawy rynku ,
ani na lewicy ani na prawicy . Myślę że teraz narody będą patrzeć na chiny jak
one będą ratować swoje pieniądze w ameryce . Wszak chińska cywilizacja jest
starsza od cywilizacji morza śródziemnego .
Zamorano   |08.08.2011 14:47:27
Nie Kocie w gołębniku, nie byłbyś w stanie napisać takiego artykułu. Kapitalizm
XIX wieku to masz na przykład w powieściach Zoli nieźle udokumentowany. Poczytaj
sobie… Choć jako korwinista poza odmianą przez wszystkie przypadki słowa
ultralesferystyczny rynek (a jedyną alternatywą dla rynku zniewolenie-
buhahahahaha) wątpię, żeby do Ciebie dotarło. Zawsze piszesz tu niemerytoryczne
i nieweryfikowalne hipostazy. I nic więcej. A już śmieszne jest w was
korwinistach to, że chcecie organizować gospodarkę XXI wieku za pomocą narzędzi
XIX wiecznych i języka utopijnego typu Mises czy Rand. Tylko zwulgaryzowanego.
Znikający punkt  - @Kontycypacy   |08.08.2011 15:54:23
Komunizm realnie wprowadzony daje pełne zabezpieczenie przed
poczuciem
wykluczenia ekonomicznego, biedy i bycia gorszym,
niezaradnym czy pozbawionym
perspektyw.


Otóż nie bardzo. Chyba, że podajesz po prostu definicję projektującą i co
pod nią nie podpadnie, tego nie uznasz za "realny komunizm".
Ale to jałowa zabawa, podobnie jak zabawa w "ale to nie jest
PRAWDZIWY wolny rynek". Myślałem, że odwołujemy się do czegoś
historycznie uchwytnego: np. Dziki Zachód versus system sowiecki.
Znikający punkt  - @Józef Robotnik   |08.08.2011 16:04:41
Mylisz "wolny rynek" z "rynkiem bez reguł". Tego drugiego
oczywiście nie ma. Ten pierwszy należałoby może nazwać raczej "rynkiem
wolnych sprzedawców i nabywców". O co tu z grubsza chodzi, najłatwiej
pokazać w kontraście do tego, gdy sprzedaż jest kontrolowana np. przez cech,
który ustala np., komu wolno robić buty (oczywiście członkom cechu), w jakiej
ilości i w jakiej cenie. Na wolnym rynku, jeśli np. towar o nazwie buty jest
"legalny", każdy może buty robić, i to robić, ile chce i sprzedawać po
ile chce. Wtedy mówimy o "wolnym rynku obuwia". To tak na początek w
szalonym skrócie.
austriak   |08.08.2011 16:36:07
"o naszym samopoczuciu nie decyduje realna materialna konsumpcja tylko
konsumpcja relatywna w porównaniu do innych z którymi się zestawiamy" -
czyli lepiej, żeby wszyscy gryźli trawę, byle żeby nikt nie miał więcej od
innego? Nie na zawiści ludzkiej, a na pracy i współdziałaniu buduje się bogactwo
społeczeństwa.
Gra_ce  - zaufanie do pieniądza   |08.08.2011 18:01:16
Czym jest pieniądz? z definicji ma to być denominacja wartości samej w sobie;
wartości, którą można przetranserować przez system ekonomiczny z dużą dozą
zaufania, że nie ulotni się po drodze

W istocie pieniądz jest wyemitowanym
potwierdzeniem długu. Banki udzielają kredytów na poziomie kilkakrotnie większym
niż realnie posiadane rezerwy lokat. Czyli im większe zadłużenie, tym więcej
pieniądza na rynku.

Rozdźwięk między tymi zamiennie, zależnie od pragmatyki
dyskursu, stosowanymi definicjami to przepaść, w którą teraz wpadają rynki.
mruk   |08.08.2011 20:53:30
Ojcem założycielem III RP jest Balcerowicz, któremu wszystko, co nie jest
rynkowe, kojarzy się z komuną. To rodzaj obsesji neoliberalnej, podobny np. do
obsesji seksualnych, w których z kolei wszystko co sie rusza kojarzy się z dupą.

Tej obsesji dał Balcerowicz wyraz choćby przy okazji ostatniej debaty z
Rostowskim o OFE. To zdumiewające, że 20 lat minęło a Balcerowicz nadal straszy
komunizmem. Z tego co widzę, to komunizm jako alternatywa dla wolnego rynku to
opozycja wciąż żywa w dyskusjach, choćby w powyższych. Balcerowicz ciągle żywy.
ubik   |08.08.2011 21:10:52
Jak widać z dyskusji na forum, diagnoza Pana Michalskiego jest zasadna i
pokolenie JKM trzyma się mocno, mimo faktów.
Draw   |08.08.2011 23:21:06
Autor pisze ..kapitalizm trzyma rządy mocno za gardło. Pomijając,że istnieją poglądy odwrotne, że prawdziwego kapitalizmu jest
tyle co kot napłakał, a obecny kryzys( regulacje i wspieranie
instytucji produkujących instrumenty pochodne) jest wynikiem gmerania
przez państwo w gospodarce, to moim zdaniem u autora jak i niektórych
dyskutantów ( kapitalizm to był, ale w XIX w.)dyskurs zdominowała ideologia ( interesownośc. Zaraz, zaraz ktoś
krzyknie. W tego typu poglądach zawsze jest ideologia. Zgoda, ale jak to
bywa ważne są proporcje.Jeżeli rzeczywistośc podzielimy na system
społeczno-ekonomiczny(kapitalizm), politykę(demokracja) oraz kulturę to
obecnie mamy wolny rynek faktów i pomysłów ekonomiczno-polityczno-kuturowych. Jast to żyrowane
przez jako taki, ale najlepszy z możliwych jak niektórzy mówią( nb.
najlepszy z możliwych wyklucza jako taki)system demokratyczny.Jest to
wolny rynek trzymania rządów za gardło lub wolny rynek gmerania w
gospodarce przez panśtwo.Wybrac każdy może co chce w zależności od
interesu lub preferencji ideologicznych.Nic innego nie było możliwe i
nie będzie.Teraz mamy kapitalizm XXI w. i nawet najprawdziwszy
kapitalizm z XIX w. nie jest teraz z przyczyn oczywistch możliwy. A
konsensus jak dla mnie jest możliwy. Różnica miedzi
twardymi liberałami a np. autorem felietonu, który obecnie jest
lewicującym modernizatorem nie jest taka duża.Jeżeli zgodzimy się, że
państwowe rządy, wymiar sprawiedliwości, policja nadal będą trwac, ku
pożytkowi ogółu to jest to bardzo duuuużo. Ja osobiście chętnie oddam w
prywatne ręce ( gdzie chyba jest bardziej racjonalny rachunek kosztów
i cen )ostatni państwowy zakład, aby w zamian za podatki państwo mogło
zrealizowac postulat autora i dostarczac informacji o ludzkich potrzebach.
Śleper   |09.08.2011 00:52:21
Nie ma się o co spierać, to i tak pierdutnie, bo politycy utracili władzę, a
kapitał nie posiada instynktu samozachowawczego. Skoro w dzisiejszym świecie nie
da się już niczego realnie wycenić, bo decydują o tym konwulsje graczy
giełdowych, musi nastąpić wielkie bummmm, a potem zastanowimy się co z tym
kapitalizmem zrobić. Przypomniała mi się teraz fajna scenka z ostatniego filmu
Michaela Moora, w której widzimy ględzącego Dablju i faceta z boku naglącego
(właściwie rozkazującego) prezydenta: "kończ już".
A tak na marginesie,
największymi beneficjentami komunizmu były społeczeństwa zachodu, z którymi
kapitał musiał się liczyć ze strachu. Teraz nie boi się już niczego, więc
niedługo przelicytuje.
Madderdin  - @ubik   |09.08.2011 00:56:44
Jakich znowu faktów?
helmut.b   |09.08.2011 11:14:15
wszyscy wiedza..wyscy rozumia…ale jakos nikt nie moze sie do nich dobrac!!!!i
zrobic tak zeby na koniec miesiaca zostalo na kawe?coraz wiecej
"wyuczonych" wykwalifikowanych ale niestety NIEROBOW ktorzy chca rzyc
jak gwizdy pop $$$$$$$ bez placenia podatkow (74 raje fiskalne i ich liczba
rosnie bo pranie pieniarzkow to latwy szybki sposob do pop-star life way bez
zastanawiania sie nad niczym .caly swiat bedzie zaciskal pasa zeby w usa mieli
galon za 6 dolcow
ubik   |09.08.2011 12:12:56
Może ktoś w Redakcji ruszy doopę. Cały świat się trzęsie, a w KP wakacje - 1)
Rating USA !!!!!; 2) ZAMIESZKI W LONDYNIE!!!!!
Śleper  - A co z tym globalizmem?   |09.08.2011 14:03:09
Zapomniałem w poprzednim poście postawić pytanie: co z tym globalizmem? Przecież
jeszcze do niedawna (przed kryzysem bankowym w USA) globalizm był odmieniany
przez polityków i nie tylko przez wszystkie przypadki, a zachwalania tego trendu
nie było końca. Oczywiście pomysł nie jest zły, ale okazało się, że skutki
uboczne są niemniej groźne dla takich potęg jak USA jak i dla malutkich, o
których możemy się dowiedzieć charakterze ciekawostki.
Kontycypacy  - @ austriak   |09.08.2011 16:29:29
Nie piszę o zawiści. Piszę o godności i przynależności. Ludzie dążą do
pozyskania tego co mają inni by mieć godność taką jak inni, a nie gorszą i by
przynależeć. Uniknac wykluczenia. Przedmioty, usługi i pieniądze, różne wymyslne
gadżety coraz nowsze temu tylko służą, by być członkwiem społeczności mających
je i z nich korzystających. Dlatego nie istnieje konsumpcja poza społecznym
zbiorowym kontekstem. Nie konsumujesz rzeczy, ale znaczenie rzeczy. Społeczne i
psychologiczne jej znaczenie. Dlatego to nie pieniędzy brakuje biednemu w
Polsce, a godności. Redystrybucja pieniądza jest redystrybucją godności. Jeśli
wszyscy są ekonomicznie równi, to mają mniej rzeczy, ale ich godność nie cierpi.
Cierpi natomiast ich skłonnośc do rywalizacji i twórczości która nie ma gdzie
się zrealizowac bo system ich obezwładnia, by zapewnić godnosciową równość tym
co są mniej pomysłowi. Jeśli jednak istnieje absolutna wolnośc, ci najbardziej
pomysłowi i energiczni wkrótce zaczynają zaznaczać swoją przewagę i wtedy
pozostali czują się upokorzeni. Bo byli w czymś mniej skuteczni i jako mniej
skuteczni przegrali. Jeśli godność zostanie ostatecznie zrównana ze
skutecznością, pracowitością i pożytecznością, to pzy zapewnionej pełnej
ekonomicznej wolności porażka na wolnym rynku staje się oprażką totalną - samej
istoty bycia człowiekiem. Wtedy odebrana zostaje nawet mowa. Pozostaje czysta
agresja i ucieczka w niemal psychotyczną irracjonalność i to widzimy w Londynie,
pod krzyżem, w Norwegii, w amerykańskim rasiźmie i amerykańskich debilnych
sektach. Dlatego czysty komunizm prowadzi do męskiego alkoholizmu, a czysty
wolny rynek do pseudomistycznego faszyzmu.
Aha, był tu zarzut, że czysty
komunizm i czysty wolny rynek nie istnieją realnie. No jasne, że mnie istnieją
realnie. To są pewne prototypy czegoś idealnego w kierunku czego idzie się w
myśleniu. Nie mogą istenić realnie, tak jak nie może istnieć realnie
"prawdziwa rodzina złożona z ojca i matki" czy "prawdziwe
chrześcijaństwo", czy "osobowość histrioniczna". To są byty umowne.
Bez nich dyskusja nie byłaby możliwa, ale to nie znaczy, że one istnieją.
chatte botte   |09.08.2011 18:30:34
Felieton Michalskiego najgorszy chyba od dłuższego czasu, słowna botwinka,
wszystko i nic, jak idzie o ekonomię Cezary pisze poezję prawie, ale za to
komentarze…
… powiem szczerze, że tyle lat żyję, i tyle już nie w Polsce, a
wciąż zaskakuje mnie pozytywnie i pomysłowość, i inteligencja Polaków.


dziwne, że tkwimy w takim dole; to jednak nasuwa myśl, że faktycznie pojedynczo
Polacy są niezwykle zaradni, w każdym względzie, natomiast w Polsce nie daje się
szansy na wykorzystanie tej zaradności, bo politykę w Polsce tworzą umysłowi
bankruci.

Komentujący powinni się zmówić - wiadome, że to trudne, ale może -
i założyć swoją stronę. Konia z rzędem, że miałoby to sens i wiele dobrego
przyniosło.

Pozdrawiam i szacunek dla komentujących.
chatte
chatte botte   |09.08.2011 18:37:47
@ Kontycypacy:

P.S. A co to takiego ta ‘osobowość histrioniczna’? Pierwsze
słyszę, jeśli to nie lapsus, to coś w związku z histrionem zapewne?
Kontycypacy   |09.08.2011 19:08:56
Osobowość histrioniczna to pojęcie którego używają uczeni psychiatrzy kiedy ktoś
często zachowuje się teatralnie i wpuszca ich w taki stan, że go ani zapamiętać
ani traktować poważnie. Znaczy tego kogoś, nie stanu. Innym tego pzykładem może
być triskaidekafobia, czyli jak ktoś boi się liczby 13. Wszystko to są byty
wirtualne, niczym nie przymierzając kobieta w długich butach z batem.
chatte botte   |09.08.2011 19:18:16
Tak samo jak kotka w butach…

Zrozumiałam :-)

Lubię ten Twój styl.
daras1983  - @chatte botte   |09.08.2011 20:22:12
Zupelnie sie nie zgadzam z Twoimi zachwytami nad ta dyskusja gdyz jest ona fajna
tylko dla oka jak sie ja czyta ale jest zupelnie nieprzydatna poniewaz ciezko z
jej przebiegu wyciagnac i sformuowac jakiekolwiek merytoryczne tezy.
To ogolna
bolaczka polskich dyskusji ktore sa pelne okraglych slow i deklaracji ale z nich
nic nie wynika.
jedyne czego mozemy sie z niej dowiedziec to to ze jej
uczestnicy (zwlaszcza niektorzy) posiadaja niezwykle mozliwosci erudycyjne w
zakresie barwnego wyrazania swoich spostrzezen refleksji uwag.
daras1983   |09.08.2011 22:57:23
oto adres gdzie mozecie przeczytac kilka moich refleksji dotyczacych
CAŁOŚCI FELIETONU poniewaz tu sie nie mieszcza w jednym wpisie
http://www.daras1983.e-blogi.pl
m  - re: kuriozum   |09.08.2011 21:34:58
kapitalizm panie kolego nie ma nic wspólnego z wolnością i pański mistrz
doskonale o tym wie z upartością godną lepszej sprawy wyciągając libertariańskie
sprzeczności na wierzch, z
m-kow  - Pertu Ryszard, ekspert znaczy się…   |10.08.2011 00:59:22
"16.3.2009 Warszawa (PAP) - Frank szwajcarski może się dalej osłabiać i jest
mało prawdopodobne, by kiedykolwiek kosztował jeszcze 3,20 zł - uważa ekonomista
Ryszard Petru."
To zaś, co krąży obecnie w tak niezwykłej ilości w światowej
gospodarce coraz bardziej przypomina stale dodrukowywaną makulaturę ze znakiem
wodnym niż pieniądze…
chatte botte   |10.08.2011 02:42:43
@ daras:

Znowu blog? Kolejny blog?
A! I tam ‘kilka Twoich refleksji…’.
Merci.
Kolejny blog jako kolejny farmakon na uleczenie bolączek reszty, gdzie
jasno i wyraźnie wysuwa się wnioski, broni granic i w pełni panuje nad sytuacją?
Gdzie panuje rzetelność, ciętość i naukowe dowodzenie przeciwko barwności,
antytezom i tak dalej?
Dziękuję bardzo. Nie ma nic nudniejszego niż czytanie
blogów, gdzie ktoś ‘wysuwa tezy’. Ile już tez daras, a w Grecji nadal główne
zajęcie to wyławianie muszelek i robienie z nich naszyjników na stragan o nazwie
Sokrates, a może jakiś turysta ze Wschodu kupi.

Co mi po Twoich tezach?
Nawet
Bauman mi tu przynudza ze swoimi tezami, drodzy koledzy, mądre są jak nie wiem,
fakty sypią się z rękawa, coś jak Miłosz w poezji w ostatnich latach życia (czy
kto pamięta jeszcze dziś te peany pisane do GW, itd?)… Tylko co mi z tego, jak
tamto to nie było poezja a Bauman opisuje to, co się wie; ale czy to co daje
prócz nowej wiedzy?

Brak Ci tez, daras?
Masz tezę: dzisiejszy kapitalizm
przypomina podarte do cna portki, które spełniały swoją rolę, tzn. bardzo się
podobały ale w latach ‘80tych, gdy były nowe i podarto je na kolanach, żeby było
‘cool’, bo ktoś kto je nosił żył w Ameryce wysokiego mainstreamu i mógł sobie
pozwolić na tyle bawełny i gazoliny, ile chciał, bo baryłka kosztowała niecałego
dolara, a jeszcze w dodatku ten ktoś jak chciał to te dziurawe portki sprzedał w
sklepie z odzieżą jadącą do krajów bloku i zarobił, bo i tak kupił je w Polsce
Twój wujek i szpanował przed kolegami naszywką Levi’s i fajnymi dziurami… a
dziś po tych 30 latach, te portki popękały wszędzie na tyłku i wszelkimi
możliwymi sposobami, próbuje się je cerować nowymi łatkami, a to i tak guzik
da, bo zacerowane portki będą zawsze zacerowane, a i blondyna która je dziś nosi
ma już w końcu 60 lat i jest wypełniona silikonem, a ten silikon to metafora
wirtualnych pieniędzy, guzik się też oderwał bo brzuch jej napuchł, więc zapięła
je na agrafkę, a ta agrafka to kolejny kredyt, dzięki któremu ma być znowu
piękna, bo w poniedziałek czeka ją kolejna inwestycja na giełdzie, na nową
operację… I tak dalej i dalej, regressus ad inifinitum…

Kupisz za tę tezę
nowe spodnie, żeby pasowały do garnituru? Chyba guzik.

A poza tym wypowiedzi
komentatorów są całkiem dobre. To jest ciekawe: im gorszy felieton, tym lepsze
wypowiedzi.
chatte botte   |10.08.2011 03:19:33
P. S. @ daras: przez felieton Baumana przedarłam się jak przez pole minowe,
a wcześniej wypowiedziałam na temat jego wypowiedzi. No i co, że tam są tezy,
jak tezy można powielać w nieskończoność a te ‘pola minowe’ i ‘sklepy’, których
niszczenie zaspokaja te same ‘ciągoty’ (sądzę, że to sprawa tłumaczenia, że
tekst jest, jaki jest), i że to ma być obrazem rzeczywistości albo/i jakoś tam
się na nią te tezy nakładają. Co z tego?

Bardziej mi się podobała choćby
wypowiedź któregoś z przedmówców, gdy mówił o filmie Moore’a i W. Bushu, któremu
goryl od PR mówi ‘Kończ już’, gdy ten za długo gadał… Szekspirowskie,
nieprawdaż? Można sobie pomyśleć i pokonfabulować chociaż w tym czasie marnym.
daras1983   |10.08.2011 03:54:59
nie macie wrazenia ze cos sie stalo w spoleczenstwie w odbiorze Kaczynskiego i
PiSu??
Ludzie chyba zauwazyli ze nie jest zle (nie jest tak jak to przedstawia
kaczynski czyli wszytko w czarnych barwach)
Frank Stany Grecja a u nas
spokoj
nie musza przypisywac tego rzadom PO ale tez mam wrazenie ze ludzie
(ogolnie Polacy) traktuja juz Kaczynskiego z poblazliwoscia.
Cos mi nie gra z
tym Walbrzychem
5%??
Wydawlao mi sie ze elektorat pisu rozklada sie tak ze po te
15-20% w kazdej populacji osiagnie chocby PiS wystawilo koze jako kandydata ale
Prezes kazal, glosowac trzeba!!!
Tam powinien miec duze poparcie bo Walbrzych
przezywal strasznie ciezko lata 90 jak zmknieto kilkanascie kopaln.
Czy to
oznacza ze wzrosla zbiorowa madrosc TYLKO mieszkancow Walbrzycha; ze odrzucili
wiare w populizm??
i czy to oznacza ze mozemy sie spodziewac wyjatkowo dobrego
wyniku SLD??
bo nie wierze ze ten elektorat zniknal (roszczeniowy)
i jeszcze
jedno: dzisiejsze pytanie Kaczynskiego:"czy Po zostawilo swoich wyborcow z
2007 r" nie jest chwytaniem sie brzytwy?? bo dla mnie to troche tak
zabrzmialo.
kot   |10.08.2011 11:18:09
-chatte ładnie……
i styl
Precz z tezami!
austriak  - re: m-kow   |10.08.2011 11:33:20
"16.3.2009 Warszawa (PAP) - Frank szwajcarski może się dalej osłabiać i jest
mało prawdopodobne, by kiedykolwiek kosztował jeszcze 3,20 zł - uważa ekonomista
Ryszard Petru."

Zapomniał Pan/Pani tylko dodać, że - "jeżeli nie będzie
jakiejś katastrofy, typu upadek Ukrainy, to jest duża szansa, że poziomu 3,20 zł
za franka już nie zobaczymy".
Ja też nie darzę szczególną sympatią pana
Petru, ale proszę nie dopuszczać się takich manipulacji! Tutaj link:
http://www.rp.pl/artykul/277265.html
daras1983  - @ "z tezami precz" i inni fantasci   |10.08.2011 13:54:10
bo Wy uprawiacie tylko sztuke dla sztuki, a jak mowi klasyk "gadac to kazdy
potrafi tylko robic nie ma komu"
karol m  - re: kuriozum   |10.08.2011 13:09:36
kapitalizm panie kolego nie ma nic wspólnego z wolnością i pański mistrz
doskonale o tym wie z upartością godną lepszej sprawy wyciągając libertariańskie
sprzeczności na wierzch, z
daras1983   |10.08.2011 16:14:12
dzis nalezy postawic pytanie co robic??
Wy mimo wiedzy pojecia nie macie.

Szkoda mi Sławomira Sierakowskiego. Kiedy zakladal KP na pewno myslal ze bedzie
mogl przeksztalcic ja w twor polityczny. A tu lipa. Sami wojownicy ideii.
Polska
prawica nie musi sie takiej lewicy obawiac przez najblizsze 100 lat
kot   |10.08.2011 16:22:32
Jeden z ważniejszych felietonów Michalskiego.
kot   |10.08.2011 22:19:46
-Kontycypacy chętnie przejrzałbym Twoje posty w jednym miejscu.
-Załóż bloga.
Polecam blogspot Googla.
chatte botte   |11.08.2011 06:17:47
@ daras:

Nie ma potrzeby zadawać za wielu pytań, bo i tak zadano ich tyle,
że się zaczynają reprodukować same, tak samo jak udzielać za dużo odpowiedzi, bo
te też się odpowiadają same. Taki Lis jest tego dobrym przykładem, to wcielona
teza i antyteza, i w dodatku pod krawatem.

A co do tego co myślisz o KP to co
do jednego masz akurat rację: dopóki KP jako lewica nie wyjdzie na ulicę dopóty
mogą sobie śpiewać swoje marsylianki a i tak nic z tego nie będzie. Za mało
ludzi w efekcie, 4 felietonistów na krzyż może coś zrobić, ale na własnym
podwórku, np. miejsce, żeby pograć w piłkę.

@kot,
nie podpuszczaj
Kontycypacego, bo choćby był trójcą komentatorów razem to na blogu, który jest
mono(b)logiem, powieje nudą nawet u niego. Rozmowa się liczy i wyciąganie z niej
nauki a nie tam swojskie ‘to be or not to be’…
kot   |11.08.2011 09:13:47
-Kiedy on ma czasami celne obserwacje.
Chodzi o to aby móc u niego
poszperać.
Chodzenie po lesie i zbieranie grzybków dla mnie jest nudne, dla
niektórych pasjonujące. Dawniej gdy czytałem książki, potrafiłem się męczyć nad
grubą, szukając jednej myśli.
daras1983  - @chatte botte   |11.08.2011 11:22:09
Z calym szacunkiem ale Ty pojecie nie masz na czym polega robienie realnej
polityki.
Nie wyjscie na ulice. Bo jak nowa lewica wychodzi na ulice to Zwyklemu
Ludowi scyzoryki sie w kieszeni otwieraja.
Trzeba miec cos do powiedzenia. Nie
jestem Tomkiem Lisem czyli dziennkarzem.
Zadaje Wam te pytania i prosze o tezy
bo licze cos ciekawego mi powiecie. cos czego nie wiem. Cos co da sie
wykorzystac politycznie czyli w jakims planie ktory mozna zaproponowac zwyklym
ludziom
daras1983   |11.08.2011 12:37:10
i na pewno realnym lewicowym planem politycznym dla Polski dzisiaj nie jest
atyklerykalizm, nachalna propaganda legalizacji zwiazkow partnerskich, adopcja
dzieci przez te zwiazki, aborcja i in vitro.
to trzeba zrealizowac ale nie jako
tematy glowne ale tematy w 2 czy 3 szeregu. glowny temat to ekonomia. kwestie
obyczajowe madrze podane Prostemu Ludowu przejda na pewno.
A madrze podane to
nie przez widok Kalisza na teczowej lawecie, lesbijki zachodzace w ciaze bo chca
wychowywac dzieci, tylko przez subtelna argumentacje odwolujaca sie do
podstawowej rzeczy do ktorej kazdy czlowiek dazy czyli do szczescia.
poza tym
jak ludzie sie bogaca i nie frustruja powiekszajacym sie rozwarstwieniem to im
poglady na sfere moralna sie stepiaja i sa sklonni zaakceptowac rzeczy ktorych
wczesniej nie byli w stanie kaceptowac nawet w snach. jak czlowiek syty i
zadowolony to nie czuje sie zagrozony
kolega Magdy Ł.  - Wybrane uwagi   |11.08.2011 23:37:01
1. Kapitalizm kasynowy nie jest jedynie stymulowany przez wolny rynek np. przez
podaż pieniądza, ale także przez państwa, które ratują tych, którzy podjęli
ryzyko i przegrali (banki, firmy, kraje, kredytobiorców od franka
szwajcarskiego)

2. Stwierdzenie, że wyborcy PO i PiS to zwolennicy zasad JKM
nie świadczy zbyt dobrze o Pana znajomości polskiego społeczeństwa.

3.
"Rynek kompletnie wyzwolony od polityki i państwa nie dostarcza informacji o
ludzkich potrzebach." - Skąd się bierze zatem dopasowanie ofert firm do
potrzeb konsumentów?

4. Zgadzam się z tezą o bzdurach głoszonych przez
dziennikarzy ekonomicznym, doradców, czy ekspertów. Niestety Pana felieton
wpisuje się w tę kategorię.

5. Jeżeli zależy Panu na propagowaniu swoich idei,
a w konsekwencji na zmianach w osądach czytelników, niech Pan się trzyma
głównego wątku narracji, a nie opisuje w felietonie aktualny stan własnej duszy.
Arreaot  - Polemika z autorem   |25.08.2011 00:33:03
Będę starał się powoli obalać błędy publicysty, wycinając co zbędne metafory i
uniesienia.
>> Czy w światowej gospodarce jest dziś za dużo, czy za mało
pieniądza?

To nie ilość pieniądza jest ważna, tylko siła nabywcza pieniądza,
siła gospodarek i pensje. Równie dobrze moglibyśmy zarabiać miliony jak w PRL-u
i za tysiące (gotówki) kupować chleb. No co, nie było dużo pieniędzy w
PRL-u?!

>> Z jednej strony Leszek Balcerowicz wzywa rządy i społeczeństwa do
zaciskania pasa, gdyż nie zarabiamy na siebie.
No bo prawda - z rozrzutności
nie bierze się bogactwo. Z zadłużenia nie bierze się bogactwo. Najzwyczajniej w
świecie - wydając więcej niż możemy wydać zapędzamy się w długi i biedę. W
kryzysy i upadki.

>>Z drugiej jednak strony po globalnym
Czyżby napewno
"z drugiej strony" czy tylko autor dał sobie popuścić wodzy tą
polaryzacją?

>>Z drugiej jednak strony po globalnym rynku wędruje największa
w historii kapitalizmu masa pieniądza
Arreaot  - Polemika z autorem - II   |25.08.2011 00:56:58
>> swoją ocenę opatrzyła zastrzeżeniem, że
Radosław Herka  - Moja odpowiedź na ten bełkot   |25.08.2011 01:19:50
http://neosofista.salon24.pl/336159,za-dzisiejszy- kryzys-odpowieda-jk-m
Arreot  - Przepraszam   |25.08.2011 11:19:18
Ale system komentarzy uciął mi prawie całą wypowiedź.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 07.08.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 16.97906 Seconds