|
Dzisiejszy felieton to w zasadzie kalendarium, tyle że z mocną pointą. Albo, jeśli wolicie, teoria spiskowa, tyle że oparta na faktach (jak wszystkie spiskowe teorie).
Harcerze zaproponowali sensowny kompromis w sprawie krzyża na Krakowskim Przedmieściu, sensowny kompromis w sprawie znacząco pustych krzeseł w Sejmie wypracował Konwent Seniorów. Pełniący obowiązki przewodniczącego klubu PiS Marek Kuchciński, który nieopatrznie zgodził się na likwidację sejmowych miejsc pamięci w bliżej nieokreślonym „za jakimś czasie” zrozumianym przez wicemarszałka Niesiołowskiego jako „zaraz po wakacjach”, aby nie popaść w niełaskę jako mięczak uzupełnił natychmiast kompromis warunkiem, jakim ma być wmurowanie w Sejmie dodatkowej tablicy upamiętniającej tragicznie zmarłą prezydencką parę. Ale i tak, mimo tych wszystkich drobniejszych już przeszkód, wydawało się – nawet takim pesymistom i apokaliptykom jak ja - że gorączka pourazowa opadnie i zaczną się zwyczajne w demokratycznych parlamentach kłótnie o budżet, o emerytury, o podwyżki dla nauczycieli, o takie czy inne reformowanie opieki zdrowotnej… Ale wtedy niespodziewanie Joachim Brudziński wypowiedział w „Kropce nad i” swoją słynną kwestię: „Donald Tusk zostawił ciało prezydenta w błocie… w ruskiej trumnie na deszczu. Taki premier nie zasługuje na mój szacunek”. Każdemu, komu wydawało się że Brudzińskiemu autentycznie puściły nerwy, albo też że po prostu zbyt intensywnie usiłował przypodobać się prezesowi i po prostu ździebko przeszarżował, przestało się tak wydawać, kiedy z dokładnością do kilkunastu minut „Gazeta Polska” wpuściła do Internetu fragment najnowszego wywiadu z Jarosławem Kaczyńskim, w którym Kaczyński ujawnia, że kiedy Sikorski zadzwonił do niego z informacją o katastrofie smoleńskiej, ten odpowiedział mu: „To wynik waszej zbrodniczej polityki - nie kupiliście nowych samolotów” i rzucił słuchawką (tak po prawdzie, przygotowywany przez pisowskiego szefa MON Radosława Sikorskiego przetarg na Embraery zablokował jego następca, ś.p. Aleksander Szczygło, bo wyznawał obowiązującą w całej rodzinie Kaczyńskich wersję, że Sikorski „ustawił przetarg”, żeby „kręcić lody”). Jarosław Kaczyński dodał także – we fragmencie wywiadu „ujawnionym” równolegle z „podgrzewającym” telewizyjnym wystąpieniem Brudzińskiego - iż Tusk i Sikorski przez cały czas kampanii „bali się”, że on ujawni słowa, które powiedział wtedy Sikorskiemu, zanim rzucił słuchawką. A kiedy jechał na identyfikację zwłok brata, jego samochód był podobno celowo blokowany przez Rosjan. A to wszystko dopiero fragment wywiadu, i dopiero początek nowej polityki Jarosława Kaczyńskiego.
Pomysł na Polskę od dawna jest taki - żeby nikt nie mógł rządzić w tym kraju, żeby ten kraj zawsze pozostawał bez rządu. Ponieważ w gruncie rzeczy byłem, jestem i pozostanę starym prawicowym paranoikiem (i tak dość długo udawałem nawróconego na racjonalność centrystę na tym poczciwym i gościnnym lewicowym portalu), sądzę, że symfonię anarchii w Polsce grają zarówno zagraniczne orkiestry, jak i lokalni przywódcy klanów. Tak jak grali ją w czasach Targowicy i innych późnosarmackich „konfederacji”. Nie wiem, do której z tych dwóch kategorii należy Jarosław Kaczyński, ale on sam tak długo o przynależność do zagranicznych orkiestr oskarżał wszystkich swoich przeciwników politycznych, że w końcu taki paranoik jak ja zaczął o to podejrzewać jego samego. Tak czy inaczej, Jarosław Kaczyński absolutnie świadomie, korzystając z pretekstu, jakim jest katastrofa smoleńska, postanowił doprowadzić do sytuacji, w której, skoro Polską nie może rządzić on sam, bo przegrał - jego zdaniem, nieuczciwie - kolejno wybory parlamentarne i prezydenckie, wobec tego zrobi wszystko, i na każdy sposób, żeby Polską nie dało się rządzić w ogóle.
I pomyśleć, że Jarosław Kaczyński mógł to wszystko robić dzisiaj jako prezydent-elekt RP, a nie „zaledwie” jako charyzmatyczny szef największej partii opozycyjnej (właśnie dlatego nie było mi to wszystko tak zupełnie obojętne, jak rozmaitym znudzonym radykalnym estetom). No i gdzie są wszyscy moi dawni koledzy, dziennikarze „Rzeczpospolitej”, którzy pseudoksiężowską mową rozpływali się nad tym, jak to narodowa żałoba zmieni na lepsze klimat polskiej polityki. Tere-fere. Zmieniła ją w piekło.
Felietony Cezarego Michalskiego publikujemy w poniedziałki i w środy.
Na podobny temat
|
@ Skrzypek Zauważ, że nawet w ...
@"Według badań zleconych prze...