Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Razem przeciw Drukuj
Cezary Michalski   
26.07.2010
Od paru dni można w Polsce składać pozwy zbiorowe przeciwko naszemu średnio istniejącemu państwu. Obywatele uzyskują w ten sposób siłę nacisku, która może kiedyś dorówna tej, jaką od dawna dysponuje tu Kościół czy wszystkie inne wystarczająco silne instytucje i lobbies, którym nawet bez posługiwania się pozwem zbiorowym udawało się wydrzeć temu średnio istniejącemu państwu kasę, nieruchomości albo przywileje. Pierwsza grupa obywateli, która złożyła pozew przeciwko naszemu średnio istniejącemu państwu - kilkunastu mieszkańców Piaseczna, którym zalało piwnice - zarejestrowała się jako stowarzyszenie pod nazwą „Razem przeciw”. Sarmatom z Piaseczna nie starczyło wyobraźni na jakiś nieco bardziej rozwinięty projekt cywilizacyjny.

W tym samym czasie Jarosław Marek Rymkiewicz, człowiek dysponujący dzisiaj niestety najlepszą polszczyzną w prozie i jedną z lepszych w poezji, doskonalił na łamach „Rzeczpospolitej” swoją doktrynę zapobiegania „plastikowej modernizacji” naszego kraju. W nowej książce ma zamiar ogłosić, że istotą polskości jest „dzikość, anarchia i wolność”, a największym cywilizacyjnym osiągnięciem Sarmatów było liberum veto. W dodatku, jego zdaniem, Sarmaci, nawet tracąc najpierw swoje imperium, a następnie w ogóle własne państwo, zrealizowali z ogromnym sukcesem „misję cywilizacyjną”, ponieważ „sarmacką dzikością i wolnością” zarazili swoich sąsiadów. Te historiozoficzne rozważania Rymkiewicz inkrustuje dość już manierycznym powtarzaniem „jebał was pies!” pod adresem wyborców Bronisława Komorowskiego (manierycznym, gdyż już w 1995 zwracał się w identyczny sposób do wyborców Aleksandra Kwaśniewskiego, za każdym razem dodając: „Polska może się bez was obyć”). W międzyczasie, Jarosław Kaczyński zastępuje Joannę Kluzik-Rostkowską Antonim Macierewiczem, a politykę polską, choćby w słabej i nieco nerwowej wersji PiS-owskiej, poszukiwaniem smoleńskich relikwii i „imperatywem moralnym” polegającym na „wierności bratowej i bratu”. Ludziom wierzącym Kaczyńskiemu na słowo chciałbym w tym miejscu przypomnieć, że człowiek, który wypromował pojęcie „imperatywu”, Immanuel Kant, nigdzie nie definiuje go przy użyciu „bratowej i brata”, przeciwnie, pisze raczej o „prawie powszechnym”, które wykluczać powinno zarówno z polityki jak i z etyki związki rodzinne, obojętnie, przeżywane autentycznie czy cynicznie używane w kolejnej kampanii wyborczej. I jeszcze jedna wiadomość z obozu patriotycznego: Muzeum Powstania Warszawskiego ma zamiar na kolejną rocznicę „krwawego aktu założycielskiego w postaci masakry” (cyt. za JMR) zaprezentować Polakom pierwszą całościową makietę ruin Warszawy w 3D. Od siebie proponuję, aby w tej makiecie nad trójwymiarowymi ruinami unosił się trójwymiarowy wrak Tupolewa. O ileż zdrowsi byli polscy patrioci w czasach, kiedy fundowano Panoramę Racławicką. Muzealnikom z Warszawy przypominam, że pod Racławicami Kościuszko wygrał (nawet jeśli tego sukcesu niestety nie zdołał później powtórzyć pod Maciejowicami), a nie doprowadził tam do rzezi własnych żołnierzy, ludności cywilnej, generałów czy parlamentarzystów.

Wszystko co powyżej, to nie jest groteska z „Teki Stańczyka” ani też zabawy Mrożka z „wybili, Panie, wybili”. To faktyczne kalendarium zachowań obozu patriotycznego z ostatnich tygodni. Nasz najnowszy mesjanizm nie ma już żadnego sensu religijnego, etycznego, politycznego. Od czasu Smoleńska polski mesjanizm wyraża się wyłącznie w haśle „razem przeciw”. Może nawet pod tym sztandarem resztki lewicy, jakie jeszcze w naszej ożałobionej Polsce pozostały, zjednoczą się z Antonim Macierewiczem i jego działającym aktywnie zespołem do spraw zapobiegania prywatyzacji służby zdrowia. I wszyscy razem zjedzą kolację z Jarosławem Kaczyńskim. Ponieważ jednak mnie hasło „razem przeciw” nie przekonuje, z całego serca wolę „fałszywie uśmiechniętego” (cyt. za Salon24) Donalda Tuska, jak uroczyście zawiesza wiechę na stadionie w Gdańsku. Nawet jeśli temperatura w sejmowej zamrażarce wcale się po wyborach nie podniosła, a w cieniu Macierewicza PO woli bezszmerowo przejmować kolejne instytucje i wygaszać komisję hazardową (mimo łez posłanki Beaty Kempy, która zresztą jako wiceminister u Zbigniewa Ziobry była zdecydowanie mniej wrażliwa na łzy innych ludzi), to nawet nowy stadion, na którym kibole z Gdańska będą się od czasu do czasu mordować się z kibolami z Krakowa, jest bez porównania bardziej wartościowym dokonaniem polskiego państwa niż kolejne krzyże i smoleńskie relikwie, za pomocą których Jarosław Kaczyński ma zamiar szantażować Polaków przynajmniej przez dwie kolejne kampanie wyborcze. Przyznam, że całkowicie przekonał mnie Leszek Miller mówiący, iż PiS rozgrywa Smoleńsk już na takim poziomie, na jakim naziści rozgrywali pożar Reichstagu. To oczywiście wersja kieszonkowa tamtej prawdziwej historycznej tragedii, Kaczyński za pomocą Smoleńska może zniszczyć co najwyżej polskie państwo, a nie pół Europy, ale nie wiem, czy takie stopniowanie jest tu naprawdę potrzebne.

Frontowi „razem przeciw”, tak świetnie radzącemu sobie w wymiarze lokalnym, nie za bardzo udaje się zapobiegać liberalnej modernizacji w wymiarze globalnym. Miedwiediew cieszył się jak dziecko, kiedy mu Jobs wręczył iPhona czwórkę. Putin odbudowuje pastisz imperium zajeżdżając na zjazd pansłowiańskich harleyowców swoją własną piękną trójkołową maszyną, a telewizje całego świata podkładają pod ten obrazek kawałek „Born to Be Wild” w klasycznym wykonaniu grupy Steppenwolf. Polską Konstytucję podpisaną przez Komorowskiego i Kaczyńskiego słynnym podwójnie pozbawionym sensu hasłem „Zgoda buduje, bo Polska jest najważniejsza”, wylicytował ostatecznie Jan Kulczyk za 111 tysięcy złotych. Co jest może najlepszym symbolem groteskowości dzisiejszej polskiej polityki na tle zajęć naprawdę poważnych (Kulczyk kupuje po całym świecie pola naftowe, podczas gdy Halliburton wierci w poszukiwaniu gazu łupkowego pod Kozienicami). Czy w tej sytuacji warto się zatem aż tak bardzo znęcać nad Sarmacją polską i Sarmacją globalną? To trochę tak, jakby pisać polemiczne felietony przeciwko wrogom powszechnego ciążenia, entropii, śmierci cieplnej wszechświata. Te zjawiska dadzą sobie prawdopodobnie radę z Macierewiczem, Kaczyńskim, Rymkiewiczem… także bez wsparcia mojej publicystyki. Nawet jak się już w ogóle nie będę odzywał, globalnego kapitalizmu czy liberalnej modernizacji nieformalne stowarzyszenie „razem przeciw” nawet nie zadraśnie. Jedyne, co im się może udać, to rozwalenie średnio istniejącego polskiego państwa i średnio skutecznej polskiej polityki. W gruncie rzeczy, jak spojrzeć za siebie, to jedno akurat zawsze się stowarzyszeniu „razem przeciw” udawało.

PS: Z ostatniej chwili: techno ma przerąbane, 19 osób pomordowanych w Duisburgu przez Feddego Le Grand, Toma Novy’ego i Davida Guettę. Przepraszam za moją narastającą niedelikatność, ale wbrew pozorom jestem osobą wrażliwą. I właśnie dlatego za jakieś dziesięć konferencji Macierewicza z użyciem wdowców i wdów, może notowania PiS będą stabilne, ale mi prawdopodobnie odbije do końca. O czym czytelnicy KP dowiedzą się jako pierwsi. Bo ja kiedyś naprawdę marzyłem o tym, żeby polska polityka była wielka (parafraza za prezydentem Starzyńskim, on to mówił o Warszawie), albo żeby przynajmniej była choć trochę poważna. 

Felietony Cezarego Michalskiego publikujemy w poniedziałki i w środy.
Komentarze
Dodaj nowy
malgo   |26.07.2010 16:56:44
aby polska polityka byla wielka, musieliby zniknac take osoby jak Kaczynski,
Macierowicz, Komorowski i pol Sejmu..ale nie znikna, bo oni reprzezentuja nasz
kochany koltunizm, populizm, konserwatyzm etc. Zostali wybrani przez nasza
narodowa glupote w wolnym kraju. Znikna, kiedy wyborcy dojrzeja, wydorosleja do
standartow europejskich.
Ricardo66  - razem przeciw   |26.07.2010 22:01:30
ja w kazdym razie staje sie Panskim wiernym fanem!
lemur.kol  - re:   |26.07.2010 23:12:14
malgo napisa?:
aby polska polityka byla wielka, musieliby zniknac take osoby jak
Kaczynski, Macierowicz, Komorowski i pol Sejmu..ale nie znikna, bo oni
reprzezentuja nasz kochany koltunizm, populizm, konserwatyzm etc.
Zostali wybrani przez nasza narodowa glupote w wolnym kraju. Znikna, kiedy
wyborcy dojrzeja, wydorosleja do standartow europejskich.


ja mysle, ze problem lezy po stronie "swiatlego salonu" . otoz
jest on nie mniej konserwatywny niz J. Kaczynski. Dla Bartoszewskiego
problemem bylo, ze ktos nie ma dzieci, zony i smie kandydowac na
Prezydenta. A gwarancja "dobrej prezydentury" Komorowskiego
jest to, ze wychowal on swoje dzieci na "dobrych katolikow" .
Zgroza, zgroza, zgroza… jestesmy w lesie
malgo   |27.07.2010 08:53:32
lemur,
a kto kupil te bztety gloszone przez "elite"? Kto zachwycal sie
zupa w spotie Komorowskim? Ci co go wybrali, czyli masa ludzi. Czy byl to strach
mediow, elity przed Kaczynskim, ze akceptowali miernote kandydata, aby wybrac
mniejsze zlo?
Gdzie byly media, gdzie one sa, aby wytykac nicos, miernosc,
jarmarczosc politykow?Jak widac nie ma jeszcze takiego zapotrzebowania w naszym
spoleczenstwie.
tak, jestesmy w lesie, ale nasza kochana planeta juz coraz mniej
ma tych lasow, a wiec jest nadzieja ze wyjdziemy z tego lasu, oby nie bylo za
pozno..
Slawczan  - sam tak wybierałem…   |02.08.2010 14:57:24
Dla mnie J. Kaczyński to taki wspólczesny fuhrerek- Komorowski TYLKO zabezpiecza
,że maniacy ,których miejsce jest w psychiatryku(Macierewicz),oszczercy(Kurski)
i cała ta banda dewiantów religijno-nacjonalistycznych nie będzie reprezentować
tego kraju.Od tego wolę już tą wąsatą beznadzieję jedzącą zupę kornie podawaną
przez żonę. Czynienie zarzutów Komorowskiemu,że żona podaje mu zupę jest
NIEDEMOKARTYCZNE - jeżeli żona jego godzi się ze swoją rolą to trudno mieć
pretensje do rzeczywistości
Bibi   |27.07.2010 22:02:55
Super artykuł. Gratuluję i cieszę się ogromnie, że są jeszcze tacy jak
C.M.
Dodam, że jak dowiedziałam się, że C.M. będzie autorem w KP, to już miałam
tę KP skreślić. Teraz ….. jestem C.M. zachwycona. Hm, czegoś w tym
przekszatałceniu C.M. nie rozumiem, ale niech tam…. Jest prawdziwy.
Józef K   |28.07.2010 02:32:23
malgo, lemur ma trochę racji. No bo jeśli masz wybrać większe mniejsze zło, to
jednak musi być i jakieś większe zło. I to ma naród do wyboru, o tym była
przecież cała debata, ukuty slang i to całe zamieszanie, w stylu: nie
głosowałbym na BK, gdyby nie to, że jest mniejszym złem, ble ble…
Fakt, niby
naród wybiera, ale nasze elity domawiają się do tego, kto stanie z tej czy innej
strony. Naród może wybrać na tym, co pozamiatane pod dywan, a co zostaje na
stole i czym dzielą się panowie szlachta, ci wszyscy potomkowie Sejmu, etc.
Nasza demokracja, niestety, jest rodzajem oligarchii.
Sądzę, abstrahując, że
Polacy chcieliby policzyć wiernych, tzn. dowiedzieć się ilu w końcu jest tych
prawdziwych katolików, tych co chodzą i płacą, a nie tych, co mówią, że tak,
katolik, ale nie praktykujący, że, dalej, chcieliby mieć udziały w poważnej
polityce a także w ekonomii, która przynosi pieniądze. Jeśli w Pl będzie gaz
łupkowy i faktycznie zacznie się go wydobywać, zobaczymy, kto na tym zarobi…

Dlaczego nie ma wielkich polityków, jak pisze CM, a jeśli są, to na skalę
mikro? Dlatego, że zawsze, odkąd świat światem a Polska Polską, zawsze ktoś tam
jakoś się dogada, i nie ma liczenia, nie ma dopuszczenie do głosu wolnych
strzelców, nie ma pozwolenia na jakieś wyjątki. Dlatego ta demokracja tak powoli
idzie do przodu.
Polakom zwyczajnie brak nadal świadomości, tego, żeby się
jednoczyć, ale nie za Smoleńsk, ale za sprawy in plus: opodatkowanie kościoła,
in vitro, brak religii w szkołach etc. Bo Polacy ruszają tyłki tylko wtedy, gdy
się im je przypali albo zabierze miedzę. Wtedy ruszą razem przeciwko, ale tylko
wtedy. Brak wiary w to, że można ruszyć razem naprzeciw sprawia, że wciąż mamy w
polityce Komorowskich, Macierewiczów, Schetyny, Gowinów etc., do wyboru, ale pod
jeden kolor.
malgo   |28.07.2010 13:02:23
Jozef K.
zgadzam sie z panem, ale…
jak sam pan zauwazyl, Polakom brak
swiadosmosc obywatelskiej, fakt ze mamy zrywy spoleczne tak jak Smolensk, czy
smierc papieza, ale one sa bazowane na emocji, czyli sa to zrywy spontanicze,
prymitywne, nie kontrolowane ani nie przemyslane. To tylko swiadczy o niskim
poziomie danego spoleczentswa, ktore jest podawane i szantazowane emocjami. To
nasze spoleczenstwo, ba nawet elity, dzienikarze nie potrafia zachowac,
powstrzymac swej impulsywnosc, rozdraznia, ekscytacji abyspokojnie, rozwanie
zastanowc sie nad problem. Nie musi byc wrzask. Taki jest narod i jego
elity.Przykladem jest jak spikierki, dzienikarki beczaly na antenie! Jesli jakas
wdowa wytapila w Telewizji bez jeku i placzu zaraz zostala okrzyknieta przez
wiekszosci narodu, zdrajczyni, nie wierna etc..
I to nie jest brak wiary, ze
mozmy cos zrobic razem aby nie wybrac Komorowskiego, Kaczynskiego czy innego
konserwatyste, to po prostu niedojrzalosc spoleczenstwa, brak zapotrzebowania na
zmiane i strach przed ta zmiana.
A do elit, do salonu, do mediow mam pretensje,
ze NIC nie zrobili gdzyz sytuacja z 2005 roku sie powtorzyla, mielismy wybor
miedzy dzuma a cholera, fakt, ze 14 % dostal Napieralski ale to byl ryk
niemocy.
A media dalej nawija swoje i chwala rzad, bo jak jakis z salonu
dzienikarz powiedzial, nie drzaznijmy rzadu bo piS wroci!
i wokol Macieja..jak
dlugo mozna byc glupcem?
lemur.kol   |28.07.2010 19:06:44
chyba trzeba poczekac na "przebudzenie" polakow podobne do tego w 2005
roku. wtedy innej drogi buntu nie bedzie jak na lewo.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 26.07.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.93915 Seconds