> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Orientacja na prawo Drukuj
Cezary Michalski   
26.09.2010

Jarosław Kaczyński pożegnał się z władzą. Właśnie bowiem takim „długim pożegnaniem” (cyt. za Raymond Chandler) jest jego bredzenie o „silnych lekach”, które sprawiły, że używał Joanny Kluzik-Rostkowskiej, Pawła Poncyliusza, Marka Migalskiego (najlepszych dostępnych mu w tamtej kampanii narzędzi) czy z nostalgią wspominał mocarstwowe wizje Edwarda Gierka, co świetnie napędzało mu głosy melancholików starych i młodych w Polsce tradycyjnie nazywanych „lewicą”. Tylko Bronisław Wildstein się wtedy od Gierka wykrzywił, ale zaraz sok z cytryny przełknął, więc także i on zasłużył na Order Uśmiechu. Tym bardziej, skoro Prezes mówił o tym Gierku wyłącznie dlatego, że był „pod wpływem silnych leków”.


Krzyż znalazł się w prezydenckiej kaplicy, po Smoleńsku zostało już pozamiatane i cała władza zasłużenie dostała się w ręce Platformy.Tymczasem po rozmaitych mysich dziurach tej monumentalnej pobitewnej panoramy (jak z Wojny i pokoju Lwa Tołstoja albo chociaż jak z Miłości i śmierci Woody’ego Allena) rozlegają się nieśmiałe głosy lewicowców z SLD i lewicowców „nowych” (cyt. za Tom Novy, fajny DJ skądinąd), jakoby kończąca się właśnie sekwencja wydarzeń miała tę przynajmniej zaletę, że dzięki niej rozpoczęła się „ważna dyskusja” (tu przez instytucjonalną lojalność nie powiem, kogo cytuję) o miejscu Kościoła w polskim życiu publicznym, o świeckim państwie… i inne sraty taty.


Nic się nie zaczęło. Nawet CBA (podlegające, przypomnę, bezpośrednio premierowi państwa, kiedyś Jarosławowi Kaczyńskiemu, dzisiaj Donaldowi Tuskowi), odkrywające to, o czym wszyscy wtajemniczeni (jakieś parę tysięcy ludzi, nie licząc dziennikarzy) wiedzieli od dawna. To znaczy to, że „polscy biskupi” (taka zbitka słowna) od dwudziestu lat odzyskują majątki Kościoła przy użyciu dawnych oficerów SB, najczęściej z IV Departamentu zajmującego się zwalczaniem Kościoła, którzy tak skutecznie łamali sumienia księży, że aż się z nimi w końcu zaprzyjaźnili. Nawet zatem owo (już Tuskowe, a nie Kaczyńskie) CBA odkrywające tę niezwykłą, niespodziewaną rewelację o esbekach ekspiacyjnie pracujących dla księży (u Goi, jak pamiętacie, osły dosiadają ludzi), to jedynie nowa forma tradycyjnego polskiego dialogu państwa i Kościoła. 


„Nie zdyscyplinowaliście w kampanii wyborczej swoich mariawitów” – mówi z wyrzutem państwo – „to dostaniecie leciutko po ryju, ale zaraz potem dostaniecie wszystko, czego chcecie, tylko pozwólcie nam wreszcie rządzić w spokoju, będziemy dla was partnerem bardziej stabilnym, bardziej przewidywalnym niż ten świr Kaczyński, w dodatku leki odstawił… O ileż sympatyczniejszy jest Bronisław Komorowski jako kompan biesiadny!”. Tak lubili dialogować z Kościołem „endecy” (parafraza za Tomaszem Piątkiem) ze środkowego i późnego PZPR, tak zachowywali się „endecy“ z SLD, tak zachowują się „endecy” z Platformy i tak będzie się zachowywała każda przyszła władza w Polsce (nawet Napieralski?), bo dopóki społeczeństwo będzie „endeckie“, „endecka“ będzie także władza w tym kraju (Piłsudski był wyjątkiem, na dobre i złe, bo przecież przeciwników politycznych zdarzało mu się mordować, ale nie mam pojęcia skąd się w Polsce wziął, może przyleciał z kosmosu).


Kościół taki „endecki” język zarówno rozumie, jak też akceptuje. A Platforma po „Smoleńsku” i po prezydenckiej kampanii, miała do wyboru: walczyć z PiS-em o osiem milionów wyborców jeszcze bardziej zachowawczych i konserwatywnych od własnych wyborców albo walczyć o milion wyborców z własnego lewego skrzydła, czasami, w poczuciu całkowitego braku wyboru, przepływających pomiędzy Platformą i SLD, a potem z powrotem. Zgadnijcie, kogo wybrała Platforma? O czyje dusze walczy Gowinem, Radziszewską…? Pływający milion „młodych liberałów” obsłuży Palikot. Albo tworząc stowarzyszenie, którego przedstawiciele wystartują niezależnie i wyraziście, ale z list Platformy, albo też tworząc partię, która będzie walczyła o marginalny z punktu widzenia Tuska elektorat na lewej flance Platformy („zmiażdżyć SLD, oskubać Platformę”). Podczas gdy wszystkie siły wielkiej partii władzy zostaną użyte do tego, aby przyciskać Jarosława Kaczyńskiego do prawej ściany i wycisnąć z niego wszystkie polityczne soki. Gowin wreszcie nie będzie się musiał rytualnie za Palikota wstydzić, Grupiński nie bedzie musiał, nie będzie musiał Kaczmarek… Po drodze Roman Giertych podpowie biskupom (jako herold tej nowej, nawróconej po Smoleńsku Platformy), że popieranie Jarosława Kaczyńskiego (szczególnie kiedy ten odstawia leki) to ryzyko „dechrystianizacji Polski”. Po drodze „Rzeczpospolita” wesprze akcję obrony minister Radziszewskiej przed „siłami lewactwa” (jeden z jej redaktorów dziwił się ostatnio publicznie, sam to usłyszałem, że część „pisowskich czytelników naszej gazety była oburzona, że bronimy minister z Platformy, ci zacietrzewieni ludzie nie rozumieją, że prawicowe idee są ważniejsze niż tożsamości partyjne”). Tak się uprawia w Polsce prawicowe biznesy.


Instrumentów utrwalania zachowawczej hegemonii w Polsce jest wiele pod wielkim dachem nieba. A żaden z nich nie tylko że nie pracuje na korzyść lewicy, ale nie pracuje nawet na korzyść liberalizmu (nie mówię o rynku), ani na korzyść świeckiego państwa itp. itd.   Porzućcie wszelką nadzieję wszyscy, którzy chcieliście sekularyzacji na skróty. I przeproście się z moimi hipermarketami, Jolą Rutowicz i Lady Gaga, bo tylko te odmienią, powoli, baaardzo powolutku, oblicze Ziemi, Tej Ziemi (za którymś razem zaczyna to już brzmieć jak „My name is Bond, James Bond”). Z partii władzy odchodzi Palikot, przychodzi do niej Kropiwnicki, godnie podąża korytarzami NBP, gdzie zatrudnił go Marek Belka w imieniu Platformy. Idzie ze swoim Świętem Trzech Króli pod pachą, już uznanym za nowe święto państwowe. Platforma, która jeszcze przed rokiem święta mu odmawiała, z jego święta sobie szydziła, dziś święto mu uchwaliła. Bo, jak już mówiłem, zajmuje się walką o dusze (no dobrze, nie nazywajmy duszą tego, o co partie walczą w polityce masowej) episkopatu, o dusze ośmiu milionów wyborców Kaczyńskiego, a nie o duszę Magdaleny Środy czy ABR, która właśnie patrzy na Tuska gromiącego w telewizorze „okropne happeningi przeciwko krzyżowi“ i jakkolwiek doskonale rozumie, czemu on to mówi, to jednocześnie jej samej, wyemancypowanej mieszczance z nowej polskiej klasy średniej akademickiej, robi się smutno, że „Tusk o nas zapomniał“.

 

Modernizacja zdecydowanie konserwatywna, „jest pięknie, jest pięknie, więc o co mi chodzi” (cyt. za Muniek Staszczyk). 


Jarosław Gowin, którego naprawdę nie uważam za ajatollaha, więc jego neokonserwatywne utwardzanie się, zbliżanie do Pawła Lisickiego pod wieloma względami, przeżywam z bólem i rozczarowaniem, powiedział, że Święto Trzech Króli jako święto państwowe „zadowoli wszystkich, zarówno katolików jak też praktyków gospodarczych” (jak pamiętamy, „praktycy gospodarczy” nie chcieli kolejnego dnia wolnego dla swoich roboli, ale nadmiar świeckich dni wolnych będzie zlikwidowany aneksem do ustawy o Święcie Trzech Króli znoszącym możliwość odbierania sobie przez pracowników świąt państwowych przypadających na wolne soboty, więc biznes nie straci na święcie). Kogo zabrakło w zbiorze „wszyscy” zdefiniowanym tak szczegółowo przez Jarosława Gowina (kiedy polityk mówi „wszyscy”, powienien mieć na myśli wszystkich obywateli Rzeczypospolitej)? Ano społeczeństwo Gowina składa się wyłącznie z katolików i biznesmenów. Innych kategorii obywateli w zbiorze „wszyscy” nie ma. Polityk tak rozumiejący słowo „wszyscy” będzie walczył już wyłącznie o obecność krzyża i niskie podatki. To dziś zresztą globalny pakiet prawicowy, neokoński, imitowany nad Wisłą. „Rzeczpospolita” go nie wymyśliła, nie wymyślił Gowin. Pierwsza nazwała go Margaret Thatcher („społeczeństwo nie istnieje, to wymysł socjalistów, istnieją tylko jednostki i ich rodziny”), a „ochrzcił” Ronald Reagan, bo potrzebował „moralnej większości”, żeby wygrać wybory. Dziś to już samograj, ale ciągle gra.


Zatem, tak przy okazji, point de reveries, żadnej „poważnej dyskusji” o świeckim państwie nie będzie. Chyba że kucharz Taras znowu zwoła jakiś „okropny happening”. Ale wtedy rozpędzi go już policja PO, może CBA, pochwalona przez „Rzepę” („prawicowe idee są ważniejsze niż tożsamości partyjne”). Bo nie będzie to happening przeciwko krzyżowi Kaczyńskiego, ale przeciwko krzyżowi Tuska. Pod takim krzyżem dobrze się rządzi, pod takim krzyżem rozkwitają biznesy. Podczas gdy pod krzyżem PiS-owskim… sami wariaci.  

 

 

Felietony Cezarego Michalskiego publikujemy w poniedziałki i w środy. 
Komentarze
Dodaj nowy
cursorium  - Noooo nareeeeszcie docenili go mędrcy z KryPty !   |27.09.2010 01:21:30
Mówiłem że komentarz Dominika Tarasa jest bardzo istotny i proszę. Sam CM go
wzywa.
Więc nie ma wyjścia. Znowu ON i jego słowo. Słowo tego który był pod
krzyżem czyli "wariata" jak go Cezi zwie pieszczotliwie. Słowo dla
"młodych, wykształconych, z wielkich
miast"

http://www.youtube.com/watch?v=k0OYh
DuHGjY&feature=player_embedded
Józef K   |27.09.2010 01:47:29
Ale przybył Cesare!
Jest w końcu na odsiecz. Po artykule o stawie z utopioną
weń lodówką i powidokach Stokfiszewskiego na temat władztwa religii, zabieram
się do czytania tego elukubratu!
cursorium  - Nie zostawiajcie mnie pod Wizną39 ! :)   |27.09.2010 11:13:36
Czekałem na wrażenia ale pierwsze przyszły obawy. Czyżby Józef Pan się
przelał goryczą? Aaa naa co muu toooo? Chociaż może i fakt. Nie każdy
jest takim jakim ja się mam. A ilość dowodów stanowi. No i się wie że
z czasem ilość psiakość przejdzie w jakość.
Ale z drugiej to przecież CM
uspokaja że mają control nad tymi ToWarzyszami co to "bez swojej wiedzy i zgody" i że lewizna zawsze o
krok za można by powiedzieć starszymi braćmi i że krzywa to krzywa ale
im rośnie.
Tak że można oddychać spokojnie i celować precyzyjnie Słów nie
marnować iiiii BACH!, BACH, Baaaach !!
Bo widać jak oni klik,
klik świat opisują.

Do red KryPty.
Mi proszę miejsca nie
wskazywać bo mi chodziło mi o J.S.Bacha i jego precyzyjną kompozycję
religijnych dzieł
niestety.
Józef K   |27.09.2010 12:49:00
Czekałem na wrażenia ale pierwsze przyszły obawy. Czyżby Józef Pan
się
przelał goryczą?


A gdzie tam goryczą. Artykuły naszego Cesare już dawno czytam z miną pokerzysty bo jakoś jego hipertekst nie jest w
stanie wywołać skurczu mięśnia choćby na moich ustach. Przeczytałem a
że nie byłem w stanie skomponować ani zdania syntetycznego, ani
pytania, ani puenty, palę tylko cygara i to przy sporych okazjach,
poszedłem spać. 

Najgorsze jest jednak to, ze 3 teksty i nic. Żadnego
wzwodu. Zaraz się wezmę z wypiekami na twarzy za Kingę D., bo liczę, że
choć jej krótka szczecina na głowie jest oznaką jakiegoś konkretu i
zdroworozsądkowego kontaktu z rzeczywistością.
Wazzon   |27.09.2010 07:04:34
Krótko mówiąc po okresie pewnych zaburzeń znowu zabrzmi w Polsce gromkie
"kochajmy się". PO skręciła jednocześnie w prawo i w lewo, wysłała do
biskupów końską głowę a ci siedzą teraz cicho i zastanawiają się co będzie
dalej, Kaczyński wrócił na pielesze (jak Gargamel do swojego zamku) i zostanie
tam gdzieś do 2037 ponieważ tylko "silne leki" mogą go zmusić do
zatroszczenia się o coś więcej niż głosy polskiego radiomaryjnego społeczeństwa
obywatelskiego. Sytuacja stabilizuje się ale na nieco innym poziomie niż
wcześniej. Duzi Panowie pozwolili pohasać nieco Panom i Paniom małym - np.:
zorganizować jakąś antykościelną demonstrację o której młoda lewica z wypiekami
na twarzy będzie rozmawiać przez 5 lat jeszcze, tak jak z dumą wspomina dotąd
białe miasteczko. Czasami może pojawić się refleksja że z jakiegoś powodu hasać
bezkarnie można jedynie wtedy gdy służy to jako medialny epifenomen rzeczywistej
"dyskusji" czyli ciosów wymierzanych sobie przez Dużych Panów. No ale
przynajmniej będzie o czym wnukom opowiadać ("No i wtedy myśmy zorganizowali
tę wielką demonstrację na rzecz świeckiego państwa."; "Dziadku, dziadku
a co to jest świeckie państwo, bo na MTV nic o tym nie ma?"). Pan CM zapewne
widział takie rzeczy już kilka razy od upadku komuny i ma rację w tej ocenie.
"Dyskusja" w Polsce całkowicie zawiera się w smsach wysyłanych sobie
przez Wielkich Panów i w końskich głowach jakie zostawiają sobie na progu czy za
nim. Z drugiej strony - czemu w takim razie jeszcze kilka tygodni temu radził
młodym by zmietli starych sprzed pałacu? Żeby przynajmniej ukonstytuowało się w
Polsce coś na kształt "Rodziny Radia Maryja-au rebours"? Połączonej
miniaturowym bo miniaturowym ale jednak "mordem założycielskim"? O to
chodziło?
I jeszcze jedno - rzeczywiście "jest super" z perspektywy
konserwatywnej modernizacji. Czy raczej, powiedzmy, konserwatywnej
pre-modernizacji bo neokonserwatyzm to jednak już nieco zleżała idea. Na czym w
takim razie polega problem? Donald Tusk, Unia Europejska i Jola Rutowicz nauczą
nas myśleć racjonalnie, bez alienacji - super.
Więc o co nam, i o co Szanownemu
felietoniście chodzi?
cursorium  - niezgrabna propozycja   |27.09.2010 11:33:31
Dziadek.Chcesz zobaczyć jakiego śmiesznego prawnuczka żeśmy z Edziem wyskrobali?
Skubany chciał nam w wolności przeszkodzić.
Zuchy.Ja w Waszym wieku to kopałem
i plułem na staruszki pod krzyżem.
A pamiętasz dziadek, że za tydzień jedziesz
na eutanazję? Cieszysz się że już nie będziesz bezproduktywnym zjadaczem
żywności? Jasiek! To Wy żeście uwierzyli w te eutanazje na serio??
AndrzejRoztocki   |27.09.2010 10:52:59
Więc o co nam, i o co Szanownemu
felietoniście chodzi?


Duzy plus za bezkompromisowe postawienie tego zasadniczego pytania.
jwk   |27.09.2010 12:10:21
Kto nam to endeckie państwo zafundował?
Światła elita?
Zamorano   |27.09.2010 13:18:35
Opcja komentarzy to jakaś porażka pani admin/panie adminie. Już trzeci raz przy
wyświetlaniu obcina 3/4 tekstu.


Cezary:
bo dopóki społeczeństwo będzie
endeckie, endecka będzie także władza w tym kraju

To społeczeństwo już dawno
nie jest endeckie. Zwłaszcza w dużych i średnich miastach. Wszyscy tu przyjmują
apriorycznie założenie człowieka, który był w Polsce na dłużej ostatni raz w
1939 rok. To spora część establishmentu się w tej endeckości świetnie odnajduje.
Ale społeczeństwo endeckie już nie jest.
Batistuta  - Cesare! Cesare! Cesare!   |27.09.2010 15:18:12
Nie wiem czy juz tu tego kiedys nie pisalem, ale Cezary, ten wyraznie tracacy
wigor i ikre Cezary jest tutaj zdecydowanie najzdolniejszym publicysta; na tle
pisarza Jasia, ktory nie potrafi zdania dobrze zlozyc, i pisarza Piatka, ktory
sztuke skladania zdan ma opanowana tylko troche lepiej niz pisarz Jas,
Cesare!Cesare!Cesare! blyszczy jak swiezo zamontowana zarowka.
med555  - Warte POpłuczyny PiSuaru a PiSuar POpłuczyn.   |27.09.2010 21:14:03
Czy jest coś oprócz moczu co mogłoby się dołączyć do tego egzaltowanego
towarzystwa?
uzid   |27.09.2010 21:59:56
emocje opadly, a wraz nimi wrozby kp-felietonistow. okazalo sie, ze wladza nie
lezy na ulicy, jak zapewnial doswiadczony kolega cezary, ktory rewolucje widzial
na oczy wlasne wiec sie zna.

a co z kolega sutowskim?

w felietonie
"krzyzowcy : od putina czy palikota" zapewnial, ze kolejne punkty ugrywa
prezes kaczynski. owszem, ale chyba w tescie na osobowosc u psychiatry.
zapewnial tez, ze kosciol na tym zyska. tylko ze badania pokazuja spadek notowan
kosciola.

lewica patrzy w przyszlosc, tylko cos przyszlosc nie zwaza na lewice.
wejder1   |27.09.2010 23:32:28
Wszystko psuje nieprzewidywalny Kaczor. Teraz nie można go nawet posądzić o
czysty cynizm i wyrachowanie.
Spokojny   |27.09.2010 23:43:07
>>Porzućcie wszelką nadzieję wszyscy, którzy chcieliście sekularyzacji na
skróty. I przeproście się z moimi hipermarketami, Jolą Rutowicz i Lady Gaga, bo
tylko te odmienią, powoli, baaardzo powolutku, oblicze Ziemi, Tej
Ziemi

swieta prawda niestety. To rynek to wszystko robi cala te zmiane.
Myslenie, gadanie, formulowanie postulatow "jak byc powinno" nie zmienia
w istocie niczego. porzuccie nadzieje feministki. Nie pojawila sie kobieta
pracujaca dlatego ze ktos uznal prawo kobiety do tego, by mogla odchodzic od
mezczyzny i mimo to z glodu nie zdychac. Pojawila sie kobieta pracujaca bo ktos
odkryl, ze mozna ja rownie dobrze jak mezczyzne zatrudnic i nawet to taniej
wychodzi (niedokladnie dwa razy taniej, bo zgodnie z prostym prawem popytu i
podazy jesli dwukrotnie wieksza podaz to niekoniecznie zaraz dwa razy nizsza
cena. ale zawsze jednak nizsza). I nie pojawily sie w kioskach pisma dla gejow
dlatego, ze to uczciwe zeby geje mieli pisma. Pojawily sie pisma dla gejow w
kioskach, bo mozna je tam sprzedac i na tym zarobic a kasa nie smierdzi, co
mozna zobaczyc na przyklad w Chorwacji i okolicach. W Zagrzebiu zeby
demonstracje gejow rozpedzic kamieniami ludkowie byli gotowi isc z tymi
kamieniami na wprost naprzeciw policji strzelajacej z ostrych w powietrze i im
pod nogi. Ale juz pare kilometrow dalej geje chodza sobie pod reke po
nadmorskich deptakach, wynajmuja apartamenciki w uroczych nadmorskich
miasteczkach mikroskopijnych i siedza w knajpach pijac winko, pojadajac kalmarki
i trzymajac sie za raczki i nikomu to nie przeszkadza, chocby i w domu Ante
Pavelic na scianie wisial caly w kwiatach. Bo placa w Euro. Tak to wolnosc w
postaci prawa zmienila sie w mozliwosc w postaci tego, ze jest mozliwosc
wszystkiego na czym mozna te pare groszy jeszcze utluc. i tak to wolnosc
religijna nie w tym sie wyrazi, ze ktos ją da, albo uzna, tylko w tym sie wyrazi
ze ostatecznie wszyscy odkryja, ze wiecej niz lektura bzdetow sprzed tysiecy lat
wnosza w ich zycie indywidualnie dobierane horoskopy przez sms po 1,20 plus VAT.
Rynek dostarcza rozkoszy w sposob szczegolny - zaden osad wartosciujacy nie jest
w tym obecny. Zadnego innego wyzwolenia nie bedzie.
uzid   |27.09.2010 23:54:57
ta kobieta wczesniej tez pracowala. przeciez nie lezala i pachniala. tylko
pieniadze niekoniecznie widziala. sufrazystka tez ja politycznie wyzwalala. nikt
nie twierdzi, ze mieszczucha ma wyzwolic cokolwiek innego niz rynek, poza kolega
sutowskim, ktory ciagle rozroznienia abstrakcyjne tworzy, zeby odroznic swoja
lewice kuturalna od palikotowej. pytanie brzmi czy lewica ma jakies postulaty
dla gnebionego przez tych co ich rynek wyzwoli.
Inż.Karwowski   |28.09.2010 09:12:01
Oczywiście, że kobiety zawsze pracowały. wystarczy poczytać choćby
dziewiętnastowieczną literaturę. Wszystkie tam pracują, oprócz najbogatszych,
ale najbogatsi faceci też nie (albo pracują bo chcą). No kogo zabił Raskolnikow?
Lichwiarkę zabił. po naszemu biznes woman.
uzid   |28.09.2010 10:17:35
no tak, ale to juz te panie co uczestniczyly w wymianie pienieznej. mi chodzilo
bardziej o te na wsi. no siedzialy w domy, ale tez ta robota w domu przy domu
jest na wsi.
Inż.Karwowski   |28.09.2010 10:39:31
@uzid
Te na wsi też nie tylko przy domu. Praca w polu i gospodarstwie to
praca zawodowa.
A co do kasy, to też różnie było.
Myślę, że Reymont się nie
pomylił tworząc postać starej Dominikowej (matka Jagny), która trzyma kasę i
władzę w domu.
Takich postaci, silnych przejmujących mężowskie interesy
wiejskich kobiet, jest w literaturze więcej.
No i ja się z twoim zdaniem
zgadzam, mój post był tylko po to by rozwinąć temat :)
Wazzon   |28.09.2010 02:14:31
Nie chodzi wyłącznie o rynek - ludzie zarabiali, zarabiają i będą zarabiać na
rzeczach które w ich kulturach nie mają żadnych szans na powszechny szacunek -
np: niewolnictwie czy pedofilii. Fakt że wyzysk robotników w sweatshopach XIX
wiecznej Anglii czy współczesnej Azji jest opłacalny nie sprawi/ł że robotnicy
nadal siedzą wszędzie cichutko i nie podskakują. CM mówi, i trudno się z tym nie
zgodzić, że jeden odcinek jakiegoś "Klanu" czy "M jak miłość" w
którym pojawi się nie całkiem niesympatyczny gej więcej znaczy niż wszystkie
parady tego świata. Rynek wykorzenia struktury, pop wykorzenia umysły - a
peryferia nie produkują "własnego" pop, więc na nic nasze piszczenie za
czy przeciw.
uzid   |28.09.2010 10:12:25
odcinek klanu i parada w telewizorze niewiele sie rozni. choc pewnie klan
najbardziej moze przeorac swiadomosc spoleczna. ale nie o to chodzi. serial z
inzynierem karwowskim byl tez gospodarce bez rynku. emancypacja za pomoca rynku
polega na tym, ze :

1) ludzie musza liczyc na siebie i uczyc sie
autonomicznosci. a nie poswiecenia dla spoleczenstwa.

2) rynek dostarcza
rozrywki i sprzedaje marzenia z tego swiata w reklamach a nie z tamtego. choc
ostatecznie oltarz moze zamienic sie na telewizor i wszystko tak czy siak z
tamtego.


postulaty odzielenia panstwa od kosciola, beda z ducha rynku, a nie z
ducha lewicy krytykujacej rynek. marks o religi mowil jedno zdanie tylko podobno
z tym opium i wogole sie nia nie zajmowal.
Wazzon   |28.09.2010 13:09:49
Zgoda z punktem (2) - do pewnego stopnia. Ale jeśli chodzi o rynek i
samodzielność to hmm, wydaje ci się że za komuny ludzie nie musieli
"autonomicznie" i bez polegania na państwie kombinować jak zorganizować
sobie to czego państwo im nie dostarczało? A zakres deprywacji był porównywalny.
Rynek dostarcza innej logiki działania, i niektórym nie udało się przestawić
dostatecznie szybko (zresztą przy restrukturyzacji całej gospodarki i tak spora
ilość ludzi była skazana na to by skończyć na śmietniku historii) ale
stwierdzanie że uczy większej autonomii jest po prostu ideologiczne. Zapewne
spory kawał społeczeństwa został uciszony za pomocą "rent i emerytur" i
w ten sposób, używając popularnego określenia wepchnięty w "życiową
bezradność" - ale to zrobiło dopiero państwo kapitalistyczne. I bardzo
dobrze bo inaczej mielibyśmy rozwarstwienie jak w Ameryce PAołudniowej albo
władzę przejąłby jakiś miejscowy Łukaszenko i byłoby po ptakach.
uzid   |28.09.2010 13:47:59
nie musieli czy musieli? no wlasnie musieli i zalatwiali sobie na czarnym
rynku.

nie jest ideologiczne, choc oczywiscie moze. ale w tym sensie, w jakim
stwierdzilem, ze rynek rozluznia wiezi spoleczne, jest faktem. podobnie jak w
tym ze musisz sie zam zatroszczyc o swoj los. w gospodarce planowej planuja go
planisci. mi chodzilo o sama idee autonomicznosci i suwerennosci. bez
wartosciowania. moze byc tez tak ze jestes wolny a nikomu niepotrzebny i
bezradny co do losu i tyle z tej wolnosci.
Wazzon   |28.09.2010 14:06:31
Musieli, musieli, źle skonstruowałem zdanie.
Chodzi mi o to że jeśli rozmawiamy
o ustrojach politycznych jako bytach idealnych to rzeczywiście, kapitalizm
oznacza większą autonomię jednostki etc. Ale w realu jak zmierzysz zakres
autonomii - i jak porównasz autonomię np: nomenklaturowego dyrektora zależnego
tylko od swojej sieci kontaktów i mogącego "załatwić" sobie wszystko z
autonomią drobnego przedsiębiorcy zależnego od rzecz takich jak pogoda w Chinach
czy polska strategia Lidla?
Podobnie wygląda rzecz z więziami społecznymi -
klasyczny totalitaryzm = każda jednostka sama wobec władzy czyli ekstremalna
atomizacja; komunistyczny autorytaryzm = dominacja "słabych" więzi nad
silnymi (żeby jak twój kumpel poleci nie polecieć razem z nim).

I ja też nie
mówię tego normatywnie - w tym sensie że to wszystko nie determinuje który
system jest lepszy. Determinuje to efektywność - kapitalizm jest tutaj lepszy i
koniec. Ale nie oznacza to od razu że przynosi JEDNOSTCE większą autonomię,
wolność, lepsze orgazmy i diabli wiedzą co jeszcze.
uzid   |28.09.2010 14:29:17
orgazmy akurat nie zdziwilbym sie jakby okazaly sie gorsze. ja sie z tym co
piszesz zgadzam. z tym ze rozmawiamy tu o kwesti odzielenia panstwa od kosciola.
to byla kwestia zwiazana z liberalizmem gospodarczym. liberalowie oswiecenia
trajkotali o tej religi i trajkotali. jak i sam napisales ze kapitalizm jest
efektywniejszy. bieda tej wolnosci nie da. zaleznosc od wiezow rodzinnych. praca
i mozliwosc zmiany tej pracy to umozliwi.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 27.09.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.09369 Seconds