> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Koń, który mówi, i jego cesarz Drukuj
Cezary Michalski   
03.07.2011

Ponieważ Paweł Lisicki następnego dnia po tym, jak go sprzedano (swoją drogą współczesny kapitalizm coraz bardziej przypomina rzymski targ niewolników), opublikował miażdżący tekst Wiktora Świetlika na temat grzechów posmoleńskiej prawicy, czuję się od tej pory zwolniony z obowiązku polemizowania z moimi dawnymi kolegami z „Rzepy”, teraz będzie to za mnie o wiele bardziej gustownie robił Paweł Lisicki. Nie będę też otwierał szampana, jak to robił Lisicki, kiedy na targu niewolników wystawiano jego konkurentów. Przejdźmy zatem do innych tematów.


Kiedy Kaligula wprowadził swojego konia do senatu, wszyscy sądzili, że zwariował, tymczasem on budował senat rzymski równie racjonalnie, jak Kaczyński buduje swoją partię, a Tusk swoją partię i rząd. Jedyna wartość Rostowskiego z punktu widzenia Tuska to to, że wychował się na placówkach dyplomatycznych, należał do partii Torysów i ma na imię Vincent… Krótko mówiąc, jest dziwakiem, a dziwak nie zbuduje w polskiej partii swojej frakcji, swojej „spółdzielni”, tak jak Schetyna czy Grabarczyk – ludzie do bólu normalni. Każda spółdzielnia to władza, a każda władza w PO nie będąca osobistą władzą Tuska, to władza Tuskowi odebrana. Zatem rząd i partia zbudowane wyłącznie z Rostowskiego, Sikorskiego, Arłukowicza, Kluzik-Rostkowskiej byłyby z punktu widzenia Tuska tak samo racjonalne, jak dla Kaliguli rzymski senat złożony wyłącznie z jego własnych koni (pomarzyć zawsze można). Konie nie zbudują „spółdzielni”, nie stworzą efektywnej frakcji, z którą Kaligula czy Tusk musieliby się podzielić swoją suwerenną władzą. To logiczne, racjonalne, szczególnie w kraju bez kapitału społecznego, bez zdolności do kooperacji, gdzie każdy uważa się za Brutusa, a akweduktów nikt nie buduje.


Kiedy jednak koń wprowadzony do senatu przemówi, robi się przykro. Rostowski przemówił na temat związków partnerskich, że ich być nie powinno, że są abominacją, przemówił na temat in vitro, że nie uchodzi, bo zapłodnienie powinno się odbywać w kobiecie, a nigdy na zewnątrz… i tym podobne mądrości. Rostowski, który ma poglądy zbyt reakcyjne, żeby być dzisiaj Torysem w Anglii (nawet Camerona by zemdliło, gdyby sobie Vincenta posłuchał), w Polsce może zostać ministrem centrowego rządu. Może, ponieważ w Polsce centrum jest przesunięte bardzo daleko na prawo, i może, ponieważ nie reprezentuje żadnego niebezpieczeństwa dla Tuska, żadnego potencjału podmiotowości, żadnych umiejętności budowania własnej frakcji w PO. To jest racjonalne, ja to doskonale rozumiem, ale niech Rostowski przynamniej nie mówi, niech nie otwiera swojej skądinąd sympatycznej paszczy. Bo jest dla Tuska tylko koniem wprowadzonym do senatu, żeby zająć tam miejsce jakiegoś kolejnego potencjalnie niebezpiecznego senatora. Skoro zatem mamy system cesarski – na peryferiach, gdzie w dodatku „republikanie” kompletnie zdziczeli, system niepozbawiony zresztą pewnej racjonalności – niech konie siedzą przynajmniej w senacie po cichu. Bo tylko wtedy może uwierzymy, że je Kaligula ze swoich niezmierzonych stadnin wybrał z racji ich niebywałej jak na koński gatunek inteligencji i „promodernizacyjnych” (jak na koński gatunek) skłonności.


Choć oczywiście nawet mnie (skrajnego „sloterdijkowskiego” oświeceniowego mizantropa, którego niewiele już zasmucić potrafi) kompletnie dobił wynik głosowania klubu Platformy nad „społecznym” projektem zmuszenia polskich kobiet już nie tylko do „kompromisu aborcyjnego” z lat 90., ale do ukorzenia się przed Gowinem, Rydzykiem, Jurkiem, przedwyborczym Kaczyńskim, żądającymi od nich rodzenia, kiedy zostały zgwałcone, kiedy ciąża zagraża ich życiu, kiedy płód nie ma szansy przeżyć. Łatwość kontrolowania życia innych przez ludzi, którzy własnym życiem czasami zarządzają dziwnie, jest w Polsce niezwykła. I nie jest zaskoczeniem, że to poczucie łatwości bawienia się życiem innych ludzi ogarnęło teraz także większość parlamentarzystów PO. Ale znowu, Piotr Pacewicz optymistycznie ogłasza, że po zebraniu pod patronatem „Gazety Wyborczej” 23 tysięcy podpisów „Sejm będzie się musiał zająć obywatelskim projektem ustawy o związkach partnerskich” (ja nie z optymizmu Pacewicza się śmieję, z siebie śmieję się przede wszystkim, z mojej własnej kompletnej w dzisiejszej Polsce bezsilności „konserwatywnego modernisty”). Nic nie będzie Sejm musiał, skoro Rydzyk i Jurek z umiarkowaną pomocą przedwyborczego PiS-u bez trudu zbierają 450 tysięcy podpisów pod projektem uczynienia polskich kobiet polityczną zabawką nudzących się w domkach pod miastem prawicowych chłopców. Dopóki proporcje w Polsce nie będą odwrotne – pod projektem ostrożnej skądinąd ustawy o związkach partnerskich 450 tysięcy podpisów, a pod skrajnie już zamordystycznym projektem ustawy antyaborcyjnej 23 tysiące – dopóty Tusk będzie sobie do senatu dobierał konie takie jak Rostowski. A przesprytna przedwyborcza Platforma będzie potem w większości głosowała jak konie.

 

 

Komentarze
Dodaj nowy
daras1983   |04.07.2011 00:51:52
Zeby ta przesprytna Platforma nie pogubila sie przypadkiem na sprawach
obyczajowych.
Trafilo mnie jak uslyszalem wynik glosowania.
Schetyna myslal juz
chyba o weekendowej balandze w Koszalinie kierujac ten projek pod
glosowanie.
Majace obecnie miejsce przesuwanie sie pogladow obyczajowych Polakow
w storne liberalnych, najwidoczniej niezauwazone przez Tuska, moze sprawic ze
elktorat Platformy pierwszy raz od 4 lat moze tupnac noga i powiedziec Tuskowi:
"nie popieramy tego co nam teraz karzesz popierac".
Tusk ktory mowi ze
nie bedzie sie klanial przed ksiedzem wlasnie to zrobil.
W dodatku w sprawie w
ktorej nasze rozwiazania prawne nijak maja sie do czasow w ktorych zyjemy.
Oj
Donaldzie Tusku. UWAZAJ!!!
lech100   |04.07.2011 11:51:25
Wyjątkowo celna krytyka skądinąd popieranego przeze mnie Tuska (wobec braku
alternatywy)
Znikający punkt  - Tak przy okazji akcja Pacewicza to oszustwo   |04.07.2011 13:33:41
"Zbieranie podpisów" na stronie Gazety było pozbawione elementarnej
kontroli i każdy mógł tam sobie wpisać, co chciał i ile razy chciał. Pacewicz
potem na spotkaniu z Schetyną odczytywał te "podpisy", ale oczywiście
nie zająknął się, że czyta makulaturę.
Starszy Pan  - Bez grubiaństwa   |05.07.2011 16:58:58
Szanowny Panie Redaktorze. Mam ponad 80 lat i nie stać mnie na
ekscytacje polityczne ale pańskie kpiny z kiepskich polityków i dziennikarzy,
aczkolwiek ostre, zajebiste, jak za przeproszeniem celnie napisał jeden z
młodych zapewne blogerów, natomiast nie grubiańskie, brutalne czy lizusowskie,
przy tym pełne erudycyjnej fantazji. Wstyd mi za Redaktora Naczelnego wielkiej
przecież gazety - Rzeczpospolitej. Wstyd za Ministra Finansów, który na tematy
światopoglądowe wypowiada się rzeczywiście z błyskotliwością perszerona. Wstyd
za niektóre dowcipaski Premiera. Jestem niezwykle dumny z polskiego
przewodniczenia klubowi najbogatszych krajów Europy i chyba najbardziej
cywilizowanych krajów Świata. Nie obawiam się większych wpadek w tej roli
Prezydenta, Premiera i Ministra Spraw Zagranicznych. Obawiam się, że projekt
budżetu Unii będzie ostro atakowany przez Camerona i kilku innych.
Pozdrawiam.
ddddd  - etam   |05.07.2011 18:04:02
nawet Gowin jest przeciwny temu projektowi wiec o czym Panstwo piszecie.
Wyraznie PO powiedzialo, ze jest przeciwne odrzucaniu projektow obywatelskich
przed skierowaniem do pracy w komisjach. Dlatego czesc glosowalo za skierowaniem
go do dalszej pracy. Obecnego kompromisu nikt nie ruszy w polsce przez dlugie
lata.
Dwugłowiec   |06.07.2011 14:48:31
Głosowanie na tym projektem pokazuje, ze może czasem chcielibyśmy by PO było
bardziej w ‘centrum’, niż rzeczywiście tam jest.
I faktycznie to punkt wiru
koszmaru- kiedy takie projekty nie mają żadnego problemu by zebrać wymagane
poparcie społeczne. Pomimo czestego w mediach ignorowania liczby 400 tyś. wobec
milionów mających inne przekonania, trzeba zauważyć prosty fakt: demokracja
promuje aktywne ruchy a nie bierną aprobatę.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.81497 Seconds