> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Inwazja porywaczy ciał Drukuj
Cezary Michalski   
22.12.2010

W epoce tabloidów - kiedy jako najważniejszy informacyjny program ze świata, w najważniejszej polskiej telewizji informacyjnej TVN24, idą kawałki z YouTube z komentarzami Jacka Pałasińskiego (wolałbym już kawałki z YouTube bez tych komentarzy) - uprawia się wyłącznie politykę tabloidową. Do jej tworzenia najlepiej nadają się „narracje” (cyt. za Eryk Mistewicz) wzięte bezpośrednio z „pulp fiction”, z wagonowych opowiadań grozy publikowanych ongiś w amerykańskim magazynie „Weird Tales”, a potem przenoszonych na ekran.  Jarosław Kaczyński postanowił np. wykorzystać - i to na najwyższym szczeblu polskiej polityki - scenariusz Inwazji porywaczy ciał (pierwsza filmowa wersja z 1956 roku w reżyserii Dona Siegela, ale bez porównania lepszy jest oczywiście remake Philipa Kaufmana z 1978, z Donaldem - niestety dla Kaczyńskiego - Sutherlandem w roli głównej). Jarosław Kaczyński najpierw ciało Lecha Kaczyńskiego rozpoznał, i to zarówno w Smoleńsku jak też przed wawelskim pogrzebem. Ale było to wówczas, kiedy zaczynał realną walkę o prezydenturę. I „weird tales” nie były mu jeszcze do niczego potrzebne, bo to w Polsce jednak do tej pory była lektura niszowa. A nie dokonuje się ryzykownych eksperymentów w dziedzinie literackiej recepcji, kiedy walczy się o władzę realnie. Dziś Jarosław Kaczyński o władzę realnie nie walczy, więc postanowił sobie poeksperymentować w dziedzinie recepcji.  Zatem parę miesięcy po wawelskim pogrzebie, kiedy pojawił się raport MAK, polskie poprawki dla niego, i znów jest okazja, żeby napsuć trochę krwi Tuskowi i przepuścić prąd wysokiej częstotliwości przez mózgi rzednącej armii posmoleńskich zombies, Jarosław Kaczyński ciała Lecha Kaczyńskiego najpierw usiłował nie rozpoznać w ogóle, kiedy jednak kolejni świadkowie i kolejne gazety (nieoceniona śledcza rola „Gazety Wyborczej” plus liryka towarzysząca Wojciecha Czuchnowskiego) przypomniały, że jednak w Smoleńsku Kaczyński ciało swego brata rozpoznał, pojawiła się jedna z najbardziej niesamowitych deklaracji w całej historii polskiej polityki: „O ile rozpoznałem ciało mojego śp. brata na lotnisku w Smoleńsku… o tyle, kiedy już widziałem ciało przywiezione do Polski w trumnie, to go nie rozpoznałem. Tutaj to był człowiek, który w ogóle nie przypominał mojego brata”. Dalej spór zszedł już na poziom rodziny, gdyż wiarygodność opowieści grozy Jarosława Kaczyńskiego zanegował osobiście zięć jego zmarłego tragicznie brata. Jednak szczypta fantazji i grozy (spora szczypta, właściwie kopiasta łopata) pojawiła się w samym sercu polskiej polityki. Skoro ciało jeszcze w Smoleńsku należące do Lecha Kaczyńskiego bez cienia wątpliwości, pod Wawelem stało się ciałem kogoś innego, zupełnie Jarosławowi Kaczyńskiemu nieznanego, „body snatchers” (porywacze ciał) musieli zaatakować w drodze, gdzieś pomiędzy Rosją a Polską (uderzyli w samolocie? To całkiem możliwe, przecież, jak pamiętają wszyscy widzowie kultowego filmu, „body snatchers” to piekielnie inteligentne zarodniki z kosmosu). W umyśle każdego uważnego widza  Inwazji porywaczy ciał (a ja do takich widzów należę, widziałem ten film dokładnie sześć razy), rodzi się jednak podstawowa wątpliwość: po co „body snatchersom” straszliwie zmasakrowane ciało Lecha Kaczyńskiego (a po co jego ciało Rosjanom?)? Jak pamiętamy, te piekielnie inteligentne zarodniki po milionach lat błądzenia w zimnych otchłaniach kosmosu trafiwszy na Ziemię wybierały ciała bez wyjątku ŻYWE!  

 

Znaki zapytania się mnożą. Nihilistyczny polski Internet (chyba tylko Salon24 udaje powagę) od 48 godzin stara się odpowiedzieć na pytanie: po co „porywaczom ciał” była ta podmianka? Moją osobistą nagrodę w dziedzinie czarnego humoru otrzymuje pewien nihilista z Onet.pl, który sugeruje, że Rosjanie wcisnęli przy tej okazji resztki Lenina na Wawel („kiedyś się po nie zgłoszą, no i po Wawel oczywiście”), podczas gdy na Kremlu leży „Lech I Obrażony” (cyt. za anonimem). Hipoteza, jakkolwiek nieprawdopodobna, jest przynajmniej śmieszna (liczne dowcipy o „materiale do klonowania” nie mają już tej świeżości). Zatem chcieliście „Weird Tales”, no to je macie. Ale zanim strzelicie do grzmocącego w swój rozstrojony instrument pianisty, pamiętajcie, że to nie ja wprowadziłem estetykę amerykańskich wagonowych opowieści grozy do polskiej polityki, zrobił to Jarosław Kaczyński. Przypomnę: lider największej partii opozycyjnej, były premier RP, człowiek, który nawet mnie wydawał się kiedyś szansą naszej polityki. Ja jego „opowieści z krypty” tylko relacjonuję. W czasach dla mnie osobiście groteskowo smutnych. 

 

Apendyksem do tematu tego felietonu stało się moje przypadkowe spotkanie z Antonim Macierewiczem. Rzecz działa się bezlitośnie rano, w budynku radiowej „Trójki”. Macierewicz do komentowania „weird tales” Kaczyńskiego został zaproszony przez Michała Karnowskiego, a ja, na zaproszenie redaktora Krystiana Hanke miałem później komentować tematy z porannej prasy. Macierewicz ubierając płaszcz po zakończeniu rozmowy z Karnowskim zaczął powtarzać głośno, bardzo głośno, że nie rozumie wątpliwości wobec ostatnich wypowiedzi Kaczyńskiego, bo przecież „człowiek dotknięty ogromną osobistą stratą ma prawo do takich zachowań, a dziwić się temu mogą tylko ludzie niewrażliwi”. Po trzecim czy czwartym powtórzeniu przez byłego ministra tej „oczywistości” nie wytrzymałem i rzuciłem ze swojego kąta „nie!”. „Co nie?” - zapytał zdziwiony były minister? „Nie ma prawa do takich zachowań - brnąłem dalej - nawet dotknięty ogromną osobistą stratą, jeśli pełni funkcję publiczną, jeśli np. jest liderem największej partii opozycyjnej”. Antoni Macierewicz popatrzył na mnie szczerze zdumiony, komunikacja żadna między nami nie zaszła. Jak to zwykle bywa pomiędzy zaciśniętym po purytańsku kolesiem z Torunia (to niby ja), a malowniczym sarmackim politykiem prosto z Kongresówki (to Macierewicz), który język „wierności wobec bratowej i brata” wyssał z mlekiem matki i kiedy Jarosław Kaczyński tym językiem mówi, Macierewicz doskonale Kaczyńskiego rozumie. Problem jest tylko taki, że moim zdaniem Jarosław Kaczyński w „inwazję porywaczy ciał” sam wcale nie wierzy. Swoich „weird tales” używa wyłącznie do zarządzania sarmacką ekipą, jaka mu została. Widziałem go w moim życiu kilkanaście razy, kilka razy rozmawiałem z nim dłużej i za każdym razem stwierdzałem jedno i to samo: Jarosław Kaczyński to absolutny „control freak”, raczej zimny, „piekielnie inteligentny” (cyt. za S.I. Witkiewicz), obdarzony zupełnie niezłym, sarkastycznym dowcipem… - we wszystkich tych aspektach jest zresztą całkowitym przeciwieństwem swego zmarłego tragicznie brata. Jedyna obsesja Jarosława Kaczyńskiego, nad którą chyba jednak nie panuje, to przekonanie, że tylko on jeden wie, co by zrobił z władzą w Polsce, gdyby ją miał, i że ta władza w każdym innym ręku się marnuje. Cała reszta - także jego posmoleńskie „weird tales” - jest tylko instrumentem służącym do realizacji tej jednej, podstawowej i autentycznej obsesji, którą zresztą Kaczyński dzieli z wieloma politykami, czasem sporego formatu. 

 

PS. Gdybym nie musiał tego felietonu, z oczywistych względów, zatytułować „Inwazja porywaczy ciał”, nadałbym mu tytuł „Do przyjaciół Węgrów”.

 

 

 


Felietony Cezarego Michalskiego publikujemy w poniedziałki i w środy.

 

Komentarze
Dodaj nowy
3x36w   |22.12.2010 01:50:53
Powyższego tekstu jeszcze nie przeczytałem. Przed chwilą pomyślałem że jest już
po północy, więc jest już środa, więc pewnie ukazał się nowy felieton. I w
związku z tym wszedłem na stronę. A piszę ten komentarz, aby dać świadectwo
jakich ma Pan fanów.
ubik   |22.12.2010 12:54:11
Cezary Michalski na podobieństwo Ph.K.Dicka pracuje na śmietniku cywilizacji i
korzysta z popowych filmów, literatury i piosenek jako tworzywa dla swoich
felietonów. Efekt jest interesujący.
Józef  - ostatni etap , JK dzieli swoją rodzinę .   |22.12.2010 13:49:01
Kiedy o polityku mówią dobrze to jest dla niego bardzo dobrze , kiedy o polityku
mówią źle , to dla niego nie jest jeszcze źle , kiedy o polityku nic nie mówią
to jest bardzo źle bo nikomu już nie jest potrzebny ani jako przyjaciel , ani
jako wróg , po prostu nie istnieje , i tego boi się J. K. , ale to niedługo
przyjdzie i parę przestanie puszczać i wreszcie gwizdek ucichnie .
bullshitproduction   |22.12.2010 14:27:22
"…z Donaldem - niestety dla Kaczyńskiego - Sutherlandem w roli
głównej"
Piękna fraza, uśmiałem się.

Tylko proszę znowu nie robić z J.
Kaczyńskiego demona trzeciej kategorii (cyt. za Witkac), i pisać, że to control
freak. Z tym akurat się nie zgodzę, zwłaszcza z tym control.
Tego, że J.
Kaczyński nie panuje nad tym co mówi, dowodzą tego sprostowania Dubieniewskiego,
skonsultowane z J. Kaczyńskim. Nie jest w stanie zwłaszcza wyobrazić sobie
reakcji na swoje wypowiedzi, jego "control" jest mocno nadwątlona.
Co
do tego, że takie granie trupami,służy rozgrywce politycznej - nie ma
wątpliwości. Jest to oczywista oczywistość.
Agnieszka G.   |22.12.2010 17:11:52
Nie jestem purystką i "ubrać płaszcz" jeszcze poloniście
Michalskiemu daruję.

Ale jak można twierdzić, że remake Inwazji porywaczy ciał jest lepszy od pierwowzoru? To już jest perwersja dla mnie niepojęta!
Dorincja   |23.12.2010 17:14:16
J. K. posłużył się tanią metaforą, ot co.
Zeitgeist  - Gdzie Boże Narodzenie?   |24.12.2010 01:25:40
Czy to jakiś nowy wyraz neutralności światopoglądowej?
Willen  - Przycisk Lubie To!   |24.12.2010 19:21:30
Prosze mi zamontowac asap przy felietonach Cezarego Michalskiego przycisk Lubie
to!
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 22.12.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.43799 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273