> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Dzień świstaka Drukuj
Cezary Michalski   
11.04.2011

Od soboty rano na Krakowskim Przedmieściu odbywała się dystrybucja społecznego szacunku. Oczywiście ta polska, polegająca na odbieraniu społecznego szacunku „tym drugim”, którzy „nie są nami”. Inne ognisko dystrybucji społecznego szacunku zapłonęło pod ambasadą Rosji. Tam dystrybucja społecznego szacunku odbywała się pod hasłami „Putin - morderca”, „Tusk - zdrajca”. W ten sposób dawny „ciemnogród” i „mohery”, „babcie bez dowodu” i „populiści” - wszyscy, którzy poprzednie rozdania dystrybucji społecznego szacunku przegrali, obiektywnie albo subiektywnie (zresztą w polityce nie ma żadnej „mieszczańskiej, empiriokrytycznej obiektywności”, zapytajcie Lenina, Gramsciego albo Schmitta), odgrywali się na swoich wieloletnich „oprawcach z III RP”, którzy poprzednie rozdania raczej wygrywali. Kaczyński podrzucił zdanie z Herberta, platformersi się oburzyli. Zwyczajny, polski, pseudopolityczny dzień świstaka.

Ale w sobotę, przy okazji naszej codziennej dystrybucji społecznego szacunku, dodatkowo jeszcze niszczono państwo, naszą politykę zagraniczną, stosunki polsko-rosyjskie, ład międzynarodowy w tej części Europy. W listopadzie ubiegłego roku Rosjanie przywieźli do Smoleńska kamień, by uczcić katastrofę smoleńską, ale przygotowując się jednocześnie do twardych negocjacji z Polakami na temat tego, co na tym kamieniu ma być napisane. Rosjanie uznali już wcześniej Katyń za zbrodnię komunistyczną, zbrodnię stalinowską; zrobił to Miedwiediew, zrobił to Putin, zrobiła to Duma. Nie chcą Katynia uznać za ludobójstwo, bo boją się konsekwencji prawnych wobec własnego państwa, a ich państwo jest na tyle silne, żeby jednostronnie nie dać sobie terminu „ludobójstwo” narzucić. Polska od dawna próbuje z Rosjanami termin „ludobójstwo” wynegocjować, bez większych sukcesów, obojętnie, czy rządzi akurat Kaczyński czy Tusk. Ale co tam negocjacje, co tam polityka międzynarodowa, kiedy przy kamieniu pojawiła się wdowa po prezesie Kurtyce z paroma ludźmi i przywierciła własną tablicę, gdzie „ludobójstwo” stało jak byk. I sprawa negocjacji załatwiona, tylko tchórzliwi Tusk czy Sikorski mogli na to nie wpaść, kiedy rozwiązanie było tak proste.

Zwolenników Chaveza, Ahmadineżada i Hamasu, miłośników latynowskiej estetyki politycznej na polskiej lewicy powinna taka akcja cieszyć i fascynować; polską prawicę cieszy i fascynuje na pewno. Ja nie jestem lewicowcem ani prawicowcem, ale przede wszystkim konserwatystą. Przy okazji tablicy uświadomiłem to sobie z jeszcze większą intensywnością. Konserwatyzm (nie mylić z jego imitacyjnym zdziczeniem propagowanym przez Legutkę, Ziemkiewicza i Cejrowskiego) zawiera przekonanie, że należy płacić podatki, że powinny być one progresywne, nawet jeśli zdaniem konserwatysty lepiej, żeby była to progresja łagodna. Że ci, którym się powiodło, i nieudacznicy tworzą jedną wspólnotę polityczną, że państwo jest wartością nadrzędną, ponad radykalnymi estetykami i radykalnymi interesami. Że nie należy być fanatykiem narodu, ale fanatykiem wartości takich jak wolność, sprawiedliwość, życie jednostki i jej prawo do poszukiwania szczęścia (przypominam, że prawo jednostki do życia, wolności i poszukiwania szczęścia to cytat z liberalno-konserwatywnej konstytucji amerykańskiej, a nie z nielubianych przez naszych prawicowych imitatorów gejów, feministek, Magdaleny Środy czy ABR).

Jeśli fanatycy narodu pomagają realizować wartości najważniejsze i uniwersalne, to są sprzymierzeńcami konserwatysty, jeśli nie, to są wrogami i konserwatysta ma prawo powiedzieć: naród tak, ale nie na warunkach, które wolność jednostki i jej prawo do życia i szczęścia naruszają. Ma prawo odwołać się przeciwko fanatyzmowi własnego narodu lub jego części do wartości uniwersalnych. I konserwatyści zwykle to robili. Kisielewski, bracia Mackiewiczowie, Bobkowski, nie lewacy przecież, potrafili mówić Polakom, kiedy ci wpadali akurat w histerię, rzeczy niewygodne, bo byli odważni. Dzisiejsi prawicowcy to zwyczajni tchórze. Fanatyzmowi swoich fanów nie potrafią się przeciwstawić, potrafią się tylko podlizywać, jeszcze go nakręcać, bo fanatyczny rynek konsumuje nawet publicystyczne towary z Lidla za cenę towarów sprzedawanych w butikach w Złotych Tarasach. Każdy producent i handlowiec cieszyłby się z tak ustawionego rynku.

Ziemkiewicz (niegdyś laureat nagrody Kisiela), Mazurek (tu nie potrafię nic dodać, bo nie wiem, kim Mazurek był „niegdyś”), Krasnodębski, Kaczyński… potrafią już tylko fanatyzm własnej wspólnoty narodowej rozbudzać, a kiedy już go rozbudzą, potrafią się tylko przed tym fanatyzmem płaszczyć, bez względu na to, jakie formy przybiera. W ten sposób dołączają do bardzo w Polsce bogatej historii ruchów antypaństwowych, realizują w najlepsze liberum conspiro, tyle że już nie wobec jakichś zaborców, ale wobec swojego własnego państwa, bo oni nie zauważają nawet różnicy. A boją się ich już nie tylko Tusk i Sikorski, którzy od listopada parę razy obiecywali Rosjanom rozwiązać problem tablicy przywierconej przez wdowę (ale nie mogli się przyznać, że i wdowy się boją). Boją się też Kwaśniewski i Nałęcz, boją się wszyscy. I pod ciężarem swojego własnego strachu politycznie polegną. Oczywiście ich strach jest zrozumiały, bo w Polsce wdowa jest od polityka silniejsza: popatrzcie sobie na Grottgera, jak nie wiecie dlaczego. Przyszedł jednak moment wspólnej wizyty przy kamieniu prezydentów Rosji i Polski, w obecności kamer telewizji z Rosji i z Polski, i Rosjanie wymienili płytę - bo nie zrobili tego Polacy, którzy bali się wdowy. Kwaśniewski, Nałęcz, Tusk, Sikorski…, wszyscy to wiedzą i wszyscy boją się to powiedzieć wprost. Sądzą, że histerię można przeczekać. Otóż nie można, chociaż co z nią zrobić, to ja też nie wiem.

Wiem tylko jedno. Państwo, w którym politykę zagraniczną uprawia wdowa, choćby i po samym prezesie Kurtyce, jest państwem istniejącym tylko przez przypadek, państwem skazanym na zagładę. Dzisiaj utrzymuje nas przy życiu przypadek geopolitycznego ładu powstałego w Europie po roku 1989, przypadek istnienia Unii Europejskiej, przypadek, że Niemcy postanowili realizować swoje narodowe interesy za pośrednictwem UE, a nie bezpośrednio, z użyciem swego wypasionego jak BMW niemieckiego narodu, wreszcie przypadek, że Rosjanie uznali za priorytet odbudowę i modernizację własnego kraju, nawet jeśli ona nie do końca im wychodzi i czasami łatwiej jest ich przywódcom poudawać przed własnym ludem mocarstwowców w niedocerowanych i niedopranych szynelach Armii Czerwonej. Ale kiedy te wszystkie przypadki się skończą - jeśli się skończą, bo nie życzę tego ani Polsce, ani sobie, tak jak życzą tego i Polsce, i sobie ludzie marzący, aby z emigracji albo ze sztabu w bunkrze zagrzewać polskich cywilów do kolejnego powstania warszawskiego - to skończy się też Polska. Bo dzisiejszy stan polskiej polityki, od której istnienie państwa najbardziej zależy, nie pozostawia najmniejszej wątpliwości: polskie państwo samo z siebie, bez międzynarodowych podpórek, przetrwać nie może. Wszyscy zajęci są w nim dystrybucją społecznego szacunku w sposób, który uniemożliwia jego przetrwanie.

Komentarze
Dodaj nowy
kot   |11.04.2011 08:51:41
@chtte jestem ciekawy co teraz powiesz?
Ja nie potrafię.
uzid   |11.04.2011 10:42:44
ladnie. pan horyzontalnie i z rozdarta koszula. polska optymistyczna ze
spuszczonymi glowami. a z tylu harcerz spod krzyza podnosi szable. wajda niech
to skreci czyli mityczne zrodla krytycznego racjonalizmu.

a moze inny rezyser
: bohater wybral ciepla wode z kranu, wsiadl do samolotu i samolot
wybuchl.

znow bez happy endu. to chyba genetyczny instynkt smierci.
JKK   |11.04.2011 15:38:07
Może to jeszcze nie strach, ale i obawa przed tym, by nie odpaść od poprawności
wobec przyjętych norm zachowań wobec zmarłych, wdów itp, krępuje ruchy, blokuje
umysł i zwiotcza wolę.
A tak ogólnie, tekst mi leży.
Pozdrawiam!
aga   |11.04.2011 19:12:46
smutne i chyba dosyc trafne
petro   |11.04.2011 20:23:15
no i te same zasady mi odpowiadają co Panu, tylko z kim taką politykę
realizować?? liberalno-konserwatywno(w powyższym znaczeniu)-centrolewicową????
chaim   |11.04.2011 20:59:04
"Państwo, w którym politykę zagraniczną uprawia wdowa, choćby i po samym
prezesie Kurtyce, jest państwem istniejącym tylko przez przypadek, państwem
skazanym na zagładę". Kurwa, to genialne, prorocze słowa.
Kac   |12.04.2011 00:44:11
Brawo Cezary, wreszcie tekst w którym fraza, myśl, tezy biegną spójnym, wartkim
i przejrzystym rytmem. Chociaż mi osobiście model "dystrybucji szacunku"
do opisu zjawisk szczególnie nie przypada do gustu. Ale fakt faktem, to państwo
rzeczywiście istnieje jeszcze nie z mocy własnych, immanentnych sił
pozwalających mu przetrwać w każdych warunkach ale, jak to ujął Cezary, trochę
przez przypadek. Gdyby nie ten wyjątkowy zbieg różnych, wyjątkowo sprzyjających
okoliczności, ktoś ten burdel rozpędziłby w try-miga. I ani Wuj Sam, ani Pani
Jasnogórska ani inne Swiętyboże nie pomoże.
Optymista   |12.04.2011 01:46:49
ok, redystrybucja szacunku, proces przykry, ale może nieunikniony po
zaszłościach upychania pod dywan różnic i rynkowego kneblowania ludzi społecznie
niesaksesful, niech żyje konflikt! niech żyje! nie mówmy o dżentelmeńskim
ładzie, poland jest poland, całokształt wybryków postżałobnych może pomóc
sprowadzić narodowy lament do parteru i lepiej nauczyć się naszych dziwacznych
różnic na nowo, poznać warto sąsiada, tudzież sąsiadkę, nawet jeśli powielają te
stęchłe a samolubne wizje j.k.
mpj   |12.04.2011 06:03:10
"… że należy płacić podatki, że powinny być one progresywne, nawet jeśli
zdaniem konserwatysty lepiej, żeby była to progresja łagodna. Że ci, którym się
powiodło, i nieudacznicy tworzą jedną wspólnotę polityczną, że państwo jest
wartością nadrzędną, ponad radykalnymi estetykami i radykalnymi interesami. Że
nie należy być fanatykiem narodu, ale fanatykiem wartości takich jak wolność,
sprawiedliwość, życie jednostki i jej prawo do poszukiwania szczęścia…" -
takie przeświadczenie wydaje mi się proste, oczywiste, niewymagające wyjaśnień
ani uzasadnień. A jednak dla wielu nie istnieje, żyją tak, jakby o tym nie
wiedzieli. Nie wiedzą czy tylko udają? Może udają, bo znajdują przyjemność w
trwaniu w swoich sekciarskich wspólnotach. Mają wolność, a pchają się za kraty.
kaz  - Slabosc Polskiego Rzadu   |12.04.2011 07:25:52
Slabosc Polskiego Rzadu
Pan J. Kaczynski stosuje solidarnosciowa taktyke do
blokady prac Polskiego Rzadu. Najgorzej, ze to mu sie w jakims stopniu udaje.
Pan Premier D. Tusk coraz bardziej przestaje byc efektywnym premierem, nie
potrafi opanowac i zalagodzic powazny konflikt, ktory rozdziera polskich
politykow oraz polskie spoleczenstwo. W krajach z duzym doswiadczeniem w
funkcjonowaniu demokracji, zgrozenie konfliktami bardzo prosto sie rozwiazuje,
poniewaz partie polityczne wewnetrznie sa demokratyczne. Przykladowo w
Auatralii, kiedy w ubieglym roku powstal konflikt miedzy wielkimi korporacjami
wydobywczymi i rzadem w odniesieniu do podatkow, Partia Pracy bardzo szybko
wymienila premiera Kevin’a Rudd’a na Juli’e Gillard. W czasie ostatnich 2 lat
opozycia trzy razy wyminila swoich liderow, a rzadzaca partia wymienila raz.
Poniewaz polski smolenski konflikt jest prawie rownowazny z osobistem konfliktem
Kaczynski-Tusk, to w twkiej sytuacji to dla dobra Polski, Ci obaj panowie
powinni byc jak najszybciej usunieci z pozycji liderow partii, a wybrani nowi,
ktorzy zalagodza ten konflikt. Jest jednak bardzo trudne, poniewaz Ci panowie sa
wodzami politycznych partii i beda walczyc o swoje dobre imie, a Polska niech
upada.
Partie wodzowskie i glosowanie na listy paryjne, to spadek PRL-u, im
predzej sie ich pozbedziemy, tym bedzie lepiej, bo otworza sie szersze wrota dla
nowych zdolniejszych politykow, ktorzy lepiej beda rozwiazywac polskie problemy
niz obecni politycy-amatorzy.
uzid   |12.04.2011 12:28:52
Za duzo to panstw to nie ma, ktore isntnieja tylko dzieki sobie. Polska nie jest
wyjatkiem szczegolnym. Zreszta trzeba sie zdecydowac, czy chce pan
konserwatywnej modernizacji peryferium, czy to panu nie w smak. A wogole to nie
o polityke zagraniczna tu chodzi tylko wewnetrzna. Zostawiono ta tablice tak jak
juz kiedys zostawiono krzyz. ze strachu? to juz za duzi chlopcy, na takie
strachy, sprawe nielegalnej tablicy mozna by zamknac w przeciagu jednego dnia
jakby chciano, to nie material na burze. chodzi o to zeby znow sie dzialo i
pisiaki sie spalaly.
qwe12   |12.04.2011 21:05:29
Mpj-"Mają wolność,a pchają się za kraty"-genialne!
chatte botte  - do kota, skoro prosi   |12.04.2011 21:08:49
Powiem tyle (to do kota), że to genialny felieton. Ale dodam też - skoro
mnie kocie zaczepiasz - że różni się od tamtego i nie udawaj, że nie
wiesz gdzie i czym.
Cezary Michalski w ogóle zaczyna myśleć jak
dobry, myślący ekonom myśli, w tym, co tu czytam wszystko wyważone, trafne,
własna perspektywa przedstawiona w takim świetle, że każdy widzi ją
tak samo. Choć myśleć każdy może inaczej. Bo co kto sobie widzi we
własnej piaskownicy to nikogo, za przeproszeniem, nie obchodzi.
Trudno
tutaj cokolwiek więcej powiedzieć, może tyle, że to, co tutaj czytam
to jedna z najlepszych, felietonowych i skrótowych oczywiście, ocen
sytuacji naszej sceny politycznej w jej żmudnej wegetacji w ostatnim
roku.

Dlaczego Pan, Panie Cezary, mówi, że nie wie, co zrobić z tą
narodową histerią, skoro implicite Pan to wypowiada. Pisząc o Putinie, że na pewno nie będzie podwijał ogona
jak Komorowski, Kwaśniewski czy Tusk, i w imię czyichś depresyj
i zagrań, poddawał się melancholii kilku wdów. To jest państwo, tu
trzeba rządzić a nie cackać się i kilkadziesiąt milionów ludzi poddawać
woli kilku płaksiwych bab, vel kilku wariatkom, którym brak piątej
klepki (bo skoro takie z nich wdowy-patriotki to, jako ‘geograficzna’
choćby Polka, znająca Grottgera, wychodzę z założenia, że jednak
powinny swoją żałobę nieprzepracowaną poświęcić, w imię Wyższej Sprawy,
jaką jest Państwo i Polacy), i po prostu wlepić nie tylko poważne
napomnienie, ale i zagrozić sądem, że w razie zrywania stosunków, to
właśnie one poniosą za to wszystko odpowiedzialność. Mówię to
jako kobieta bo znam kobiety i wiem, co umieją swymi płaksiwymi
zagraniami zdziałać. Po prostu zarówno Tusk-z-gumy, Kwachu-mordo-ty-moja
jak i Komorowski-a-la-cip-cip-kurka (razem wzięci pokazują najgorsze
cechy polskich, męskich polityków) nie są w stanie przejść tego, że
im można powiedzieć twarde NIE, a de facto - nawet czytając to przez inne, społeczne perspektywy - jedynie takie
ostre NIE jest w stanie je z tej traumy (bo takową może
faktycznie być, nikt temu nie zaprzecza) wyprowadzić o zdrowych
zmysłach. Gdybyśmy mieli prezydentową a la Krzywonos nie byłoby cackania
się z nimi, tylko by sobie te wdowy-nieprzepracowane
otworzyły fundację (bo napotkałyby ostry mur) i może co pożytecznego
zdziałały, a nie zakradały się w nocy by usuwać płyty. Powinny mieć za to
sprawę w sądzie, bez patrzenia na konsekwencje i ile innych płaksiwych
polek-wdów i polaków-zróbmy-powstanie wyjdzie na ulice.

Czy w Polsce
ktokolwiek myśli w ogóle o przyszłych pokoleniach? Czy którakolwiek
z tych arcypolek i superpolaków myśli o tym, że Polska inaczej już
powinna budować priorytety a nie w kontekście jeden kościół, własna kuchnia
i polski rosół w niedzielę? Nie sądzę.
I niech się Pan nie łudzi, że
lewica cokolwiek innego tu zdziała czy wymyśli, bo nic nie zdziała, nie
ma tak samo żadnego projektu ani krztyny nowej myśli, jak i prawica.
Zresztą Pan napisał, że nie jest ani z lewicy ani z prawicy, więc to
jedynie wtręt dla uspokojenia sumienia. Żeby nie żywiło nadziei. 


Pozdrowienia,
chatte
chatte botte  - P.S.   |12.04.2011 21:28:11
Zanim zrobię sernik wiedeński dla rodziny to powiem jeszcze: Panie chaim,
dobrze Pan to spuentował.

Panie Optymisto, Pan jesteś
zacny optymista. W Polsce, kraju gdzie nadal jako ostatniego z
profetów zna się Mickiewicza, to nie wypali, że niby proces lamentu i
płaksiwej żałoby się skończy, on się nie skończy, bo to tak,
jakby histeryczce pozwolić na samowolkę, pokazywać jej histerię przed
kamerą i jeszcze jej za to płacić. Lacan, rodzaj późnego wnuka Freuda, powiedział ciekawą rzecz, w końcu oni się zajmowali
żałobą i lamentami, więc wierzę, że nie ma mi Pan za złe tego wtrętu,
że "żadna kobieta nie jest w stanie na facecie wymusić ciąży… a
jednak nie, histeryczka to potrafi".
Niech Pan pomyśli fantazyjnie
nad społeczno-politycznymi konsekwencjami tej frazy.
3gec   |13.04.2011 08:23:59
Specjalnie się zalogowałem, by podziękować Panu za ten felieton:).
Tolek  - Brawo!   |13.04.2011 13:39:33
Brawo! Koniecznie proszę napisać książkę. De respublica emendanda, albo coś w
tym sytlu. Albo nawet o zmierzchu res publiki. Chylę czoła!!! Genialne!!! (choć
ponure)
kaloryfer  - zagłada   |13.04.2011 18:48:01
do 2012 partie PiS i PO przestaną istnieć. tak ze swoich obserwacji wywnioskował
m.in.prof.Eisler.
nasi wielcy wodzowie zniszcza siebie nawzajem. taka mala,
polska Wojna Dwóch Róż. kto będzie naszym Tudorem?
Andrzej G.  - Anihilacja   |13.04.2011 21:34:58
To, że PiS i PO muszą zejść ze sceny politycznej (może nie w 2012, ale rok czy
dwa lata później) to dla mnie było jasne po wyborach prezydenckich.

I to nie z
powodów politycznych, lecz całkiem psychologicznych: obie te partie odniosły
wielki sukces niezasłużenie i nienależnie. Świadomość tego faktu (a może
podświadomość) musi rozkładać obie partie od wewnątrz, a do tego jeszcze
wyborcy, którzy wiedzą że nienależnie wybrali…

Tyle off topu, sorry.

Panu
Cezaremu dzięki wielkie za przenikliwą uwagę o państwie istniejącym przez
przypadek. mpj - dzięki za genialne zdanie "Mają wolność, a pchają się za
kraty".
kot   |17.04.2011 15:52:52
chatte, śniło mi się,że mnie zdradziłaś.
chatte botte   |19.04.2011 00:38:47
Kocie, nigdy przenigdy, chatte nie zdradzi kota. No bo niby z kim mogłaby?
kot  - Krótko ale treściwie   |19.04.2011 16:35:43
A cha!
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 11.04.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.94713 Seconds