Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Do kościoła! Drukuj
Cezary Michalski   
10.08.2010

Jarosław Kaczyński wciąż pozostaje jednym z najsprawniejszych polskich polityków. W parę zaledwie miesięcy zdołał dokonać tego, czego od dekad – a właściwie nigdy – nie udało się dokonać ani polskiej lewicy, ani polskim liberałom. Sprowokował mianowicie dwie masowe manifestacje antyklerykalne. Pierwszą, razem z Dziwiszem, w Krakowie, jeszcze w dniach żałoby posmoleńskiej, odbywającą się pod krakowską kurią w proteście przeciwko decyzji o złożeniu Lecha Kaczyńskiego na Wawelu. I drugą, o wiele bardziej masową, w nocy z 9 na 10 sierpnia w Warszawie, w proteście przeciwko nieistnieniu w Polsce świeckiego państwa i świeckiej sfery publicznej. Jak tak dalej pójdzie, tandem Kaczyński-Macierewicz zasłuży się dla sekularyzacji Polski nieporównanie bardziej niż tandem Boy-Krzywicka. Tym bardziej, że Kaczyński nie zejdzie już z wybranej przez siebie drogi. Po traumie 4 lipca, która dotknęła go bez porównanie bardziej niż trauma 10 kwietnia, postanowił zabrać ze sobą do politycznego grobu zarówno polski patriotyzm jak i polski katolicyzm, mszcząc się na nich za to, że jednak nie zapewniły mu władzy nad Polską.

  

Prawicowy szantaż Smoleńskiem, jawne stwierdzenie, idące od PiS po „Rzeczpospolitą” (tę ostatnią z wyłączeniem ostatnich dwóch tygodni), idący od Jarosława Kaczyńskiego po Bronisława Wildsteina, od Antoniego Macierewicza po Rafała Ziemkiewicza, od Zbigniewa Romaszewskiego po Tomasza Terlikowskiego, od Teologii Politycznej po Frondę… – brzmiał po prostu tak: „ponieważ Lech Kaczyński  się zabił, w imię tej ofiary musicie nam oddać władzę polityczną i ideową nad Polską, bo wy jesteście chorążymi podłego i pozbawionego sensu życia, podczas gdy my jesteśmy chorążymi pięknej i przepełnionej sensem śmierci”. Sądziłem, że szantażyści, którzy wszystkim innym zarzucali „wykluczenie się z polskości”, zamilkną po przegraniu wyborów prezydenckich, ale nie zamilkli. Jednak ta próba ostatecznego pomieszania zdegenerowanej polityki ze zdegenerowaną religią pod sztandarem zdegenerowanego pseudomesjanizmu, wywołała w końcu reakcję, która ma ogromny potencjał polityczny.

  

Ten polityczny potencjał to nie potencjał na rewolucję bolszewicką, Badiouańską, Żiżkowską… To potencjał na rewolucję burżuazyjną, która jednak w Polsce nigdy jeszcze nie miała miejsca. Wystarczyło spojrzeć na profil estetyczno-społeczny wielotysięcznego tłumu wypełniającego Krakowskie Przedmieście w nocy z 9 na 10 sierpnia. To była wielkomiejska mieszczańska młodzież tęskniąca do sekularnej emancypacji, której polska polityka w ogóle jej nie oferuje, bo wciąż jest rozpięta pomiędzy Kaczyńskim przy Rydzyku i Komorowskim przy „umiarkowanych biskupach”, no i jest jeszcze, „bardziej na lewo” Jacek Majchrowski przy kardynale Dziwiszu. Analogiczny do tłumu na Krakowskim Przedmieściu podmiot społeczny rozpoczynał – fakt, że wiele wieków temu – Rewolucję Chwalebną w Anglii czy Wielką Rewolucję Francuską. Wbrew Engelsowskiej redukcji, także wówczas bardziej chodziło o „godność i suwerenność” niż o sam tylko „chleb”.

  

Tak więc „Ruch 9/10 sierpnia” to może być potencjał na rewolucję burżuazyjną, bo polskie społeczeństwo dwadzieścia lat po końcu PRL-u nie jest już w 100 procentach feudalne, i to pomimo wysiłku wielu markizów i markiz, wielu hrabin i hrabiów, postkomunistycznych i postsolidarnościowych, czerwonych i czarnych. Ale ludzie, którzy uczyli się historii, choćby w szkole średniej, może pamiętają, że praktycznie wszystkie ciekawe rewolucje w Europie były „zaledwie” burżuazyjne. W ich bliższej lub dalszej konsekwencji, w krajach, gdzie rewolucje burżuazyjne (czasem, choć nie zawsze połączone z religijną reformą) wygrały, pojawiała się z czasem silna socjaldemokracja, wpływowe ruchy emancypacyjne, świeckie państwo i świecka sfera publiczna… wszystkie te zjawiska uważane dzisiaj za mrzonki przez zdecydowaną większość polskiej klasy politycznej i polskiej klasy medialnej, a jednak mrzonki, które kiedyś mogą także zaistnieć w Polsce, pod warunkiem, że jakaś rewolucja burżuazyjna wcześniej się tutaj odbędzie.

  

Kto jednak nazwie polityczny potencjał „Ruchu 9/10 sierpnia”, będącego reakcją na „Ruch 10 kwietnia”? (Liderzy „Ruchu 10 kwietnia”, Wipler i Potocka, już nazwali swój ruch „polskim odpowiednikiem Tea Parties Movement” czyli zjawiska politycznego, które za największą degenerację amerykańskiej polityki uważa nawet część amerykańskich Repubikanów) Kto „Ruch 9/10 sierpnia” politycznie zinterpretuje i stanie na jego czele? Kto nie pozwoli go zmarnować, nie pozwoli mu się osunąć w jałowy i chwilowy antyklerykalizm, który może zostać potępiony jako „nihilizm” przez polityków i media od Gowina po Kaczyńskiego i od TVP S.A. po „Rzeczpospolitą”? A po napiętnowaniu go jako „nihilizm”, może się obrócić w poczucie winy i kolejną kapitulację przed siłami polskiego feudalizmu? Czy „Ruch 9/10 sierpnia” nazwie i politycznie zorganizuje partia Palikota (większość rewolucji burżuazyjnych miała swoją fazę bonapartystowską)? Czy może uczyni to lewica Napieralskiego (dzisiaj podobna raczej do Francuskiej Partii Komunistycznej w Maju ’68, PZPR-owsko-konserwatywny Jacek Majchrowski musiał się ze strachu posikać w swoją koronkową pościel obserwując transmisję z Krakowskiego Przedmieścia i zastanawiając się, co na to powie kardynał Dziwisz, czy pozwoli mu rządzić Krakowem przez kolejną kadencję)? Nawet Tusk z Lewandowskim mogliby stanąć na czele tej burżuazyjnej rewolucji, gdyby byli to Tusk i Lewandowski z okresu wczesnego KL-D. Dzisiejszy Lewandowski wyemigrował przed polskim feudalizmem do Brukseli, a Tusk został przez polski feudalizm sprowadzony do pionu, nauczony przezornej zachowawczości.

  

A Krytyka Polityczna, jaką rolę wybierze w tej sytuacji? Sławomir Sierakowski od wielu lat tęsknił za polskim Majem ’68 (przypominam, kolejną radykalniejszą falą rewolucji burżuazyjnej we Francji, dlatego FPK tak Maja nie lubiła). Nie były „polskim Majem ‘68” kilkunastoosobowe protesty uczniów z Bednarskiej przeciwko Giertychowi, mimo histerycznego wręcz wsparcia wszystkich ówczesnych liberalnych mediów. Jest takim Majem sierpień 2010, mimo zakłopotanego bełkotu większości liberalnych mediów, spacyfikowanych wcześniej przez smoleńską katastrofę politycznie i dyskursywnie ujeżdżaną przez pseudokatolicką prawicę.

  

Od TVP S.A., a nawet TVN-u, po „Rzeczpospolitą” („Gazeta Wyborcza” jest tu wychylona najbardziej w stronę świeckości, jest nieomalże skłonna poprzeć „Ruch 9/10 sierpnia”, choć ostatecznie przeważy tam pewnie naturalny konserwatyzm Jarosława Kurskiego) media głównego nurtu przeciwstawiają sobie wizerunek „smutnych i godnych obrońców krzyża upamiętniających tragicznie poległe ofiary”, i „rozkrzyczaną, nihilistyczną młodzież, godność ofiar lekce sobie ważącą”. Czy jednak rzeczywiście np. Jarugę-Nowacką upamiętniają zmobilizowani przez PiS, „Gazetę Polską” i Radio Maryja ludzie wygrażający innym od Żydów i satanistów, czy też może właśnie oni jej pamięć pod Pałacem Prezydenckim codziennie bezczeszczą? A jej i jej wizji świeckiego państwa w Polsce być może po raz pierwszy oddały publicznie hołd tysiące młodych ludzi skandujących na Krakowskim Przedmieściu hasło: „Do kościoła!”

  

„Do kościoła!” to bowiem hasło sensowne, ciekawe, które naprawdę warto zinterpretować i wyartykułować politycznie. Oznacza ono, czy też raczej, może ono oznaczać, wezwanie do budowania w Polsce świeckiego państwa i świeckiej sfery publicznej. A także wezwanie polskiego Kościoła, aby „powrócił do kościoła”, opuszczając nieudolnie przez siebie zawłaszczaną sferę świeckiego państwa, władzy i polityki. Oczywiście pojawia się wątpliwość, czy abp. Sławoj Leszek Głódź, abp. Józef Michalik, Jan Pospieszalski, Rafał Ziemkiewicz, chłopcy z „Teologii Politycznej” i wielu, wielu, innych, gdyby zostali kiedyś naprawdę zmuszeni „powrócić do kościoła”, będą jeszcze w ogóle wiedzieli, co się w tym kościele robi? Czy po swojej fascynującej przygodzie z polityką i władzą - bo tylko polityka i władza, a nie żadna wiara ich „kręci” - będą jeszcze umieli poszukać Boga w labiryncie kontrreformacyjnego baroku, który polskie kościoły wypełnia i symbolicznie blokuje od XVII wieku? To już inne pytanie, bardzo ciekawe, na które odpowiedź nie jest wcale oczywista.

  

Kto zatem zinterpretuje „Ruch 9/10 sierpnia”, kto uczyni go ruchem politycznym, kto na jego czele choć odrobinę zsekularyzuje Polskę, która, jak widać, do częściowej przynajmniej sekularyzacji jest już przygotowana? Może to zrobić nowa polska lewica, choć może ją też pochłonąć dalsza fascynacja krzyżem na Krakowskim Przedmieściu jako wspaniałym, zrealizowanym przez Kaczyńskiego „powrotem emocji w polityce” czy „powrotem polityczności”. Nowa polska lewica może się udać na kolację z Kaczyńskim i dalej spierać się z Michalskim o to, czy „bezduszny liberalizm” nie jest gorszy od Kaczyńskiego, Macierewicza, Powstania Warszawskiego i PiS-owskiego krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Ale to byłby właśnie jałowy estetyzm, podczas gdy lewicowa polityka, a przynajmniej potencjał dla lewicowej polityki, pomaszerował Krakowskim Przedmieściem w nocy z 9 na 10 sierpnia. Gdyby nowa polska lewica nie wykorzystała tej szansy, jeśli wybierze dalsze roztkliwianie się na Jarosławem Kaczyńskim, to ona sama stanie się Francuską Partią Komunistyczną wobec Maja ‘68. Politycznie jałową, nawet jeśli nieskazitelnie ortodoksyjną. Chciałoby się czasem do wytwornie ortodoksyjnych nowolewicowych dziewcząt i chłopców krzyknąć: „macie wreszcie, do cholery, realną politykę przed oczami, a wy, zamiast wziąć ją w garść, zajmujecie się swoim sentymentalno-teoretycznym fiku-miku!”.

  

Jeśli jednak nikt się „Ruchem 9/10 sierpnia” politycznie nie zajmie, to zamiast „polskiego Maja ‘68” wyjdzie z niego niezdolna do politycznej artykulacji „masa przedkrytyczna”. Przedstawiana jako „nihilizm” przez TVN, przez „Rzeczpospolitą”, przez Gowina, przez Kaczyńskiego… Jeśli Krytyka Polityczna do czegoś się przez te 10 lat przygotowywała, to właśnie do tego, żeby wydarzeniom takim jak te z nocy 9 na 10 sierpnia nadać sens polityczny. Żeby zamiast naiwnego antyklerykalizmu, w istocie dla Kościoła i dla prawicy niezwykle politycznie wygodnego, „Ruch 9/10 sierpnia” stał się dojrzałym i skutecznym politycznym ruchem na rzecz świeckości państwa. Nie ma tu żadnej sprzeczności z sensownym zainteresowaniem się przez KP postsekularyzmem. Postsekularyzm, taki, jakim go widzą Habermas czy Gauchet, jest wezwaniem do pojednania lub przynajmniej negocjacji pomiędzy świeckim rozumem i wiarą w społeczeństwach, w których sensowna sekularyzacja już zaszła. Sekularyzacja jest zatem warunkiem postsekularnego pojednania. W Polsce sekularyzacja jeszcze nie zaszła, jej wehikułem może być jedynie „rewolucja burżuazyjna”, tym bardziej, jeśli choćby w jakimś stopniu zostanie ona zinterpretowana i politycznie ukierunkowana przez lewicę.

  

Także, a nawet przede wszystkim polskiemu Kościołowi „powrót do kościoła” dobrze by zrobił. Może nawet uratowałby go przed dalszą degeneracją, której stygmatami są Leszek Sławoj Głódź, Józef Michalik, Tadeusz Rydzyk, Paetz koncelebrujący mszę w święto Niepokalanego Poczęcia czy Wielgus koncelebrujący mszę w intencji Popiełuszki. Dzisiejszy żałosny polski cezaropapizm – nieudaczny zarówno w wykonaniu biskupów, jak i w wykonaniu prawicowej władzy świeckiej - jest najszerszą furtką do sekularyzacji, przed którą kiedyś ostrzegał Tadeusz Bartoś, sekularyzacji nie przez Sobór Watykański II, nie przez późny protestantyzm, nawet nie przez Robespierre’owską Religię Rozumu, ale przez hipermarkety i Jolę Rutowicz. Czyli takiej sekularyzacji, w której z etycznego dziedzictwa judeochrześcijaństwa w nowoczesności naprawdę nic nie zostanie.

  

Felietony Cezarego Michalskiego publikujemy w poniedziałki i w środy.

Komentarze
Dodaj nowy
antenka_beretowa   |10.08.2010 15:24:18
Właśnie słucham w audycji Tomasza Sakiewicza w pr.3 o wczorajszej manifestacji
:….jest w każdym społeczeństwie jakiś margines hołoty , plebsu, tłuszczy…
erdabliu  -    |11.08.2010 14:06:39
…rozumiem, że Sakiewicz ma na myśli tę żałosną garstkę pod krzyżem … ale to
już chyba kopanie leżącego ;)
uzid   |10.08.2010 15:58:34
….dal nam przyyyyklad palikoooot jak zwycieeeezac maaamyyyyyy….

jak ma
uczynic to krytyka, ornitolog ma ptaszki fruwac uczyc?
kebe   |10.08.2010 16:30:55
Nie mogę się oprzeć wrażeniu że przez Pański tekst wylewa się jakaś śmiesznie
małostraszna tęsknota za wielką zadymą. Naprzód młoda lewico! Ruszmy z posad
bryłę świata (a przynajmniej Polski)! A tu ani "obrońcy krzyża" nie
stanowią reprezentatywnej grupy Polaka-katolika (którego czym prędzej należy
spakować do kościoła) ani towarzystwo z fejsbuka nie ma ambicji na coś więcej
niż zrobienie obory w licznym towarzystwie. Po co ta napinka? Czy wszyscy
konwertyci są tak radykalni?
antenka_beretowa   |10.08.2010 17:04:36
Kebe, nie mogę oprzec się wrażeniu,że żyjesz w świecie własnych
projekcji.I
uzasadniam moje wrażenie tak samo wyczerpująco ,jak Ty.
uzid   |10.08.2010 17:09:15
a mi sie zdaje ze pan cezary jakis rozchwiany. o obsesji krzyza cos pisal dni
kilka temu, ze prawdziwa lewica juz odeszla od krzyza, ze godnosciowcy mu sie
nie podobaja i emocje prymitywne przemawiajace za zydozercami i czarnozercami.
ze wybiera tuska. a tu zapal rewolucyjny
kot   |10.08.2010 17:14:47
Cezary zanim znowu rzucisz Dziwiszem w Majchrowskiego przeprowadź z nim
wywiad
poszperaj w jego osiągnięciach krakowskich lub ich braku i jego stosunku
do oddawanania Kościołowi tego co mu się nie należy. Uważam, że to najlepszy
prezydent dużego miasta w Polsce Skonfrontuj.
Wybacz tykanie ale w internecie
tak już jest albo być powinno.
Notak   |10.08.2010 17:35:24
"potencjał dla lewicowej polityki, pomaszerował Krakowskim
Przedmieściem"

- Neutralność światopoglądowa państwa jako centralny
postulat nowej polskiej lewicy? Śmiać się czy płakać…
RAWoko   |10.08.2010 17:43:07
wyborcy powinni podziękować obecnej klasie politycznej ani PO z
Gowinem ani SLD z aparatczykami typu Miller Mapieralski
Kwasniewski..czytaj kondkordat. religia w szkołach nie zapewni postulat
panstwa świeckiego..Pan Cezary za czesto zmienia poglady jego
wiarygodnośc jest zerowa
uzid   |10.08.2010 23:01:44
pan cezary nie zmienia pogladow, tylko jest nomadem zagubionym w swojej
bibliotece. generalnie to stawia na jole rutowicz i postmoderne, ale wczoraj w
nocy znow uslyszal rewolucyjna trabke , wzruszyl sie jak za lat szczeniecych i
na hegla stawia
Notak   |10.08.2010 17:43:33
Czy nie jest przejawem dość prymitywnego determinizmu przekonanie o konieczności
popełnienia w Polsce wszystkich starych błędów Zachodu, żeby go
"cywilizacyjnie nadganiać"?

Cezary zdaje się myśleć że rozwój świata
przebiega jak "levele" w grze komputerowej, w której każdy kolejny gracz
musi przechodzić etapy w tej samej kolejności i walczyć z tymi samymi
"bossami".
uzid   |10.08.2010 18:01:21
to nie jest kwestia bledow lub wlasciwej drogi tylko kwestia emancypacji lub jej
braku. czy bledem jest wolnosc? dla kogos kto chce kogos innego za gembe trzymac
zapewne tak.
Notak   |10.08.2010 18:05:12
Zamiast o "wolności" lepiej mówić o nieco bardziej konkretnych
postulatach. A te z punktu widzenia politycznego mogą być mniej lub bardziej
rozsądne oraz lepiej lub gorzej realizowane.
uzid   |10.08.2010 18:13:37
lepszego poczatku realizacji odzielenia panstwa od kosciola niz ta mlodziez na
ulicy nie ma, bo to jedyny mozliwy. ktos mowil ze jak krew sie nie polala to nie
ma historii. bez brutalizmow, ale bez ulicy zmiany politycznej nie bedzie. zaden
polityk tego nie zrobi bez ruchu spolecznego
Notak   |10.08.2010 18:27:18
Że bez demonstracji liczebności i siły nie ma zmiany - to pełna zgoda. Sądzę
tylko że rozdział kościoła i państwa, choć bardzo ważny, nie jest postulatem
najważniejszym, a na pewno nie takim, wokół którego może się narodzić silna
polska lewica.
uzid   |10.08.2010 23:09:07
nikt sie silny nie rodzi, trzeba stawiac jakies kroczki. czekacie na wiecej
doktorantow ekonomii na portalu jak na godota? czy moze ktos z panow humanistow
zada pytanie pana kierowcy z misia : to co panowie pijemy czy patrzymy sie na
siebie? ludzie krzycza cos czego nie krzyczeli a szef interesu w ameryce :-)
RAWoko   |10.08.2010 17:47:43
załosne ze POPIS czyli PO i PIS niespełnione marzenie Cezarego z
pomocą nediow zmanipulizował scene polityczną nawet kościół podzielili
miedzy siebie..Po ma nycza i dziwisza pieronka a pis rydzyka
stefanka.PZPR od Gowina do palikota la kazdego cos miłego…witamy
w dzikim kraju cytat z Mira
pawel_c  - Michalski i Majchrowski   |10.08.2010 17:55:48
Brak wiedzy na temat tego, o czym pisze, nie tylko nie przeszkadza Michalskiemu
w generowaniu felietonów, ale wręcz pomaga. Mniejsza o to, że jurysdykcja
prezydenta miasta bynajmniej nie sięga katedralnej krypty. Furda najlepiej w
Polsce realizowana strategia rozwoju transportu publicznego, furda zamknięcie
sporej części śródmieścia dla samochodów, furda wreszcie - last but not least -
otwarty sprzeciw wobec przejmowania gminnego majątku przez Kościół, utrącony nie
przez kogo innego, jak "modernizacyjnych" radnych PO. Prezydent
Majchrowski dla publicysty Michalskiego pozostanie zredukowany do postaci z
kreskówkowego sporu o wawelski pochówek, bo tyle tylko widać z pierwszych stron
gazet czytanych w warszawskich kawiarniach.

Redaktorze Michalski! Kiedy
ostatnio byliście w Krakowie? Może warto przypomnieć sobie miasto studiów?
Notak   |10.08.2010 18:15:25
I właśnie na to chciałbym żeby Michalski, jeśli już musi pisać te felietony,
odpowiedział:

- jak to jest że wykpiwany przezeń Majchrowski sprzeciwia się
najgłośniej wśród polityków samorządowych apetytom majątkowym kościoła

- jak to
jest że ta rzekoma ‘modernizacja’ (nb. jedno z najgłupszych słów polskiego
języka politycznego) ma mieć za swe zbrojne ramię partię bojących się dziwisza
oportunistów.

Proszę, Cezary, dajemy ci temat na kolejny felieton!
mstarzynski  - !   |10.08.2010 18:42:55
Ja marzę, żeby Krytyka wreszcie coś z tym zrobiła! jestem pewien,że pełno ludzi
za Wami pójdzie
antenka_beretowa   |10.08.2010 19:29:02
Lewicę i prawicę łaczy w Polsce jedno - Polskość , czyli pogestykulowanie i
pójście do domu.
Notak   |10.08.2010 20:51:37
Ha ha!
Ale to prowadzi do ciekawego wniosku - o niepolskim
charakterze
Solidarności z 1980. Jej - w pewnym wymiarze - powodzenie było
możliwe jak
niespodziewany pryszcz na narodowej dupie.
Notak   |10.08.2010 20:52:00
Solidarność trzeba na nowo opisać,
tak by jej spadkobiercy zaczęli się wstydzić
swego pochodzenia
antenka_beretowa   |10.08.2010 22:59:33
"W pewnym wymiarze - powodzenie" :-DDD genialne !

A
swoją
drogą,pamiętam ,że zadziwiajaco szybko po podpisaniu pozrozumień w
‘80
solidarnościowi działacze jęli się przeobrażać w notabli izolowanych
od
rzeczywistości szybą służbowego fiata z szoferem…
septimanus   |10.08.2010 23:00:25
Brawo Cezary !
Oczywiście, jakieś minimum rewolucji Polsce się należy …
inaczej zostaniemy Tybetem Europy. Zostaniemy ziemią świętą i pełną ducha ale
też ziemią przeraźliwie i nieodwracalnie zacofaną. Wystarczy, że nie
zaliczylismy rewolucji nominalistycznej, rewolucja burżuazyjna "należy nam
się jak psu zupa".
Zeitgeist  - antyklerykalizm, modernizm   |11.08.2010 03:06:18
Pierwsze wrażenie po przeczytaniu monologu Cezarego jakie mi się narzuca jest
takie, że publicysta Krytyki pisze wciąż o tym samym - tylko, że znacznie dłużej
- nie rozumiejąc nadal tego samego.

Polski liberalizm nie modernizuje.
Modernizatorem jest Rydzyk, który majstrował przy geotermii, uruchomił szkołę
wyższą i zorganizował starych ludzi lepiej niż niejeden wykładowca zarządzania i
marketingu. Polscy liberałowie nie potrafili nawet wydłużyć autostrad.
uzid   |11.08.2010 18:12:44
rydzyk majstrowal za pieniadze podatnika ku wlasnej chwale, liberal owsiak
modernizuje szpitala podatnika ku ratowaniu zyciu polakow. zorganizowal mlodych
ludzi lepiej niz ktokolwiek, zamiast wyludzac emerytury od staruszkow, klamiac o
ratunku stoczni.
Zeitgeist  - Rydzyk - Owsiak   |13.08.2010 13:48:41
Obaj są narcyzami do kwadratu i obaj na swój sposób wyłudzają pieniądze i mają
szczytne cele dla ich wydatkowania. Tylko, że liberał Owsiak wyręcza państwo w
jego obowiązkach i zwalnia je z odpowiedzialności i systemowego wysiłku
prosocjalnego a religianta Rydzyk bywa że grubiańsko orientuje je prospołecznie.
uzid   |13.08.2010 13:52:20
a jakie to rydzyk ma szczytne cele? prowadzi zwykly biznes. rydzyk zorientowal
panstwo prospolecznie? chodzi o te obnizenie podatkow najbogatszym przez pis?
Zeitgeist  - Rydzyk   |14.08.2010 01:58:13
Wychodzi naprzeciw potrzebom kilkumilionowej rzezy ludzi, którzy mało kogo
obchodzą. To wystarczy.
Zeitgeist   |11.08.2010 03:09:07
Taką też miarę - przykrojoną do modernistycznego półsnu - ma polski
antyklerykalizm, którego z centymetrem szukać trzeba by nawet na krakowskim
przedmieściu. Podpici młodzieńcy mieli się z kim podroczyć. Było taniej niż na
dyskotece, bo nie płaciło się za bilety wstępu.
Opary francuskiej świeckości
ulecą w kolejnych pielgrzymkach, mszach prezydenckich, rocznicach wojtyłowych.
Wątpię czy nawet Europie uda się "uwolnić" Polskę z klinczu
narodowo-katolickiego. Bo i po co? Dla postmodernistycznego non-sensu?
uzid   |11.08.2010 10:17:36
a jakie wartosci sa pod krzyzem? tam dopiero nihilizm rozkwita. martwota
umeczenie tresura
Zeitgeist   |14.08.2010 01:59:30
I mówisz to ty liberał. Co cię obchodzą ich wartości?
uzid   |14.08.2010 09:18:51
jaja sobie robisz? dokladnie nic! i dlatego niech wypierdalaja z terenu
panstwowego. czy jak ja pojde tam stanac z pacyfa tez bede mogl stac do konca
swiata?
Spokojny   |11.08.2010 11:28:00
>>Wątpię czy nawet Europie uda się "uwolnić" Polskę z
klinczu
narodowo-katolickiego. Bo i po co? Dla postmodernistycznego
non-sensu?

czyli co..?
Zeitgeist  - sens   |11.08.2010 13:07:24
czyli spychanie sensów w sferę prywatności prowadzi do nikąd.
uzid   |11.08.2010 17:24:32
to co nazywa pan spychanie sensow w sfere prywatna ja nazwe usensowniem
jednostki. najwiecej sensu jest zapewne w totalitaryzmie, gdzie prywatnej
jednostki nie ma wogole. nikt nie zabrania katolikowi byc podmiotem spolecznym.
nie chce tylko by uwazal sie za jedyny prawomocny podmiot, ktory wedle zyczenia
moze decydowac o terenie publicznym.
uzid   |11.08.2010 17:37:04
widzialem pod palacem haslo my tez jestesmy polakami. zapewne wejscie w sfere
publiczna jest "wewnetrzna emigracja" a pod palacem palikot zebral
autystykow?
Zeitgeist   |14.08.2010 02:01:45
I w czym widzisz problem: jedni i drudzy wyrażają swoje poglądy. Byle to robili
spokojnie bez atakowania tych drugich.
uzid   |14.08.2010 09:20:55
zadnego. ten absurdalny tekst byl ironia jak bys nie zauwazyl. dobra juz serio
koncze bo widze ze chcesz pobic piane dla jej pobicia
Zeitgeist  - projekt lewicowy, proket katolicki   |11.08.2010 19:30:32
Obawiam się, że są tylko dwie realne drogi: odsensownić wszystko, jak chce
Michalski, czyli wykastrować społeczeństwo z silnych tożsamości oraz usensownić
sferę publiczną nie naruszając praw jednostkowych.

Usensownić można w oparciu
o poszukiwanie najlepszych rozwiązań lub w oparciu o zdanie
większości.
Koncepcja Michalskiego jest utopijna, bo rzekoma liberalna
neutralność, gra wolnych i wolnorynkowych wyborów preferuje silne mniejszości. W
rezultacie prowadzi do wykluczenia słabszych. Ładnie to przerobił Sierakowski w
Rewolucji u bram. Nie będę więc rozwijał tego wątku.

Katolicyzm i prawdziwa
lewica są do siebie łudząco podobne
uzid   |11.08.2010 19:45:57
a pan marks komunizm widzial po kapitalizmie i bardzo ten kapitalizm zachwalal.
jakos tez wole zeby lewica sie narodzila po liberalizmie, niz na drodze pisu, po
prlowskim feudalizmie.
Zeitgeist  - Socjaldemorkacja   |11.08.2010 20:21:14
A Pan Sierakowski lubi szwedzką socjaldemokrację. I ja też ją lubię, w pewnych
zdroworozsądkowych granicach.
Willen  - Swietny tekst!   |11.08.2010 19:35:09
Swietny tekst! Doskonala analiza! oby sie sprawdzila, czego Panu, sobie i Polsce
zycze!
Zeitgeist  - wartości   |12.08.2010 01:40:52
Doczytuję końcówkę felietonu. Nie myliłem się. Michalski nie życzy sobie lewicy
warującej u bram, bo nie chce zastępowania jednych - lewicowych - wartości przez
drugie - katolickie. Proponuje więc świat bez wartości.

Zastanawiam się na ile
człowiek jest w stanie wytrzymać presję takiego świata, bo niewątpliwie
skłonność do samorealizacji poprzez zbiorowe świadomości jest czymś pokrewnym
grawitacji, bez której bylibyśmy zbyt lekcy, niezdolni do zdefiniowania
indywidualnej i wspólnotowej przynależności.

Patrząc na ten szczęśliwy zachód,
gdzie stawiani za wzór emeryci bajecznie konsumują ostatki swych dni, dostrzegam
masowy kryzys tożsamości indywidualnych (co świadczy o ścisłym związku jednych i
drugich - społecznych). Bo gdy skwapliwie poddaną przez Michalskiego miarę
sukcesu materialnego podmienić na satysfakcję z międzyludzkich więzi (a ponoć to
one są decydujące, gdy chodzi o poziom szczęścia) to statystyki są dla zachodu
mniej łaskawe: emeryci lokowani jak najdalej od rodziny pochodzenia pod maską
zadowolenia niosą tę samą wrażliwość, która odpowiada za neurozy
liberałów.

Może lepiej porzućmy preteksty zmuszające w konsekwencji do
alienacji. Preteksty zbyt podatne na manipulowanie.
uzid   |12.08.2010 10:06:41
co to znaczy swiat bez wartosci? czy naprawde sadzisz ze wartosci realizuja sie
przez wtloczenie jakiejs ideologii do lba a inaczej pustka? to ideologie maja
jesli juz pomoc realizowac wartosci. czy katolicyzm dzis w czyms pomaga? nie
sadze. jedyne co maja do powiedzenia to temat polityki seksualnej. ogarnia
czlowieka zalosc i trwoga. czlowiek jest istota spoleczna a nie ma sie nia stac
przez jakas ideologie spoleczna. kwestie zadowolenia z relacji miedzyludzkich
zadna ideologia nie zalatwi. to pproblem spoleczenstwa wysokorozwinietego. tak
samo ameryki bedzie to dotyczyc jak i szwecji. tak jak nie ma mozliwosci zeby
alienacja zostala zniesiona w komunizmie jak sobie niegdyz wyobrazano.
Zeitgeist  - Wartości   |12.08.2010 22:14:42
- co to znaczy swiat bez wartosci?
- Pytasz, jakie wartości istnieją i jaki może
być ich związek ze światem, z agorą. Najpierw powinieneś zapytać czy wartości
istnieją? Oraz czy istnieją wartości wspólne?

- czy naprawde sadzisz ze
wartosci realizuja się przez wtloczenie jakiejs ideologii do lba a inaczej
pustka? to ideologie maja jesli juz pomoc realizowac wartosci.
- Nie wiązałbym
wartości z ideologią. Bardziej z tożsamością. Czy są one zewnętrzne? Te
powiązane z tożsamością są przekazywane i odkrywane i jako takie mają sens. Dla
takiego jak ty tożsamość nie istnieje. Więc znowu musimy się w dyskusji
cofnąć.

- czy katolicyzm dzis w czyms pomaga? Nie sadze. jedyne co maja do
powiedzenia to temat polityki seksualnej.
- Kościół i nieliberalna lewica to
jedyne siły, które konsekwentnie bronią człowieka. Spotkałem tylko dwie poważne
inspiracje społeczno-charytatywne: lewicową i chrześcijańską. W walce z AIDS,
ubóstwem w krajach Trzeciego Świata, w sektorze pomocy dla imigrantów, kobiet,
społecznie wykluczonych znajduje się na froncie Kościół i "lewackie"
organizacje. Ich głos w obronie Palestyńczyków, Kurdów, służących w Indiach, czy
egipskich Koptów jest niemal jedyny, bo liberalna socjeta jest skoncentrowana na
pomnażaniu własnego dobrobytu. Ale ty tego nie widzisz. Ciekawe dlaczego?
uzid   |12.08.2010 23:07:28
to nie chodzi o to ze ja nie widze lewicy, to chodzi o to ze ty negujesz
calkowicie liberalizm. ja sie boje lewicy ktora nie bedzie wyrastac ze
spoleczenstwa liberalnego, bo dla mnie suwerennosc tez jest wartoscia.
Zeitgeist  - O liberalizmie, o Michalskim   |16.08.2010 02:29:14
Zacznijmy od końca. To nie lewica albo społeczeństwo katolickie wyrasta na
liberalizmie, ale liberalizm na nich. Wspólnota pewnych wartości funduje jedną z
tych wartości, bardzo ważną, ale nie najważniejszą: wolność. Dlatego, że wolność
nie jest absolutna - za to z całą pewnością konieczna.

Historia idei nasuwa
wniosek, że zachodnia cywilizacja najpierw odkryła powszechność ludzkiej natury
i za konieczne uznała organizację społeczeństwa, które najpełniej odpowiadałoby
na jej potrzeby, potencjał i słabości. Do takich założeń nawiązywał Marks.
Dlatego słusznie się obawiasz, że drogi lewicy i liberalizmu rozchodzą się tam,
gdzie zaczyna się troska o człowieka. One go inaczej rozumieją. Lewica go
definiuje a liberalizm i postmodernizm nie jest zainteresowany definiowaniem go,
więc trudno mu go zrozumieć. To znaczy liberalizmowi nie zależy na rozumieniu
człowieka więc go nie rozumie. Kropka.


Czy ja neguję,całkowicie
liberalizm?


Długo by opowiadać. Ale skoro zeszliśmy na mój stosunek do
liberalizmu…
Ja go rozumiem nie jako system, ale atrybucję mojego
człowieczeństwa. Jedną z wielu atrybucji. Ty go absolutyzujesz i czynisz prawie
jedyną.


Dlatego uważam, że C. Michalski nie pasuje do Krytyki Politycznej
Sierakowskiego, który jest dobrym człowiekiem i przyjąłby pewnie każdego pod
swój skromny dach - może oprócz Terlikowskiego.


Natomiast ideowo Michalski
zlewa się teraz z Gazetą Wyborczą. Zresztą zauważam, że skostniała w pomysłach
prasa Michnika coraz śmielej sięga po kreatywność Cezarego. Jaki to paradoks.
Wyjałowiony i niewiarygodny Michnik zwraca się do kipiącego antyprawicową
złością i energetycznego liberalnie autora Gorszych Światów.
uzid   |13.08.2010 06:52:06
nie mow mi czego sie obawiam i co absolutyzuje, bo nie masz do tego
najmniejszych przeslanek. chyba ze naprawde potrzebujesz wroga do dzielenia sie
ta "przelomowa" mysla ze spoleczenstwo jest pierwsze.
Zeitgeist   |13.08.2010 13:52:00
- chyba ze naprawde potrzebujesz wroga do dzielenia się ta "przelomowa"
mysla ze spoleczenstwo jest pierwsze.

- Jestem bardziej subtelny. Węcej
rozróżniam. Pierwsza jest natura, potem społeczeństwo. Ale ty chyba pytasz o
miejsce autokreacji w tym wszystkim. Ona się waha między społeczeństwem czyli
kulturą (niuans: społ. a kultura) a naturą.

Miło słyszeć, że jeszcze nie
absolutyzujesz wolności.
uzid   |13.08.2010 13:44:39
zeby nie bylo nieporozumien, dokoncze to co mowilem i koncze mowic. w ameryce
lewica nosi miano liberalow, prawica zas republikanow. prawica wiec w nazwie
odwoluje sie do wspolnoty, broniac jednak przy tym interesow najbogatszej grupy.
lewica zas odwoluje sie do hasel liberalizmu. czemu? bo hasla spoleczne wynikaja
z liberalizmu, sa jego radykalizacja. te same hasla liberalne wolnosci
gospodarczej, moga w istocie nie byc glosem wolnosci tylko panowania czlowieka
nad czlowiekiem. odwrotnie tez hasla odwolujace sie do tozsamosci spolecznej,
moga tez sluzyc wykluczaniu kogos z tej spolecznosci. haslo solidarnosci moze
miec wymiar nacjonalistyczny u zwiazkowca bogatej europy, ktory boi sie
czarnucha co mu prace zabierze.

a co znaczy ze lewica wyplywa ze spoleczenstwa
liberalnego? to znaczy mysli w kategoriach prawa czlowieka pracy( prawa do
edukacji, opieki zdrowotnej, emerytury). prawa do eksansji dazen czlowieka.
polityka ogolnie zajmuja sie ekspansja, wyznaczania ich granic, godzenie dwoch
sprzecznych ekspansji a nie miloscia. w ramach milosci jest jalmuzna w kosciele,
akcja charytatywna.

oczywiscie jest tez problemem dla lewicy, ze dzis nie tylko
z wyzyskiem ma walczyc, ale niejako tez jego brakiem, czyli calkowitym
wykluczeniem. globalizacja nie zawsze dziala, dochodzi rowniez do
deglobalizacji. haitanczyk chetnie dalby sie wyzyskac przez amerykanskiego
menadzera. tam potrzebna czysta solidarnosc. ale tez raczej panstw, ktore
zaprowadza tam liberalnego przemyslowca, niz katolickiego charitasu lub innej
organizacji lewicowej pomocowej, ktorej dzialania sa sluszne ale nie popchna
sprawy do przodu, bo ja przerastaja. choc moze tez raczej widmo morza imigrantow
i terroryzmu sklania do takich dzialan niz haslo milosci blizniego.
Zeitgeist  - liberalizm a lewica   |13.08.2010 14:08:34
Związek między lewicą i konserwatystami a liberalizmem jest oczywiście
dwustronny, jeśli nie wielokierunkowy. Ale nie wmawiaj mi, że liberalizm
zapładnia dobroczynnością. Dla liberalizmu to obojętne czy miliony w Afryce
zdychają, chyba, że ma to związek z osiąganym zyskiem.

Różnica między walką o
prawa człowieka w liberalizmie i po lewicy jest zasadnicza - źródłowa.

Ponieważ
do tych źródeł nie sięgasz zlewają ci się one w jedno.
Liberalizm walczy o prawa
człowieka, żeby wyzwalać, a lewica żeby zrównywać. Jeśli to jest dla ciebie
ciągle niejasne to zwróć uwagę na różnice między demokracją a liberalizmem i
napięcia, które między nimi powstają. Wyzwolenie w liberalizmie osadzone jest w
nierówności: rywalizacji i osiągnięciach lepszych wyników. W demokracji szanse
rozwoju muszą być zunifikowane.
Stąd rys dobroczynności jest tak różny w
socjaldemokracji i w demokracji liberalnej. W pierwszym p[przypadku jest prawem
obywatela do uzyskania świadczeń, w drugim jest prawem obywatela do ich
nadawania.
uzid   |13.08.2010 14:22:34
nie wmawiam. ja nie bronie golego neoliberalizmu, tylko liberalnej lewicy. a nie
lewicy ktorej czerwien moze okazac sie jakby brunatna.

a co do zlania, to widze
wspolny korzen raczej, niz dwa radykalne obce zrodla
Zeitgeist  - kolor lewicy   |14.08.2010 11:35:29
Cholernie dużo zakładasz z góry. Jak ty wytrzymujesz z tymi swoimi lękami? Daj
innym trochę autonomii, w imię której występujesz. Jak będziesz wyhamowywał
lewicę to ona nie dojrzeje. A tak zakładana przez ciebie barwa brunatna okaże
się być kolorem bordo.
uzid   |14.08.2010 08:30:30
cholernie duzo potrzebujesz interpretowania intencji rozmowcy zeby wogole moc
rozmawiac. dlatego juz zaczynam sie bac :-)
Zeitgeist  - interpetacje   |14.08.2010 13:09:44
Twoje interpretacje są jeszcze bardziej rozbudowane. Lecz przyznaję, że mają w
sobie więcej uroku:)
Zeitgeist   |13.08.2010 15:58:24
To co piszesz o genezie lewicy dowodzi, że liberalizm jest neutralną nakładką i
procesem. Może być spożytkowany do złego i do dobrego przez lewicę,
konserwatystów, biedaków i bogatych. Oczywiście przeczysz sobie, bo skoro hasła
liberalne mogą posłużyć uciskowi to doszukiwanie się inspiracji liberalnej w
dobroczynności wyhamowuje i traci na wiarygodności. Żeby autoryzować swoją tezę
wmieszałeś solidarność społeczną, którą postawiłeś z liberalizmem na tej samej
półce, bo jacyś związkowcy w imię swoich praw kopią czarnych przybyszów w
krocze.
Solidarność społeczna może być oczywiście rozumiana partykularnie, ale
do jej istoty należy łączenie a nie rywalizowanie i dzielenie, które wchodzą w
rdzeń współczesnej definicji liberalizmu.
Zdjąłeś akcenty z nad literek i
wyszło na twoje.


"hasla spoleczne wynikają z liberalizmu"


Moim
zdaniem łączenie wczesnego liberalizmu (emancypacyjnego) ze współczesnym
(prorynkowym) to jak godzenie wody z ogniem. Ty o nich opowiadasz w jednej i tej
samej konwencji. Liberalizm ekonomiczny wykreował osobną jakość liberalizmu
społecznego. Wspólne dla nich jest słowo wolność ale rozumiane kompletnie
inaczej.


Dla Marksa ten pierwszy liberalizm (wiosny ludów, rewolucji) był
sprzymierzeńcem, a drugi zajadłym wrogiem, antenatem kapitalizmu.


Nie
chciałbym wchodzić w spór o to czy u podstaw praw człowieka tkwi rewolucja
francuska czy Ewangelia. W imię jednej i drugiej ścinano ludziom głowy. W imię
jednej i drugiej wyzwalano niewolników, albo przynajmniej lepiej się z nimi
obchodzono. Chronologia wygląda następująco: najpierw było chrześcijaństwo z
augustiańską wizją wyzwolenia i równości, które zapłodniło oświecenie (natura
LUDZKA w ujęciu św. Tomasza) a na końcu Robespierre.


Nie zaprzeczam, że
liberalizm ma swój wkład w rozwój praw człowieka. Tylko, że znowu chodzi o
akcenty. W liberalizmie te prawa są produktem ubocznym a dla lewicy, tak jak i
dla chrześcijaństwa główną osią napędową społeczeństwa.
uzid   |13.08.2010 17:25:36
rozumiem wiec ze dla ciebie, kazda tozsamosc spoleczna odwolujaca sie do
wspolnoty jest wartoscia nadrzedna, nawet jesli to bedzie narodowy socjalizm.
wszystko byle nie zgnily liberalizm. dla mnie nie. po prostu sie roznimy. ja
widze zagrozenia takze w ideologiach odwolujacych sie do wspolnoty.

a co do
laczenia wody z ogniem, to mnie bardziej interesuje dlaczego ludzie staja sie
wolni, a nie stawanie za ideologia ktora wolnosc obiecuje. ja religi nie
potrzebuje. czemu nie patrzysz na to jak marks zachwalal kapitalizm?
uzid   |13.08.2010 22:10:55
zeby nie bylo nieporozumien, dokoncze to co mowilem i koncze mowic. socjologia
rozroznia zdaje sie stowarzyszenie i wspolnote. jesli pan wybiera wspolnote z
pisem, ktora tak sie ziemkiewicz ekscytowal jak zalobnicy wyszli na krakowskie
to ja wysiadam. wysiadam przy odnowach moralnych. ja wybieram stowarzyszenie na
ktore konserwa wszelkiej masci pluje. bo ja prosze pana wrazliwy jestem i sie
boje tlumu myslacego tak samo. bo jak powiedzial jeden premier, tam gdzie
wszyscy mysla to samo tam nikt nie mysli zbyt wiele. bo ja prosze pana sie boje,
zginac zgnieciony w tlumie na love parade gdzie dokonala sie wspolnota idealna!
zasada rzadzenia : dziel i rzadz. libieralizm dzieli w imie wlasnosci prywatnej.
problem w sprzecznosci ze wielu wywlaszcza. dlatego lewica, ktora bedzie dbala
zeby ci co dziela za duzo nie krecili lodow, a ci co nic nie maja i z pensyjki
ciagna zostana uwlaszczeni poprzez socjal. ale jak pan wspolnote chce umacniac,
to ja za adamem michnikiem sie boje ze mi endecja chalupe spali.
Zeitgeist  - Orban   |14.08.2010 09:13:00
Wykazałem, że liberalizm do praw pracowniczych, do wyrównania szans, do
społeczeństwa solidarnego - nawet historycznie - ma się jak pięść do oka.
Mówiliśmy o źródłach, bo one determinują wszystko to co dzieje się
dzisiaj.

Zmuszasz mnie do wyboru między Michnikiem (czekam kiedy Michalski
zacznie dla niego pisać) a Ziemkiewiczem, a to jest żaden wybór, bo oni są
sługami tego samego pana, obaj są liberałami. Liberalizm jest częścią ich samych
z ta tylko różnicą, że liberalizm Michnika wymachuje od czasu do czasu flagą
lewicy i jej postulatami obyczajowymi, a liberalizm Ziemkiewicza macha
proporczykami konserwatyzmu i jego obyczajowością. Ale obaj panowie z tym samym
zapałem będą podbijać Afganistan i zapewniać bezpieczeństwo państwu Izrael, obaj
też chętnie polobbują na rzecz koncernu, którego własnością jest medium, dla
którego pracują, bo jego interes przedkładają ponad wszystko, włącznie ze
wspólnotą narodową, wszystkimi wykluczonymi i klasą średnią.
Dlatego ja wolę
dyskutować na bardziej ogólnym poziomie, bo szlag mnie trafia, że w polskiej
polityce znajduję zaledwie fragmenty programu, który cementowałby nas jako
społeczeństwo solidarne, kształcące własną przedsiębiorczość i na tyle
skonsolidowane pod względem tożsamości, żeby nie dać się zatomizować
korporacjom. Zakładam, że aby powstała klasa średnia i żeby zapobiec
wykluczeniem, tym najszerszym należy zabierać najbogatszym, tak jak zrobił to
Orban.
uzid   |14.08.2010 09:24:33
do niczego cie nie zmuszam. ciekawe ze do rydzyka nie odnosisz tego co do
ziemkiewicza i michnika.
Zeitgeist  - Rydzyk to nie liberał   |14.08.2010 11:46:40
Bo Rydzyk to nie liberał. Zresztą Kościół i jego nauka społeczna to osobny
temat. W Kościele podział przebiega identycznie co w społeczeństwie: na
liberałów i nie liberałów. Ale w tej instytucji o tyle łatwiej demaskować
pozory, że encyklika społeczna Benedykta to czysty alterglobalizm, więc w pewnym
sensie można powiedzieć, że góra skręca radykalnie w lewo. Główny doradca
Benedykta w kwestiach społecznych jest dość wnikliwym analitykiem Kapitału.
uzid   |14.08.2010 12:00:01
rydzyk sprzedaje populizm tak jak diler narkotyki, a ksiadz marzenie o raju. tak
samo lobbuje u pisowskiej wladzy dla swojej firemki.
Zeitgeist  - Kościół   |14.08.2010 13:08:17
Kościół jest najstarszą "firmą" w tym kraju. Trzeba z nią współpracować,
a nie udawać, że jej nie ma i kpić.

Gdyby zredukować wzajemne uprzedzenia
rewolucja powiodłaby się.
Zeitgeist   |14.08.2010 02:45:10
Wylewasz dziecko z kąpielą.
Zeitgeist  - Co ma wspólengo lewica z liberalizmem?   |14.08.2010 01:33:08
"(…) a co znaczy ze lewica wyplywa ze społeczeństwa liberalnego? to znaczy
myśli w kategoriach prawa czlowieka pracy (prawa do edukacji, opieki zdrowotnej,
emerytury)."

Ruch robotniczy i prawa pracownicze mają się tak do
liberalizmu jako oko do pięści. Owszem zawdzięczają powstanie liberalizmowi.
Możesz nawet prześledzić w jaki sposób. Czytałeś Malthusa, który sprytnie
wykoncypował, że co ćwierć wieku dwukrotnie zwiększała się liczba populacji, a
równie proporcjonalnie nie mnożyła się ilość żywności, przez tę populację
konsumowana? Albo Dawida Ricardo? "Płaca przysługująca pracownikom, nie
powinna być wyższa od niezbędnej do zaspokojenia potrzeb takiej ilości
potomstwa, która zapewni nieprzerwany proces produkcji". Takich kwiatków z
biblioteki klasyki liberalnej mogę dobywać bez końca. Z powyższych teorii płynął
wniosek, że wskazane jest obniżać pensje pracownikom i blokować ich zrzeszanie
się. Tak zrodziła się świadomość robotnicza, a potem pracownicza. W reakcji na
na niesprawiedliwość liberalizmu. Ale nie o takie związki jednego z drugim tobie
chodziło.

Społeczeństwo liberalne (XIX w., bo wcześniej trudno mówić o społ l.,
który to fakt podważa związki liberalizmu z lewicą)) nie myśli w kategoriach
pracowniczych, nigdy nie myślało. I czy ono w ogóle myśli? Takie społeczeństwo
konsumuje sukces i zapracowuje na sukces. Nawet jego modernizacja to nie efekt
namysłu i refleksji, ale ślepego instynktu i podążania za zyskiem.

"prawa
do ekspansji dążeń czlowieka. polityka ogólnie zajmuja sie ekspansja,
wyznaczania ich granic, godzenie dwóch sprzecznych ekspansji a nie miloscia. w
ramach milosci jest jalmuzna w kosciele,
akcja charytatywna."

Trudno
zrozumieć o co ci chodzi. Strzelam. Nie - jednak pasuję.
Zeitgeist  - ani socjal ani kapitał, musi być hybryda   |14.08.2010 01:55:17
"tam potrzebna czysta solidarnosc. ale tez raczej panstw, które zaprowadza
tam liberalnego przemyslowca, niz katolickiego charitasu lub innej organizacji
lewicowej pomocowej, ktorej dzialania sa sluszne ale nie popchną sprawy do
przodu"


Rzeczywistość jest taka, że na naznaczoną katastrofami haitańską
ziemię nie przybędzie inwestor bez wsparcia interwencji międzynarodowej lub
państwowej. Pośredniczącej między mieszkańcami a kapitałem struktury potrzebują
wszyscy. Tak więc opisywana przez ciebie w kategoriach dychotomicznych
rzeczywistość jest dużo bardziej złożona. Nie ma czystego liberalizmu i nie ma
wyłączonej z działań długofalowych, ekonomicznych i przedsiębiorczych
działalności charytatywnej. Fundacja księcia Karola stawia studnie, wokół
których rośnie infrastruktura ROLNA. Afryce dostarcza się lekarstw i uczy
zdrowotnych postaw. Jesteś więc mentalnością gdzieś wstecz. Piszesz o
nieistniejącym już liberalizmie i mało inteligentnej solidarności społecznej.
uzid   |14.08.2010 08:16:08
czyli co spoleczenstwo obywatelskie samorzutnie rozwiaze problemy? to ty piszesz
to co mi zarzucasz, a do czego sie nawet specjalnie nie odnosze. bo ja za wiele
nie mysle w tym watku na ten temat. w tych fragmentach moich co cytujesz chodzi
o to co napisalem na koncu o wspolnocie i stowarzyszeniu. o tym czy polityka ma
zajmowac sie arbitrazem sprzecznych aspiracji, czy tez ma zajmowac sie
wtlaczaniem ideologi wspolnotowej. w ostatnim cytacie chodzilo o to, ze byc moze
potrzebny jest tez wymiar wspolnoty. bo tu konfliktu nie mamy jak kapialu z
pracownikiem. tylko pragnienie za nim.

chodzilo w tym watku tylko o to czy pan
chce z pisem lewice robic.
Zeitgeist   |14.08.2010 12:05:22
- czyli co spoleczenstwo obywatelskie samorzutnie rozwiaze problemy? to ty
piszesz to co mi zarzucasz, a do czego sie nawet specjalnie nie odnosze. bo ja
za wiele nie mysle w tym watku na ten temat.

- Społeczeństwo obywatelskie we
współpracy z państwem. Państwo ma narzędzia do poskromienia korporacji. Teraz to
może nawet współpraca międzypaństwowa zdolna jest przciwstawić się terrorowi
pożyczkodawców.

- w tych fragmentach moich co cytujesz chodzi o to co napisalem
na koncu o wspolnocie i stowarzyszeniu. o tym czy polityka ma zajmowac sie
arbitrazem sprzecznych aspiracji, czy tez ma zajmowac się wtlaczaniem ideologi
wspolnotowej.

- Ja myślę, że jednym i drugim. Zadania liberalnego państwa nie
eliminują jego udziału w tożsamości. Jedyny rozsądny sposób realizowania
heterogeniczności, przed którym widzę przyszłość to jest formowanie większości
do odpowiedzialności za mniejszość. Każdy parytet odbije się retorsjami na
mniejszości.

- chodzilo w tym watku tylko o to czy pan chce z pisem lewice
robic.

- Nie wiem czy z PiS-em. Gdyby nie retoryka antykomunistyczna i brak
pomysłów na ekonomię to lepszy byłby Jurek, którego stać na lojalność.
uzid   |14.08.2010 12:13:00
to pan mi jeszcze powie, czy pan sierakowski tez chce z pisem, bo za duzo nie
czytalem. to se dam spokoj z lewica, ktora i tak jakos za cialo obce uwazam z w
moim ciele i skocze do palikota.
Zeitgeist  - Sierakowski   |14.08.2010 13:05:26
Pytaj Sierakowskiego. Znasz go chyba lepiej ode mnie:)

Front ludzi skupionych
wokół celów społecznych jest potrzebny. Może to utopia, ale gdyby politycy
umówili się na tę samą strategię, gdy chodzi o zwalczanie najbardziej
powszechnych wykluczeń to wygrani byliby wszyscy a lewicowe ideały ożyłyby.


Nie ma wątpliwości, że cała sztuka polega na odbieraniu najbogatszym. O ile
zgodzą się z tym liderzy jakichkolwiek nurtów politycznych, o tyle wygra
społeczeństwo.
Zeitgeist  - Dobrobyt a kryzys więzi   |12.08.2010 22:08:00
- kwestie zadowolenia z relacji międzyludzkich zadna ideologia nie zalatwi. to
pproblem spoleczenstwa wysokorozwinietego.

- Dobrobyt nie musi prowadzić do
kryzysu więzi, on w nich tylko pośredniczy. Dobrobyt, któremu towarzyszy -
podtrzymywany także publicznie - sens (np. idea równości szans) nie prowadzi do
kryzysu więzi. Taki rozpad generuje postmodernizm a nie dobrobyt sam w sobie.
kot   |16.08.2010 09:27:05
Uwaga!
Może rozwiązaniem jest (i to w duchu kapitalizmu) aby w zyskach
uczestniczyli wszyscy, którzy przyczynili się do jego wytworzenia, a wiec nawet
sprzątaczka w gabinecie prezesa (gdyby nie ona musiałby sam). Skoro produkcja
jest procesem wykonywanym przez zbiorowość to zysk, odpowiednio
dzielony,powinien być też.
Teraz zatrudniony jest traktowany jak inne czynniki
produkcji, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Odpodmiotowiony.
kot   |16.08.2010 10:37:08
Nie ma wątpliwości, że cała sztuka polega na odbieraniu najbogatszym.
O ile
zgodzą się z tym liderzy jakichkolwiek nurtów politycznych,
o tyle wygra
społeczeństwo.,,

Brawo, to kluczowy problem!

Dlaczego kiedyś czymś
normalnym
były zarobki, najwyższe do średnich, jak 1:40
,a teraz normą jest1:400.
Z każdym
rokiem te nożyce się rozwierają.

Bo tak chce rynek! Na kolana!
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 10.08.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.32045 Seconds